Dodaj do ulubionych

nie radzę sobie

02.03.05, 21:26
nie umiem żyć ze świadomością śmierci. co dalej będzie.
cały czas mnie atakują takie myśli. nie dają mi spokoju. lekarz to chyba
lekceważy. czuje się jak dziecko..

macie też tak? może znacie jakieś cudowne sposoby żeby tego się pozbyć? może
znacie odpowiedź?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: nie radzę sobie 02.03.05, 21:30
      dzisiaj jest istna plaga pytan o cudowne sposoby

      nie ma cudownych sposobow, ale natretne mysli tez sie leczy, ale nie cudownie.
    • pannda ja też to mam.. 02.03.05, 21:48

      To właściwie jeden z 2-3 głównych składników mojej depresji.
      Mam dosłownie obsesję na punkcie śmierci, chorób i w związku z tym ciężkie lęki
      z tym związane. Każdy przejaw życia mnie dobija swoją nieuchronnością śmierci.
      Mam tego świadomość non - stop. I żaden lekarz i żadne leki tu nie pomogą.

      A juz kompletnie mnie dobija świadomość, że życie jest takie kruche i krótkie,
      a ja nie mam mozliwości przeżyć go tak jak mi sie marzy, zobaczyć różnych
      rzeczy, przeżyć pewnych przygód itp itd z takich "błahych" i głupich powodów
      jak pieniądze (przede wszystkim), konwenanse, normy społeczne etc

      Dosłownie rozpadam się na atomy z rozpaczy, że przez zasrane pieniądze
      nie zobaczę jaki piękny jest świat tu czy tam,
      nie mam bezpiecznej przyszłości czy
      nie mogę być z kimś z kim chciałabym być.

      A czas leci. Kolejny zmarnowany dzień i zero kroku do przodu.
      Coraz bliżej śmierci.
      • antylooo Re: ja też to mam.. 02.03.05, 22:34
        pannda napisała:


        > Każdy przejaw życia mnie dobija swoją nieuchronnością śmierci.

        dokładnie.

        ja nie rozumiem czasem jak ludzie mogą żyć, coś tam sobie robić, nie myśląc
        cały czas o tym, że i tak umrą, że i tak o nich zapomną, że to ich gufniane
        życie nikogo nie obchodzi. myślą, że to co robią ma jakieś znaczenie:/

        a swoją drogą takie to abstrakcyjne jak pomyślę co będzie z tym światem jak ja
        umrę - NIC. NIC SIĘ NIE ZMIENI.

        a co będzie ze mną??


        • aneta10ta Re: ja też to mam.. 02.03.05, 22:37
          antylooo napisała:

          > a swoją drogą takie to abstrakcyjne jak pomyślę co będzie z tym światem jak
          ja
          > umrę - NIC. NIC SIĘ NIE ZMIENI.
          >
          > a co będzie ze mną??
          Tysz NIC
          Aneta
          >
    • pannda dokładnie 02.03.05, 23:16

      To jest poprostu dla mnie nie do ogarnięcia moim małym rozumkiem jak ludzie
      sobie spokojnie żyją z tą świadomością i na dodatek wikłają sie w jakieś
      bezsensowne w obliczu ostateczności działania. Marnują swój
      cenny cenny cenny!!!!!!!!!!! czas na pierdoły.

      Dokładnie: PO CO - NA CO? To wszystko?
      Jeśli to wszystko jest takim na chwilę, przypadkiem tu i teraz..
      to to wszystko jest taka schiza...
      to nasze jazdy w głowach to jest małe miki ;) Jak to jak to jak to?

      Pyk - jestem, pyk - nie ma mnie. Dziękujemy już Pani, miała Pani swoje pięć
      minut, które zmarnowała Pani na rozmyślanie kto to tak beznadziejnie wymyślił.
    • ania_05 Re: nie radzę sobie 03.03.05, 00:10
      żadne zycie nie jest bezcelowe, każdy z nas ma jakieś zadanie do spełnienia.
      nawet krótkie życie ma swój sens. może twoim zadaniem jest urodzić dzieci i
      wychować dla przyszłego pokolenia? może ty kiedyś komuś pomożesz? może
      uratujesz komuś życie? a może zwyczajnie sprawisz,że ktoś kiedyś dzięki tobie
      się uśmiechnie? to tez jest dużo. kiedyś też sie zastanawiałam po co to
      wszystko, a kiedy sie zastanowiłam, sama stwierdziłam ile różnych spraw się
      wydarzyło z moim udziałem, ile osób pomogło również mnie. to wszystko jest
      bardzo ze sobą powiązane, skomplikowane, ale ma sens. zycie jest cudowne, bez
      względu na to ile będzie trwać. uśmiechaj się czesciej.
    • mskaiq Re: nie radzę sobie 03.03.05, 13:17
      Probuj nie myslec o smierci. Takie mysli zawsze prowadza do zaprzeczenia sensu.
      Kiedy taka mysl pojawi sie to nie ciagnij jej, zacznij myslec o czyms innym,
      zajmnij sie czyms innym aby odwrocic uwage od niej. Jesli bedziesz odrzucala te
      mysli to po pewnym czasie przestana przychodzic. Jesli bedziesz je akceptowala
      beda coraz silniejsze i mozesz zaczac dzialac przeciwko Sobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • antylooo Re: nie radzę sobie 03.03.05, 19:31
        mskaiq napisał:

        > Probuj nie myslec o smierci.

        > Kiedy taka mysl pojawi sie to nie ciagnij jej, zacznij myslec o czyms innym,

        łatwo powiedzieć..

        (a już myślałam że mi poradzisz żebym na spacer poszla;)
    • leksheygyatso W temacie smierci i zycia - do poczytania 03.03.05, 23:19
      WITAM,

      w temacie smierc-życie polecam pare przydatnych lektur, które uważam za bardzo
      wartosciowe:

      1.J.Ś. Kalu Rimpoche

      www.dharma.pl/index_autorow/k/kalu_4podst_med.html

      2.Levine Stephen
      KTO UMIERA?-SZTUKA ŚWIADOMEGO ŻYCIA I ŚWIADOMEGO UMIERANIA
      Wyd. Szafa

      3.Kubler-Ross Elisabeth
      Życiodajna śmierć O życiu, śmierci i życiu po śmierci
      ISBN: 83-7015-783-1
      Wydawnictwo: Św. Wojciech
      Rok wydania: 2005

      Autorka uczy nas, jak rozmawiać, kontaktować się z osobami zbliżającymi się do
      śmierci i z ich bliskimi, jak poznać i zaspokajać ich potrzeby - uczy prawdy,
      miłości, szacunku w poznawaniu i wspomaganiu człowieka cierpiącego, odkrywa
      nowe oblicze śmierci otwierającej drogę z "przedżycia" do życia wypełnionego
      duchowością. Prof. dr hab. med. Jacek Łuczak

      4. Polecam tez klasykę badań stanów "po śmertnych" które nadaja
      zyciu sens.
      Moddy,Jr. Raymond A.
      "ŻYCIE PO ŻYCIU"
      "Co to jest śmierć? Czego możemy oczekiwać po śmierci? Raymond A.
      Moody zbadał ponad sto przypadków osób, które doświadczyły śmierci
      klinicznej i potem zostały przywrócone do życia. Przytacza
      niezwykłe relacje tych, którzy byli po tamtej stronie i wrócili
      stamtąd. Wszystkie są świadectwem istnienia życia po śmierci
      fizycznej. Owe opowieści są zadziwiająco podobne w szczegółach,
      przepojone spokojem i miłością.Książka Moody`ego jest ponadczasowa.
      Wiąże nas z naszą duchowością i pomaga w zrozumieniu życia."

      W tym temacie polecam też do poczytania stronę zrobiona przez moja znajoma,
      która zajmuje sie terapią transgresyjną(poruszające świadectwa z poprzednich
      wcieleń).
      www.ewolucja.aid.pl/doswiadczenia.htm
      www.ewolucja.aid.pl/reinkarnacja.htm
      Od siebie moge dodać tylko tyle,ze wszystko co nas spotyka-
      choroba,wypadki,cierpienie,dobre chwile,spotkani ludzie- nie dzieje
      sie przypadkowo i ma głeboki sens, słuzacy naszemu rozwojowi.
      Jest tez cudem gdyz sam fakt urodzenia jest bardzo bardzo trudny.
      Np. mistrzowie buddyjscy np. J.Ś. Dalajlama nauczaja,ze urodzenie
      się jako człowiek(nie wazne czy zdrowy czy chory czy szczęsliwy czy
      cierpiący) mozna przyrównać JEDYNIE DO SYTUACJI W KTÓREJ MAŁY
      BŁOTNY ZÓŁW WYNURZA SIE PO ŚRODKU WIELKIEGO OCEANU I AKURAT TRAFIA
      SWOJA GŁOWĄ W SRODEK OKRĄGŁEGO WIEŃCA Z KWIATÓW.
      Tak rzadkie i przez to bardzo cenne sa ludzkie urodziny.

      Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego
      NAMO AMITABHA BUDDHA
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      lekshey






      • pannda to tylko 04.03.05, 12:26

        Wersje, pseudonaukowe hipotezy, interpretacje, hipotezy, pobożne życzenia,
        teologiczne dywagacje, tradycje, mity, legendy, ubieranie trupa w różową
        sukienkę, projekcje niedoskonałych umysłów itepe itede

        a FAKT O KTÓRYM MÓWIMY pozostaje niezmienny i nienaruszony
        tak samo straszny i nieuchronny

        niczyje słowa tego dla mnie nie zmienią..
      • antylooo Re: W temacie smierci i zycia - do poczytania 04.03.05, 12:34
        dzięki bardzo.

        mam nadzieję, że wyczytam coś co mnie uspokoi.

        pozdrawiam.
    • osiba mam odpowiedź! 04.03.05, 20:41
      To co ty przeżywasz nie dotyczy tylko ciebie. Dużo ludzi żyje w strachu przed śmiercia i to jest rodzaj
      niewoli.Piszę wprost. Diabeł jest szpecem od zniewolenia ludzi . Ty nie wiesz co z tobą będzie ,bo nie
      poznałaś Jezusa. A on to wykożystał i cię gnębi tymi myślami. Jest tylko jeden sposób na wolność-
      JEZUS CHRYSTUS! Przeczytaj co On zrobiL dla ciebie,fr.biorę z listu do Hebrajczyków 2.15 " i aby
      wyzwolić wszystkich tych którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli..." On to
      zrobił dla ciebie i dla mnie. Ja dzięki Niemu nie boję się śmierci , bo wiem że kiedy stąd odejdę będę z
      nim na wieki.!!!! Cóż więc lepszego życie czy śmierć? - tak czy owak z NIm będę . Chciałabyś mieć taką
      pewność?
      • pannda chcesz mi powiedzieć że 05.03.05, 10:19

        Cała reszta świata, która wyznaje inne religie, albo nie wyznaje ich wcale
        (czyli łącznie większość), czyli wszyscy którzy nie są chrześcijanami
        (czy może masz tylko na myśli katolików?) - czują się w ten sposób?
        • osiba Re: chcesz mi powiedzieć że 06.03.05, 13:02
          Tak , wszyscy którzy nie są zbawieni wiedzą ,że będą potępieni. Tak mówi słowo boże. Tylko w Jezusie
          jest życie wieczne, niezależnie od wyznawanej religii.
    • mskaiq Re: nie radzę sobie 05.03.05, 12:59
      Im wiecej bedziesz zajmowala sie problemem smierci, czytala o tym itp to tym
      bedzie gorzej. Coraz wiecej mysli dotyczacych smierci bedzie z Toba. Jesli nie
      przestaniesz o tym myslec to bedziesz wzmagala te mysli. Przy duzej
      emocjonalnosci takie mysli sa silniejsze od Ciebie, dlatego nie potrafisz Sobie
      z nimi poradzic.
      Codzienny spacer czy uprawianie jakiegokolwiek sportu pomogloby Ci opanowac te
      mysli.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka