Dodaj do ulubionych

Ch..mnie strzela

09.05.05, 21:19
Jestem chora jak widze moją ex-przyjaciółkę, mojego ex-ukochanego z którym
mnie oszukiwała, razem z nimi całe moje ex-towarzystwo, z którym spędziłam
kilka lat, kobiety, które nienawidziły mnie za to, że ich idol wybrał sobie
niegdyś mnie. Normalnie robi się niedobrze. Olałam ich, nie zadaję się z nimi.
Ale jak mam spędzać z nimi przymusowo czas w jednym pomieszczeniu, nie mogę
wyrobic. wszystko do mnie wraca. Niepohamowana agresja, nienawiśc, zwłaszcza
do panienki, która do mnie wydzwania i chce byśmy odgrywaly farsę
pt.koleżanki. Agresja i wściekłośc o jaką bym siebie nie podejrzewała.
Obserwuj wątek
    • sabeena Re: Ch..mnie strzela 09.05.05, 21:30
      > Jestem chora jak widze moją ex-przyjaciółkę, mojego ex-ukochanego z którym
      > mnie oszukiwała, razem z nimi całe moje ex-towarzystwo, z którym spędziłam
      > kilka lat, kobiety, które nienawidziły mnie za to, że ich idol wybrał sobie
      > niegdyś mnie.

      Może to że kiedyś będą nienawidzieć Twoją ex-przyjaciółkę będzie stanowić jakąś
      pociechę.
      pzdr
      S.
    • ania20055 Re: Ch..mnie strzela 09.05.05, 21:57
      cienko z Tobą Liza :-)
      radzilabym leczyc sie z zazdrosci i zlosci bo to do niczego dobrego cie nie
      zaprowadzi - wiem to po sobie....tak to wszystko jest ulozone, ze trzeba
      wybaczac sobie i innym....nie ma innego wyjscia, jesli chce sie do czegos
      trwalego dojsc.
      jak cie czytam to widze, ze jestes porzadnie uwiklana w to twoje towarzystwo.
      moze dobrze by ci zrobilo zaznajomienie sie z kims z "innej bajki"?
      kiszenie sie w sosie, ktory nie jest juz swierzy, chyba nie ejst zbyt
      przyjemne....ten facet to juz przeszlosc wiec po co sie w to wszystko ciagle
      ladujesz...? zycze ci nabrania dystansu do przeszlosci i do siebie.
      pozdrawiam sie cieplo :-)
      • lucyna_n Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 11:06
        ania20055 napisała:

        > cienko z Tobą Liza :-)

        ten usmiech to usmiech satysfakcji z faktu ze na Lize padlo a nie na Ciebie, czy jak?

        >
        > jak cie czytam to widze, ze jestes porzadnie uwiklana w to twoje towarzystwo.

        kazdy jest uwiklany w swoje towarzystwo, inaczej co to za towarzystwo bez uwiklania i wiezi
        emocjonalnej. Niesamowite ze Ty tak od pierwszego kopa to widzisz jak czytasz, masz zdolnosci
        telepatyczne chyba. Wybryk natury, jak babcię kocham.

        > moze dobrze by ci zrobilo zaznajomienie sie z kims z "innej bajki"?
        masz kogoś konkretnego na myśli, czy Liza ma wyjsc na ulice z napisem na plecach, "poznam kogoś z
        innej bajki"?

        > zycze ci nabrania dystansu do przeszlosci i do siebie.

        pobożnymi życzeniami to piekło jest wybrukowane Aniu.

        > pozdrawiam sie cieplo :-)
        debeściara :)))
        • ania20055 Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 17:23
          lucyna_n napisała:

          > ania20055 napisała:
          >
          > > cienko z Tobą Liza :-)
          >
          > ten usmiech to usmiech satysfakcji z faktu ze na Lize padlo a nie na Ciebie, cz
          > y jak?
          >


          itd itd....


          Wiesz co Lucynoooo :-)
          wypowiedzialam sie na twoj temat w innym watku - napewno znajdziesz, wiec nie
          bede sie powtarzac, jedynie to, ze nierozumiem dlaczego nie piszesz do
          Lizawiety, ktora jest autorka i bohaterka tego watku, tylko znowu do mnie?
          wielce to jest zabawne jak sie mnie uczepilas :-)
          wis sobie na mnie ile chcesz, ale nie sadze zeby to dobrze o tobie swiadczylo.

          pozdrawiam cie moj cieniu! :-)
          • lucyna_n Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 17:31
            Twoje wpisy robia na mnie takie wrazenie ze nie mogę im sie oprzec Aniu:)
    • marenta Re: Ch..mnie strzela 09.05.05, 22:24
      Liz a nie jest tak, że ty ciagle grasz z nimi na ich zasadach? że dajesz sobie
      wmówić, że "przegrałaś"? nie powinnaś się poczuć w końcu od nich trochę lepsza,
      o tą wiedzę i dystans do sytuacji, którego oni nie mają? nie umiesz dostrzec
      plusów swojej "przegranej"?
      • marenta Re: Ch..mnie strzela 09.05.05, 22:45
        na ile są naprawdę źli a na ile czegoś nie rozumieją?
    • lizavieta1 Re: Ch..mnie strzela 09.05.05, 23:45
      Przy innych ludziach czuję się normalnie. I nawet unikałam tych ludzi jak się
      dało. ale nie zawsze się da. Czasem po prostu ktoś przecina Ci drogę. nie mogę
      sie emocjonalnie zdystansować kiedy fizycznie mam przed sobą tych ludzi.
      chciałabym żeby znikneli, żebym nie musiała się na nich wsciekać. nie mogę
      opanować wściekłosci. Myslę o sobie w sposób w jaki oni o mnie myslą, kiedy się
      mijamy bez słowa na ulicy- "muszę być beznadziejna" skoro mi podziękowali i
      skoro mną gardzą, tak jestem głupia i nudna. skoro tak dobrze się z sobą
      dogadują,a mnie wyeliminowali, to dlatwego, że jestem aspołeczna". To chyba coś
      w rodzaju obsesji - uzalezniłam się od tej wściekłości, która mi się uruchamia
      przy każdym minięciu się, pomimo,że już od długiego czasu nie utrzymuję z nimi
      zadnych kontaktów, nawet nie wymieniamy cześć.
      • marenta Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 00:22
        Widzisz Liz, rozumiem złość na złodzieja, ale czy ten zabrany skarb był
        rzeczywiście taki WARTOŚCIOWY, jeżeli tak łatwo dał się ukraść?
        nie zapomnę jak ładnie pisałaś Mol o poczuciu własnej wartości. "identyfikuje
        sie z soba jaka jestem dzisiaj, krucha, emocjonalna", to mnie uderzyło. Ale czy
        umiesz Lizo taką najsłabszą siebie ("głupią, nudną i beznadziejną"), zupełnie
        bez niczego, oprócz jednej kiecki na tyłku i paru bardzo bolesnych wspomnień
        przenieść przez życie NA SWOICH WARUNKACH. Czy uśmiechnęłaś się kiedyś do
        siebie samej na samym skraju rozpaczy? Wiesz jakie to jest wolne i budujące
        uczucie? Że to ty decydujesz co chcesz czuć (nie że sobie wmawiasz, ale że
        decydujesz).
        Nie mam nic Liz, ale mam w sobie oparcie, że jakoś to będzie, że mam w sobie
        wolność uśmiechania się do siebie pomimo.
        Naprawdę wolisz zmienić ich niż siebie?
    • norbertszczecin Czyli jesteś zdrowa. 10.05.05, 01:36
    • norbertszczecin bo mnie też by strzelał. 10.05.05, 01:36
      • lucyna_n Re: bo mnie też by strzelał. 10.05.05, 11:08
        dokładnie:)
    • mskaiq Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 15:57
      Musisz im wybaczyc. Jesli tego nie zrobisz mysli o tym beda ciagle z Toba,
      zdominuja Twoje zycie. Wszystko co bedziesz czula to zlosc i nienawisc do tych
      ludzi i do Siebie.
      To prowadzi do bardzo silnej depresji. Nie wolno myslec o tych ludziach, a
      jesli sie takie mysli pojawiaja mysl o nich dobrze. Kiedy akceptujesz nienawisc
      i zlosc dzialasz przeciwko Sobie, bo Sama sie wystawiasz na fatalne dzialanie
      tych energi.
      Kiedy wybaczysz wtedy odbudujesz Swoje zycie, znajdziesz kogos kogo bedziesz
      kochala i zycie przyniesie Ci wiele satysfakcji. W przeciwnym przypadku zycie
      bedzie ciagla zloscia, beznadzieja i depresja. Juz w tej chwili masz przedsmak
      tego a to niestety bedzie sie zwiekszalo. Musisz zapomiec i wybaczyc, to
      jedyna droga.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lizavieta1 Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 16:51
        Wiem, ze musze, ale musze chcieć to zrobić. dorosnąć, dojrzeć, poczuć, że chcę,
        umieć... Nie potrafię, naczytałam się tyle o wybaczeniu, ba widziałam nawet
        ludzi, którzy wybaczają, wiem jacy sa mili, spokojni, udaje im się wiele rzeczy.
        ale z tym trochę jest jak z miłośącią, wszyscy znamy jej cudowną moc, nie
        podważamy jej sensu, ale nie można się do tego zmusić, racjonalnie tłumacząc
        sobie,że to zdrowo i fajnie kogoś kochać.
        • marenta Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 17:00
          Liz jak nie chcesz odfrunąć z tego kurnika to naucz się chociaż podfruwywać z
          opcją srania na cel, czemu niby od dzisiaj masz siedzieć na niższej grzędzie i
          pozwalać sobie sr.. na łeb? pozdrawiam
          • lizavieta1 Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 18:02
            Sranie na cel mozna rozumiec dwojako - jako ignorowanie albo atak, co chyba
            sugeruje slowo cel??????
            • marenta Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 18:07
              sr.. czy zignorować o to jest pytanie, jak ktoś cię kopie, to uważam, że masz
              prawo oddać, no chyba, że chcesz być lepsza, czasami może warto kopnąć, nie
              zawsze da się wszystko i z każdym załatwić samą miłością, zwłaszcza z tymi
              wychowanymi (i żyjącymi) bezstresowo
              • lizavieta1 Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 18:26
                No też tak sobie myslę jak patrzę na tych bezstresowców, co przyprawiają innych
                o cięęężkie stresy i twierdzą, że to przez nich to czy tamto. Tyle, że w ten
                sposób się wkręcasz i nakręcasz. A ja potem nie umiem powiedzieć stop swoim emocjom.
                • marenta Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 18:41
                  no bo to nie chodzi o to, żeby dzialać jak sprężyna, akcja -reakcja, najpierw
                  znajdź oparcie w sobie, siłę, że bez tego wszystkiego co mogą ci inni wydrzeć
                  dasz sobie radę (i jest ci dobrze), a potem zacznij konstruktywnie słuchać,
                  oceniać i reagować
                  pewnie chciałabyś, żeby zobaczyli Ciebie jaka jesteś wolna i niezależna w
                  swoich reakcjach, żeby ich szlag trafił. I bądź taka, właśnie taka powinnaś
                  być, niezależnie od tego czy ich spotkałaś czy mogłaś nie spotkać. Zły los to
                  szansa by zrozumieć w czym tkwi nasza słabość, wstań z klęczek Liz i naucz się
                  latać.
              • lizavieta1 Re: Ch..mnie strzela 10.05.05, 18:30
                A własnie co do bezstresowców, to przez jednegoi takiego mialam sporo klopotow -
                moj tatus byl takim typem. Fajni ludzie na imprezki,ale nie polecam jako tych,
                ktorzy maja piastowac odpowiedzialne funkcje.
    • marenta Re: Ch..mnie strzela 14.05.05, 01:52
      "Chcesz wiedzieć jak wygląda moje poczucie bezpieczeństwa?
      Człowiek jest absolutnie samotny. Wszystko inne jest złudzeniem. Pamiętaj o
      tym. I postępuj zgodnie z tym. Nie spodziewaj się niczego oprócz zła. Jeśli
      zdarzy ci się coś przyjemnego - tym lepiej. I niech ci się nie wydaje że możesz
      przełamać samotność. To jest samotość totalna. Możesz snuć legendy o poczuciu
      więzi na różnych płaszczyznach, ale mimo wszystko będą to tylko legendy, o
      religii, polityce, miłości, sztuce itd. Samotność jest zawsze totalna. Może ci
      się zdarzyć ze pewnego dnia będziesz miała wrażenie istotnej więzi, ale zdawaj
      sobie sprawę, ze to jest tylko złudzenie. Nie będziesz rozczarowana, kiedy
      wszystko wróci do dawnego porządku. Trzeba zyc ze swiadomością, że samotność
      jest absolutna. Wtedy człowiek przestaje się skarżyć, przestaje narzekać.
      Wtedy dopiero uzyskuje się poczucie bezpieczeństwa i uczy się akceptować ten
      absurd z pewną satysfakcją. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy czekać z
      założonymi rękami. Wydaje mi się, że należy robić swoje jak tylko można
      najlepiej. A to z tej przyczyny, że człowiek czuje się lepiej dając z siebie
      wszystko niż rezygunjąc." Bergman ("Sceny z życia małżeńskiego")
      Pozdrawiam
    • ynnes Re: Ch..mnie strzela 14.05.05, 14:24
      Uspokój swą duszę przez modlitwę. Szatan próbuje cię omotać, ale ja pomodlę się
      za ciebie.
      • marenta Re: Ch..mnie strzela 14.05.05, 14:27
        a ja za Ciebie:)
    • aidka Re: Ch..mnie strzela 14.05.05, 23:38
      lizavieta1 napisała:

      > Jestem chora jak widze moją ex-przyjaciółkę, mojego ex-ukochanego z którym
      > mnie oszukiwała, razem z nimi całe moje ex-towarzystwo, z którym spędziłam
      > kilka lat /.../

      Współczuję Ci.
      I zazdroszczę.
      Mnie rzucił , i to w najgorszy, najokrutniejszy, jak mozna sposób, mój Ukochany
      i ja Go kocham nadal tak bardzo.
      Wolałabym Go nienawidzieć i nie mogę.
      Zamiast mysleć co zrobił, jak mnie zniszczył do końca prawie, przypominam sobie
      tylko dobre chwile.
      I tak tęsknię do tych chwil i do niego.
      Ale , myslę, że rozumiem, co i jak Ty czujesz.
      W końcu zdradził Cie nie tylko on, ale i przyjaciółka.
      Każde próby, słowa pocieszenia w tej sytuacji wydają mi sie głupie i banalne.
      Przekazuję Ci więc troszkę ciepła os siebie.
      Może jakos się przesmyknie do Ciebie przez zawiłości Sieci.
      ściskam
      a.
      • marenta Re: Ch..mnie strzela 15.05.05, 02:41
        > Mnie rzucił , i to w najgorszy, najokrutniejszy, jak mozna sposób, mój
        Ukochany > i ja Go kocham nadal tak bardzo

        najokrutniejszy jak to czyta to pęka ze śmiechu, szkoda czasu i zdrowia, Aidko
        pozdrawiam
      • marenta życie w "ogrodzie udręczeń" 15.05.05, 13:52
        "przyjemne czy przykre - jest to może jedna z najważniejszych decyzji
        człowieka. Jest to decyzja rozgrywająca się przeważnie poniżej progu
        świadomości, do świadomości dociera jej efekt końcowy (...) Od decyzji tej
        zależy ogólny ton emocjonalny, stosunek uczuciowy do otoczenia, a pośrednio też
        hierarchia wartości. (...) Leczenie tego typu zaburzeń osobowości, polegających
        na wywróceniu hierarchi wartości: przyjemne - przykre, nie jest zadaniem
        łatwym. Ludzie ci w końcu tracą rozeznanie w tym, co dla nich jest przyjemne i
        przykre. A jest to kategoria zasadnicza w zyciu zarówno zwierzęcym, jak i
        ludzkim. Są to ludzie, u których normalny przedział między przykrością a
        przyjemnością uległ zatarciu, możliwe że pod wpływem zbyt silnego naporu norm
        społecznych w dzieciństwie. W rozmowach należy ostrożnie przeprowadzać analizę
        ich konstrukcji przeżyć przyjemnych i przykrych. Stopniowo można dojść do ich
        zasadniczego tj. biologicznego przedziału, który się zatarł i przeinaczył pod
        wpływem różnorodnych bodźców środowiskowych. W ten sposób dochodzą oni sami do
        odróżnienia bilogicznej bazy od nadbudowy, która tę bazę zniekształciła.
        Nadbudowa staje się mniej ważna i moga oni wrócić do zasadniczego rozróżnienia
        między przykrym a przyjemnym, co stanowi rdzeń życia" A. Kępiński
      • mskaiq Re: Ch..mnie strzela 15.05.05, 14:15
        To dobrze Aidko ze przypominasz Sobie te dobre chwile, wtedy jestes po stronie
        milosci, nie cierpisz. Gdybys zaczela nienawidziec zabijalabys Swoja milosc a
        to byloby dzialanie przeciwko Sobie, milosc jest czescia Ciebie.
        Chcialbym Ci przejkazac Aidko troche mojej radosci, moze odnalazlby sie wtedy
        usmiech ktory wierze ze powroci do Ciebie.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • marenta Re: Ch..mnie strzela 15.05.05, 14:53
          dobre chwile to tylko połowa prawdy, czyli kłamstwo
        • marenta jeżeli było tak super 15.05.05, 14:59
          to czemu się skończyło?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka