Dodaj do ulubionych

Depresja a związek

16.10.15, 09:06
Cześć, piszę tu po raz pierwszy. Może znajdzie się ktoś, kto był/jest w podobnej sytuacji i będzie mógł mi jakoś pomóc/wesprzeć. Od kilku lat choruję na depresję, staram się leczyć, brałam przez 2 laty leki antydepresyjne i chodziłam na terapię do psychologa (niestety miałam bardzo duże przerwy w terapii, nie z mojej winy). Jestem w związku z chłopakiem, ok 2 lata, jest to mój pierwszy chłopak. Bardzo się męczę będąc w związku, nie mam żadnego zaufania do mojego chłopaka, ciągle podejrzewam go o zdrady, albo, że coś przede mną ukrywa....Mam zerową samoocenę, ciągle porównuje się z innymi dziewczynami i jestem o nie zazdrosna, nie wierze w nic co mówi mój chłopak, ciągle tylko widzę, jak się ogląda za innymi. Nie wierze w to, że mu się podobam, że chce być ze mną, wydaje mi się, że wykorzystuje mnie tylko do seksu. Bardzo ciężko mi z nim rozmawiać, nie potrafię, bardzo się męczę, nie wiem co mam robić.... Może ktoś jest w podobnej sytuacji? Rozstawałam się z nim kilkukrotnie, ale, czy z nim jestem czy nie to i tak nie czuje się lepiej :(
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Depresja a związek 16.10.15, 12:09
      Przez net nikt nie jest w stanie ocenić czy twoje wątpliwości mają jakieś realne podstawy czy są tylko wynikiem Twojej zbyt niskiej samooceny. Pomijając kwestię uczciwości tego konkretnie człowieka, jeżeli Ty sama ze sobą nie dojdziesz do ładu nie poczujesz się dobrze w swoim własnym towarzystwie to o zdrowym związku nie ma nawet co mówić bo np bezpodstawna zazdrość zabije każdą miłość choćby najszczerszą. 100% pewności co do drugiego człowiek nigdy mieć nie będziesz, ważne jest żebyś Ty się umiała określić czego chcesz, czego potrzebujesz a co jesteś skłonna zaoferować innym ludziom bez poświęcania się. Wtedy będzie dla Ciebie proste ocenienie czy chcesz być w danym związku czy jesteś w nim szczęśliwa a jeśli nie to dlaczego i co zrobić żeby było lepiej.
    • nonstopdepresja Re: Depresja a związek 16.10.15, 17:10
      Wiem, że nikt nie oceni tego czy słusznie podejrzewam swojego chłopaka o wszystko co złe czy nie. Bardziej chodzi mi o to czy związek osoby która jest chora na depresja tak właśnie wygląda, czy tylko ja przeżywam coś takiego...
      Nie potrafię dojść ze sobą do ładu, nie wiem co mam robić, nie akceptuje siebie i nie potrafię zaakceptować. Unikam ludzi, nawet swojego chłopaka unikam, bo boje się, że zrobi coś co mnie znowu zrani. Nie jestem w stanie nikomu nic zaoferować. Nie wiem czy jest sens tkwić w takim związku, pewnie nie ma, ale boje się znowu odejść, bo zostanę zupełnie sama, nie mam znajomych, nikogo kto mógłby mi pomóc. Ani perspektyw, że jeszcze kiedyś z kimś będę, mam wrażenie, że nie nadaje się do bycia w związku.
      • lucyna_n Re: Depresja a związek 16.10.15, 20:13
        Chyba nie ma czegoś takiego jak wspólny mianownik dla związku osoby chorej na depresję. U mnei np tak nie ma i nigdy takie wątpliwości nie nachodziły chociaż jestem chora na depresję, ale pewnie znajdą się osoby bez depresji które miały identyczne problemy jak Ty. Nie wiem czy to ma związek z depresją raczej z ogólnym brakiem poczucia własnej wartości, pewnymi cechami osobowości które wzmocniły jakieś negatywne wydarzenia itp. Naprawdę dobrze by było gdybyś trafiła z tym do psychoterapeuty bo samemu trudno poodkręcać takie supełki. Ten zupełny brak akceptacji samej siebie jest bardzo niepokojący, pociąga za sobą te wszystkie pozostałe problemy, z pewnością jest jakaś przyczyna dla której kiedyś tam się przestałaś akceptować i na 100% da się to zmienić, ale samo to raczej się nie odstanie. jesteś ważna, masz takie samo prawo do życia, szczęścia, miłości jak każdy. Tylko wpadłaś do jakiejś czarnej dziury i chwilowo nie umiesz z niej wyleźć. Szukaj pomocy i pracuj nad sobą, poświęć sobie samej czas, uwagę, zadbaj o siebie w każdy możliwy sposób jakbyś była najważniejsza na świecie. Życzę Ci zobaczenia światełka w tunelu i wierzę że jeżeli się nie poddasz to poradzisz sobie i zmienisz swoje nastawienie, życie, odnajdziesz siebie samą i będzie Ci w życiu dobrze.
      • druginudziarz Re: Depresja a związek 07.11.15, 18:47
        nonstopdepresja napisał(a):

        > Wiem, że nikt nie oceni tego czy słusznie podejrzewam swojego chłopaka o wszyst
        > ko co złe czy nie. Bardziej chodzi mi o to czy związek osoby która jest chora n
        > a depresja tak właśnie wygląda, czy tylko ja przeżywam coś takiego...
        > Nie potrafię dojść ze sobą do ładu, nie wiem co mam robić, nie akceptuje siebie
        > i nie potrafię zaakceptować. Unikam ludzi, nawet swojego chłopaka unikam, bo b
        > oje się, że zrobi coś co mnie znowu zrani. Nie jestem w stanie nikomu nic zaofe
        > rować. Nie wiem czy jest sens tkwić w takim związku, pewnie nie ma, ale boje si
        > ę znowu odejść, bo zostanę zupełnie sama, nie mam znajomych, nikogo kto mógłby
        > mi pomóc. Ani perspektyw, że jeszcze kiedyś z kimś będę, mam wrażenie, że nie n
        > adaje się do bycia w związku.

        Pytasz o Wasz związek? zasadniczo związki z depresją w tle nie mają perspektyw.
        Narzeczeństwo to nie wyrok, nie macie kredytu na mieszkanie, nie macie dzieci, więc co Cię trzyma?
        Pomyśl o sobie, przestań obciążać się dodatkowymi problemami bo i samej ze sobą CI nie jest łatwo.
        Zbadaj sobie tarczycę, T3/T4, zbadaj też witaminę D3. Często przewlekłe depresje mają podłoże endokrynologiczne, jakieś awitaminozy, stany zapalne etc.
    • nonstopdepresja Re: Depresja a związek 18.10.15, 18:59
      Trafiłam do psychoterapeuty, ale to całe moje leczenie nie ma sensu. Nie ma poprawy, a jest coraz gorzej. Czuje się znacznie gorzej od kiedy zamieszkałam ze swoim chlopakiem. Nie potrafię z nim być, bardzo się męczę, a on się stara ten związek uratować. Jest mi smutno i przykro, bo wygląda na to, że muszę być sama, bo za bardzo inni mnie ranią i nie umiem tego zmienić. Nie wiem co to jest szczęście i miłość, ciągle czuje tylko wielki ból psychiczny. Boje się znowu odejść od mojego chłopaka, bo obawiam się, że popełnię wielki błąd.
      • lucyna_n Re: Depresja a związek 31.10.15, 00:56
        Próbuję Cię zrozumieć, ale trochę mam wrażenie że nie dajesz sobei szansy i się sama nakręcasz, ciągle sobie powtarzasz że MUSISZ być sama, że INNI CIĘ RANIĄ, że nic nie możesz poradzić i takie myśli to po prostu hodowanie wenętrznego krytyka i dręczyciela, z takim garbem nie ujdzie się daleko. Zastanow się co konkretnie tak bardzo Cię rani, co sprawia ból, dlaczego czujesz się nieszczęśliwa, jakie sytuacje, jakie towarzyszą im myśli, na czym polegają te zranienia,przez innych, jakich innych? wszystkich ludzi czy kogoś konkretnego? czy są jakieś racjonalne powody czy kompletnie nie wiesz dlaczego tak się dzieje? Oczywiście nie odpowiadaj na te pytania na forum ale może sama sobie spróbuj odpowiedzieć, a jeszcze lepiej u terapeuty. Wszystko co czujemy w sferze emocji ma swoje przyczyny w naszym myśleniu i wydarzeniach z przeszłości bliższej lub dalszej a raczej wspomnieniach o tych wydarzeniach, czasami to bardzo trudne do uchwycenia, ale nic nie bierze się znikąd i zawsze jest powód, powinnaś szukać w sobie tych przyczyn i przebudowywać życie, bierność jest najgorszą opcją, choć zdaję sobie sprawę że uczucie bycia nieszczęśliwym odbiera siły i gasi nadzieję, ale warto podjąć wysiłek, lekko nie będzie ale tak jak jest też nie jest lekko, więc trochę do tyłu trochę do przodu, aż przestaniesz mielić kolami w miejscu i wyjedziesz z bagienka, uwierz to jest jak najbardziej możliwe, nie poddawaj tej psychoterapii, na to trzeba czasu, daj sobie ten czas, to bardzo ważne żebyś się za szybko nie zniechęciła.
    • 4bruno Re: Depresja a związek 30.10.15, 17:41
      mam baaaaaardzooo podobnie i lekarstwem dla mnie jest tylko czas bo nie potrafie inaczej tego rozwiązać
      • lucyna_n Re: Depresja a związek 31.10.15, 01:08
        ale co zmienia czas? jeżeli Ty myślisz codziennie w ten sam sposób to nie możesz spodziewać się że pewnego dnia bez powodu poczujesz się inaczej. To takie myślenie magiczne że "samo się stanie, że stanie się taki cud bo bardzo tego potrzebujesz" to ułuda. nie ma żadnego znaczenia ile upłynie czasu jeżeli Ty nie przerobisz w głowie tego dlaczego dzieje się to co się dzieje i nie podejmiesz ryzyka wyjścia ze strefy komfortu i wprowadzenia zmian. Samo to się w życiu co najwyżej coś potrafi spieprzyć naprawiać trzeba swoimi ręcyma i głową, czekanie to strata czasu, owszem możesz dojść do stanu pogodzenia się z losem, przyzwyczajenia się do "złego" i trwania w tym, jak więzień który przywyka do swego więzienia, ale czy nie szkoda życia? Lepiej próbować i ponosić porażki na przemian z sukcesami niż nic nie robić. W życiu poczucie szczęścia daje robienie nowych rzeczy, podejmowanie wyzwań (to nie musi być od razu nie wiem jak wielka rzecz, życie składa się w gruncie rzeczy z drobiazgów), zmiany i rozwój, nie cel ale droga do celu daje poczucie że "żyje się naprawdę", stagnacja nawet najwygodniejsza szybko gasi wszelkie pozytywne emocje i rodzi poczucie beznadziejności i bezsensu. Tak przynajmniej odczuwam ja.
    • ekspert_gabclinic Re: Depresja a związek 01.11.15, 18:56
      Poruszyła pani dwa problemy depresji i trudnej sytuacji w związku. Są one połączone ze sobą. Jeśli choruje pani na depresję, ma pani obniżony poziom samooceny; w takim stanie naturalne jest, że nie będzie się pani czuła dobrze ze sobą, a co za tym idzie również w związku.
      Z depresji można wyjść. Trzeba podjąć terapię farmakologiczną i psychologiczną. Same leki nigdy nie rozwiążą pani problemów. Dadzą (tylko i aż) lepsze samopoczucie i czas, aby poprzez terapię psychologiczną popracować nad zmianą swojego podejścia do życia oraz podniesieniem samooceny. Dzięki terapii psychologicznej uzyskujemy większą świadomość siebie i dobry kontakt ze sobą. To jest podstawa do dobrego funkcjonowania w życiu codziennym i w związku. Dopiero wewnętrzny spokój i pewne pogodzenie z własnym wnętrzem pozwala na refleksję, w jakim związku pragnę być, czego potrzebuję, co mogę dać.

      Renata Pająkowska, psycholog
      Kierownik Zespołu Psychoterapeutów Gabclinic.com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka