Dodaj do ulubionych

mam juz dość:((

12.03.06, 14:42
Tak bardzo chciałabym żeby było jak pół roku temu. Bez depresji bez lęków,
normalne fajne życie.
Mam już dość tych dołów które mnie nachodzą i towarzyszących im lęków,
strachów itp.
Męczę sie już od pół riku, raz jest lepiej a raz gorzej. Najpierw przez 2,5 m-
ca brałam lexapro nie pomogło, zmieniłam lekarza a ten zmienił lek na
lerivon, biore go od 2 m-cy jest trochę lepiej, ale jak nadejdzie taki zły
dzień to wracają myśli pt. co by tu robić żeby z sobą skończyć i myśle np.
ile to mam w domu tabl. uspakajających, ale wiem że tego nie zrobie bo mam
wspaniałego męża i rodzine która mnie kocha.
Jest we mnie strach i lęk nie wiem przed czym, chwilami myśle że zwarjuje
(jak najdzie mnie taki dziwny lęk - odechciewa mi sie w jednej małej chwili
wszystkiego, całego tego życia), co mam robić znowu zmieniać lek i co dalej
czekać na normalność, która nie chce przyjść???
Obserwuj wątek
    • tarja30 Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 15:14

      witaj

      Mysle ze powinnas opowiedziec o tym lekarzowi byc moze zmieni Ci lek

      Nusisz byc silna

      sciskam:)))
      • iii10 Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 17:33
        Witaj tarja, wiem że musze być silna, staram sie, próbuje sobie tłumaczyć, bo
        wiem że leki wszystkie nie załatwią, musze coś dać od siebie ale chwilami
        brakuje mi tych sił. Dlatego ide w środe do psychoterapeutki do której
        chodziłam na początku depresji, może ona pociągnie mnie w tą lepszą strone.
        A co u Ciebie? Jak seroxat? Zaczął działać? Jestem tu żadko.
        pozdrawiam
        • tarja30 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 22:46
          iii10 napisała:

          > Witaj tarja, wiem że musze być silna, staram sie, próbuje sobie tłumaczyć, bo
          > wiem że leki wszystkie nie załatwią, musze coś dać od siebie ale chwilami
          > brakuje mi tych sił. Dlatego ide w środe do psychoterapeutki do której
          > chodziłam na początku depresji, może ona pociągnie mnie w tą lepszą strone.
          > A co u Ciebie? Jak seroxat? Zaczął działać? Jestem tu żadko.
          > pozdrawiam


          Witaj
          Seroxat dziala ale jeszcze nie tak jakbym chciala.Lekarz kaze zwiekszac
          dawkeale sie ociagam juz 2 tyg.
          Duzy buziak i glowa do gory
    • kasia2420 Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 15:33
      wg mnie masz nieodpowiednie leki...idz do lekarza i powiedz mu o tym wszystkim
      a bedzie dobrze...musisz byc silna..:) buziole
      • luba9 Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 15:48
        właśnie żle dobrane leki, może? B. proszę spróbuj wymagać od lekarza
        skutecznego leczenia, niech trochę pomyśli i pomęczy się, ja z gruntu dość
        ugodowa osóbka dałam się "leczyć" czymś co nie działało tak jak powinno dużo za
        długo, pytanie jak długo trwa leczenie robi z większości psychiatrów śliskie
        ryby wymykające się z rąk, według moich ustaleń po 1 miesiącu powinnaś czuć
        pozytywne oddziaływanie leku a nie dopatrywać się go, po 3 ok, po 6 zdrowo,
        takim szczęściarzom którym za pierwszym strzałem udaje się dopasować terapię
        zwyczajnie zazdroszczę.
        • iii10 Re: mam juz dość:(( 13.03.06, 09:32
          Ide w środe do lekarza, powiem mu wszystko i przycisnego, musi coś wymyślić, bo
          ja sie naprawdę mecze.
        • iii10 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 09:09
          luba9 czy Ty też przechodziłaś takie zmiany nastroju jak ja (np 2 tyg. dobrze a
          kilka dni złych) piszerz że byłaś źle leczona, czy to znaczy że w końcu
          znalazłaś dla siebie ten najlepszy lek? Ile specyfików przerabiałaś?
    • iii10 Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 17:34
      Dzieki dziewczyny, jesteście super.
      Czy wy też tak miewałyście, doły przeplatały Wam sie z normalnością? Czy leki
      Wam naprawdę pomogły?
    • lucyna_n Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 18:53
      w depresji najgorsze pierwsze 20 lat, potem już idzie z górki.
      • iso1 Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 19:26
        i to ma być wsparcie
        • lucyna_n Re: mam juz dość:(( 12.03.06, 20:25
          niom:))
        • iii10 Re: mam juz dość:(( 13.03.06, 09:24
          chyba nie bardzo, przynajmniej mi nie pomogło a wręcz poszło w drugą strone
          • lucyna_n Re: mam juz dość:(( 13.03.06, 11:16
            to tylko taki stary depresyjny żart z brodą , wisielczy humor zawsze lepszy od braku humoru

            no ale jak wolisz , Twoje myślenie, Twoje chorowanie, Twój wybor

            ale jak się będziesz wiecznie tak dołować to nawet jak Ci minie to nie uwierzysz.
    • kamila305 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 18:52
      Ja bralam lerivon trzy lata i dobrze wiem,co czuje czlowiek ,kiedy po pol roku
      nadal budzi sie z potwornym lekiem i nie jest w stanie dalej normalnie zyc.Ale
      uwierz mi ,ze to pieklo nie potrwa wiecznie i kiedys nadejda te dni ,w ktorych
      zapomnisz co to lek i przerazenie.W moim przypadku poprawa nastapila dopiero po
      dwoch latach leczenia.
      • iii10 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 19:17
        Kamila305 a czy miałaś właśnie tak jak ja że raz było lepiej a rza gorzej,
        nastrój w kratke? Są dni że czuje sie ok, ale są dni takie zupełnie do bani,
        kiedy nie chce mi sie żyć. Byłaś bardzo wytrwała przy tym lerivonie bo ja myśle
        czy nie przyszedł już czas na jego zmiane. Jaką brałaś dawke?
        • kamila305 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 19:32
          Bywalo roznie,ale dlugo czulam sie zle.Najgorzej martwilo mnie to ,ze napady
          leku nie mijaly.Probowalam zmienic na seroxat,ale po seroxacie to juz wogole
          mna telepalo.To bylo dwa lata temu i juz tak dokladnie nie pamietam,ale
          wiem ,ze zaczynalam od najmniejszej,a potem doszlam chyba do sredniej.Oprocz
          tego bralam xanax trzy razy dziennie 1 mg.A ty jaka dawke bierzesz
          aktualnie,napisz to moze sobie przypomne ta moja i jak sie czujesz?czy nie
          dokucza ci sennosc w ciagu dnia?
          • iii10 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 19:58
            Biore 60mg i to podobno najniższa dawka lecznicza, bierze sie od 60 - 120.
            Senność dokuczała mi tylko na początku, teraz po 2 m-ca to mineło i najbardziej
            mi dokucza ciągły głód i ochota na słodkie, powoli kg przybywa, ale tym sie aż
            tak bardzo nie przejmuje. Lerivon pomógł mi napewno jeśli chodzi o sen, spie w
            miare normalnie co na początku depresji było marzeniem. Czuje sie różnie jak
            już pisałam, raz jest ok a za chwile (za pare dni) do kitu (płacz, smutek,
            napdu takiego dziwnego lęku, lęku przed niczym, bo nie wiem czego on dotyczy i
            wtedy w tym jednym momencie odechciewa mi sie żyć aż do tego stopnia że
            przychodzą myśli samob.) i to mnie najbardziej przeraża.
            • kamila305 Re: mam juz dość:(( 14.03.06, 21:48
              Jesli chodzi o mnie to tez pamietam,ze nabralam apetytu po tym leku i bardzo
              pomogl mi na sen tzn. spokojnie przesypialam nocke bez wybudzen co dwie godziny
              w nocy.Co do lekow to na poczatku przez dluzszy czas nie zauwazalam poprawy
              niestety i meczylam sie,zreszta znasz ta meke.Tez nie chcialam zyc,po prostu
              nie wierzylam,ze kiedys moze stac sie cud i ten cholerny obezwladniajacy lek
              odpusci.Przez dwa lata byl moim wiernym towarzyszem zycia.Mialam po pare atakow
              dziennie,kulilam sie w sobie i myslalam ,ze umieram.Pomiedzy atakami tez nie
              zaznawalam spokoju bo caly czas czulam potworne napiecie i niepokoj.Najgorzej
              bylo rano,niezmiennie przez dwa lata pobudka o 5 rano.Budzil mnie oczywiscie
              atak leku,tak potworny,ze blagalam Boga,aby mnie juz zabral.Potem gdzies po
              roku napady leku byly coraz slabsze,ale bywaly nawet po dwoch latach.Cieszylam
              sie z kazdej dluzszej przerwy bez leku.To dawalo wiare w leosze jutro i jeszcze
              moj aniol opiekun.Obecnie od dwoch lat nie biore lekow,sporadycznie mam maly
              atak leku,raz na pare miesiecy,bywa,ze czuje sie zle,a nawet bardzo,jednak to
              co jest teraz,z tym co bylo zadna miarka nie da sie porownac.Staram sie zyc.Mam
              wzloty i upadki,dystymie,ale dziekuje Bogu,ze jest jak jest.Napisalam
              prawie ,ze blog droga iii10 po to,aby dac ci nadzieje,ze ten lek moze kiedys
              minac i ze jest to mozliwe,czego zycze z calego serca wszystkim forumowiczom.
              • luba9 lerivon/mianseryna 14.03.06, 22:08
                po 2 latach to chyba samo przeszło? a na dobry sen znakomity. Tyje się
                makabrycznie, ostrzegam szczególnie te osoby które nigdy nie miały skłonności
                do tycia i nie uważaja na to co jedzą. Dla mnie lerivon to dobry środek
                nasenny, zmarnowałam przy nim 1,5 roku
                • sneeper Re: lerivon/mianseryna 14.03.06, 22:27
                  szaolin
                • iii10 Re: lerivon/mianseryna 15.03.06, 09:00
                  No nie wiem co o nim myśleć, widze że zdania są podzielone. Na sen on
                  faktycznie pomaga, mi pomogła już pierwsza tabletka. A aprtyt niestety jest
                  zwłaszcza na słodycze.
                  Ide dzisiaj do lekarza to spróbuje go przycisnąć :)
                  • iii10 Re: lerivon/mianseryna 15.03.06, 20:33
                    Byłam u lekarza, narazie zostaje przy lerivonie ale zwiększył dawkę, mówi że
                    troche szkoda tego co osiągneliśmy zaprzepaścic dlatego zwiększam dawke a jak
                    to nie pomoże to dołączy mi seroxat. Także teraz przez pare dni pewnie sobie
                    pospie jak niemowle. A co dalej zobaczymy.
                    • mirka68 Re: lerivon/mianseryna 16.03.06, 21:14
                      Hej

                      piszecie o lekach ktorych wogole nie znam , ciutek znam seroxat ale dzialal
                      fatalnie ,
                      dzisiaj wzielam pierwsza dawke ZOLOFTU
                      czy ktos zna ten lek ???????????????????????????????????
    • edytunia86 Re: mam juz dość:(( 16.03.06, 22:01
      Ja sama mam już dosyć. Może nie dosyć myśli samobójczych , poniewaz jeżeli je
      miałam do tej pory to to było raczej zadko jak byłam być może bardzo czymś
      zdenerwowana sama chyba nie bardzo wiedziałam o czym myle, tzn. byłam bardzo
      zdenerwowana i przestawałam myśleć. Ja porostu tak miewam , że jak sie
      denerwuje to potrawie juz poprostu nie mysleć. Ja porostu mam już dosyć
      myslenia o swoich zebach, starachu, płaczu, braku checi do działaia tej
      drażliwości. Njagorsze jest to, że to chyba sie odbija na moich relacjach z
      moją rodzina. D
    • edytunia86 Re: mam juz dość:(( 16.03.06, 22:13
      Ja sama mam już dosyć. Może nie dosyć myśli samobójczych , poniewaz jeżeli je
      miałam do tej pory to to było raczej zadko jak byłam być może bardzo czymś
      zdenerwowana sama chyba nie bardzo wiedziałam o czym myle, tzn. byłam bardzo
      zdenerwowana i przestawałam myśleć. Ja porostu tak miewam , że jak sie
      denerwuje to potrawie juz poprostu nie mysleć. Ja porostu mam już dosyć
      myslenia o swoich zebach, starachu, płaczu, braku checi do działania i tego
      poczucia bezsensu,tej drażliwości, tego, że na nastepny dzień po wizycie u
      psychiatry trace nadzieje. Njagorsze jest to, że to chyba sie odbija na moich
      relacjach z moją rodzina. Dzisiaj już nawet przeprosiłam rodziców i babcie za
      to, ale boje sie , że to nie wiele zmieniło. Ja wiem tylko tyle, że nie chce ,
      żeby tak było, ale czuje, że bardzo trudno jest mi sie pozbierać , walczyć z
      tym co się ze mną dzieje i przestać myśleć np.: o zebach. Czuje, że powinam o0
      tym powiedzieć terapeutce, ale jak do niej dzisiaj zadzwoniłam to odezwała sie
      tylko poczta głosowa. Może z jednej strony to i lepiej, że tak sie stało,
      poniewaz może jak minie trochę czasu do stepnej mojej wizyty u terapeutki to
      spojrze na to z innej strony i przynajmniej może uda mi się z nią o tym
      porozmawiać na spokojnie, a może ona porostu była w tedy w pracy. Teraz smama
      nie wiem czy to już bardziej nie byłby temat na terapie niż na rozmowe
      telefoniczną z terapeutką. Wiem tylko, że nie mam o to do niej żalu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka