Dodaj do ulubionych

Apatia,samotność,szarość-leki

26.06.05, 17:21
Tak siedzę sobie i się boję i smutno mi strasznie.Jestem taki śpiący i
zobojętniony na wszystko,bezuczuciowy i bezemocjonalny:( Tak nic mi się nie
chce ale czuję nadmierny spokój i apatię.Jakby znowu lek źle działał i zamiast
być radosnym znowu jestem taki poważny.Brak mi przyjaciół i nie mam co robić a
w dodatku nawet jakbym miał bliskich kumpli to bym pewnie bał się wychodzić z
nimi.Mam kolegę bliskiego ale z nim spotykam się 2 razy w ciągu dnia na pół
godziny i spacerujemy z jego psem.Ale co mi to daje skoro on siedzi zresztą
jak ja przed kompem cały dzień a inni koledzy i koleżanki nie odzywają się do
mnie nawet gdy ja się odezwę.Nuda i szare życie a w dodatku jutro na 15 muszę
być w szkole i odebrać świadectwo maturalne(nareście wyniki).Boję się iść i
bardzo jak zwykle to przeżywam bo z kolegami ze szkoły nie widziałem się przez
2 miesiące.Będą wszyscy nauczyciele i trzeba dać prezent dyrektorowi jak i
pani od biologii,która mnie przygotowywała skutecznie do biologii na
maturze.Wstydzę się dawać prezenty i składać życzenia czy podziękowania.Znowu
przyjdę sam do szkoły bo nikt mnie nie podwiezie i znowu auobusem z prezentami
będę jechał.Przyjdę sam przyzwyczajony do samotności i ciszy a tu harmider i
tysiące ludzi naraz.Boję się że dostanę trzęsiawki i będą na to inni zwracać
uwagę.Planowałem dziś zapalić zioło żeby jutro być bez lęków i bardzo
umiechnięty(3 dni od palenia jestem humorzasty i 0 lęków i pewny siebie)
niestety nic z zioła nie wyszło.Wczoraj brat mi zracał uwagę ,że jestem dziwny
bo przytyłem 5-6 kilo,wyskoczyły mi pryszcze i trzęsą mi się ręce.On wie że
biorę lek ale zwraca mi uwage na wszystko co robię.Dla niego jestem potworem i
ma ciągle do mnie coś.Postanowiłem że z pół roku nie będę z nim gadał ani się
spotykał bo to pogarsza mój stan i wczoraj chciałem podciąć sobie żyły że
jestem taki okropny i biorę prochy i nie dam sobie rady w życiu ale oczywiście
skończyło się na porysowaniu sobie ręki(kilka małych nacięć) i mam teraz takie
strupy brzsydkie a rodzicom powiedziałem że się zadrapałem o drzwii i
uwierzyli.Czuję się coraz bardziej samotny i że skoro jestem takim
potworem,którego nie da się zaakceptować to po co mam żyć.Ju nie wiem co mam
robić i czy pani psycholog mi pomoże.Dobrze że jadę 15 lipca nad morze z
rodziną i bliskim kolegą,więc tam może odpocznę ale nie wiem jak będę wstawał
na śniadanie skoro ja budze się 10-30 i pół godziny leżę zanim wstanę a
śniadanie jest o 9.Wszystko przez te leki ale jak je odstawię to znowu będę
umierał z powodu objawów odstawiennych i zrujnuje mi się jeszcze bardziej
psychika.Co robić??Czy nic oprucz narkotyków nie pomaga na natychmiastowe
poprawienie samopoczucia i dodanie energii?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka