Czy mówię

16.03.06, 01:40
Heloł:))

Przeglądam, przeglądam, szukam.. wyszukiwarka mi nie pomogła.

Czy mówicie o swojej chorobie innym?
Czy to Wasza tajemnica?
Jeśli tak, to jak tłumaczysz swój stan kiedy o to ktoś zapyta?
Czy uważasz, że rozumiesz swoja chorobę?
-----------------
Dwa lata temu poszłam do dentysty, no bywa czasem, że należy.
Założono mi lekarstwo z nakazem powrotu za miesiąc.
Wróciłam dokładnie za rok, co do miesiąca.
W tym czasie przeszłam terapię.

Wchodząc do gab.dentysty, po przywitaniu się powiedziałam:
-Wiem, wiem, że miałam przyjść po miesiacu, nie mogłam ale mam BARDZO dobre
wyjaśnienie.
Pani stomatolog uśmiechneła się , obejrzała moje...ubytki i powiedziała:
- Jakie to wspaniałe ma pani wyjaśnienie?
A ja z uśmiechem(czasem myślę, że to był uśmiech wariata)odrzekłam machnąwszy
przy tym ręką:

aaa, taka drobna choroba psychiczna:))
(Rozmowa się rozwinęła, nikt mnie nie wygonił ani nie wyśmiał)
:))))

Nie unikam rozmów o tym, że jestem chora, akceptuję tą chorobę, nie znaczy to,
że się z nią godzę.
Kiedy zdarza mi się być w gościnie i odmawiam alkoholu zagadnieta wyjaśniam
zgodnie z prawdą, że przy lekach jakie zażywam alkohol nie jest wskazany.
Nie wstydze się swojej choroby.

.... i inni z biegiem czasu także zaczęli ją u mnie akceptować, widzą, że się
mimo wszystko staram :)))

a jak to jest z Wami?
    • anjakarenina Re: Czy mówię 21.03.06, 12:55
      też tak robię, akceptują:)
      • kamila305 Re: Czy mówię 21.03.06, 16:13
        W mojej sytuacji jest to niemozliwe,stracilabym tyle,ze na nowo musialabym
        pewnie lykac te cudowne tableteczki.
        • edytunia86 Re: Czy mówię 21.03.06, 17:23
          Jeżeli chodzi o mnie z mówiem o tym bywa różnietzn. mówie innnnym o tym, ale
          też nie wszystkim. Wiedzą tym moi rodzice, brat, babcia, terapeutka i jedna z
          sióstr zakonnnych do, któych jeżdże na dni skupienia i rakolekcje i dwa razy u
          tych sióstr byłam tez na sylwestra, a tak poaza tym pisałąm o tym na forum.
          Tylko, że w moim przypadku to nie była typowa depresja kliniczna, ale reakcja
          depresyjna, która pojawia sie w trakcie psychoterapii, ale objawy są podobne do
          objawów depresji z tąd tez nazwa reakcja depresyjna. Tak przynajmniej to mi
          wytłumaczyła moja terapeutka, a diagnozę postawiła w moim przypadkumoja lekarka
          do, której jeżdże do 19 października zeszłego roku, ale odnosze wrażenie, że
          moja rodzinna nie bardzo to rozumie. Nadal biore leki i jeszcze kontynuje
          terapie tylko jutrzejszą tylko odwołałam po raz pierwszy jutrzejszą sesje, a
          czwartkowej juz raczej wolałabym nie odwoływać. Odwołałam jutrzejszą sesje,
          poniewaz mimo, że mój tata jak dzisiaj mierzył temperature ni e miał gorączki,
          ale jest jeszcze kiepski i nie chcialabym mieć w razie czego taty na sumieniu.
          Tym bardziej, że od wczorajszego wieczoru jest na antybiotyku. Zreszta podonie
          jak mój młodszy i jedyny brat.
    • uhu_an Re: Czy mówię 21.03.06, 19:21
      > Czy mówicie o swojej chorobie innym?

      czasami, to zależy komu i gdzie. wszystko jest zalezne od sytuacji. nie
      wyskakuje pierwsza z informacja co mi jest- chocby nawet po mnie nie bylo tego
      widac. nie wiem, czy bym sie w ten sam sposob wytlumaczyla dentystce, bo wydaje
      mi sie, ze takie osoby srednio obchodzi co mi jest i ja osobiscie nie czuje
      potrzeby do dzielenia sie taka informacja.

      > Czy to Wasza tajemnica?

      Była tajemnica. chyba nawet kiedys przede mna. ale nie powiedzialabym o tym
      pewnym osobom, bo to wiazaloby sie ze szkoda dla mnie. calkiem niedawno na
      spotkaniu dawno niewidzianych ludzi, znajoma sie przyznala, ze ma nerwice. z
      poczatku niesmialo, a potem poszlo z mostu. powiedzialam, ze ja tez i nie
      wstydzilam sie tego, choc wszyscy to slyszeli. prawde mowiac obydwie jakos
      napomykalysmy jednoczesnie, ze z nami jest cos 'nie ten tego'.;o)

      > Jeśli tak, to jak tłumaczysz swój stan kiedy o to ktoś zapyta?

      to tez zalezy. jesli chodzi o samopoczucie(np. jest mi zle, zdolowana itd) to
      nie wsykakuje z tekstem: no wiesz, mam depreche a ponadto to jestem DDD i
      dlatego to wszystko, bo rodzice robili mi... itd, itd. nie wykladam calego
      bagazu doswiadczen. mowie, ze po prostu niefajnie sie czuje , bo mam (taki a
      taki) problem.

      > Czy uważasz, że rozumiesz swoja chorobę?

      nie zawsze.;o) ale sie staram rozumiec coraz bardziej i nawet mi to wychodzi. i
      bardzo dobrze, bo wowczas umiem ja kontrolowac.


      jakis czas temu mialam z tym problem, bo mialam wrazenie, ze za duzo o tym
      trabie niepotrzebnie. moze bylo w tym troche prawdy i zastanawialam sie, czy to
      niest jakis 'ekshibicjonizm psychiczny'. w jakiejs czesci napewno i zdalam
      sobie sprawe czemu tak mowilam. moj komunikat byl taki: zaopiekujcie sie mna;
      zwroccie na mnie uwage bo jestem DDD, mam depreche, czy nerwice natrectw.

      Juz mi to przeszlo. wszystko z umiarem. przechyl w druga strone byl mi
      potrzebny, aby wszystko wyrównac.
      no chyba tyle.:o)
      • uhu_an Re: Czy mówię 21.03.06, 19:26
        moge dodac kiedy mowie:
        ostatnia sytuacja- chyba z przed tygodnia.
        zpotkalam dziewczyne na praktykach i mowila cos, ze czuje sie zle, ze zachowuje
        sie tak i tak. troszke ja rozkminilam i powiedzialam,ze chodze na terapie z
        tego a tego wzgledu. ja zachowuje sie tak i tak bo u mnie w domu bylo to i
        to/albo, ze rodzice byli wobec mnie tacy a tacy.
        wtedy mi przyznala racje, ze ma podobnie i ona sama zastanawia sie nad terapia
        od ladnych paru lat. wtedy ja napomykam gdzie chodze , podaje czasem jakis
        adres, cos doradzam gdzie poszukac itd. a dziewczyne znalam raptem pol
        godziny.;o).
        wiec to wszytsko zalezy, naprawde! niepowiedzialabym np. o wszystkim mojemu
        bratu. dziwne, prawda? ale tak dla mnie jest lepiej. wole jemu nie mowic.
    • edytunia86 Re: Czy mówię 21.03.06, 23:28
      Ja do pewnego czasu sama nie mówiłam nic bratu o tym, że jeżdże do psychiatry i
      do pewnego czasu też nie chciałam z nim roz,awiać o tym jak się czuje, poniewaz
      bałam się , że komuś o tym powie, ale moja babcia się wygadałą mojemu bratu.
      Mimo, że jej mówiłam , żeby nic nikomu nie mówiła o tym, że jeżdże do
      psychiatry, ale nawet jak ja nic o tym nie mówiłam mojemu bratu to on sam się
      domylał , ze jeżdże do psychiatry. Więc jak się okazuje to w moim przypadku nie
      było w moim przypadku rozwiązaniem problemu. On się zaczął mnie wypytywać jak
      było u psychiatry i chyba byłam zmuszona z nim o tym rozmawiać i odnosze
      wrażenie, że on podobnie jak mój tata chyba bardziej za tym żebym zrezygnowała
      z terapii niz , żebym nie jeżdziła do psychiatry, Tylko, że terapeuta i
      psychiatra to nie jest ta sama osoba i terapeuta nie może może wypisać mi w
      razie potrzeby recepty , a psychiatra może to zrobić. Ja jak na raze nie
      zrezygnuje z terapii. Tylko dzisaj zadzwoniłam do terapeutki, żeby odwołać
      jutrzejszą wizyte, żeby mój tata miał jeszcze dzień , żeby mógł ostać w domu.
      Tym bardziej, że jeszcze dzisiaj mój tata był kiebski, ale o ile oczywiście mi
      zdrowie pozwoli to raczej nie chciałabym odwoływać drugiej wizyty w w tym
      tygodniu. Tym bardziej, że chciałabym jeszcze porozmawiać z terapeutką o tym co
      działo po ostatniej sesji zanim moja terapeutka bedzie miała dwutygodniowy
      urlop.
    • rhixy Re: Czy mówię 22.03.06, 07:47
      nie ma się czym chwalić - więc nie mówię
      na zewnątrz mają mnie co najwyżej za dziwaka

      w domu - wystarczy raz zostawić leki na wierzchu
      albo wyrzucić opakowanie do kosza
      i po całej tajemnicy
      • oskar53 Re: Czy mówię 22.03.06, 08:04
        rhixy napisał:

        > nie ma się czym chwalić - więc nie mówię
        > na zewnątrz mają mnie co najwyżej za dziwaka
        >
        > w domu - wystarczy raz zostawić leki na wierzchu
        > albo wyrzucić opakowanie do kosza
        > i po całej tajemnicy

        Heheheh, dokładnie, nic dodać, nic ująć...Obecnie nie mówię już kompletnie NIC
        na ten temat, a leki spoczywają tak ukryte, że nawet najbardziej dociekliwa
        zaraza nie domyśliłaby się, gdzie są.
        ó
        • karolinak12 Re: Czy mówię 22.03.06, 09:24
          Ja nie mowie.Wie o tym tylko moj narzeczony ( byc moze reszta sie domysla po
          moim zachowaniu,ze cos ze mna nie tak ) Niestety nie ma zrozumienia wsrod
          spoleczenstwa jezeli chodzi o tego rodzaju choroby.
          • anika15 Re: Czy mówię 22.03.06, 15:08
            uhu_an

            hmm, zaczynam i kasuję, nie wiedząc jaką treść zamieścić by nie było za dużo.
            Powiem, że dziekuję.
            Pisząc swoja odpowiedź dałaś mi...obraz tego jak się zmieniam.
            Dziś już także mniej mówię o tym co mnie męczy.
            Czasami tylko, kiedy ktoś znajomy nie potrafi zrozumieć jak można się bać czegoś
            ... czego inni się nie boją przypominam, że "u mnie to norma" z uśmiechem.

            Nie dodaję więcej dziś, bo ...zamieszam :)
            Pozdrawiam wszystkich Forum-ujących.
            • lucyna_n Re: Czy mówię 22.03.06, 15:22
              z czasem zmęczy Cię ten uśmiech, możesz być tego pewna
              niestety
Pełna wersja