Strata pracy

01.04.05, 09:47
wczoraj po raz trzeci mój mąż stracił pracę.Mamy po 40 lat, 11 letniego syna.
Tak bardzo boję się przezywac to wszystko po raz kolejny. Ostatnio nie jadłam
przez 6 dni i nie wstawałam z łóżka.Tak bardzo zapadłam się w siebie, że
myślałam, ze nie przeżyję. Wiem, co mnie czeka. Nie mam pojęcia po co to
piszę. Co mi możecie powiedzieć? Będzie dobrze..?
    • mlasskacz Pamietaj, najlepsze, co możesz zrobic 01.04.05, 17:14
      dla swojego meża ale przede wszystkim dla siebie to okazywać optymizm i odwagę! Nieważne, czy sie boisz, czy nie. Masz jemu dodawać odwagi, dodatkowe dołowanie i pokazywanie swojego przerażenia które i tak nic Ci nie przyniesie podcina mu skrzydła. Programowo masz byc optymistką i okazywać mu to. To jest właśnie kobieca mądrość, faceci potrzebuja tego i wiele mogą wtedy zrobić. TO SIE PO PROSTU OPŁACA. Lepiej być aktywnym bezrobotnym niż znieruchomiałym z przerażenia bezrobotnym. Ale mimo wszystko, czasem wystarczy zmiana sposobu myslenia. Mozliwości sa naprawdę spore. Mozna robic cos innego, można wyjechać choćby za granicę i choćby na jakiś czas. Twoje najważniejsze zadanie to dodawać mu odwagi.
      • mlasskacz I co, że 40 lat? To bardzo dobry wiek, nie daj 01.04.05, 17:16
        sobie wmówić róznych g...n do głowy.
        • elaboh Re: I co, że 40 lat? To bardzo dobry wiek, nie da 05.04.05, 08:51
          Okazywać optymizm? Co to jest? Jestem chyba już na dalszym etapie. Nie mogę z
          siebie wykrzesać siły na nic, nie potrafię.
          Nie daję sobie wmówic żadnych głupot. Unikam cudzych ocen, mam swoje
          wyobrażenie o wszystkim. I ,niestety, moja ocena świata dookoła jest
          jednoznaczna: jesteśmy za młodzi na to, żeby umrzeć, a za starzy, żeby w tym
          obłędzie żyć. Mieszkam w średniej wielkości mieście. Dookoła nas królują
          układy, załatwiania... A my staralismy sie do tej pory zyć po ludzku.
    • mskaiq Re: Strata pracy 05.04.05, 17:01
      Tak dziala strach, paralizuje i odbiera wiare, zniecheca nawet do jedzenia. Nie
      przynosi nic wiecej poza niszczeniem siebie. Gdyby Ci sie udalo go opanowac,
      wtedy mozna pomyslec co dalej, dodalabys rowniez otuchy Mezowi ze poradzicie
      Sobie. Bez nadziei trudno szukac pracy, trzeba wierzyc ze wszystko zakonczy sie
      dobrze.
      Bywalem w zyciu w roznych trudnych sytuacjach. Kiedys w Poludniwej Afryce
      zrezygnowalem z pracy. Moj Syn mial wtedy 4 lata a moj angielski byl slaby.
      Wiem ze gdybym stracil nadzieje i wiare przestalbym dzialac. Wiedzialem ze tego
      nie mozna zrobic.
      Najlepszym sposobem obrony przed takim strachem to dobry spacer, albo
      aktywnosc, sprzataj, znajdz Sobie cokolwiek do zrobienia, kazde dzialanie
      przynosi ulge. Nie wolno tego strachu powiekszac w Sobie, lozko to najgorsze
      rozwiazanie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • elaboh Re: Strata pracy 06.04.05, 09:36
        Dziękuję bardzo za wsparcie.
      • mlasskacz mskaiq, masz świętą rację. 06.04.05, 10:26
Pełna wersja