Dodaj do ulubionych

agorafobia

01.12.05, 12:15
Za tydzien mam wizyte u lekarza (zmiana lekow)teraz biore cipramil ale chyba
przestal na mnie dzialac.Jakie wy bierzecie leki na agorafobie?
Obserwuj wątek
    • zyrafa46 Re: agorafobia 01.12.05, 13:41
      Zawołaj na Lucynę_n. Będziesz miała kumpelę. Może mieszkacie niedaleko?


      Lucyyyyyyyyna!!!!!! Przybądź!!!

      Ż.
      • lucyna_n Re: agorafobia 01.12.05, 14:16
        Takie nawoływania odbieram zawsze jako szantaż emocjonalny. Pozwolisz Żyra że sama będe wybierać
        wątki w ktorych chcę pisać.
        Nie jestem też pogotowiem, żeby mnie wzywać.

        ps
        wogole dzisiaj lepiej do mnie nie podchodzić, łeb mnie ... boli.
        • zyrafa46 Re: agorafobia 03.12.05, 14:52
          Przepraszam. Dziękuję za ustawienie mnie na prawidłowej pozycji. Szkoda mi
          Twojej głowy :-(.
          Ż.
    • lucyna_n Re: agorafobia 01.12.05, 14:14
      przykro mi , ale na moj? agorafobię leki nie dzialają chociaż wiele antydepresantow ma w opisie że są na
      depresję z towarzyszącą agorafobią. pomagają tylko doraźnie uspokajacze, ale one niczego nie leczą.
      Agorafobię trzeba pokonywać jak każdą fobię, przełamując i oswajając lęk, najlepiej byloby pod okiem
      terapeuty.
      i tyle koniec, kropka.
      • hasanet Re: agorafobia 01.12.05, 15:56
        lucyna_n napisała:

        > Agorafobię trzeba pokonywać jak każdą fobię, przełamując i oswajając lęk
        Mogę się mylić, ale lęk nie jest niczym wielkim. Wystarczy OZS. Gorzej z
        wieloobjawową deprechą: jeden zaleczysz, wikła się nowy.
        • anatemka Re: agorafobia 01.12.05, 15:59
          lęk nie jest niczym wielkim???!!!!
          czyli to, że teraz się boje, to pikuś?
          dzięki hasanet, od razu mi lepiej.
          • tarja30 do Lucynki:) 01.12.05, 16:48

            witaj:)ten post jest moj tylko z innego adresu pisalam:)Cholernie boje sie tej
            wizyty za tydzien...pogadalam troche z lekarzem przez tel i wspomnial cos o
            nowych lekach.Ufam temu lekarzowi i poprostu go lubie bo gadam z nim jak z
            kumplem.Ja w sumie od miesiaca mam pogorszenie...pod koniec pazdziernika bylam
            jeszcze z moim synkiem na pasowaniu (fakt ze nie sama)ale bylam wsrod ludzi i
            po za domem i czulam sie ok.a teraz klapa stad moj tel.do lekarza mam nadzieje
            ze cos zaradzi...moze znajdzie mi w koncu dobrego psychologa ktorego polubie;)
            Przez ostatnie 3 lata na cipramilu bylo w miare ok.wyjazdy na dzialke,na
            zakupy,bylam na zakupach w innych miastach(zawsze podrozuje z kims autem ale po
            sklepach biegam sama)i tak bylo do pazdziernika...lek mi towarzyszyl ale nie
            tak silny,napady paniki moze 1,2 w miesiacu albo i rzadziej a od miesiaca
            lipa...
            Pozdrawiam Cie goraco
            • lucyna_n Re: do Lucynki:) 01.12.05, 19:51
              Pogorszenia to w pewnym sensie rzecz normalna, nikt nie ma nigdy tak ze tylko coraz lepiej, czasem
              musi przyjść ten gorszy czas.
              Tak czy siak, nadal mówię i wiem co mowię, przelamywaç lęki, malymi krokami, na miare swoich
              możliwości rozciągać tą dostępną dla siebie przestrzeń, Krok do tyłu , dwa do przodu.
              Siąść i ktoregoś dnia wyznaczyć sobie cel, i tak dlugo trenować aż się człowiek oswoi, i wydlużać trasę.
              Początkowo jeśli trzeba to brać leki i wychodzić, z czasem nie trzeba będzie ich brać. Gromadzić
              pozytywne i udane proby i na nich się skupiać, i musi zadziałać. Byle się nie załamać następnym
              pogorszeniem, ta fobia tak jak każda inna da się oswoić i złagodzić.
              Bądź dobrej myśli.
              • insignificant Re: do Lucynki:) 01.12.05, 19:57
                ja wlasnie sie zalamałem dzisiaj znów,poza lękami nic mnie nie cieszy.w kołko to
                samo.to nie trwa od dzis
                • hasanet Re: do Lucynki:) 01.12.05, 20:15
                  Cierpliwości, Ins, większość ma taki zgryz. Nie pomoże zgrzytanie zębami,
                  jedynie zaszkodzi.
              • hasanet Re: do Lucynki:) 01.12.05, 20:13
                lucyna_n napisała:

                > fobia tak jak każda inna da się oswoić i złagodzić.
                Fobii trzeba się pozbyć.
                > Bądź dobrej myśli.
                Na ile się da, zagwarantuj ją sobie.
                • lucyna_n Re: do Lucynki:) 01.12.05, 21:44
                  trzeba się pozbyć zamienilabym na można się pozbyć.
                  Na razie udalo mi się tylko zlagodzić, jak się pozbędę to wtedy będę się panoszyć po forumach z
                  informacjami jak, póki co piszę tylko o tym co zdziałalam w tym temacie. Bajek pisać nie umiem.

                  dobre myśli utrzymują mnie przy życiu, dają siłę, ale nie zawsze daję radę, i pękam. Potem się zbieram,
                  znow pękam i tak w kólko, gdzieś musi być ten slaby punkt, kiedyś go znajdę i już nie będę pękać z byle
                  powodu. Na razie jest jak jest. Dobrze że wogóle jest.
                  • zyrafa46 Re: do Lucynki:) 01.12.05, 23:23
                    Dobra, próbuję ile zdążę: Wyobraźcie sobie, że siedzicie w szklanej kopule.
                    Super kopuła. Bo zamknięta i zaciszna i wszystko widać. A szkło jest takie
                    sprytne, nowoczesne, że przepuszcza wszelkie gazy. Co wdychacie i wydychacie.
                    Czego to ludzie w 21 wieku nie wymyślą. Najlepiej "idzie sobie" wyobrazić taką
                    kopułę przed zaśnięciem, juz w łóżku. Ona jest mocna i elastyczna. Nie rozwali
                    się od mebli ani nie zapali od gazu w kuchni. Jak się połozycie, nie pogniecie
                    się. Gdy będzie się ktoś z Wami witał, to ona się elastycznie ugnie. Do mycia
                    się i innych domowych (ojej, czy musze wszystko wiliczać? jesteśmy dorośli)
                    czynności trzeba będzie koniecznie zdjąć. Ale to się da zwinąć i przykleić
                    gdzie bąź. Do uda. Potem napiszę jak nadziać TO na siebie: kucnąć, dotknąć
                    podłogi wkoło siebie, wstać i zatoczyć łuk nad głową. I gotowe. Zdjąć tak samo,
                    tylko w odwrotnej kolejności. Jak się przyzwyczaicie i polubicie to "ubranko" w
                    domu to zacznijcie pokazywać się w nim przed domem. I dalej. I jeszcze dalej.
                    Jasne, że potem obędzie się bez kucania. Mamy przecież wyobraźnię. Poczujcie
                    się bezpiecznie. Pisałam szybko, nie posprawdzam literówek. Już mi siedzi nad
                    głową. Piszę pod presją. Muszę kończyć. I tak się dużo udało :-).
                    Żyrafa

                    To raczej tworzywo ciche i miłe, nie szkło.
                    • tarja30 Re: do Lucynki:) 02.12.05, 11:41

                      Kiedys bedąc na psychoterapii ktos wspominał o takiej własnie kopule...mi nie
                      pomoglo chyba nie wierzylam w to tak bardzo
                  • maciek_n1 Re: do Lucynki:) 02.12.05, 05:12
                    lucyna_n napisała:

                    > Bajek
                    > pisać nie umiem.
                    Szkoda, bo lubię, szczególnie o Kocie w Butach, Calineczce.
                    > Dobrze że wogóle jest.
                    Też tak myślę. Zawsze ruszają mnie forum rozpaczliwe posty z wołaniem o pomoc.
                    M.
                    • lucyna_n Re: do Lucynki:) 02.12.05, 09:47
                      to nie był post z wołaniem o pomoc, na tym forum niezwykłam wolać o pomoc, nie jestem aż tak naiwna/
                      ufna.
              • zyrafa46 Re: do Lucynki:) 01.12.05, 23:07
                Lucyna, właśnie to miałam Wam poradzić. Nawet wymyśliłam taki system, tylko nie
                miałam czasu napisać i do końca przemyśleć. Teraz tez sie nie uda. Zaraz mnie
                przegonią od kompu.
                Napiszę może jutro.
                Żyrafa
                • insignificant Re: do Lucynki:) 02.12.05, 01:19
                  ja mam cały czas wolny komp..wpadnij do mnie ;)
                • lucyna_n Re: do Żyry 02.12.05, 09:46
                  Słuchaj, ja wiem że Ty jesteś życzliwa żyrafa, ale może już nie wymyślaj takich bajek bo naprawdę chyba
                  nie umiesz sobie nawet wyobrazić co czuje czlowiek z agorafobią. Wyraźnie nie masz w tym temacie
                  doświadczenia wlasnego , no i chwała Bogu, więc się nie rozpędzaj, bo dobrymi chęciami piekło jest
                  wybrukowane.
                  Sytuacja nieco podobna do tej z zaproponowaniem mi koła gospodyń domowych , kiedy szukałam
                  bratniej duszy.
                  Nieporozumienie.
                  • insignificant Re: do Żyry 02.12.05, 10:09
                    lucynka fajna jest I juz :)
                    • lucyna_n Re: do Żyry 02.12.05, 15:31
                      Ty jesteś fajny, ja jestem tylko stara zgryźliwa baba;)
                      • insignificant Re: do Żyry 02.12.05, 16:11
                        od starszych można się wiele nauczyć :)
                  • zyrafa46 Re: do Żyry 04.12.05, 11:28
                    >...ale może już nie wymyślaj takich bajek bo naprawdę chyba nie umiesz sobie
                    nawet wyobrazić co czuje czlowiek z agorafobią. Wyraźnie nie masz w tym temacie
                    doświadczenia wlasnego , no i chwała Bogu, więc się nie rozpędzaj, bo dobrymi
                    chęciami piekło jestwybrukowane. ...<

                    To prawda, nie mam agorafobii. Mam inne fobie. I z nimi walczę w stylu, jaki
                    opisałam. Stylu, nie metodą, bo ta musi być dostosowana do aktualnych potrzeb.
                    Mi to pomaga, dlatego pozwoliłam sbie napisać. Pomogło też mojej koleżance. Bez
                    leków. Wyszła z agorafobii obronną ręką. Natomiast... ech. Nie napisze juz co
                    natomiast.
                    Pozdrawiam Cię Lucyno. Życzę powodzenia w Twojej walce z chorobą. Każda droga
                    jest dobra, jeśli prowadzi do celu. (Ojej, oczywiście, że nie każda. Wiem.)
                    Żyrafa
              • tarja30 Re: do Lucynki:) 02.12.05, 11:39

                Ty próbujesz pokonać ten lęk bez leków?
                • lucyna_n Re: do Lucynki:) 02.12.05, 15:30
                  tak, ale przy ostrych nawrotach nie kozaczę, Wychodzę z zalożenia że lepiej jest wziąć od czasu do czasu
                  uspokajacz i wyść, i zrobić co się ma do zrobienia, niż zostać "pod kocem". Trzeba uważać z wywieraniem
                  na sobie presji, chodzi o to żeby przelamać lęk a nie zlamać siebie. Trzeba uważać żeby zamiast leczyć
                  fobię nie utrwalać jej. Tutaj jest rola psychoterapeuty bo samemy trudno rozrożnić kiedy kozaczymy a
                  kiedy szukamy wymowki, albo sporej roboty własnej nad zmianą chorego myślenia. Ciężko jest, ale
                  innego sposobu nie ma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka