09.11.05, 17:05
Dwa lata temu zawalił mi się cały świat. nie rozstaliśmy się ale wciąż nie
mogę wrócić do równowagi. jestem nie tym samym człowiekiem. Przestałam
wierzyć nie tylko jemu. Nie umiem tak żyć. wydaje mi się że to nie ma sensu
ale są dzieci które go kochają. Jestem znerwicowana, wszystkiego się boję.
Nie umiem podją decyzji, straciłam wiarę w siebie sens czegokolwiek.
Najchętniej wyszłabym z domu tak jak stoję, przed siebie..... Nie pójdę po
pomoc do psychologa ani psychiatry, bo tkwię w tym środowisku. Poza tym nie
mam siły....
Obserwuj wątek
    • mlasskacz Re: zdrada 09.11.05, 17:49
      Nie wygłupiaj się. Po co Ci takie naiwne wykręty, ze jakieś "zdrady"? To pic. Ja swojej zonie przetłumaczyłem. Facet potrzebuje czasem po prostu odmiany. TEN TYP TAK MA. Wolałabys jakąś lebiegę bez szans u innych?
      • tarja30 Re: zdrada 09.11.05, 18:00

        mlasskacz bredzisz..a co kobieta to gorsza i nie potrzebuje odmiany?faceci to
        gorsza rasa i jak zdradzi poprostu olac takiego hehe malo to facetow na swiecie?
        na lebiege to ty mi wygladasz
        • mlasskacz Re: zdrada 09.11.05, 18:57
          Aaaaa! Tu Cie mam!!! Gorsza??? To tzw. "zdrada" ma być jakimś przywilejem czy nagrodą? Nie rozumiesz o co chodzi. Takie sa po prostu prawa natury, nieco dialektyczne, trzeba powiedzieć. Interesem kobiety jest żeby mężczyzna był wierny (z powodów o których wiele mówi psychologia ewolucyjna - polecam zapoznanie się z tym kierunkiem), interes mężczyzny jest (nieco, nie całkiem) inny. I tu zaczyna się zabawa...A dlaczego myslisz, że jestem lebiegą? A, tylko tak wyzywasz?
          • psychofobia Re: zdrada 09.11.05, 19:20
            hop hop w którym wieku ty żyjesz?
            • mlasskacz Re: zdrada 09.11.05, 19:27
              checheche, już mi faktycznie zadawała płeć zdradziecka to pytanie. Ale to nie jest kwestia jakiegoś samczego zacofania. Wręcz przeciwnie, właśnie teraz poprawność polityczna, glajszaltowanie płci będzie odchodziło do lamusa. Bo to głupie. Rozterka kketner nie jest abstrakcyjna. Szarpie się po prostu dziewczyna, bo nie wie, CZY WARTO. Zgadza się?
              • beno_2 Re: zdrada 09.11.05, 22:52
                mlasskacz napisał:

                > Szarpie się po prostu dziewczyna, bo
                > nie wie, CZY WARTO. Zgadza się?
                Pytasz o to, ile razy można zawierzyć tej samej osobie?
                • mlasskacz Re: zdrada 10.11.05, 00:27
                  Nie o to. Kketner jest niezdecydowana, jaka strategię obrać. Czy ma większe szanse na bezpieczeństwo w innym związku, czy stawiać na ten. No i co tu mozna doradzić?
                  • psychofobia Re: zdrada 10.11.05, 00:38
                    Mlask wiesz skąd się bierze RAK?
                  • beno_2 Re: zdrada 10.11.05, 18:24
                    Myślisz, że ona nie dostrzega oczywistej rzeczy, że można żyć pojedynczo? Ja
                    jestem panną, na co nie narzekam. Coraz więcej jest takich osób.
          • zoltanek Re: zdrada 11.11.05, 11:09
            głupi fiutek z Ciebie. uważasz, że nie jest interesem ewolucyjnym faceta
            wierność kobiety? dużą szanse na przetrwanie miałyby twoje geny, gdyby twoja
            kobieta biegała z brzuchem zrobionym przez innego faceta. ciekawe czy tak samo
            byś śpiewał, gdyby twoja żonka zdradzała cię w imie potrzeb odmiany. hehhehe,
            życze Ci z całego serca byś został szczęśliwym posiadaczem rogów, choć pewnie
            już od dawna twoja żonka daje dupy na lewo i prawo. innej na pewno nie złapałby
            taki bałwan jak ty.
            rzygam na cIEBIE!!!!
      • psychofobia Re: zdrada 09.11.05, 18:39
        twoja żona również korzysta z tego przywileju?
        • mlasskacz Re: zdrada 09.11.05, 18:58
          Jak wyżej. Sytuacja nie jest symetryczna, ponieważ mężczyźni zasadniczo nie zachodzą w ciążę.
          • psychofobia Re: zdrada 09.11.05, 19:16
            zasadniczo kobiety też mają na to wpływ
            • mlasskacz Re: zdrada 09.11.05, 19:28
              No to co, ze mają wpływ? Nie o tym mowa.
              • psychofobia Re: zdrada 09.11.05, 19:36
                mowa o tym, że twoja żonka też może sobie pofikać bez odpowiedzialności jeśli
                tylko zechce
                • mlasskacz Re: zdrada 09.11.05, 19:57
                  Otóz własnie, całkowity brak zrozumienia o czym piszę. A przez poprzednie kilka milionów lat żonki też miały taki wpływ na ciążę? (nie czepiać się, że homo sapiens ma dopiero 200 tys.lat) Bo faktycznie mają od jakichś 30 lat, i to te wyzwolone. A mechanizm ewolucyjny miliony lat forował zazdrosne i zachłanne kobiety (samice, pardon) , które "nie mogły przeżyć zdrady" i samców, którzy i owszem, kochali swoje dzieci, nawet tak, że chętnie mieliby je z wieloma innymi.
      • beno_2 Re: zdrada 09.11.05, 22:49
        mlasskacz napisał:

        > Wolałabys jakąś lebiegę bez szans u innych?
        TAK
    • looserka Re: zdrada 09.11.05, 18:48
      Jak widzisz, z empatią forumowiczów bywa różnie. Musisz poczekac na Mskaiq,
      który powie Ci, że musisz wybaczyć, bo brak wybaczenia uderza w Ciebie i Ciebie
      niszczy.
      Ja również nic budującego nie jestem w stanie powiedzieć - bo wyjścia są
      wg.mnie dwa:
      - albo odejść i zacząć budować życie od nowa albo nauczyć się z tym żyć. Jeśli
      przez dwa lata sama nie poradziłaś sobie z tym problemem, a do psychologa nie
      pójdziesz ( ambicja?), to rokowania są...takie sobie.
      Jeśli tkwisz w miejscu i nie jestes w stanie sama zrobić kroku naprzód, to
      logiczne byloby poszukac kogos, kto Cię popchnie - dalej musisz iśc sama.
    • uri_ja Re: zdrada 09.11.05, 19:58
      a myślisz, że psycholodzy i opsychiatrzy się nie leczą :) co znaczy tkwię w
      środowisku?
    • hasanet Re: zdrada 09.11.05, 22:48
      kkettner napisał:

      > Nie pójdę po
      > pomoc do psychologa ani psychiatry, bo tkwię w tym środowisku.
      A co to ma do rzeczy?
    • isabelle30 Re: zdrada 10.11.05, 10:59
      jestem zdradzona zona, od 2 mcy jestesmy w separacji, w tej chwili podjelismy
      psychoterapie, na razie kazde z nas indywidualnie, pomaga, mamy dobrego terapeute.
      mysle ze pomimo znajomosci i leku przed srosowiskiem, powinnas poszukac jednak
      pomocy, wlasnie u terapeuty. ja odkrylam ze za te zdrade jestem bardzo
      odpowiedzialna, odkrylam ze od 2 lat cos sie ze mna dzialo, cos co czynilo ze
      mnie osobe sfrustrowana, znerwicowana, nie do wytrzymania. i trzeba bylo pojsc
      po pomoc wczesniej, zanim doszlo do tego ze moj maz postanowil poszukac ciepla i
      kobiecych gestow u innej kobiety. z tym ze u nas to wyglada tak, ze on sie z nia
      nie wiaze, on kocha mnie i czeka na moj powrot do stanu rownowagi, a ja pracuje
      nad tym, i bede musiala popracowac nad odbudowa zaufania wzgledem niego,
      oczywiscie przy glownym jego wkladzie w to budowanie. bo teraz to on musi mi
      udowodnic ze mozna mu ufac.
      mam bardzo dobrego terapeute z wawy. moge podac namiar poprzez mail.
    • mskaiq Re: zdrada 10.11.05, 14:36
      Nie mozesz wrocic do rownowagi bo codziennie Sama ja niszczysz. Ciagle wracasz
      myslami do tego co sie stalo, przezywasz, wininisz Siebie. Z tym nie mozna zyc
      a Ty robisz to codziennie, dzialasz przeciwko Sobie. Ja przeszedlem przez
      takie dzialania, wiem ile przynosza zalu, one ciagle zaklocaja rownowage,
      przekreslaja sens wszystkiego.
      Przede wszystkim musisz znow zaakceptowac Siebie, wyrzucic zlosc do Siebie, ona
      bez przerwy powraca. Musisz uwierzyc ze nie jestes gorsza bo zostalas
      zdradzona.
      Druga sprawa to Twoj Maz, jesli chcesz z nim byc to musisz Mu wierzyc. Nie
      mozna byc z kims komu sie nie wierzy. To psuje wszystko. Wszyscy popelniamy
      bledy, nie mozna ich pamietac, bo wtedy zyje sie nimi.
      Masz bardzo wiele zlych emocji w Sobie, one w tej chwili prowadza Ciebie.
      Chcesz z tego wyjsc musisz pozbyc sie tych emocji, Twoj rozsadek musi pokonac
      uczucia a przede wszystkim zal i do Siebie i do Meza.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • marenta Re: zdrada 10.11.05, 18:13
        jak żałuje to masz na niego haka teraz
        • beno_2 Re: zdrada 10.11.05, 18:27
          Jak trochę znam życie, to on ją powiesi na tym haku.
          • marenta Re: zdrada 10.11.05, 18:28
            masz rację
    • nika38 Re: zdrada 10.11.05, 19:03
      Kobieto, dzieci są ważne ale nie najważniejsze! Weź się w garśc, idź do
      psychiatry po leki i do psychologa na terapię. Ja przeszłam przez to samo, a
      teraz żałuję dlaczego tak długo zwlekałam z rozwodem. Teraz czuję się
      zdecydowanie lepiej, a nasza córka przecież nadal ma ojca! Bardzo ci współczuję
      ale sama musisz dojrzec do takiej decyzji. A pomoc lekarza jest tutaj
      niezbędna, dostaniesz leki i po jakimś czasie zaczniesz realnie myślec o sobie
      i o swoim życiu. Trzymam kciuki.
      • hasanet Re: zdrada 11.11.05, 09:35
        nika38 napisała:

        > Kobieto, dzieci są ważne ale nie najważniejsze!
        Nie bywają szczęśliwe dzieci nieszczęśliwych matek, chyba że maja fart i rodzą
        się psychiczne.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka