blekitny1977
28.03.06, 16:59
Poradzcie mi proszę co robić w takiej sytuacji: przez okres kilkunastu tygodni
towarzyszył mi narastający stres i lęk. Oba związane z obawą, że przez własną
lekkomyślność mogłem zostać zarażony śmiertelną chorobą. Po 3 miesiącach
wykonałem w końcu test, który wykluczył to czego się obawiałem czyli zakażenie
groźnym wirusem. Przez te tygodnie zacząłem po prostu schizować, zadręczać się
- aż do tego stopnia, że pojawiły się problemy ze snem. Najpierw z
zasypianiem, potem zacząłem się wybudzać z samego rana by dalej nie móc juz
usnąć. W końcu zaczęła się bezsenność. Z początku ratowałem się jak tylko
mogłem - wszystkim tym co bez recepty mozna dostac w aptece - a więc melisa,
nerwosol, persen itp. Bez większego skutku. Potrafilem się maksymalnie
wyciszyc, a sen i tak nie nadchodził. Czułem się coraz gorzej. Paradoksalnie -
wykonanie tego testu i wynik dla mnie pomyślny nie poskutkowało wcale
ustąpieniem moich problemów. Zacząłem łykać melatoninę - przez ok. miesiac
było OK, potem dzien w dzien zaczalem się wybudzac skoro swit - nie mogąc juz
potem usnąć. Było to dla mnie coraz bardziej męczące, zaczałem podupadac
psychicznie. Wybralem się do poradni leczenia zaburzen snu. Tam pewna pani
doktor stwierdzila, ze powinienem przez 2 tyg. dzien w dzien zaywac stilnox -
o tej samej porze klasc sie spac i przyjsc do niej po tym czasie na kolejna
wizytę. Jako, ze znam dzialanie stilnoxu i nieraz ratowalem sie w przeszlosci
tym lekiem - znajac jego niezbyt pozytywne na mnie oddzialywanie - nie
zastosowalem sie do jej wskazowek. Zaczalem za to zazywac na noc lerivon (w
niewielkich dawkach - 15 mg). Sen owszem przychodzil ale po kilku godzinach a
na drugi dzien bylem otumaniony a co najwazniejsze nie moglem pracowac.
Wybralem sie jeszcze do innego psychiatry: ten zalecil zwiekszenie dawki
lerivonu do 30 mg. Drugi tydzien jestem na zwolnieniu, od kilku dni przyjmuje
leriwon w większej dawce i czuje sie coraz gorzej. Nasilają się we mnie lęki i
strach przed wykonaniem czegokolwiek. Czuje, ze poglebiam sie w swoim stanie
depresyjnym. Jutro znowu ide do innego psychiatry - moze ten cos wymysli. Nie
wiem co robic - czuje sie zle, boje sie o strate pracy jak bede długo siedzial
na zwolnieniu. Chcialbym moc normalnie polozyc sie i zasnąć. Podsumowując -
przewlekły stres spowodował u mnie bezsennosc. Bezsennosc poglebia stan
depresji, w ktorym jestem. Jak przerwac ten chory krąg ? Leriwon mnie zamula i
otępia - a tylko on jest lekiem przeciwdepresyjnym, ktory korzystnie wpływa na
sen. Nie moge po nim pracowac - musialbym siedziec non stop na zwolnieniu.
Przez kilka dni probowalem brac fluoksantyne (seronil) ale po tym w ogole juz
nie bylem w stanie przespac ani minuty. Co robic aby z tego wyjsc?