05.07.05, 15:41
Otworzył oczy… do jego uszu dociera tylko dźwięk szybkiego bicia serca
przygniecionego niewidocznym ciężarem i płytki oddech człowieka zmęczonego
jakimś wysiłkiem, chociaż obudził się zaledwie przed kilkoma sekundami. Jest
przyzwyczajony do tego uczucia. Już nawet nie próbuje z nim walczyć bo wie,
że to nie ma sensu. Wzrok wpatrzony w jeden punkt na suficie gdyby tylko mógł
już dawno wywierciłby w nim dziurę.

„Muszę wstać” – pomyślał z bólem, lecz jedynie skulił się w kłębek i
zakrył kołdrą. To chyba jedyne miejsce, które dawało mu odrobinę poczucia
bezpieczeństwa. Świadomość przeżycia kolejnego dnia sprawiła, że niepokój
stał się jeszcze większy. Umysł zaczęły wypełniać już doskonale znane myśli.
Powracające pytania o sens życia i wszystkiego co w nim do tej pory osiągnął.
A osiągnął tak niewiele, w zasadzie nic…
„Jaki ma sens przeżycie w taki sposób kolejnego dnia?”.

„Muszę wstać” – pomyślał ponownie przewracając się na drugi bok. Zaczęły
napływać obrazy z przeszłości i niepowodzenia jakie przyniosła ze sobą. Tak
bardzo chciałby teraz przypomnieć sobie jakieś miłe chwile, ale nic nie
przychodzi mu do głowy. Czy to możliwe, żeby nie przeżył w życiu nic
przyjemnego, co mógłby teraz wspominać z uśmiechem? To chyba niemożliwe, ale
nie jest w stanie przywołać żadnej z nich.
Od dawna czuje, że życie ucieka mu bezpowrotnie, niczym piasek z
zaciśniętej pięści. „Boże” – jęknął, chociaż już od lat w niego nie wierzy.
Często czuje wielką złość na siebie. Czasem pojawia się myśl, że to co się
z nim dzieje to być może tylko ucieczka przed odpowiedzialnością i
podejmowaniem jakichkolwiek działań wymagających wysiłku. Tak wiele spraw
zostawił niedokończonych, tak wiele rzeczy stracił bezpowrotnie. O wiele
łatwiej żyć tłumacząc wszystko chorobą, która być może tak naprawdę nie
istnieje. Czy to możliwe, że w ten sposób szuka usprawiedliwienia dla
własnego lenistwa i beznadziejności? Ma już dosyć pytań, na które nie potrafi
znaleźć odpowiedzi.

„Muszę wstać” – pomyślał po raz kolejny zrzucając z siebie kołdrę. Jednak
jedyne na co się zdobył to otwarcie oczu i spojrzenie w doskonale już znany
punkt na suficie. Pod długiej chwili spojrzał na zegarek, żeby zobaczyć, że
od przebudzenia minęły już prawie trzy godziny. Dochodziło południe, ale
pokój nadal tonął w mroku. Promienie letniego słońca bezskutecznie starały
się przeniknąć przez opuszczone rolety. Z jękiem usiadł na brzegu łóżka
rozglądając się zmęczonym wzrokiem w poszukiwaniu opakowania z lekarstwami.
Kiedy zaczynał terapię i miał jeszcze odrobinę nadziei nazwał je „tabletkami
szczęścia”. Teraz to wspomnienie wywołało tylko krzywy uśmiech. Ciszę
panującą w mieszkaniu tylko na chwilę przerwało ciche skrzypienie łóżka.
Odniósł wrażenie, że cały dom niczym niemy obserwator zastanawia się czy
wstanie, czy może znowu się położy. Wiedział, że jeśli to zrobi to
najprawdopodobniej tego dnia już nie wstanie.

Wyznaczył sobie kolejny cel. Łazienka. Spojrzał w lustro tylko po to by
jak zwykle zobaczyć twarz z oczami, które pomimo jego młodego wieku
przypominały mu oczy zmęczonego życiem człowieka. Znowu pojawiła się złość na
samego siebie gdy pomyślał, że są przecież ludzie, którzy przeżyli dużo
więcej a jednak dają sobie radę. „Weź się w garść i chwytaj życie póki
jeszcze nie jest za późno” – pomyślał i znowu tylko krzywo się uśmiechnął.

Przygotowanie do wyjścia jak zwykle zajęło mu bardzo dużo czasu. Skupiał
się nad każdym ruchem, czując się nadal jak we śnie. Gdy wyszedł z domu
oślepił go blask słońca, którego już od dawna starał się unikać. Mijani na
ulicy ludzie patrzyli na niego albo z dziwnym uśmiechem, albo z odrazą. Już
dawno przestał się zastanawiać czy tak jest faktycznie, czy to tylko wymysł
jego wyobraźni.

W pewnym momencie dojrzał znajomego, który podążał ku niemu energicznym
krokiem. Na jego twarzy w ułamku sekundy pojawił się od lat wyćwiczony
uśmiech.
„Widzę, że jak zwykle jesteś w doskonałym humorze” – odezwał się znajomy
na przywitanie…

Obserwuj wątek
    • drugi_biegun Re: Maska 05.07.05, 19:21
      dobre!
      a najlepsze zakończenie

      > „Widzę, że jak zwykle jesteś w doskonałym humorze” – odezw
      > ał się znajomy
      > na przywitanie…
      >
      • urszulai Re: Maska 06.07.05, 14:29
        Znam to z autopsji.Czesto niestety zakladam taka maske.Wszyscy mysla ze jestem
        silna wesola i zaradna o dziwo.Ale to tylko pozory.Gdyby wiedzieli jak czuje
        sie naprawde nie uwierzyliby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka