Dodaj do ulubionych

Jak pomóc żonie w depresji?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 23:08
Nie mogę się do niej zbliżyć. To jest jak szklana ściana.
Wiem że bardzo cierpi ale nie wiem jak jej pomóc. Właśnie usłyszałem że jestem
do niczego i wszystko przeze mnie. Uwierzyć? Przecież wiem, że to krzyk o
pomoc. Jutro będzie mnie przepraszać a ja ją będę prosił żeby nie przepraszała
tylko uwierzyła w siebie i w nas.
Widzę, że kiedy spotyka się z ludźmi funkcjonuje lepiej, jest ożywiona.
Ponieważ jest naprawdę wspaniałą osobą, jest lubiana przez znajomych i
przyjaciół. Jednak nie podtrzymuje swoich znajomości, nie dzwoni, nie odpowiada
na listy przyjaciółek, po jakimś czasie znajomości rozluźniają się i zamierają.
Czy to ja powinienem prowadzić jej życie towarzyskie? Próbowałem i tego ale
wtedy ona wycofuje się.
Gdybym miał jakiś punkt zaczepienia na którym dałoby się zbudować jej radość
życia, wszystko byłoby możliwe. Cóż z tego skoro jest pogrążona w depresji?
To trwa już 13 lat i sam nie wiem jak długo jeszcze wytrzymamy.

Zaczęło się po urodzeniu dziecka i szybko doszło do przemożnych, panicznych
lęków. Wtedy psychoterapia (bez żadnych leków) przyniosła sporą poprawę. Lęki
ustąpiły i nie powróciły więcej. Jednak depresja pozostała.

Sam nie wiem po co to piszę. Przeglądałem to dołujące forum. Same wołania o
pomoc bez odpowiedzi albo wypowiedzi świadczące o kompletnym braku wyobrażenia
czym jest depresja. Pomiędzy nimi szklana ściana, którą tak dobrze znam.
Ale liczę na cud.

Konrad







Obserwuj wątek
    • Gość: dala Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 16.10.01, 10:02
      zajrzyj na stronę www.nocun.com w dziale medycyna naturalna i zdrowie kobiety,
      może w ten sposób udałoby ci się pomóc twojej żonie
      • Gość: Krates Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 10:29
        Dziękuję dalu, że się odezwałaś. Zaraz tam skoczę.
        Tobie albo komuś coś pomogło? Napisz proszę.
        Tak ciężko nie móc się porozumieć z najbliższą osobą.

        Teraz czytałem przez godzinę forum Depresja i czuję prawie namacalnie ból i
        smutek tylu wspaniałych ludzi.
        Gdybyż umieli sobie nawzajem pomagać! Albo chociaż otworzyli się na pomoc z
        zewnątrz...

        pozdrawiam,
        Konrad




        Gość portalu: dala napisał(a):

        > zajrzyj na stronę www.nocun.com w dziale medycyna naturalna i zdrowie kobiety,
        > może w ten sposób udałoby ci się pomóc twojej żonie

        • Gość: dala Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 16.10.01, 12:51
          jeśli chodzi o mnie to nie mam depresji. Po prostu interesuję się medycyną
          niekonwencjonalną. Naturalny progesteron chciałabym zastosować u siebie w
          najbliższym czasie w innych drobnych dolegliwościach. Pisałeś, że problemy
          twojej żony zaczęły się po porodzie, więc skojarzyłam ten fakt z tym co pisze
          autor artykułu o ciężkich depresjach spowodowanych zaburzeniami hormonalnymi w
          napięciu przedmiesiączkowym. Ja nie mogę ci wiele doradzić, ale jeśli uznasz,
          że to właściwy trop to możesz skonsultować to z lekarzem przez e-mail na
          podanej przeze mnie stronie. Tekst z dziurawcem też brzmi zachęcająco, więc
          może warto spróbować.
          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Konrad Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.01, 01:24
            Jeszcze raz dziękuję. Tekst ściągnąłem - już czyta.
            Jest tam więcej punktów zbieżnych np. leczenie hormonalne w dzieciństwie i po
            porodzie i inne. Może uda mi się ją zachęcić do zastosowania. Wiesz(?) jak to z
            kimś w depresji, sama nie uwierzy i bez pomocy nie wytrwa w kuracji.

            pozdrawiam,
            Konrad

            Gość portalu: dala napisał(a):

            > jeśli chodzi o mnie to nie mam depresji. Po prostu interesuję się medycyną
            > niekonwencjonalną. Naturalny progesteron chciałabym zastosować u siebie w
            > najbliższym czasie w innych drobnych dolegliwościach. Pisałeś, że problemy
            > twojej żony zaczęły się po porodzie, więc skojarzyłam ten fakt z tym co pisze
            > autor artykułu o ciężkich depresjach spowodowanych zaburzeniami hormonalnymi w
            > napięciu przedmiesiączkowym. Ja nie mogę ci wiele doradzić, ale jeśli uznasz,
            > że to właściwy trop to możesz skonsultować to z lekarzem przez e-mail na
            > podanej przeze mnie stronie. Tekst z dziurawcem też brzmi zachęcająco, więc
            > może warto spróbować.
            > pozdrawiam serdecznie

        • Gość: panna Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 19:45
          > Teraz czytałem przez godzinę forum Depresja i czuję prawie namacalnie ból i
          > smutek tylu wspaniałych ludzi.
          > Gdybyż umieli sobie nawzajem pomagać! Albo chociaż otworzyli się na pomoc z
          > zewnątrz...
          >
          > >
          >
          Drogi Konradzie cieszę się iż uważasz że jesteśmy wspaniałymi ludźmi ( niestety
          zaliczam się do chorych)My na prawdę pomagamy sobie, poproś twoję żonę żeby
          przeglądała to forum na pewno jej to jakoś pomoże. Poza tym my nie zamykamy się
          na pomoc zdrowych nawet nie wiesz jak pragnę żeby ciągle czuć że ktoś się o mnie
          troszczy czuć się bezpiecznie. Pisze tutaj poniewaz większość tu obecnych
          doskonale mnie rozumie. Moje objawy sa b. podobne jak u twojej żony ja tez
          odwracam się od znajomych, boje się iść na imprezę żeby nie zepsuc komuś zabawy
          ciągle czuję że ktoś mnie ocenia w zły sposób, że się z czymś zbłaźnię.Oczywiście
          mam przyklejony uśmiech na twarzy, nieraz nawet dobrze się bawię ale nikt z moich
          znajomych zwłaszcza dawnych nie uwierzył ani nie zrozumiał by tego co się teraz
          ze mna dzieje. Wydaje mi się że w przypadku twojej żony potrzebne jest leczenie
          farmakologiczne naturalne metody chyba nie wyciagną jej z tak zakorzenionej
          depresji. Musić być cierpliwy i wspierać ją ale idź z nią do specjalisty.
          Pozdr
          • Gość: Kazaa Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: 192.168.11.* / *.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl 16.10.01, 23:02
            Gość portalu: panna napisał(a):
            <cut>
            >... poproś twoję żonę żeby przeglądała to forum
            >na pewno jej to jakoś pomoże.

            Popieram w 100 procentach. Jestem sam tego przykladem.
            Mysle ze naprawde cos w tym jest. Kto chce moze przeczytac
            o mnie na tym forum. Pisalem troche o sobie...
            Teraz chodze do psychologa i na pewno pomoglo mi duzo wlasnie
            przegladanie i czytanie listow innych ludzi na tym forum.
            Zaczalem inaczej patrzec na pewne sprawy. Jednak nie stalo sie
            to tak od razu. Dopiero po mniej wiecej miesiacu zaczalem sie sobie
            przygladac dokladniej i analizowac. Tak wiec polecam bardzo
            to, o czym napisala 'panna'.
            ps: Wielkie dzieki dla jednej dziewczyny z ktora zaczalem
            korespondowac. Wszystko dzieki temu, ze wszedlem na to wspaniale forum...

            Pozdro
            Kazaa

            -
            • Gość: Konrad Do panny i Kazaa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.01, 03:03
              Dzięki za odzew!

              Mam nadzieję jeszcze wrócić do rozmowy z Wami ale dzisiaj już późno więc tylko
              podziękowania. Postaram się zachęcić żonę do czytania tego forum. A może ją (roz-)
              poznacie niezadługo?
              Jak się pozdrawia tych w depresji? Chyba...

              Bądźcie dobrej myśli,
              Konrad

              Gość portalu: Kazaa napisał(a):

              > Gość portalu: panna napisał(a):
              > <cut>
              > >... poproś twoję żonę żeby przeglądała to forum
              > >na pewno jej to jakoś pomoże.
              >
              > Popieram w 100 procentach. Jestem sam tego przykladem.
              > Mysle ze naprawde cos w tym jest. Kto chce moze przeczytac
              > o mnie na tym forum. Pisalem troche o sobie...
              > Teraz chodze do psychologa i na pewno pomoglo mi duzo wlasnie
              > przegladanie i czytanie listow innych ludzi na tym forum.
              > Zaczalem inaczej patrzec na pewne sprawy. Jednak nie stalo sie
              > to tak od razu. Dopiero po mniej wiecej miesiacu zaczalem sie sobie
              > przygladac dokladniej i analizowac. Tak wiec polecam bardzo
              > to, o czym napisala 'panna'.
              > ps: Wielkie dzieki dla jednej dziewczyny z ktora zaczalem
              > korespondowac. Wszystko dzieki temu, ze wszedlem na to wspaniale forum...
              >
              > Pozdro
              > Kazaa
              >
              > -

              • Gość: Sarah Re: wsparcie IP: *.abo.wanadoo.fr 17.10.01, 14:07
                nigdy, przenigdy nie mowic :" wez sie w garsc, zrob cos, jak ci pomoc ?"
                najlepiej byloby dac przyzwolenie akceptacje na ten stan, pozwolic jej byc w depresji. Nie walczyc z
                depresja bo to znaczy dla zony walczyc jej osoba.( tak z wlasnego swirnietego doswiadczenia to
                mowie....:-)
                odwagi
                • Gość: Konrad Re: wsparcie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.01, 11:45
                  Witaj Sarah!

                  Dzięki za podzielenie się swoimi odczuciami.
                  Dwie pierwsze rzeczy już wiedziałem ("weź się...", "zrób coś...") ale co do
                  trzeciej wciąż miałem nadzieję że delikatne oferowanie pomocy może pomóc.

                  Niestety masz rację :( Rzeczywiście, nawet chęć pomocy widziana jest przez te
                  okropne bure okulary każące tłumaczyć wszystko na złe a nie na dobre.

                  Sądziłem, że katalog pt "rzeczy, których nigdy przenigdy nie należy robić" jest
                  już kompletny a Ty dorzuciłaś do niego jeszcze oferowanie pomocy. Sęk w tym że
                  powoli poza tym katalogiem nie zostaje już prawie nic. Wiem (prawie) doskonale
                  czego nie należy robić, ale co u diabła robić!!??!
                  Większość ostatnich lat to było poddawanie się, czekanie aż przejdzie,
                  przyzwyczajanie się do tego jak jest. Teraz uświadomiłem sobie jak daleko
                  odeszliśmy od siebie i jacy jesteśmy samotni. Nie uważam by problem był w żonie i
                  że to ona powinna się zmienić. Chcę przebudować nasze życie i nadać mu sens. Czy
                  w tym planie mam zrezygnować ze szczęścia żony? (Pytanie retoryczne)

                  Wiem, że sama borykasz się z depresją. Może jest coś takiego co Ci pomaga choć na
                  chwilę się od niej uwolnić?

                  pozdrawiam,
                  Konrad


                  Gość portalu: Sarah napisał(a):

                  > nigdy, przenigdy nie mowic :" wez sie w garsc, zrob cos, jak ci pomoc ?"
                  > najlepiej byloby dac przyzwolenie akceptacje na ten stan, pozwolic jej byc w de
                  > presji. Nie walczyc z
                  > depresja bo to znaczy dla zony walczyc jej osoba.( tak z wlasnego swirnietego d
                  > oswiadczenia to
                  > mowie....:-)
                  > odwagi
                  >

                  • Gość: Sarah Re: chciec IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.01, 14:58
                    uswiadomilam sobie ze wszelka pomoc otoczenia opoznia tylko decyzje dotyczaca wyzdrowienia -
                    trzeba dotknac dna aby sie odbic. Na nic kokon, ochrona to wszystko jest jak gips na drewnianej
                    nodze.
                    W pewnym momencie stanelam przed wyborem : zycie albo smierc. I przyszla mi taaaka ogromna
                    ochota, takie duuze pragnienie : wyjsc z tego bagna. I to pragnienie zycia i zycia inaczej, szczesliwiej to
                    jedyne co moze uratowac.
                    Jestem na dobrej drodze.
                    Musze sie pilnowac.
                    Dyscyplinowac.
                    Kontrolowac mysli.
                    Stany ducha i humory.
                    Raz jest lepiej raz gorzej ale widze slonce. Zdarza mi sie coraz czesciej. Chodze na terapie dwa razy w
                    tygodniu i tak szybko z tego nie zrezygnuje bo bardzo mi pomaga. Bliska sercu osoba nie moze
                    uslyszec tego co osoba w depresji mowi, tego delirum, tych zalow, placzu, agresywnosci. Nikt tego nie
                    zniesie oprocz specjalisty ktoremu placisz, w rzeczywistosci za wysluchanie. Bo leczy sie samego
                    siebie, psycholog, psychiatra jest tylko (az !) przyzwalajacym, przyjacielskim uchem, tym ktory wie,
                    rozumie i wspiera co bys nie powiedzial(a), nie myslal(a).

                    Zreszta nie mam innego wyjscia bo jestem sama. Albo sobie pomoge albo....
                    Poczytaj moze cos o uzaleznieniach bo z depresja podobnie jak i z innymi uzaleznieniami (alkohol ,
                    narkotyki), moze znajdziesz jakas grupe wsparcia w twoim miescie, trzeba pytac lekarzy i ludzi bo to nie
                    oficjalne terapie polegajace na spotkaniach ludzi z problemami ktorzy sie autoreguluja bez specjalisty.
                    Moze i dla ciebie byloby to podpora...?
                    W kazdym razie wez problem za pysk i poswiec mu czasu i uwagi. Konstruktywnie. Jesli nic nie
                    mozesz zrobic dla zony (za zone ?) zrob dla siebie. Czasem zmiany ktore zajda w tobie moga wplynac
                    pozytywnie na chora osobe.
                    Wiem ze nic tu nie moge zrobic, wiec tylko sciskam za was kciuki :-)
                    • Gość: Konrad Re: chciec IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 02:39
                      Znasz się. W sedno trafiasz. Wierzę, że Ci się uda!

                      A ja? W napadzie neurozy wymyśliłem sobie zbawienne rady niby pastylki po których
                      jak ręką odjął. A Ty znaną prawdą między oczy (dzięki! :)
                      Każdy jest sam odpowiedzialny za swoje uczucia i za swoje szczęście.
                      Ono nie spada tylko trzeba po nie sięgnąć. To nawet nie zawsze jest trudne ale
                      koniecznie trzeba chcieć i wierzyć.
                      Sam sobie poradzę i będę się starał nie szkodzić innym. Amen! ;)

                      Pozdrawiam pozytywnie,
                      Konrad


                      Gość portalu: Sarah napisał(a):

                      > uswiadomilam sobie ze wszelka pomoc otoczenia opoznia tylko decyzje dotyczaca w
                      > yzdrowienia -
                      > trzeba dotknac dna aby sie odbic. Na nic kokon, ochrona to wszystko jest jak g
                      > ips na drewnianej
                      > nodze.
                      > W pewnym momencie stanelam przed wyborem : zycie albo smierc. I przyszla mi taa
                      > aka ogromna
                      > ochota, takie duuze pragnienie : wyjsc z tego bagna. I to pragnienie zycia i zy
                      > cia inaczej, szczesliwiej to
                      > jedyne co moze uratowac.
                      > Jestem na dobrej drodze.
                      > Musze sie pilnowac.
                      > Dyscyplinowac.
                      > Kontrolowac mysli.
                      > Stany ducha i humory.
                      > Raz jest lepiej raz gorzej ale widze slonce. Zdarza mi sie coraz czesciej. Chod
                      > ze na terapie dwa razy w
                      > tygodniu i tak szybko z tego nie zrezygnuje bo bardzo mi pomaga. Bliska sercu o
                      > soba nie moze
                      > uslyszec tego co osoba w depresji mowi, tego delirum, tych zalow, placzu, agres
                      > ywnosci. Nikt tego nie
                      > zniesie oprocz specjalisty ktoremu placisz, w rzeczywistosci za wysluchanie. Bo
                      > leczy sie samego
                      > siebie, psycholog, psychiatra jest tylko (az !) przyzwalajacym, przyjacielskim
                      > uchem, tym ktory wie,
                      > rozumie i wspiera co bys nie powiedzial(a), nie myslal(a).
                      >
                      > Zreszta nie mam innego wyjscia bo jestem sama. Albo sobie pomoge albo....
                      > Poczytaj moze cos o uzaleznieniach bo z depresja podobnie jak i z innymi uzalez
                      > nieniami (alkohol ,
                      > narkotyki), moze znajdziesz jakas grupe wsparcia w twoim miescie, trzeba pytac
                      > lekarzy i ludzi bo to nie
                      > oficjalne terapie polegajace na spotkaniach ludzi z problemami ktorzy sie autor
                      > eguluja bez specjalisty.
                      > Moze i dla ciebie byloby to podpora...?
                      > W kazdym razie wez problem za pysk i poswiec mu czasu i uwagi. Konstruktywnie.
                      > Jesli nic nie
                      > mozesz zrobic dla zony (za zone ?) zrob dla siebie. Czasem zmiany ktore zajda w
                      > tobie moga wplynac
                      > pozytywnie na chora osobe.
                      > Wiem ze nic tu nie moge zrobic, wiec tylko sciskam za was kciuki :-)

                      • Gość: panna Re: chciec IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 21:17
                        Myślę że i tobie Konradzie potrzebna też jest pomoc przez tyle przeszedłeś że
                        chyba specjalista powinien pomóc Wam obojgu. Ja w przeciwieństwie do twojej
                        żony nie powiedziałam do mojego chłopaka: to przez ciebie. Faktycznie oczekuję
                        od niego wsparcia ale widzę że on jest w tym wszystkim potwornie zagubiony
                        najlepiej nie poruszał by "tego" tematu on uważa że zajęcie mnie czymś innym
                        bardziej mi pomoże a ja czasem potrzebuję się po prostu wypłakać na czyimś
                        ramieniu. Do niego mam największe zaufanie, nie mam przyjaciółki której
                        mogłabym powiedzieć co mi dolega i po prostu wyryczeć się chociaz bardzo tego
                        potrzebuję. Nie chcę obarczac mojego chłopaka, on nie może patrzeć kiedy ja
                        cierpię kiedy płaczę wtedy najchętniej by uciekł. Nie mam mu tego za złe , nikt
                        nie uczy nas jak radzić sobie z takimi rzeczami, jesteśmy bezradni jak dzieci.
                        Pomagaj twojej żonie jak tylko potrafisz , oczywiście myśl tez o sobie. Nie
                        zniechęcaj się jesli czasem odrzuci twoją pomoc, ona się na pewno wstydzi że ją
                        taką widzisz i chciałaby być dla ciebie inna: piękna, wesoła, dać ci jak
                        najwięcej szczęścia. Ale tak na prawdę to tylko przed tobą czuje się sobą.
                        Można jej tylko pozazdrościć że ma takiego męża. Pozdr.
                        • Gość: Ped Re: Cwiczenia oddechowe Buteyki IP: 212.191.70.* 22.10.01, 14:09
                          Zalecam cwiczenia oddechowe Buteyki opisane w dziale
                          Zdrowie . Patrz tez pod haslem www.buteyko.com.
                          • Gość: panna Re: Cwiczenia oddechowe Buteyki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 19:50
                            Gość portalu: Ped napisał(a):

                            > Zalecam cwiczenia oddechowe Buteyki opisane w dziale
                            > Zdrowie . Patrz tez pod haslem www.buteyko.com.

                            czy wypróbowałeś to na sobie? jak długo trzeba to ćwiczyc żeby działało chyba że
                            działa natychmiastowo? A czy to nie szkodzi na główkę? pozdr
    • Gość: kata Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.telvia.it 03.11.01, 13:05
      Wspaniala rzecza jest, ze chcesz pomoc i rozumiesz. To juz bardzo duzo, nawet
      jezeli ona obarcza Cie wina za wszystko. Sama to robilam, to byla dla mnie
      jedyna forma obrony, blysk instynktu samozachowawczego. Bo w depresji
      (przynajmniej u mnie) to bylo przede wszystkim ogromne poczucie winy,
      przeswiadczenie, ze jest sie nic nie wartym, najgorszym z najgorszych,
      najbrzydszym, najglupszym stworzeniem na swiecie. Rada? Pomoz jej porozmawiac z
      psychiatra. Po prostu pojdz z nia. Sa na pewno leki, ktore jej pomoga. Nie
      ciagnijcie tego, ziolka pewnie nie zaszkodza, ale najprawdopodobniej i nie
      pomoga. Ciezko jest sie zdecydowac na wizyte u psychiatry (oj, wiem!), ale
      zrobcie to. Mnie uratowal lekarz i leki, nie zdecydowalam sie na psychoterapie,
      ale moze i ona ma sens. Pozdrawiam i zycze powodzenia i "ozdrowienia"- jest
      mozliwe!
    • Gość: bluem Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.01, 20:40
      Ja też nie wiedziałem jak pomóc mojej żonie. Doszło do tego, że poszedłem do
      sądu i chciałem żonę skierować w trybie wnioskowym na leczenie. Nie panowała
      nad sobą. Miała straszne lęki. Po wizycie lekarza biegłego zrozumiała, że to
      nie przelewki. Wolała sama się zgłosić. Poszliśmy do jej psychiatry (do
      którego przedtem ja chodziłem). Dostała skierowanie i po wachaniach zgłosiła
      się na leczenie. Pobyt w szpitalu trwał 1 miesiąc. Pod koniec pobytu zaczęła
      planować, co będzie robić jak wyjdzie. Leczono ją ZAPREXĄ. Najpierw zrobiła
      dużo zakupów. (miała duże/roczne/zaległości) Potem zapisała się na kurs jazdy
      konnej. Po pierwszej była bardzo zadowolona. Pełna wigoru. Teraz chce kupić
      psa, może dwa mniejsze. Wypełnią trochę jej czas. MOże Twoja żona też by
      spróbowała czegoś podobnego? Nasze żony chyba mają podobny charakter. Moja nie
      utrzymuje żadnych znajomości. Nie ma życia towarzyskiego. Trudno nawiązuje
      nowe znajomości. Chciałbym, aby poszła zapisać się na aerobik. NIestety nie
      chce, i to zdecydowanie. Innym problemem jest jeszcze to, że nie chce brać
      tabletek. Ale to z innego powodu. Mam nadzieję, że nie wróci do szpitala.
      Obawiam się tego, zwłaszcza przy jej stosunku do tabletek. POzdrowienia.
      Napisz trochę o swoich doświadczeniach.
      • Gość: Hipcia Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.chello.pl 07.02.02, 15:25
        Konradzie, podziwiam hart ducha i zaangażowanie. Przypominasz mi w tym mojego
        męża, który cały czas ze mną był, nawet w najgorszych chwilach. Pomógł mi
        jednak najbardziej wtedy, gdy zapisał mnie do psychiatry - na moją prośbę, bo
        sama nie byłam w stanie tego zrobić. Zapisał mnie, zawiózł, czekał aż wyjdę.
        Był delikatny, rozumiejący, ale zdecydowany w działaniach. Wprawdzie ten
        pierwszy lekarz był niewypałem, ale już samo uświadomienie sobie choroby,
        poważne potraktowanie przez niego moich problemów było pomocne.
        Teraz chodzę na psychoterapię, ale jestem pewna, że bez pomocy leków nie
        miałabym szans na wyjście z depresji.
        Pozdrawiam Cię serdecznie
      • ekika Re: Jak pomóc żonie w depresji? 25.02.02, 09:54
        Konrad,napisaleś ze zona obarcza cie winą za swoja depresję,coś w tym
        jest .Ważne żebyś dowiedział się od niej o co konkretnie chodzi.Kobiety mają
        tendencje do uogólniania i jak już przyjdzie co do czego -będą wywlekać
        sprawy błahe- i te ważne, te ze wczoraj i z przed dziesięciu lat .Wszystkie
        niewypowiedziane sprawy są wtedy jednakowo ważne i niestety skierowane będą w
        większości przeciwko tobie, bez czytelnego dla ciebie powodu.Ważne żeby udało
        ci się wydobyć o co tak na prawdę chodzi lub na czym zależy jej najbardziej i
        na tym polu zrobił widoczne dla niej postępy. Przepraszam ,bo to brzmi jak
        pouczanie a tak naprawde jest tylko przedstawieniem czego ja oczekiwałam i co
        jak mi się wydawalo mi pomoże i pomoglo.Dla mnie była to potrzeba rozmawiania o
        wszystkim.Mój mąż o artystycznym zawodzie nie rozmawia ze mną o sprawach
        trudnych / finanse-ostatnio straszna bryndza ,dzieci - nastolatki pierwsze
        randki i rozczarowania,moja praca- brak zleceń,mam wolny zawód /i to mnie po
        prostu doluje ,bo jego dużo nie ma w domu , ja zaś pracuje wyłącznie w domu i
        będąc sama z tymi problemami / sama oczywiście wg. siebie, bo teraz wiem że
        to, że mężczyzna nie rozmawia nie znaczy że się kompletnie nie interesuje,a
        często wręcz przeciwnie gryzie się problemem./
        Jednak to nie wystarcza choć jest dobrym fundamentem.Czasem trzeba się wspomóc
        lekami.Jest ich wiele niektóre bardzo dobre ibez skutkow ubocznych.
        • Gość: gosia Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.dialup.online.no 27.02.02, 11:22
        • Gość: mago Re: Jak pomóc żonie w depresji? IP: *.dialup.online.no 27.02.02, 11:25
          Właśnie wczoraj mój mąż zaczął sie pakowac. I wiem, ze to zrobi. Po trzech
          latach piekła. Mojej choroby. I ja tez powtarzam ze to jego wina. I wierze ze
          tak jest. Nie wiem z czego to wynika...z niemoznosci pojecia ze ktos nas kocha?
          Czy cos czuje?...ogromny bol wewnatrz siebie. Bol z ktorym zylam tak dlugo...Ze
          jest czescia mnie i bez niego moze nie bylabym soba???
          • Gość: ekika Re: Jak pomóc żonie w depresji?Do Mago IP: 62.121.131.* 27.02.02, 12:28
            Mago .Trzymaj się .nie jesteś pierwsza i nie ostatnia.Nie piszesz czy odchodzi
            do kobiety czy ogólnie czy macie dzieci i ile macie stażu./a może to ja nie
            śledzę zbyt uważnie forum -ostatnio trochę się zaniedbuję ale ,cholera pracować
            też trzeba/.Przeciętnie związek z inną kobietą trwa 2 lata ale warunek
            nieprzekraczalny -zamkniesz się i nie będziesz go o nic oskarżać.A to jest
            najtrudniejsze.Osobiście polecam modlitwę .czasem skutkuje ale nie koniecznie w
            taki sposób jak to sobie wyobrażasz. Ja najczęściej modlę się "Boże zrób tak
            żeby było dobrze" i czekam.Czasem Długo.Głowa do Góry dziś jęst Ladnba pogoda
            Można wyjść się poopalać Przynajmniej u nas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka