serce_na_dloni
14.06.05, 11:04
------------------------------------------------------------------------------
--
Dostałam od kogoś niedawno pluszowego misia.
Przypomniało mi to jedno z najaskrawszych wspomnień. Miałam chyba 10 lat,
byłam w 3 klasie. Zapomniałam odrobić jakąś lekcję i dostałam uwage w
dzienniczku. Pamiętam do dziś... mieszkalam z dziedkami. Przez dwa dni babcia
krzyczała, że nie po to mnie u siebie trzyma, bym jej przynosiła wstyd. A
potem dziadek zabrał wszystkie misie i wyrzucił na śmietnik. Za karę.
Misie... wszystkie miały imiona i dusze. Jak było mi smutno i samotnie
rozmawiałam z nimi. Wyobrażałam sobie, ze są moimi przyjaciółmi. Były
brzydkie, z ruskiego pluszu, miały krzywe mordki, ale miały w sobie coś
szczególnego. A może były tak samo brzydkie jak ja.
Najnardziej żal mi było plastikowego jamnika. W NRD chyba takie robili
jeszcze w latach 70tych. To była ukochana zabawka. Do dziś pamiętam każde
zadrapanie na pomarańczowym plastiku i ilość zmarszczek na plastikowym pysku
jamnika.
Tydzień później za zachomikowane pieniądze kupiłam u Ruskich pluszową mysz.
Kosztowała 30 000 złotych. Baba, która mi ją sprzedała, miała złote zęby i
była bardzo miła.
Mysz mam do dziś i wszędzie ją ze sobą zabieram. Taka obsesja, by mi nie
zginęła.
***
A Wy? Czy macie podobne wspomnienia?