Dodaj do ulubionych

nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylko ja?

30.07.05, 18:14
czy ktoś ma takie poczucie wśród ludzi?
to nie jest "przepraszam, że żyję"= zahukanie, chęc dostosowania za wszelką
cenę, kulenie się i merdanie ogonkiem, chociaż łatwo to z tym pomylić
ja raczej chcę być akceptowana taka jaka jestem - albo wcale, nie chcę udawać
(chociaż może to źle?)
ludziom tak łatwo przychodzi chwalenie się swoimi przymiotami (obecnymi u
nich lub nie), poprostu są, przebierają się w kolejne swoje maski i chodzą w
nich jak na wybiegu, grają jak zawodowi aktorzy i mimo potknięć są oglądani
a ja?
a ja chcę być tylko przezroczysta i nawet to mi nie wychodzi, bo przecież
zawsze jest się kimś, jakimś, nawet gdy się nikogo nie gra

Obserwuj wątek
    • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 18:41
      Ja Ciebie akceptuję taką jaka jesteś. Słowo!!!
      Może to dlatego, że to ja taka jestem, że akceptuję. Nawet Lucynę_n, która
      życzy sobie bym do niej mówiła z Wielkiej Litery. Ona mnie zwyczajnie nie
      akceptuje. No to trudno. Akceptuję ją właśnie taką "na nie" dla mnie. Marento,
      zdziwisz się ale cały czas pamiętam, że miałysmy zjeść ciacho. Sama
      zapraszałaś. Tak? Mnie ciągle boli głowa, choć nie tragicznie. Może takie
      ciacho by pomogło ;-).Właśnie zabieram się za picie kawy. Albo pomoże albo
      odwrotnie. Do tego to Twoje ciasteczko. Będzie?
      No dobrze, przyznam się, że też miewam nieciekawe myyśli na temat swojej osoby.
      jednak nawet ich tu nie piszę. A komu to potrzebne? Tu każdy się cieszy, gdy
      innemu jest dobrze. To jest dobre forum. Mi się tu podoba. Ciepło jest. Nie
      czujesz? Juz pół kubka wypiłam i żyję. To co z ciachem. A może wolisz w lepszym
      towarzystwie? Nie prowokuję. Nie każdy musi lubić każdego. Zobaczysz, zaraz
      ktoś przyjdzie. Może nawet bez ciasteczka ;-). Pozdrawiam Cię
      Żyrafa
      • lucyna_n Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 18:49
        już Ty i te Twoje projekcje, normalnie ręce opadają...

        • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:02
          Lucyno_n: To znaczy o co chodzi z tymi projekcjami? Janie wiem :-(. Czy mam coś
          innego pisać? czy mam milczeć? Czy mam sobie iść? To jedna grupa pytań. A teraz
          przypominam, że to Marwnta nas tu zaprosiła. Czuję sie nieswojo, gdy na MÓJ
          temat piszesz. Zmykać?
          Żyrafa
          • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:10
            zyrafa46 napisała:

            > Lucyno_n: To znaczy o co chodzi z tymi projekcjami?

            to tak jak w kinie
            albo ci jakiś kinomechanik puszcza film
            aalbo samaa go sobie puszczas
            swojego autorstwa, albo w swojej reżyserii, albo...ktoś inny ci reżyseruje
            twoje projekcje i wtedy zdaje się jest schizo


            > Janie wiem :-(. Czy mam coś
            >
            > innego pisać? czy mam milczeć? Czy mam sobie iść? To jedna grupa pytań.

            kazdą krytykę przypisujesz ku sobie choć imię Żyrafa nie padło?
            no
            kiepsko z tobą
            choćmy stąd lepiej na ciasteczko
            • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:36
              Tym razem to BYŁO do mnie od Lucyny ale mam tak, że sobie przypisuję. Czasem.
              Eeeeech, ide na ciasteczko. A Marenta? Znajdzie nas? Może nie będzie szukać.
              Zmazałam dalszy list. Fajnie, gdyby Matenta na to ciasteczko....
              Żyrafa
            • lucyna_n projekcja 30.07.05, 19:53
              Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie) W psychologii jeden z narcystycznych mechanizmów
              obronnych - przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech (najczęściej negatywnych).
              Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, i tym
              samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię.


              Przykład: Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że dziecko jest wyjątkowo agresywne. W rzeczywistości
              sama jest agresywna.


              Jak zwykle w przypadku mechanizmów obronnych mamy tu dwa aspekty: uniknięcie frustracji (matka
              nie musi się czuć winna za niesłuszne skarcenie dziecka) i zniekształcenie rzeczywistości (dziecko
              cierpi i nie rozumie, czemu jest karcone).

              Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne
              nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. Staje się to wówczas typowym symptomem
              paranoi.
              • zyrafa46 Re: projekcja 30.07.05, 20:16
                Trochę to przerażające, co napisałaś. Musze to sobie przemyśleć. Wprawdzie nie
                czuję tak jak piszesz ale skoro Ty TAK widzisz chłodnym okiem to warto sie
                zastanowić. We wszystkim co piszesz do mnie widzę 0 (zero!!!!!) złosliwości.
                Raczej przeciwnie :-). Dziękuję.
                Pozdrawiam, zmykam, Żyrafa
                • lucyna_n Re: projekcja 30.07.05, 21:32
                  no i dobrze ze nie widzisz w tym zlośliwości bo to definicja przepisana ze strony netowej.
            • ogrom Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 23:20
              O kobiety puchy marne........ co sie czepiacie Żyrafy kobieta pisze o sobie to
              niczym namiastka blogu, ,,,,,,,,

              Mnie też wpieniaja te rózne dziwne maski i strastki...... ale mam zamiar je
              olać raz na zawsze ......... I BYć soba BO KIM MAM BYC KUKŁA Z TIPSAMI
              ODPADAJĄCYMI .........?
              • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 15:37
                > Mnie też wpieniaja te rózne dziwne maski i strastki...... ale mam zamiar je
                > olać raz na zawsze ......... I BYć soba BO KIM MAM BYC KUKŁA Z TIPSAMI
                > ODPADAJĄCYMI .........?

                maski są wygodne, są drogami na skróty do siebie i do ludzi
                ale żeby umieć je wkładać trzeba wiedzieć, że życie to trochę zabawa, wyskok z
                realu, to jest mój problem, te wieczne mole i naftalina
                bycie sobą mierzi gdy jest przymusem, mnie mierzi
                wysokie obcasy to moja droga na skróty do siebie innej, ale też prawdziwej
                maski nie są złe, gdy coś nie wyjdzie, zawsze można zwalić winę na maskę
                • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:02
                  marenta napisała:

                  > gdy coś nie wyjdzie, zawsze można zwalić winę na maskę

                  jesli tak się usprawiedliwia swoje maski, choćby te niewinne jak wysokie
                  obcasy, to nie powinno się mieć zalu do tych, którzy zakładają zelazne maski
                  nieczułości bezwiednie
                  • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:09
                    danuski napisała:
                    > jesli tak się usprawiedliwia swoje maski, choćby te niewinne jak wysokie
                    > obcasy, to nie powinno się mieć zalu do tych, którzy zakładają zelazne maski
                    > nieczułości bezwiednie

                    Oj tak, widziałam takich. Maski żelazne z kolcami. Oj, jak bolało. Trzeba
                    jednak umiec czasem (to jest trudne czasem) doskrobać sie do tego co w środku.
                    A tam? Aż dziw: miękko, różowo, przyjażnie, niepewnie, kochanie, ...Tacy ludzie
                    ze strachu nadziewaja pancerz.
                    Żyrafa
          • lucyna_n Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:50
            Chodzi mi o to ze caly czas wymyslasz co ja mysle, caly czas probujesz sobie samej i mi wmowic rozne
            rzeczy, np że Cie nie lubie, albo że masz do mnie mówić z dużej litery(?? nie przypominam sobie??).
            Owszem nie piszę do Ciebie zbyt dużo i zbyt osobiście, ale czy nie przyszło Ci do glowy że moge mieć
            do Ciebie stosunek neutralny? że nie piszę bo nie mam nic do napisania? i nic się więcej za tym nie
            kryje.
            Co do tego co Ty masz robić to jest to otwarte forum i ja Ci nic ani nakazywać ani zakazywać nie będę
            po to ono jest żeby ludzie pisali.
            Jeżeli jest Ci nieswojo jak ktoś pisze na Twój temat to pomyśl że i mi może być nieswojo jak mi
            wmawiasz (być może Twoje własne) negatywne odczucia.
            Może napisz wyraźnie o co Ci chodzi i czego ode mnie oczekujesz, a nie tak opłotkami przemykasz?
            • zyrafa46 Do Lucyny_n 30.07.05, 20:05
              Odpowiadam tak: Kiedyś serdecznie się do Ciebie zwróciłam : jakoś Lucynko
              kochana, czy podobnie. Wyraziłas mocną dezaprobatę takiej formy. Szanuje to.
              Ostatnio pochwaliłaś się dobrym nastrojem. Ucieszyło mnie to bardzo i sobie
              pomyślałam, że może zdejmiesz ze mnie obowiązek oficjalnego zwracania się - jak
              juz sie zwracam. To wszystko. Lubie czytac co piszesz, staram sie do Ciebie
              personalnie nie odzywać. Myślę, że wszystko jest dobrze. Nadal postaram sie
              tylko czytac. Pozdrawiam Cie serdecznie, Żyrafa
              • lucyna_n Re: Do Lucyny_n 30.07.05, 20:20
                bo jaka ja dla Ciebie "lucynka kochana" byłam, obca baba z forumu i tyle,
                a to ,ze nie lubie słownego kiziu-miziu, to nie znaczy ze mi przeszkadzasz czy coś w tym rodzaju.
                Naprawde za dużo przypisujesz moim słowom. Dałabyś radę jakoś wyluzować?
                • zyrafa46 Re: Do Lucyny_n 30.07.05, 20:39
                  Tak, DAŁAM NA LUZ :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  Żyrafa
                  • marenta Re: Do Lucyny_n 30.07.05, 22:20
                    Żyrafa, ja wiem, pewnie byś chciała z każdym w rezonans, ja to znam, czekaj jak
                    ja z doła wyjdę, to przyszalejemy;)))
                    • danuski Re: Do Lucyny_n 30.07.05, 22:25
                      marenta napisała:

                      > Żyrafa, ja wiem, pewnie byś chciała z każdym w rezonans, ja to znam, czekaj
                      jak
                      >
                      > ja z doła wyjdę, to przyszalejemy;)))

                      z kazdym w rezonans się nie da...
                      ale jak już się da...cholera jasna...teoria czwórników wyleciała mi z głowy :(
                      • zyrafa46 Re: Do Lucyny_n 31.07.05, 10:09
                        A ja wcale teorii czwórników nie miałam w głowie. To teraz nie mam pustki w
                        głowie po czwórnikach. A w mitochondria wierzę, choć ich nigdy nie widziałam ;-)
                        Żyrafa


                        jeśli nie będzie dysonansu to jakos sobie poradzimy bez rezonansu ;-)
                        • danuski Re: Do Lucyny_n 31.07.05, 13:58
                          zyrafa46 napisała:

                          >
                          > jeśli nie będzie dysonansu to jakos sobie poradzimy bez rezonansu ;-)

                          rezonans na deser?
                          interesujące...ciasteczko
                          • zyrafa46 Re: Do Lucyny_n 31.07.05, 17:01
                            > rezonans na deser? interesujące...ciasteczko<
                            A co? Złe by było? Byle zbyt duża amplituda nie wytrąciła nas razem z
                            ciasteczkiem z równowagi ;-)
                            Ży
                    • zyrafa46 Re: Do Lucyny_n 31.07.05, 10:05
                      No to daj gaz do dechy, (bez szpilek, bo się rozlecą!!!), MOCNE odepchnięcie od
                      dna (jak twarde to lepsze!!!) i wyjeżdżaj z doła!!!!!

                      GAZ!!!!!!!!!!!!! DO DECHY!!!!!!!

                      Żyrafa :-D

                      i poszalejemy

                      No!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 18:51
        zyrafa46 napisała:

        > Nie prowokuję. Nie każdy musi lubić każdego. Zobaczysz, zaraz
        > ktoś przyjdzie. Może nawet bez ciasteczka ;-). Pozdrawiam Cię
        > Żyrafa

        a niech prowokuje!
        przy wirtualnym ciasteczku i prowokacja słodka bywa
      • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 22:12
        zyrafa46 napisała:
        > Ja Ciebie akceptuję taką jaka jesteś. Słowo!!!
        heh dzięki
        w sumie nie o akceptację mi chodziło, tylko zrozumienie siebie, ale dzięki

        > To co z ciachem.
        spoko, czemu nie
        na marginesie do wszystkich z lekka apatycznych, wiecznie zmęczonych i lekko
        autystycznych miłośników słodkości- spr. hasło "kandydoza":
        www.drozdzaki.com/
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13008&w=22168944
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=1974873
        > No dobrze, przyznam się, że też miewam nieciekawe myyśli na temat swojej
        osoby.
        każdy ma
        ale jeżeli zrozumienie niektórych rzeczy pomaga, to czemu sobie nie pomóc

        > może wolisz w lepszym
        > towarzystwie? Nie prowokuję. Nie każdy musi lubić każdego

        Prowokujesz. Jesteś fajna babka, zawsze tryskasz optymizmem, aż ciężko uwierzyć
        co tu robisz. Czasami jak cię czytam i jednocześnie chcę wierzyć, że faktycznie
        masz doła, to myślę sobie, że albo cierpisz na histerię albo masz fazę manii,
        ale faza manii nie może przecież trwać tak długo.
        PS. Znasz grę w głupka? Osoba która w to gra błaznuje i poniża się publicznie i
        jednocześnie pilnie obserwuje reakcje towarzystwa. Ci którzy się najgłośniej
        śmieją mają u niej później najbardziej przesrane. Pozdrawiam
        • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 10:26
          Wiesz, co Marenta, jakaś jestem chyba dziwna. W głupka nie gram. Ale nie o to
          chodzi. Jeśli ktoś mi zrobi przykrość, nawet dużą, nawet gdy tego nie można już
          nazwac przykrością jedynie to dwa głosy sie we mnie odzywają: pierwszy krzyczy:
          BOLIiiiiiiiii!!!!!!!! Żallll mi Cię Żyrafo!!!!! Bardzo żal. A drugi: Żal mi Cie
          sprawco, wściekła jestem na ciebie ale mi cię żal. Bardzo. Zastanawiam sie skąd
          tak mam, przecież to dziwne. Wymysliłam, że może włażę w skóre tego drania,
          zastanawiam sie dlaczego mi tak dokopał a potem (cały czas będąc w jego skórze)
          zaczyna dręczyć mnie sumienie. Takie dręczące sumienie to przykra rzecz.
          Dlatego mi żal winowajcy. No!!!!! Teraz dopiero będą się śmiać z Żyrafy. Co mi
          tam. Napisałam jak jest. Mam dziś świetny nastrój. A śmiejcie sie śmiechusy. Na
          forum DEPRASJA to bardzo dobrze jest sie pośmiać. Ha ha ha.
          Żyrafa


          Marenta, nie będziesz sie wstydzić takiego towarzysrwa na szaleństwie jakie Cię
          czeka? (szaleństwie = radości z wyjazdu z doła i balandze z tego powodu)
          • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 14:01
            zyrafa46 napisała:

            > Wiesz, co Marenta, jakaś jestem chyba dziwna. W głupka nie gram. Ale nie o to
            > chodzi. Jeśli ktoś mi zrobi przykrość, nawet dużą, nawet gdy tego nie można
            już
            >
            > nazwac przykrością jedynie to dwa głosy sie we mnie odzywają: pierwszy
            krzyczy:
            >
            > BOLIiiiiiiiii!!!!!!!! Żallll mi Cię Żyrafo!!!!! Bardzo żal. A drugi: Żal mi
            Cie
            >
            > sprawco, wściekła jestem na ciebie ale mi cię żal. Bardzo. Zastanawiam sie
            skąd
            >
            > tak mam, przecież to dziwne. Wymysliłam, że może włażę w skóre tego drania,
            > zastanawiam sie dlaczego mi tak dokopał a potem (cały czas będąc w jego
            skórze)
            >
            > zaczyna dręczyć mnie sumienie. Takie dręczące sumienie to przykra rzecz.
            > Dlatego mi żal winowajcy. No!!!!! Teraz dopiero będą się śmiać z Żyrafy. Co
            mi
            > tam. Napisałam jak jest. Mam dziś świetny nastrój. A śmiejcie sie śmiechusy.
            Na
            >
            > forum DEPRASJA to bardzo dobrze jest sie pośmiać. Ha ha ha.
            > Żyrafa
            >
            >

            ha ha ha śmieszne baardzo...bo chyba mam podobnie...
            ale póki ból mi nie minie to siebie jest mi bardziej żal
            • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:04
              > ha ha ha śmieszne baardzo...bo chyba mam podobnie...
              > ale póki ból mi nie minie to siebie jest mi bardziej żal

              No chyba. To byśmy chyba były już całkiem fiśnięte albo święte (sorki, chyba
              nikogo nie uraziłam).
              Żyrafa
        • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 10:30
          >....zawsze tryskasz optymizmem, aż ciężko uwierzyć<
          Jak nie tryskam, to czytam sobie. Potem piszę i kasuję. Piszę i kasuję. Proste.
          Żyrafa


          Dziś nic nie kasuję, sama sie dziwię. ;^)
    • hasanet Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 18:43
      marenta napisała:

      > ja raczej chcę być akceptowana taka jaka jestem - albo wcale, nie chcę udawać
      > (chociaż może to źle?)
      Oficjalne okazje wymagają nałożenia mundurku.
      > a ja chcę być tylko przezroczysta i nawet to mi nie wychodzi, bo przecież
      > zawsze jest się kimś, jakimś, nawet gdy się nikogo nie gra
      Wyzwolić się z poczucia realności świata nie jest aż tak trudno.
      asa
      • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 18:58
        Zawsze mówię, że mam mały móżdżek.

        > Wyzwolić się z poczucia realności świata nie jest aż tak trudno.<

        Co znaczy powyższe zdanie? Po kiego Marenta ma wychodzić z realu? Przepraszam,
        to pachnie beznadzieją albo - jak napisałam wyżej - czegoś tu nie rozumiem.
        Widocznie już tak mam. Pozdrawiam,
        Żyrafa
        • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:05
          zyrafa46 napisała:

          > Co znaczy powyższe zdanie? Po kiego Marenta ma wychodzić z realu?

          żeby wejść w wirtual
          nie kazdy z czytajacych wirtualne fora ma odwagę w nie wejść
          gorzej, ze niektórzy nie potrafią potem z tego wirtualu wyjsć i real zdaje im
          się snem, czasem koszmarnym, ale tylko snem

          Przepraszam,
          > to pachnie beznadzieją albo - jak napisałam wyżej - czegoś tu nie rozumiem.
          > Widocznie już tak mam. Pozdrawiam,
          > Żyrafa

          Żzyrafko
          w skórę Puchatka wchodzisz?
          i udajesz, że nie wiesz co to znaczy "oddzielić" się od realu?
          ;)
          • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:26
            To akurat wiem. Wytłumacz tylko, dlaczego jest dobrze nie byc w realu? Kiedyś
            kolega mojego syna tak bardzo wyszedł z realnego życia (grając z kolegami w
            "WARHAMERA"), że na maturze, gdy czegoś nie wiedział - powiedział całkiem
            poważnie nauczycielowi: "to ja teraz ciebie siekierą!!!!!". Zapomniał, że jest
            w realu. Wejście zbytnie w świat wirtualny grozi uzależnieniem, odcięciem.
            Jeeeej, przeciez to jak więzienie. Jak my sobie piszemy o złotych nitkach to
            tylko wynik bujnej wyobraźni i jakby plastycznego (mało jestem precyzyjna :-()
            widzenia świata. Wytłumacz mi to.
            Żyrafa
            • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:37
              zyrafa46 napisała:

              > To akurat wiem. Wytłumacz tylko, dlaczego jest dobrze nie byc w realu?

              chyba ja ci tego nie wytłumaczę,bo dla mnie wirtual jest jedynie innym srodkiem
              wyrazu myśli i emocji jakie stosuję w realu
              dla mnie wirtual nie jest snem
              choć daje mi mozliwości "projekcji" pewnych zdarzeń (słownych) i reakcji
              emocjonalnej na projekcje -też słowne-innych uczestników forumowych


              Kiedyś
              > kolega mojego syna tak bardzo wyszedł z realnego życia (grając z kolegami w
              > "WARHAMERA"), że na maturze, gdy czegoś nie wiedział - powiedział całkiem
              > poważnie nauczycielowi: "to ja teraz ciebie siekierą!!!!!". Zapomniał, że
              jest
              > w realu. Wejście zbytnie w świat wirtualny grozi uzależnieniem, odcięciem.

              dlatego byłam powaznie zmartwiona, kiedy zapoznałam się z tym "łorhamerem" w
              którego grał mój nastoletni syn. uwazam tą grę jednak za niebezpieczną dla
              nastolatów

              > Jeeeej, przeciez to jak więzienie. Jak my sobie piszemy o złotych nitkach to
              > tylko wynik bujnej wyobraźni i jakby plastycznego (mało jestem precyzyjna :-
              ()
              > widzenia świata. Wytłumacz mi to.
              > Żyrafa

              "złota nić"o której pisałam to...real, widziany oczami nie tylko mistyków
              'złota nić" ma uzasadnienie...jak najbardziej fizykalne, aale do tego potrzebna
              jest wiedza z fizyki na wyższym niż poziom podstawowy oraz...wiedza mistyków
              wpleciona w tą "złotą nić"
        • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 22:38
          chyba, że mam wrzucić na luz
    • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 18:50
      chyba ja tak mam podobnie z jedną różnicą
      wcale nie chcę być przezroczysta bo nawet czasami lubię moje "czarne" wnętrze.
      i tez chcę się chwalić tym co w moim "czarnym" wnętrzu wyróżnia się kolorami
      jak kolory tęczy.
      nie wierze, ze ty Marento tego u siebie nie dostrzegasz
      może jestes zbyt skromna?
      za mało asertywna?
      • sunshineee Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:36
        danuski napisała:

        > wcale nie chcę być przezroczysta bo nawet czasami lubię moje "czarne" wnętrze.
        > i tez chcę się chwalić tym co w moim "czarnym" wnętrzu wyróżnia się kolorami
        > jak kolory tęczy.
        > nie wierze, ze ty Marento tego u siebie nie dostrzegasz
        > może jestes zbyt skromna?
        > za mało asertywna?


        Nie sądzę żeby chodziło o skromność czy brak asertywności.
        Czasem to, że chcemy się "pochwalić" swoim czarnym czy tęczowym wnętrzem po
        prostu nikogo nie interesuje i to własnie boli...
        Bo jak tu mieć wokół siebie przyjaciół, gdy ludzie nie widzą powodu, by się
        tobą zainteresować, dopóki nie zaczniesz grać "gwiazdeczki" rodem z hollywood,
        którą wszyscy musza lubić i chcieć jej obecności w swoim otoczeniu?
        • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:39
          sunshineee napisała:

          > danuski napisała:
          >
          > > wcale nie chcę być przezroczysta bo nawet czasami lubię moje "czarne" wnę
          > trze.
          > > i tez chcę się chwalić tym co w moim "czarnym" wnętrzu wyróżnia się kolor
          > ami
          > > jak kolory tęczy.
          > > nie wierze, ze ty Marento tego u siebie nie dostrzegasz
          > > może jestes zbyt skromna?
          > > za mało asertywna?
          >
          >
          > Nie sądzę żeby chodziło o skromność czy brak asertywności.
          > Czasem to, że chcemy się "pochwalić" swoim czarnym czy tęczowym wnętrzem po
          > prostu nikogo nie interesuje i to własnie boli...
          > Bo jak tu mieć wokół siebie przyjaciół, gdy ludzie nie widzą powodu, by się
          > tobą zainteresować, dopóki nie zaczniesz grać "gwiazdeczki" rodem z
          hollywood,
          > którą wszyscy musza lubić i chcieć jej obecności w swoim otoczeniu?

          dlaatego własnie potrzebne jest...polubić przede wszystkim swoją "tęczę", a
          polubienie "tęcz" innych ludzi już wtedy nie nastręcza większych trudności
          • sunshineee Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:47
            danuski napisała:

            > dlaatego własnie potrzebne jest...polubić przede wszystkim swoją "tęczę", a
            > polubienie "tęcz" innych ludzi już wtedy nie nastręcza większych trudności

            ok, ale jak długo można lubić tęcze swoją i innych, jeżeli nikogo twoja tęcza i
            sympatia nie obchodzi. To troche jak nieodwzajemniona miłość. do niczego nie
            prowadzi i jeszcze głębiej rani.
            • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:01
              sunshineee napisała:

              > danuski napisała:
              >
              > > dlaatego własnie potrzebne jest...polubić przede wszystkim swoją "tęczę",
              > a
              > > polubienie "tęcz" innych ludzi już wtedy nie nastręcza większych trudnośc
              > i
              >
              > ok, ale jak długo można lubić tęcze swoją i innych, jeżeli nikogo twoja tęcza
              i
              >
              > sympatia nie obchodzi. To troche jak nieodwzajemniona miłość. do niczego nie
              > prowadzi i jeszcze głębiej rani.

              czy róża coś traci ze swojej urody kiedy nikt jej nie podziwia?
              • sunshineee róże są dla oczu, a ludzie dla ludzi... 30.07.05, 20:06
                danuski napisała:

                > czy róża coś traci ze swojej urody kiedy nikt jej nie podziwia?

                Nie traci, ale co to za przyjemność żyć tylko dla siebie?
                • danuski Re: róże są dla oczu, a ludzie dla ludzi... 30.07.05, 20:22
                  sunshineee napisała:

                  > danuski napisała:
                  >
                  > > czy róża coś traci ze swojej urody kiedy nikt jej nie podziwia?
                  >
                  > Nie traci, ale co to za przyjemność żyć tylko dla siebie?

                  jak to dla siebie?
                  czyż motyl w swoim lataniu po okolicy nie przysiądzie zmęczony na płatkach róży
                  i poza jej urodą nie będzie wdychał jej zapachu i następnego ranka nie zechce
                  przypomnieć sobie tej rozkosznej chwili odpoczynku?
                  • danuski Re: róże są dla oczu, a ludzie dla ludzi... 30.07.05, 20:24
                    danuski napisała:

                    > sunshineee napisała:
                    >
                    > > danuski napisała:
                    > >
                    > > > czy róża coś traci ze swojej urody kiedy nikt jej nie podziwia?
                    > >
                    > > Nie traci, ale co to za przyjemność żyć tylko dla siebie?
                    >
                    > jak to dla siebie?
                    > czyż motyl w swoim lataniu po okolicy nie przysiądzie zmęczony na płatkach
                    róży
                    >
                    > i poza jej urodą nie będzie wdychał jej zapachu i następnego ranka nie zechce
                    > przypomnieć sobie tej rozkosznej chwili odpoczynku?

                    a rakiem...rosa na płatkach różzy ...zaspokoi pragnienie motyla i będzie miał
                    więcej energi do machania skrzydełkami i ...zapylaniu innych kwiatów
                    • sunshineee Re: róże są dla oczu, a ludzie dla ludzi... 30.07.05, 20:34
                      danuski napisała:

                      > > jak to dla siebie?
                      > > czyż motyl w swoim lataniu po okolicy nie przysiądzie zmęczony na płatkach
                      > róży
                      > > i poza jej urodą nie będzie wdychał jej zapachu i następnego ranka nie ze
                      > chce
                      > > przypomnieć sobie tej rozkosznej chwili odpoczynku?
                      > a rakiem...rosa na płatkach różzy ...zaspokoi pragnienie motyla i będzie miał
                      > więcej energi do machania skrzydełkami i ...zapylaniu innych kwiatów

                      właśnie o tym od początku mówię,
                      żeby ten motyl zauważył różę musi się ona nieźle postarać (patrz wyżej->
                      zagrać "gwiazdeczkę"),
                      a jeśli ktoś jest zwykłą stokrotką czy innym niepozornym kwiatkiem, który nie
                      oszałamia jaskrawym kolorem i intensywnym zapachem, to może liczyć tylko na
                      rozdeptanie przez nieuważnego przechodnia, bo takich się nie dostrzega i nie
                      potrzebuje.
                      • danuski Re: róże są dla oczu, a ludzie dla ludzi... 30.07.05, 21:39
                        sunshineee napisała:

                        > właśnie o tym od początku mówię,
                        > żeby ten motyl zauważył różę musi się ona nieźle postarać (patrz wyżej->
                        > zagrać "gwiazdeczkę"),
                        > a jeśli ktoś jest zwykłą stokrotką czy innym niepozornym kwiatkiem, który nie
                        > oszałamia jaskrawym kolorem i intensywnym zapachem, to może liczyć tylko na
                        > rozdeptanie przez nieuważnego przechodnia, bo takich się nie dostrzega i nie
                        > potrzebuje.

                        a ja ci na to-
                        gdy harcesz idzie z wolna
                        100krotko witam cię :)
                        i o rozdeptaaniu stokrotek nic taam nie ma
                        tylko te wstrętne pokrzywy...
                      • marenta Re: róże są dla oczu, a ludzie dla ludzi... 30.07.05, 23:36
                        pamiętaj o napięciu
                        nie można dopuścić w scenariuszu, żeby motylek ot tak siedział sobie całymi
                        dniami i pierdział z nudów w kwiatek
                        tego nikt nie będzie chciał oglądać
                        musi być jakiś bajer
                        wysokie obcasy or sth, chyba tak
        • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:50
          Rozumiem Cię Sunshineee. Przykładowo: Udaję tak na prawdę, że mi nie przykro,
          gdy Lucyna_n mnie odrzuca. Ja JĄ akceptuję, ale strachem napawa mnie myśl, że
          kogoś zanudzam swoja osobą.
          Żyrafa
          • lucyna_n Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:58
            Może byś się łaskawie pofatygowała parę postów wyżej i poczytała, bo naprawde...
          • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:05
            zyrafa46 napisała:

            > Rozumiem Cię Sunshineee. Przykładowo: Udaję tak na prawdę, że mi nie przykro,
            > gdy Lucyna_n mnie odrzuca. Ja JĄ akceptuję, ale strachem napawa mnie myśl, że
            > kogoś zanudzam swoja osobą.
            > Żyrafa

            polecę Miskaaiqiem
            to twój strach i ty musisz nad nim zapanowac i sięe go pozbyć biegając naokoło
            Lucyny aż się zmęczysz ty aalnbo w końcu Lucyna cię zauważy po 100nym okrążeniu
            aa ty "padnięta" zapomnisz o strachu, bo tak będziesz zmęczona, ze...poprosisz
            Lucynę, by wykazała choć odrobinę litosci i cię dobiła jak nie ma zapasowego
            materaca do spania itd.
            • lucyna_n nie podpuszczaj Żyrafy bo sie wykończy. 30.07.05, 20:23
            • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:31
              Nie nie nie, Lubie Lucyne i nie chcę jej zamęczać. Sobie stanę obok, popatrzę,
              uśmiechne do niej w duszy i juz. Jest dobrze. owszem, zrobiłam taka próbe o
              jakiej mówisz. Nie udało sie. Prosze nie rób z Lucyny kamienia. (Uwaga,
              powiedziałam to nieprecyzyjnie, wyszło zbyt mocno, ale to tak w skrócie)
              Zwyczajnie - jesteśmy inne-> Lucyna i ja.
              Żyrafa
              • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:39
                zyrafa46 napisała:

                > Zwyczajnie - jesteśmy inne-> Lucyna i ja.
                > Żyrafa

                a ja mam paranoję i projektuję sobie, ze ta strzałka przed Lucyna i ja ma mi
                zasugerować, ze Lucyna to ty i ciapki na ciele Żyrafy i na dokładkę ta długa
                szyja co podgląda co powwinno być skryte
                no i co teraz?
                zjesz taakie ciasteczko?
                • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:43
                  Kiedy jem ciastko to krew spływa mi do brzucha a odpływa z głowy. Czyli z
                  rozumku. Z powrotem -> daleka droga. Już my żyrafy tak mamy.
                  Żyrafa
                  • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:57
                    zyrafa46 napisała:

                    > Kiedy jem ciastko to krew spływa mi do brzucha a odpływa z głowy. Czyli z
                    > rozumku. Z powrotem -> daleka droga. Już my żyrafy tak mamy.
                    > Żyrafa

                    zastawki nie działają czy taka z ciebie lilipucia żyrafka?
                    a poza tym, to w trakcie trawienia ciasteczek chyba trzustka ma więcej pracy
                    niż zastawki
                    • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 09:38
                      Szyję mam długą. Nie wiesz tegooooooo??? To dlatego długa droga.
                      Żyrafa
        • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 23:29
          > dopóki nie zaczniesz grać "gwiazdeczki" rodem z hollywood,
          > którą wszyscy musza lubić i chcieć jej obecności w swoim otoczeniu?

          tak tak chyba trzeba grać, musi być napięcie jak w dobrym scenariuszu,
          przejdzie elegancko przez wybieg czy się za moment przewróci?
          kogo obejdzie rozchełstany, śmierdzący naftaliną nudny babsztyl, nawet jak się
          wywali
          ale gwiazdeczka z Hollywood...? oooo to może być ciekawe:)))
      • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 22:55
        też mam czarne wnętrze, częściowo
        ale częstowanie tym na dzień dobry ludzi bogu ducha winnych, bo ja wiem...
        wolę wpadać w rezonans emocjonalny, ale na "wysokich obcasach" to trudne
      • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 23:16
        > chyba ja tak mam podobnie
        tzn jak?

        > wcale nie chcę być przezroczysta bo nawet czasami lubię moje "czarne" wnętrze.
        wiesz co? dla mnie ta czerń była OK tak samo jak kolor różowy dopóki nie dałam
        sobie sprawy z że myśli nie tylko kształtują nasz nastrój ale i nasze
        możliwości.
        No więc przestają mi się podobać doły, bo wiem, że mi szkodzą. Robię się
        ponura. Idę do ludzi i wtedy tam, wśród nich prawie czuję zapach naftaliny i
        furkot skrzydełek moli wokół siebie, to beznadzieja. To nie ja.


        > nie wierze, ze ty Marento tego u siebie nie dostrzegasz
        nie dostrzegam, raczej patrzę na siebie ich oczami i widzę, że to ja mam
        problem a nie świat, i przykre jest że nie można się z tymi myślami tam przed
        nimi ukryć
        • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 09:49
          Oj Marenta. Sama sobie odpowiadasz, tylko tego nie zauważasz:

          >problem a nie świat, i przykre jest że nie można się z tymi myślami tam przed
          nimi ukryć<
          Nie ukrywaj sie ze swoimi myślami!!!!! Pokazuj je. ALE: inne myśli. Zmień
          myślenie. Napisz sobie na kartce jakąś jedną pozytywną myśl zamiast innej,
          naftalinowej. Przed samym zaśnięciem i zaraz po obudzeniu popatrz na kartkę.
          Nie pisz nic nowego zanim nie odśmierdzisz z naftaliny tej pierwszej myśli.
          Taki oto scenariusz wymysliłam. Sama go zreszta zaraz zastosuję. Ból głowy mi
          odpuścił, śniadania jeszcze nie jadłam, rozum mam w głowie a nie żołądku. Aaale
          mi dooobrze. Góry chyba dziś przeniosę. I co Marenta, jak Ci się sposób z
          karteczką podoba?
          Żyrafa
    • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 19:42
      To jesteśmy w domu i wszystko gra :-). Zgadzam sie z Toba w całej rozciągłości.
      Żyrafa

      Przepraszam, ze pisze z pełna buzią ;-). Pyszne ciacho ;-D
      • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:06
        zyrafa46 napisała:

        > To jesteśmy w domu i wszystko gra :-). Zgadzam sie z Toba w całej
        rozciągłości.
        >
        > Żyrafa
        >
        > Przepraszam, ze pisze z pełna buzią ;-). Pyszne ciacho ;-D

        w czyim domu?
        bo to drzewko jakoś tak sie rozrosło, ze nie wiem czyje ciasteczko teraz
        smakujesz
        • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:37
          Swoje ciasteczko przy wspólnym wirtualnym stoliku. Tu jest taki system, że
          KAŻDY może przysiąść sie do niego. Mi będzie MIŁO. Róóóóóóóóóóóża!!!!!!!!
          Słyszysz?
          Żyrafa
          • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 20:59
            zyrafa46 napisała:

            > Swoje ciasteczko przy wspólnym wirtualnym stoliku. Tu jest taki system, że
            > KAŻDY może przysiąść sie do niego. Mi będzie MIŁO. Róóóóóóóóóóóża!!!!!!!!
            > Słyszysz?
            > Żyrafa

            gdybym jeszcze paranoicznie nie podejrzewała, ze Żyrafa to kolejny nick moich
            urojonych prześladowców to bym cię nawet na ciasteczko zaprosiła lub nawet
            wprosiła
            gdzie impreska?
            • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 22:48
              impreska jest w Londynie
              Pastuj kaczuszki
          • looserka Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 15:13
            nadmiar słodkości
            wywołuje mdłości

            bardzo mi przykro
            • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:11
              To wypij gorzką herbatkę i zagryź orzechem.
              Ży
    • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 21:25
      serdeczne dzięki wszystkim
      już chyba wiem co mi jest -chyba jestem za ponura na merdanie do ludzi
      wiecie jakie mam marzenie, tylko się nie śmiejcie
      przejść się po Londynie na wysokich obcasach (macie takie dziwaczne pomysły?)
      uwielbiam wysokie obcasy, ale głupio się w nich czuję i
      jestem chora gdy stukają o chodnik
      właśnie w takich stukających byłoby najfajniej się przejść
      coż z tego kiedy zawsze na wierzch wylezie ta ponura dramatyczna gęba i nijak
      nie będzie pasować do takich butów
      zresztą... to oczywiste, że nie o te buty tu chodzi tylko o tę gębę

      Merdam do Ciebie energicznie, Żyrafko
      • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 21:35
        marenta napisała:

        > serdeczne dzięki wszystkim
        > już chyba wiem co mi jest -chyba jestem za ponura na merdanie do ludzi
        > wiecie jakie mam marzenie, tylko się nie śmiejcie
        > przejść się po Londynie na wysokich obcasach (macie takie dziwaczne pomysły?)

        oj, chyba "ukradnę" dla siebie takie marzenie!
        o tak!
        tego mi jeszcze potrzeba do szczęścia!
        dopasować moją gębę do obcasów-niekoniecznie wysokich-takie kaczuszki mi
        wystarczą w zupełności

      • lucyna_n Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 21:39
        przekuj tylko ponurą minę na tajemniczy błysk w oku,
        i wszystko pasi

        możesz się wtedy wcale nie uśmiechać a i tak będzie git.
        • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 30.07.05, 22:55
          dało mi to do myślenia
          dzięki
    • mskaiq Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 16:41
      Mysle ze najwazniesze jest kiedy Ty sama potrafisz akceptowac Siebie Marento.
      Jesli potrafisz to zrobic to nie bedziesz miala zadnych problemow z
      akceptowanierm mask innych osob. Te maski to oznaki problemow jakie maja
      ludzie ze soba. Kiedy nie lubia siebie takimi jacy sa wtedy czesto zakladaja
      maske ktora akceptuja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:00
        sęk w tym, że akceptacja to jedno a poszukiwania siebie to drugie
        skąd wiesz czy akceptując siebie nie ograniczasz się?
        Drogi Maskiq, Maskowanie IQ-cji czy krzywych nóg to nie to samo zagranie w
        pionierskiej sztuce
        Serdeczne pozdrowienia!
        • looserka Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:07
          marenta napisała:

          > sęk w tym, że akceptacja to jedno a poszukiwania siebie to drugie
          > skąd wiesz czy akceptując siebie nie ograniczasz się?

          bo niektórzy zakładają taką maskę,w jakiej im samym najwygodniej
          • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:10
            a może bycie sobą to też maska?
            • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:13
              O to to, to ciekawe jest.
              Ż.
            • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:26
              marenta napisała:

              > a może bycie sobą to też maska?

              u niektórych osobników tak
              tacy zbyt identyfikują ssię ze swoim odbiciem w lustrze podobnie jak Narcyz w
              swoim odbiciu w wodzie
              ale nie kazdy staje się Narcyzem
              niektórzy stają się ...Żyrafą, albo Różą, albo Looserką albo Marentą i wiedzą,
              ze to jest tylko...tymczasowe ubranko na wirtual
              • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:38
                jestem sobą
                sobą ponurą
                wy widzicie tylko ten czarny kolor
                i nie wierzycie że bardziej w tej chwili chcę się identyfikować z różowym niż
                czarnym
                bo skąd możecie wiedzieć, że dla mnie ten czarny to już nie ja,
                to uwierająca skorupa, którą muszę zrzucić. Muszę.
                w żarówiastym też będę sobą
                i w eleganckich butach na obcasie też
                i jak się czasem wymądrzę też, bo następnym razem będę miała bardziej odwagę
                powiedzieć to co myślę
                • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 19:05
                  marenta napisała:

                  > jestem sobą
                  > sobą ponurą
                  > wy widzicie tylko ten czarny kolor
                  > i nie wierzycie że bardziej w tej chwili chcę się identyfikować z różowym niż
                  > czarnym
                  > bo skąd możecie wiedzieć, że dla mnie ten czarny to już nie ja,
                  > to uwierająca skorupa, którą muszę zrzucić. Muszę.
                  > w żarówiastym też będę sobą
                  > i w eleganckich butach na obcasie też
                  > i jak się czasem wymądrzę też, bo następnym razem będę miała bardziej odwagę
                  > powiedzieć to co myślę

                  jesli w kazzdej ze swoich "masek" nadal jesteś soba to w czym problem?
                  tylko w tym, ze "maska czarna" cię uwiera?
                  jesli już wwiesz, że "ta czarna maska" to już nie ty....
                  nie...to nie schizo...to raczej jak u węża wyrośnięcie ze skóry na która
                  przyszedł właściwy czas
                  tak pisze, bo bym chciała zeby ze mna tak własnie było
                  • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 01.08.05, 00:01
                    Danuski, chyba rzeczywiście podobnie myślimy. Dostałam sie dopiero teraz do
                    kompa, czytam kolejno i od razu odpowiadam. Też widzę wymyśliłaś, że Marenta
                    obłazi z czarnego. No bo to jasne, skoro ją uwiera. Bo czarne tak ma, że
                    uwiera.
                    Żyra
                • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 23:57
                  Marenta, Jesteś jak zabawna (z wyglądu, nie z charakteru, zaraz napisze
                  dlaczego) o - juz piszę - zebra. Zabawna, bo nie czarno-biała lecz czarno-
                  żarówiasta. Na Twoim pięknym czarnym ciele rozchodza się żarówiaste pasy. Tak
                  od głowy. I co ciekawe - robią się one coraz szersze jakoś. Ty masz wrażenie,
                  że one są też W ŚRODKU! Bardziej w środku!
                  Ech, dlaczego ja tak mam, że wszystkie rzeczy, uczucia itd widzę obrazami. Ale
                  to nic. Powiem zwyczajnie: Marenta, czy Ty nie widzisz, że obłazisz? No spada z
                  Ciebie to czarne płatami. Gdybym była u Ciebie w domu to namalowałabym jakąś
                  szminką czy czymś takim, na lustrze w łazience takie coś :-), tylko przewrócone
                  o 90 stopni. Patrzysz, patrzysz a to coś robi tak ;-). No chyba do Ciebie.
                  Pozdra, Żyra

        • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:07
          marenta napisała:

          > sęk w tym, że akceptacja to jedno a poszukiwania siebie to drugie
          > skąd wiesz czy akceptując siebie nie ograniczasz się?

          ależ tak, akceptując się w 100% akceptujesz swoją niedoskonałość, a nie swoje
          maski. i wtedy jużz żadna maska nie przesłania tobie drogi do bycia lepszą i
          mądrzejszą


          > Drogi Maskiq, Maskowanie IQ-cji czy krzywych nóg to nie to samo zagranie w
          > pionierskiej sztuce
          > Serdeczne pozdrowienia!
        • mskaiq Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:09
          Kiedy akceptujesz siebie przestajesz szukac bo wtedy wiesz ze odnalazlas siebie.
          Poszukiwanie bierze sie z braku akceptacji kim jestesmy. Probujemy innych mask,
          mozemy udawac madrzejszych niz jestesmy, czy ladniejszych itp. Kiedy
          zaakceptujesz swoja madrosc juz nie musisz oszukiwac ze jestes madrzejsza czy
          glupsza, to samo z uroda. Krzywe nogi mozna zaakceptowac i umiec sie nimi
          cieszyc tak jak prostymi. Sek w tym ze czesto nie potrafimy tego zrobic.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:22
            > Kiedy akceptujesz siebie przestajesz szukac
            a mi się zawsze wydawało, szukanie jest sensem życia
            podobno wykorzystujemy tylko część swoich możliwości, nie działa Ci to na
            wyobraźnię????

            > Poszukiwanie bierze sie z braku akceptacji kim jestesmy. Probujemy innych
            mask,> mozemy udawac madrzejszych niz jestesmy, czy ladniejszych itp.
            wiesz mi nie chodzi o maski zakładane przez próżność
            chodzi mi o maski, które mają mi pomagać w odkrywaniu siebie
            czasem aktorzy opowiadają, że jakaś rola wpłynęła na nich samych
            gdzieś przy początkach poprzedniego wieku była moda na aktorstwo polegające na
            zżyciu się z rolą a nie na graniu, to jest to, to jest wyzwanie

            • zyrafa46 Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 01.08.05, 00:12
              marenta napisała: > czasem aktorzy opowiadają, że jakaś rola wpłynęła na nich
              samych gdzieś przy początkach poprzedniego wieku była moda na aktorstwo
              polegające na zżyciu się z rolą a nie na graniu, to jest to, to jest wyzwanie<

              ...tylko ja sie czasem łapię na tym, że bezwiednie nawet cudze słownictwo, czy
              sposób wyrażania naśladuję - gdy mi sie ktoś podoba. A przecież jesteśmy
              niepowtarzalni. No chcemy być. Tak jak linie papilarne na kopytkach,
              przepraszam, na palcach. Jakies idee, czy inne sprawy o szerszym zasięgu -
              wiadomo - moga dotyczyć szerszego grona ale nikt tak nie zrobi budyniu jak ja!!!

              Po cichutku: dla Lucyny specjalnie dałabym malusieńko cukru. Ona nie lubi
              ssssłodkości
              Ży
              • hasanet Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 01.08.05, 08:27
                zyrafa46 napisała:

                > nikt tak nie zrobi budyniu jak ja!!
                > !
                >
                > Po cichutku: dla Lucyny specjalnie dałabym malusieńko cukru. Ona nie lubi
                > ssssłodkości
                Ja lubię, i to w dużych ilościach, ale cukier, a nie ersatz. Po aspartamie
                rzygam.
                asa
                > Ży
            • hasanet Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 01.08.05, 08:34
              marenta napisała:

              > gdzieś przy początkach poprzedniego wieku była moda na aktorstwo polegające
              na
              > zżyciu się z rolą a nie na graniu, to jest to, to jest wyzwanie
              ... i droga prowadząca wprost do czubkowni. Inna szkoła aktorska propagowała
              dystansowanie się do roli. Metoda okazała się zdrowsza.
              asa
          • mosik Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 17:23
            Krzywe nogi? Mały biust? Zez? itd. Wszystko można zaakceptować w sobie,
            wszystko, co jest niejako normą, czymś często spotykanym. Tylko jak
            zaakceptować widoczne łysienie, gdy jest się 34 letnią kobietą?
            • danuski Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 18:03
              mosik napisała:

              > Krzywe nogi? Mały biust? Zez? itd. Wszystko można zaakceptować w sobie,
              > wszystko, co jest niejako normą, czymś często spotykanym. Tylko jak
              > zaakceptować widoczne łysienie, gdy jest się 34 letnią kobietą?

              wprowadzić modę na gołą głowę lub peruki
              niektóre głowy bez włosów wygladaja bardziej sexi
            • marenta Re: nie mam prawa żyć, nie mam prawa tu być? tylk 31.07.05, 18:53
              zrobić ile się tylko da w tym temacie a resztę zaakceptować
              możesz mi napisać na @ jakiego to jest typu łysienie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka