martyna2525
16.01.17, 17:49
Bedac u lekarza w listopadzie dostalam skier na testy psych by dowiedziec sie czy to dep. nawracajaca czy Chad. To bylo bardziej dla mnie niz dla lekarza bo on nie mial watpliwosci. Testy zaczelam pod koniec listopada,
dzis byłam na kolejnej rozmowie z twrapeutką w sprawie tych nieszczesnych testow. Wyznaczono mi jeszcze 5 spotkań ! Czyli w sumie bedzie 14 spotkan. Dla mnie to paranoja, dzis uslyszalam ze osobosciowo jestem przecietna, nie mam dziur w mozgu po nark, mam problem z pamiecia i uczeniem sie. W czasie pisania testow bylam w wysokim lęku ale nie mam osobowosci lękliwej. I ze to prawdopodobnie chad
Jak dla mnie to zwyczajne naciaganie NFZ. Zamiast 30 min skraca do 15. Ogolnie czuje sie w tej przychodni jak intruz.Przychodnia rodem z PRLu, ale to nie w tym problem. Jak pukasz do gab to spotykasz sie od warczenia po krzyk " prosze czekać".Nie respektowane sa godz i tutaj nie chodzi o przesuniecia spotkan z pacjentami a prywatne rozmowy w gab. Wszystko slychac na korytarz. Przykro mi jak slysze jak krzyczy sie na osobe i tak zagubioną i chcącą o cos zapytać- bo tego byłam świadkiem. Ja sama rozumiem dlaczego reaguje lękowo po wejsciu do przych. Gdyby nie moj chory perfekcjonizm juz dawno bym tym rzucila. Ale przeciez musw skonczyc to co zaczelam. Przy dobrych wiatrach skoncze w kwietniu.
Przepraszam ale musialam to z.sowbie wyrzucić.