Dodaj do ulubionych

chore sny..........

21.04.05, 13:02
jeden z nich....
i nieważne- czy snię go do połowy...czy do końca...czy tylko poczatek...czy
snię go na jawie- nie potrafię tego wyrzucic z pamięci...

mam 12 lat- prawie 13...
jestem u koleżanki- młodszej odemnie o rok...
jej mama pojechała w nocy do szpitala- w nocy był u nas w domu jej tata-
dzwonil po pogotowie- bo oni nie mieli telefonu..jej mama dostała krwotoku...
w ich mieszkaniu mały nieład...
pomagam jej ogarnąć bałagan...
zdejmujemy pokrwawioną pościel...
w łazience w wannie stoi wanienka - taka z blachy ocynkowanej...
widzę w niej pobrudzone krwią ręczniki...dokładam do niej pościel...
w tym domu jeszcze nie ma bieżącej wody...mieszaknie jest tylko
zkanalizowane...
zarządzam pranie tych rzeczy...
cieżką wanienkę z zawartoscią taszczymy na podwórze- po studnię...
pod studnią- zaczynam mówić o tym, że płukanie w tym miejscu tych rzeczy nie
ma sensu- bo woda zabrudzona krwia dostanie sie przez ziemie do studni...
taszczymy wanienke nad glinianki- wykopane tuż za ogrodzeniem posesji...
male bajorko...kładka...
jest zimno...
usiłujemy spłukać w zimnej i zielonawej wodzie krew...
klęczę na malutkim pomościku ...poszewki...poszwa..prześcieradło.....szybko
szybko- nerwowe ruchy w zimnej wodzie...
nogi cierpną...
sięgam po recznik z dna wanienki...duży- frotte- kąpielowy...
chwytam za jego brzegi...chcę go strzepnąć przed zamoczeniem...
na deski upada dziecko...nawet nie wiem, że to noworodek...
jest pokrwawione...
ja nie wiem, że ono jest martwe...
jestem przerażona, że nie płacze...
klękam i biorę na ręce...boje sie, że mam za zimne ręce..że jest mu zimno...
ma włoski...paznokcie...i jest blade i zimne...
nic nie rozumiem...obok koleżanka z buzią ściagniętą grymasem płaczu- sina
podkówka...
zaczynam skowyczeć...boje sie- ze zabiłam to dziecko..że ono umiera przeze
mnie...tule je do zimnej ortalionowej kurtki....wiatr zawiewa mi wosy na
buzie...biegnę i potykam się...nic przez zły nie widzę...kopie nogą w drzwi
sąsiadki tej koleżanki...
kobieta otwiera.....przerazenie na jej twarzy...jej mąż wybiega po moją Mamę-
pyta tej kobiety- czy pani x jest teraz w pracy?
kobieta tuli mnie...koleżanke...i jednocześnie trzyma to
dziecko...chłopczyka...( teraz moge ocenic- że musiał miec 20-25-26 tc)
"dzieci...to nie dzieje sie naprawde...to sie wam tylko sni...".


Powinnam wkleić to na aborcję.......to byl czas, gdzie aborcja była
legalna.....a kobiety i tak robiły co chciały z ciazami...i milicja tym sie
nie zajmowała....to był czas, gdzie w czasie wizyty z Mamą u fryzjera
słyszałam- jak klientki rozmawiały o zabiegach usunięcia ciaży jak o
zabiegach stomatologicznych...a pani fryzjerka agitowała do jakiegoś gina,
który traktował pacjentki gościnnie...jego żona robiła im herbatę...to był
czas- gdzie sportsmenki potrafiły zachodzic w ciazę dla dopingu- a po
zawodach ja usuwały....
Moja Mama długo tłumaczyła mi ...dlaczego to sie zdarzyło.....nie powiedziała
prawdy o tamtej kobiecie....powiedzia- ze kobieta ciazę starciła- bo była
chora...i w tej chorobie zapomniała zabrac do szpitala urodzone zbyt wcześnie
dziecko.....





chore sny.....
moja Mama leży na erce....po drugiej poważnej operacji...ma chorobe
popromienną po promienioterapii...popalone jelita...
obok lezy - za parawanem tylko- mężczyzna...myślalam, ze staruszek...mial 50
lat....tez po operacjach....powłoki brzucha sie juz nie zrosły...choroba
utworzyła mu w miejscu brzucha dól z popękanymi jelitami...ma brzuch
przykryty folią......ciagle śpi...na głowie -pozbawionej włosów guzy...na
dłoniach guzy...oczy- jeśli otwiera- cierpiące...niekiedy jęczy przez sen...
moja mama śpi....
żadko jej sie to udaje mimo farmakologii.....boje sie, że jęki mężczyzny ją
obudzą...staje przy jego lóżku....przytulam jego głowę do swoich
ramion...próbuję utulić jak dziecko...w jego piesiach oddech
charakterystyczny dla odlezynowego zapalenia płuc....chory
cichnie....delikatnie kolyszę jego głową....siedzę tak juz długo..metalowy
taboret razi niewygoda...zapominam o tym...cieszę sie zmutnie- ze mężczyzna
śpi..i moja Mama moze spać...wchodzi pielęgniarka...zaczyna mnie powolutku
odciagac...mówi cos o moim zmęczeniu...czuję mdły fetor opatrunku spod
folii...odwracam głowę...i dopiero zauwazam...ze wywożą tego mężczyne....on
juz nie żyje...nie wiem- ile czasu go trzymałam w objęciu ...




W szpitalu- w którym sie leczę- poranny jazgot wówzków-jedne pędzą z
chorymi...inne z zawartoscia srodków opatrunkowych...i śdrodków utrzymania
higieny...wówzek pani z personelu sprzątającego..siadam na kozetkę pod
ścianą...czekam w kolejce do łazienki...obok przysiada chłopak z
kroplówką...ma przy sobie kosmetyczkę..na ramieniu dwa ręczniki...tez czeka w
kolejce....śmieje sie..opowiad- co sie wydarzyło w nocy na sali...ja też sie
śmieję...jestem juz po toczeniu krwi i mam sile siedziec..i śmiac się...
chlopak wstaje...żalosnie wychudzony...blady....robi dwa...albo trzy
kroki...ale idzie bardzo niezdarnie...odwraca sie...spadaja ręcznik...gubi
kosmetyczke...wywraca sie na stojak z kroplówką...stojak odjeżdża...chlopak
leży...i juz nie rusza sie...podbiegaja pielęgniarki....lekarz po
chwili...chlopak znika jakby wyparowal- juz jest na erce.... siedzę i boję
sie odejsc....któras salowa mowi- ze nie zyje.....


to bylo naprawdę..... potrafiłam sobie wytłumaczyc- dlaczego tak sie stało....
nie jestem histeryczką....
dlaczego to teraz tak wraca...dlaczego nie pamiętam snów miłych....
dlaczego zapamiętuję tylko złe...horrory...koszmary.....nawet nie demony,
starchy- tylko wyobraxnia moja w tych snach tak pracuje, że jak w filmach
Polańskiego- boję sie- bo myślę ze.....


moze dlatego nie spie po nocach...tylko wtedy- gdy padam zmęczona jak w
agonii......a tak...ja boję sie snów...
próbuję sobie afirmować sny...wymyślam wesole i przyjemne scenariusze....a
wracaja koszmary...zimne szare i zlowrogie..dlaczego?
Obserwuj wątek
    • bei literówek mnostwo... 21.04.05, 13:08
      i zauważyłam ortograf:(- wiem- ze powinno byc "rzadko"....ale to w tej chwili
      nie jest takie ważne......
    • ynnes [...] 21.04.05, 16:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • antylooo [...] 21.04.05, 16:52
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • bei grzechu.........?????? 21.04.05, 17:11
          a jakiego?.......nie jestem doskonala...ale , nie uwazam, bym była zła....nie
          uwazam, bym cos złego zrobiła.....(świadomie i nieświadomie)....
          czy grzechem jest to...co przezyłam?
    • mskaiq Re: chore sny.......... 21.04.05, 18:06
      Mysle z Twoj problem bierze sie z tego ze zamiast ignorowac te sny Ty sie ich
      boisz, probujesz unikac. Nie unikaj ich, jak przyjda te zle sny i pamiec Ci je
      przypomni to nie mysl o tym, wtedy musisz afirmowac. Afirmuj ze sie nie boisz
      tego snu, nie wolno anlizowac snu, musisz myslec o czyms innym, zajac sie czyms
      co pochlonie Twoja uwage.
      Ty probujesz afirmowac sny, tego nie mozna zrobic, nie zmienisz ich na dobre
      ani nie jestes w stanie ich zatrzymac. Te zle sny beda przychodzily bo sie ich
      boisz. Kiedy przestaniesz sie ich bac przestana przychodzic. Ty wywolujesz
      strach przez analizowanie tych zlych snow. Nie rob tego.
      Ja mialem wiele zlych snow tak jak Ty. Dzisiaj nie ma dla wiekszego znaczenia
      czy mi sie sni cos zlego czy nie. Kiedy pamiec przypomina mi zly sen, ignoruje
      to.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka