Dodaj do ulubionych

czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu

IP: *.aries.com.pl 20.12.02, 19:19
Czy ktoś z Was wie coś o prof. Aleksandrowiczu, panu Cieśliku,czy o
psychiatrze Stanisławie Maju. Proszę napiszcie coś o tych osobach.
Obserwuj wątek
    • Gość: twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 19:30
      Leczyłam się u niego dwukrotnie na anoreksję. Prowadzi świetny zespół. Jest
      podobno znany z leczenia hipnozą, ale ja, pomimo wielomiesięcznego leczenia nie
      zostałam jej poddana. Podstawą leczenia nerwic jest psychoterapia, głównie
      grupowa. Dlatego też, jeśli zamierzasz "oddać się" w ręce lekarzy z
      Wojewódzkiego Ośrodka Leczenia Nerwic, nastaw się na co najmniej
      wielotygodniową pracę nad sobą. Niestety nadal choruję, ale okres leczenia u
      prof. Aleksandrowicza wspominam jako coś wyjątkowego. Mimo, że bałam się
      terapii grupowej, dziś wiem, że, choć wymaga odwagi, jest ona swoistą szkołą, w
      której poznaje się nie tylko siebie, ale i innych ludzi. Pozdrawiam i polecam.
    • Gość: dryń dryń Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.12.02, 21:09
      wybacz, lecz uważam, że to nie miejsce by rozpisywać się o przymiotach
      wspomnianych przez Ciebie lekarzy...zresztą czego oczekujesz? informacji o
      skutecznosci ich leczenia? danych osobowych? przemyśleń pacjentów?
      nie tędy droga do samowyleczenia, bo to będzie się musiało stać twoim udziałem,
      jesli nawet skorzystasz z Ich usług...
      zatem co radzę, nie rzucaj nazwiskami po sieci, po prostu zgłoś się do Ośrodka
      Leczenia Nerwic ( z prof. Aleksandrowiczem zapewne nie będziesz miał
      bezpośrednio do czynienia, z dr Cieslikiem w faie przygotowującej do
      psychoterapii grupowej - jesli taka będzie Ci zalecona, a z dr Majem być może
      właśnie tę psychoterapię grupową i być może przy okazji już indywidualną, jesli
      to On będzie prowadził Twoją grupę i zostanie twoim indywidualnym terapeutą )
      tymczasem życzę powodzenia, skutecznosci w leczeniu i dyskrecji :-)))
      dryń, dryń
      • Gość: atrek Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.aries.com.pl 26.12.02, 16:07
        Dzięki wielkie za te kilka słów. Na prawdę uderzają w sedno problemu. Strach
        paraliżuje i zamiast skupić się by zacząć coś robić z problemem łatwiej mi
        skupić się na ludziach. Przepraszam za swoją niedyskrecję (niemyślący ze mnie
        facet). Mimo, że strach mnie paraliżuje chyba zgłoszę się jednak do Ośrodka.
        • Gość: Kolega dryn dryn Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 26.12.02, 16:37
          Witam Artku,
          pomiedzy sierpniem a pazdziernikiem bylem w grupie dr. Maja i pani (bez tytulu)
          Romejko-ponoc psychoterapeutki.Terapii nie ukonczylem jako ze sens jej do konca
          nie zostal mi sprecyzowany, polaczylo sie to teraz z brakiem totalnej wiary w
          psychologie i jej zastosowanie w leczeniu czegokolwiek.Dr. Maj to czlowiek dosc
          malo "inwazyjny"jak wszyscy terapeuci w tym osrodku, jezeli terapia sie nie
          posuwa w pozytywnym kierunku to winny jest zawsze pacjent "bo sie
          opiera".Jedyna korzysc z terapii indywidualnej z dr. Majem jest taki, ze moze
          wystawic recepte i chyba jest to najlepszy znany mi srodek na leczone tam
          zaburzenia.Z rozmowy wiem ze na 10 osob w 4 terapia nie zostawia zadnego
          sladu.Mysle ze jednak warto spróbowac a by sie o tym przekonac-moze bedziesz w
          tych 6.
          Goraco pozdrawiam w ten swiateczny czas- lekarstwo jest ZAWSZE w Tobie!!!!!
          • Gość: artek Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.aries.com.pl 26.12.02, 17:20
            czy mógłbyś mi coś powiedzieć jak długo trwa kwalifikacja na terapię, jak to w
            ogóle wygląda. Czego mam się spowdziewadz na początku.Z góry dziękuję za
            odpowiedz. Powiem szczerze, że trochę mnie przestraszyłeś tym co napisałeś. Co
            miałeś na myśli pisząc, że ten pan jest mało inwazyjny?
            • mr_hyde Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 26.12.02, 19:33
              Też mam zamiar wybrac się tam na konsultację.Ale na razie prywatnie.Dlatego
              proszę tych co mają/mieli doczynienia z ośrodkiem o wskazanie najbardziej
              sensownej osoby z tamtego personelu.Dokładnie z imienia i nazwiska i opisu
              wrażeń bo po to to forum jest(to do dryń dryń bo się czepia nie wiadomo o co).
              Chodzi mi lekarza psychiatre-psychoterapeute najlepiej faceta i z długim stażem,
              doświadczonego.Czy jest jakaś szansa na konsultację u Aleksandrowicza?Poza tym
              interesuje mnie jak długo trwa wizyta i ile kosztuje.Jeszcze jedno,pod tym
              samym adresem(Lenartowicza 14) oprócz Wojewódzkiego ośrodka terapii nerwic,
              znajduje się jeszcze druga przychodnia-Krakowski ośrodek terapii nerwic.Czy
              to może jakaś prywatna część państwowej placówki?Dzięki za wszelkie info.
              Pozdrawiam.
              • Gość: dryń dryń Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.02, 22:07
                oj mr hyde,

                przeistaczasz się chyba w dr jekyll powolutku :-)) ale nic to, do dzieła,
                odpowiadam na pytania Twe:

                1. co według Ciebie znaczy najbardziej sensowna osoba? taka która uleczyła
                setkę pacjentów? czy taka która posiwiała od historii tam słyszanych? czy też
                taka która bez pytania wskazuje jedyny słuszny lek na Twoje dolegliwości? nie
                ma miary, nie ma reguły...a pytanie zadane przez Ciebie wskazuje na fakt, że
                mało jeszcze w Tobie wiedzy na w/w temat...zatem zrób pierwszy "sensowny"
                krok...

                2. jeśli masz ochotę wybrac się na indywidualną terapię ( czy masz na myśli
                płatną? ) to masz szansę "załapać" się bardzo szybko na wizytę u lekarza, w
                innym przypadku tj, przez kasę chorych trwa to dosyć długo ( nawet do 3
                miesięcy )

                3. dalej będę obstawać przy swoim - nie to forum nie jest po to by opowiadać
                sobie wrażenia z psychoterapii indywidualnej czy grupowej, dlaczego? gdy
                dostaniesz się do Ośrodka znajdziesz na to odpowiedź, już na pierwszeych
                zajęciach terapeutycznych ( podpowiedź - tako rzecze regulamin )to także nie
                miejsce by wymieniać się doświadczeniami ze spotkań z konkretnymi lekarzami, to
                niczemu nie służy...lekarze są Ci sami, zmieniają się jedynie jednostki
                chorobowe, więc trudno jest porównywać pacjenta z innym pacjentem, a skąpość
                miejsca tutaj nie pozwala na rozwinięcie całego spectrum danego przypadku (
                bacz jeszcze na tajemnicę lekarską )

                4. jest szansa na wizytę u prof. Aleksandrowicza - jesli tylko autorytety z
                nazwiska do Ciebie przemawiają...

                5. wizyta trwa około godziny, kosztuje w zależności od stopnia specjalizacji
                jaką posiada lekarz ( circa about 80 - 100 pln )

                6. idź do Wojewódzkiego Ośrodka Leczenia Nerwic

                pozdrawiam, dryń dryń
            • Gość: twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.02, 15:53
              Przestań tracić czas na takie pytania. Idź wreszcie na Lenartowicza 14 - tam
              dowiesz się wszystkiego. Nie ma się czego bać - zawsze można się przecież
              wycofać.
              • Gość: Kolega dryn dryn Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 27.12.02, 16:50
                Artku idz tam poprostu kiedy jeszcze placi za to Kasa Chorych i nie trzeba
                jeszcze skierowania.Prces "rekrutacji" trwa roznie slyszalem o 4 miesiacach, mi
                w wakacje zajelo to okolo 3 tygodni, a nie inwazyjnosc to znaczy ze oni
                sluchaja i tyle nikt tam nic Ci nie poradzi-tego dowiesz sie pierwszego dnia, i
                nie masz wyboru co do terapeutow.
          • gerda28 Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 01.03.03, 21:56
            primo dryń dryń czepia się bez powodu, forum jest wolną strefą wymiany
            informacji i zwracanie ludziom uwagi, że zadają niewłaściwe pytania jest co
            najmniej nie na miejscu

            po wtóre osoba, która stara się pozyskać informacje o lekarzu, czy też
            terapeucie do którgo zamierza się udać postepuje racjonalnie, wystarczy
            odwiedzić np. forum "zdrowie kobiety" - tam kobitki prowadzą nawet ranking
            ginekologów i *nikt* nawet forumowy, etetowy ekspert tego nie kwestionuje

            reakcja dryń dryń pachnie mi neurotyzmem...;) mam nadzieję, że w rzeczywistości
            nie jesteś terapeutą, takim jak...

            wspomniana tu niejaka pani Romeyko - (znam pełne imie i nazwisko)

            laska o której mowa nie ma nawet psychologicznego wykształcenia, skończyła
            filozofię na UJ, po czym jak sama przyznaje "bokami" załatwiła sobie studia
            doktoranckie w instytucie psychologii, który formalnie nie ma prawa
            prowadzenia studiów doktoranckich (na UJ sa teraz 2 inst. psych, ale to inna
            bajka), od kilku lat niby robi doktorat, ale jak sama przyznaje nie zbliża się
            do otwarcia przewodu. Nic w tym dziwnego, skoro nie ma nawet najbledszego
            pojęcia o podstawach psychologii. Z tych studiów dr normalnie powinni już ją
            wywalić, ale jakoś nie wywalają... panna prowadzi również prywatny gabinet
            terapeutyczny, a raczej obsługuje klientów swojej matki.
            tak to właśnie wygląda: dziewczynka, która nie wiedziała co z saobą zrobić po
            studiach filozoficznych, po prostu załapała sie tam gdzie mogła się załapać
            dzięki układom rodzinnym. o ile dobrze pmiętam wcześniej chciała pracować w
            reklamie, ale cuś tam dziecku nie wyszło.....
            najgorsze ze wszystkiego jest to, że ta osoba nie ma bladego pojecia o swojej
            niekompetencji, ktoś inny na jej miejscu może zrozumiałby potrzebę
            dokształcania się i zapisał na studia psychologiczne, ona jest ponad to

            tego typu farbowanych "terapeutów" nie brakuje w Polsce, prawda jest taka, ze
            ten zawód może wykonywac każdy, kto zdoła dorwać się do koryta z klientami,
            dlatego trzeba pytać kogo tylko można o referencje konkretnych osób, choćby po
            to aby ustrzec się przed pannami pkroju wspomnianej Romeyko.

            Co do Aleksandrowicza, dziwi mnie że piszecie o nim i terapii grupowej nerwic,
            fecet jest zdeklarowanym przeciwnikiem terapii grupowej i oficjalnie głosi, ze
            tylko narcystyczne zaburzenia osobowości kwalifikują się do takiej terapii.

            Gość portalu: Kolega dryn dryn napisał(a):


            > Witam Artku,
            > pomiedzy sierpniem a pazdziernikiem bylem w grupie dr. Maja i pani (bez
            tytulu)
            > Romejko-ponoc psychoterapeutki.Terapii nie ukonczylem jako ze sens jej do
            konca
            >
            > nie zostal mi sprecyzowany, polaczylo sie to teraz z brakiem totalnej wiary w
            > psychologie i jej zastosowanie w leczeniu czegokolwiek.Dr. Maj to czlowiek
            dosc
            >
            > malo "inwazyjny"jak wszyscy terapeuci w tym osrodku, jezeli terapia sie nie
            > posuwa w pozytywnym kierunku to winny jest zawsze pacjent "bo sie
            > opiera".Jedyna korzysc z terapii indywidualnej z dr. Majem jest taki, ze moze
            > wystawic recepte i chyba jest to najlepszy znany mi srodek na leczone tam
            > zaburzenia.Z rozmowy wiem ze na 10 osob w 4 terapia nie zostawia zadnego
            > sladu.Mysle ze jednak warto spróbowac a by sie o tym przekonac-moze bedziesz
            w
            > tych 6.
            > Goraco pozdrawiam w ten swiateczny czas- lekarstwo jest ZAWSZE w Tobie!!!!!
            • twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 03.03.03, 20:18
              Jestem zszokowana tym, co właśnie przeczytałam. Pani Romeyko była moją
              terapeutką. Uważam ją za bardzo mądrą i kompetentną osobę. Nie interesowałam
              się co studiowała, bo uznałam, że musi mieć odpowiednie kwalifikacje, aby
              kierować grupami z zaburzeniami żywienia w słynnym ośrodku leczenia nerwic(tyle
              o niej wiem). Nikt z grupy, w której się leczyłam nie powiedział o niej złego
              słowa. Czuję, że Gerda28 próbuje się na Pani Romeyko za coś zemścić. Anonimowy
              list na "wolnym forum" jej tę sytuację ułatwia. Ma jednak żałosny charakter. Aż
              mi się odechciało pisać.
              • mr_hyde Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 04.03.03, 01:20
                twiggykarina napisała:


                > Czuję, że Gerda28 próbuje się na Pani Romeyko za coś zemścić. Anonimowy
                > list na "wolnym forum" jej tę sytuację ułatwia. Ma jednak żałosny charakter.

                >
                > mi się odechciało pisać.


                Może niekoniecznie słusznie Twiggykarino pomstujesz na koleżanke Gerde28,
                najwyraźniej trochę zorientowaną w temacie.Przykra sprawa słuchać takich
                rzeczy o osobie,której się zaufało.Sam byłem w szoku to czytatjąc więc
                zarzuciłem panią Romejko na wyszukiwarke.Parę ciekawych stron się wyświetliło.
                Jest nawet strona firmy gdzie pani filozof-psychoterapeuta pracujue:

                www.arche.krakow.pl
                Wiarygodność tej placówki najlepiej ocenić samemu.Bardzo szeroki zakres usług:
                psychologia,zarądzanie personelem,relaksacja,psychoterapia,psychozwierciadło,
                joga i inne.Imponujące.Trzeba rzeczywiście być wszechstronnie wyedukowanym.
                I jak znajdują czas na to wszystko.Tylko dwie osoby,wspomniana filozof Ariadna
                Romejko i doktor zarządznia(oczywiscie tez psychoterapeuta).Ale jak byłaś
                twiggykarino usatysfakcjonowana z tej pani to w sumie nie ma sprawy.To też
                nadzieja dla innych.Skoro filozof może to inni też.Proponuje przemyslenie tego
                przyszłym psychoterapeutom - bezrobotnym inżynierom budownictwa lądowego,
                informatykom,wuefistom.
                Albo połączyć dwa w jednym np.stomatolog-psychoterapeuta.Piękna sprawa.

                • twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 04.03.03, 20:48
                  Zwracam uwagę, że nie wypowiadałam się o Ariadnie Romeyko, ale o p. Romeyko,
                  której imię nie zostało wskazane ani przeze mnie ani przez gerdę28. Pani
                  Romeyko, o której pisałam nosi inne imię. Mając na uwadze swoją wiedzę na temat
                  Ośrodka, w którym się leczyłam i jego personelu, śmiem twierdzić, że ja
                  odpowiadałam na list, dotyczący mojej terapeutki, natomiast rozmówca wskazujący
                  na stronę Arche poszedł na "łatwiznę", uznając, iż każda Romeyko to jest "ta"
                  Romeyko (współczuję osobom, noszącym to nazwisko). Panią Ariadnę również znam.
                  Jest to osoba w tak młodym wieku, że na pewno nie można jej zarzucić, że do tej
                  pory nie otwarła przewodu. Zastanów się Człowieku co piszesz!!!
            • twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 04.03.03, 20:56
              TRĄBO jedna!!! Zapomniałaś, mimo rzekomo głębokiej wiedzy na temat WOLN w
              Kraowie, że pracują tam dwie panie Romeyko? Kompletna z Ciebie kretynka!!!
              Dobrze, że się dzisiaj ocknęłam dzięki następnemu listowi, bo czułabym się jak
              osoba oszukiwana przez kilka miesięcy. Wyładowuj frustracje w bardziej
              inteligentny sposób, PÓŁGŁUPIE!!!
              • artek78 Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 05.03.03, 08:17
                To prawda, są dwie panie Romejko Anna i Ariadna. Jak się coś pisze to należy
                się zastanowić czy aby nikogo się tym nie skrzywdzi. Myślę, że jednak WOLN w
                Krakowie to jedna z lepszych placówek w Polsce, a ludzie tam pracujący to
                świetni fachowcy (pamiętać jednak należy, że psycholog, psychoterapeuta to też
                tylko człowiek, a więc ma prawo do pomyłek i błędów). Żegnam. Artur.
                PS.
                TWEEGEKARINO MAM WRAŻENIE, ŻE NIEZŁEGO STRACHA CI NAPĘDZIŁY PEWNE WIADOMOŚCI.
                • twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o ... KTOŚ COŚ WIE 06.03.03, 21:47
                  Poświęciłam wiele czasu na leczenie. Dziwisz się?
                  Dziękuję Ci za list. Chciałam,żeby to wyjaśnić. Okropnie się czuję...z innych
                  powodów. Chyba się już kończę...
                  Pozdrawiam.
              • gerda28 R& RJr. 08.03.03, 01:27
                twiggykarina napisała:

                > TRĄBO jedna!!! Zapomniałaś, mimo rzekomo głębokiej wiedzy na temat WOLN w
                > Kraowie, że pracują tam dwie panie Romeyko? Kompletna z Ciebie kretynka!!!
                > Dobrze, że się dzisiaj ocknęłam dzięki następnemu listowi, bo czułabym się
                jak
                > osoba oszukiwana przez kilka miesięcy. Wyładowuj frustracje w bardziej
                > inteligentny sposób, PÓŁGŁUPIE!!!

                oj twiggy coś kiepsko Cię tam leczą...bez urazy
                wyrzuć to z siebie nie ma sprawy

                Pewnie, że 2 panie R. tam pracują, przecież o tym piszę, z tym że jedna z tych
                pań jest protegowaną drugiej i też zajmuje się terapią, tyle że bak jej do tego
                kwalifikacji. ot i wszystko. prawdą jest, że w tym kraju terapią może zajmować
                się każdy, kierunkowe wykształcenie psychologiczne, ani medyczne nie jest
                warunkiem, prawo na to pozwala i trzeba mieć śwoadomość takiego stanu rzeczy.
                przykładów nie trzeba daleko szukać, jak widać.
                to była przypowiastka ku przestrodze.
                a co do mojej rzekomej frustracji to przyznaję otwarcie, że taki stan rzeczy
                mnie wk... i uważam, że niekompetencję należy wskazywać palcami.
                acha, Pani R. Jr. nie jest taka znowu młoda, zeby jej kariera akademicka nie
                miała posuwać się do przodu, ale nie o to tutaj chodzi.




                • kolegadryndryn Re: R& RJr. 08.03.03, 12:38
                  Gerda, jak wspomnialem u gory mialem to nieszczesce zeby sie na jedna
                  z "blokowych" Romeyek zalapac. Byla to kobieta ok. lat 40-50.
                  Na jej wizytowce na drzwiach na Lenartowicza nie bylo nic ani dr ani nawet mgr
                  tylko tajemniczy PSYCHOTERAPETA.
                  Baba jest wyjatkowo wredna, watki z idywidualnych spotkan wyciaga na grupowej,
                  jej psycho wywody sa nie strawne i zalatuja psychoterapia z powiesci dla
                  pensjonarek, a brak wyksztalcenia b. widoczy.
                  Przez nia przerwalem terapie bo po spotkaniach czulem sie jak by mi ktos
                  aplikowal elektrowstrzasy. Do watku jej wszestronnosci dodam ze ponoc jest
                  (samozwancza)specjalistka od UWAGA bulimi??????
                  Widze ze w calym zajetym zyciu o coruni nie zapomniala i tylko pacjenci tak
                  jakos per noga .......
                  • gerda28 Re: R& RJr. 08.03.03, 21:08
                    kolegadryndryn napisał(a):

                    > Gerda, jak wspomnialem u gory mialem to nieszczesce zeby sie na jedna
                    > z "blokowych" Romeyek zalapac. Byla to kobieta ok. lat 40-50.
                    > Na jej wizytowce na drzwiach na Lenartowicza nie bylo nic ani dr ani nawet
                    mgr
                    > tylko tajemniczy PSYCHOTERAPETA.
                    > Baba jest wyjatkowo wredna, watki z idywidualnych spotkan wyciaga na
                    grupowej,
                    > jej psycho wywody sa nie strawne i zalatuja psychoterapia z powiesci dla
                    > pensjonarek, a brak wyksztalcenia b. widoczy.
                    > Przez nia przerwalem terapie bo po spotkaniach czulem sie jak by mi ktos
                    > aplikowal elektrowstrzasy. Do watku jej wszestronnosci dodam ze ponoc jest
                    > (samozwancza)specjalistka od UWAGA bulimi??????
                    > Widze ze w calym zajetym zyciu o coruni nie zapomniala i tylko pacjenci tak
                    > jakos per noga .......

                    Pani o której piszesz to matka R.Jr. o ile mi wiadomo ona jest psychologiem i
                    certfikowanym terapeutą, pracuje w paradygmacie psychodynamicznym. Nie mogę
                    powiedzieć nic o jej umiejętnościach, ponieważ jej nie znam osobiście, ale
                    ponoć ma kwalifikacje formalne (dyplom psychologa + ukończone szkolenie
                    terapeutyczne). Zgadza się, że ta osoba zajmuje się zaburzeniami łaknienia.

                    Pisałam o jej córce, która również pęta się nie wiedzieć dlaczego po osrodku
                    terapii nerwic, szpitalu i paru innych miejscach jako terapeutka, pomimo że nie
                    posiada żadnych, ale to żadnych kwalifikacji w tym zakresie. Swoją drogą, że
                    matka na to pozwala i jeszcze jej pomaga wydaje się co najmniej dziwne.

                    Przejrzałam stronę "arche" (link od mr hyde) i szlag mnie trafił, normalnie
                    sklepik z marzeniami, jak u Stephena Kinga;), cholera, że durne polskie prawo
                    na takie coś pozwala to jest jakaś gigantyczna paranoja, gdyby tak prawnik bez
                    aplikacji chciał otworzyć kancelarię od razu by go skasowali, a pod
                    etykietą 'psychoterapeuta' dosłownie każdy może robić dosłownie wszystko, nawet
                    salon masażu można otworzyc pod hasłem 'praca z ciałem' i prezentować ten
                    burdel jako osrodek terapeutyczny, w swietle prawa wszystko jest o.k.

                    moral z tego taki, że kiedy szuka się pomocy psychologicznej lub terapeutycznej
                    i nie ma się namiarów na sobę, której można zaufać to zawsze najbezpieczniej
                    wybrać psychiatrę (pomimo wszystko) przynajmniej wiadomo, ze ma się do
                    czynienia z lekarzem, a nie np. leśniczym (serio, nie koloryzuję na tych
                    studiach dr z psych., prowadzonych rzekomo przez instytut, który formalnie nie
                    ma prawa do prowadzenia studiów III stopnia, czyli dr, gdzie rzekomo kształci
                    się R.Jr. są absolwenci Akademii Rolniczej, a inst. ma w nazwie 'stosowany' i
                    zatrudnia samych klinicystów, psychologów praktycznych, nie akademickich, więc
                    ci weterynarze i leśnicy kształcą się na terapeutów, nie teoretyków - co
                    jeszcze byłoby do przyjecia)
                    to wszystko prawda, ani trochę przesady, sama jestem psychologiem (nie
                    terapeutą) i wk... mnie to na maxa
                    • artek78 Re: R& RJr. 11.03.03, 19:30
                      Co nieco już wiemy o paniach Romejko, a czy ktoś coś wie o dr Maju, Cieśliku.
                      • twiggykarina Re: R& RJr. 11.03.03, 21:10
                        artek78 napisał:

                        > Co nieco już wiemy o paniach Romejko, a czy ktoś coś wie o dr Maju, Cieśliku.
                        Doktor Cieślik zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Zgłosiłam się do niego w
                        stanie, jak określił, zagrożenia życia (choć aż tak źle nie wyglądałam, bo
                        anorektyczki są silne). Pomimo, że sama do niego przyszłam i trzymałam się na
                        nogach o własnych siłach powiedział, że musi wezwać karetkę. Zaprotestowałam
                        (akurat kończyłam studia i wykluczałam pobyt w szpitalu). Widziałam, że ze sobą
                        walczy, ale mnie wypuścił w zaufaniu, że zgłoszę się na Kopernika na oddziale
                        endokrynologii. Poszłam i pokazałam skierowanie pierwszemu z napotkanych
                        lekarzy. Uważnie mi się przyjrzał (była zima), chcąc odgadnąć, jak chude ciało
                        kryję pod puchatą kurtką. Zapytał, czy naprawdę, "aż tak źle się czuję?".
                        Powiedziałam, że to psychiatra mnie tu skierował, a ja się czuję całkiem
                        nieźle.Cdn
                        • twiggykarina Re: R& RJr. 11.03.03, 21:16
                          Kilku pacjentów mnie w tym czasie zaczepiało, a młody PAN DOKTOR, najwyraźneij
                          uznał, że jestem po prostu "szczupłą laską" i powiedział, że nie ma miejsc. Gdy
                          ponownie udałam się do dr Cieślika, nie mógł uwierzyć,że pacjent ze
                          skierowaniem z adnotacją "zagrożenie życia" mógł zostać tak potraktowany.
                          Wtedy, pomimo trudności z obiektywną oceną sytuacji, doceniłam go bardzo.
                          O DR CIEŚLIKU MOGĘ MÓWIĆ W SAMYCH SUPERLATYWACH!!!
                      • kolegadryndryn Artek-opamietaj sie 17.03.03, 11:58
                        Chłopie caly czas pytasz o to samo, jak dziecko- ile ty masz lat?
                        Psychoterapia przez internet-cos takiego nie istnieje, ja watpie nawet w ta
                        realna!
                        Skad wiesz ze trafisz na Maja, tam pracuje kilka lub kilkadziesiat osob.
                        Przejdz sie na Lenartowicza a dowiesz sie reszty!
          • Gość: lopez Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.03, 00:45
            Gość portalu: Kolega dryn dryn napisał(a):


            > Z rozmowy wiem ze na 10 osob w 4 terapia nie zostawia zadnego
            > sladu.Mysle ze jednak warto spróbowac a by sie o tym przekonac-moze bedziesz
            > w tych 6.


            W tych sześciu znajdą się osoby b.podatne na wpływy,niekrytyczne,sugestywne,
            którymi łatwo manipulować,o niskim ilorazie inteligencji bo na takich właśnie
            tzw."psychoterapia" robi wrażenie.
            • mr_hyde Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 16.06.03, 17:27
              Odświeżam wątek,sorry.Ale widzę tu ostatnio dużo osób z Kraka.Może ktoś jeszcze
              się podzieli wrażeniami.
            • twiggykarina Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 28.06.03, 21:59
              A Ty CHUJU NIBY JAKI MASZ ILORAZ INTELIGENCJI,ŻEBY OBRAŻAĆ INNYCH? Pozwalam
              sobie na wulgaryzmy, bo i tak czuję się za ich używanie usprawiedliwiona, z
              uwagi na upośledzenie umysłowe, które u mnie stwierdziłeś. SPIERDALAJ PĘTAKU Z
              TEGO FORUM!
              • kolegadryndryn Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 31.07.03, 20:48
                twiggykarina napisała:

                > A Ty CHUJU NIBY JAKI MASZ ILORAZ INTELIGENCJI,ŻEBY OBRAŻAĆ INNYCH? Pozwalam
                > sobie na wulgaryzmy, bo i tak czuję się za ich używanie usprawiedliwiona, z
                > uwagi na upośledzenie umysłowe, które u mnie stwierdziłeś. SPIERDALAJ PĘTAKU
                Z
                >
                > TEGO FORUM!
                O widze ze jest ostro o co chodzi??
                • mr_hyde Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 31.07.03, 21:44
                  kolegadryndryn napisała:

                  > twiggykarina napisała:
                  >
                  > > A Ty CHUJU NIBY JAKI MASZ ILORAZ INTELIGENCJI,ŻEBY OBRAŻAĆ INNYCH? Pozwala
                  > m
                  > > sobie na wulgaryzmy, bo i tak czuję się za ich używanie usprawiedliwiona,
                  > z
                  > > uwagi na upośledzenie umysłowe, które u mnie stwierdziłeś. SPIERDALAJ PĘT
                  > AKU
                  > Z
                  > >
                  > > TEGO FORUM!
                  > O widze ze jest ostro o co chodzi??



                  Twiggy chyba sama do końca nie wie.
      • fiane Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 16.06.03, 22:10
        Jeśli chodzi o Kraków i o tutejszych psychologów, to przestrzegam wszystkich
        przed niejakim A. Augustynkiem. Przyjmuje w prywatnym gabinecie,gdzie próbuje
        leczyć z wykorzystaniem hipnozy, oprócz tego wykłada na jednej z Krakowskich
        uczelni, po tym jak z innej został wyrzucony ponoć za molestowanie studentek.
        Byłam jego pacjentką przez jakiś czas. Przyszłam do niego z ogromną depresją,
        atakami lękowymi i nerwicą.
        Zrezygnowałam z jego usług po tym jak, po kilku wizytach, stwierdził, że
        jedynym ratunkiem dla mnie jest mieć z nim romans... Oczywiście odrzuciłam tę
        chorą propozycję, ale ponieważ czułam się okropnie i potrzebowałam pomocy
        poszłam do niego jeszcze raz. Wtedy stwierdził, że w takim razie ma inne
        rozwiązanie mojego problemu, tym rozwiązaniem miały być... masaże, oczywiście
        przez niego robione.
        Nie rozumiem jak psycholog, który ma pomagać, może starać się wykorzystywać
        swój zawód do zaspokajania swoich chorych potrzeb.
        Przestrzegam was dziewczyny trzymajcie się z dala od tego obleśniaka!
        • mr_hyde Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 16.06.03, 22:25
          fiane napisała:

          > Jeśli chodzi o Kraków i o tutejszych psychologów, to przestrzegam wszystkich
          > przed niejakim A. Augustynkiem. Przyjmuje w prywatnym gabinecie,gdzie próbuje
          > leczyć z wykorzystaniem hipnozy, oprócz tego wykłada na jednej z Krakowskich
          > uczelni, po tym jak z innej został wyrzucony ponoć za molestowanie studentek.
          > Byłam jego pacjentką przez jakiś czas. Przyszłam do niego z ogromną depresją,
          > atakami lękowymi i nerwicą.
          > Zrezygnowałam z jego usług po tym jak, po kilku wizytach, stwierdził, że
          > jedynym ratunkiem dla mnie jest mieć z nim romans... Oczywiście odrzuciłam tę
          > chorą propozycję, ale ponieważ czułam się okropnie i potrzebowałam pomocy
          > poszłam do niego jeszcze raz. Wtedy stwierdził, że w takim razie ma inne
          > rozwiązanie mojego problemu, tym rozwiązaniem miały być... masaże, oczywiście
          > przez niego robione.
          > Nie rozumiem jak psycholog, który ma pomagać, może starać się wykorzystywać
          > swój zawód do zaspokajania swoich chorych potrzeb.
          > Przestrzegam was dziewczyny trzymajcie się z dala od tego obleśniaka!


          Święte słowa.Niestety miałem nieprzyjemnosć z tym panem i to w momencie
          kiedy czułem się najgorzej dlatego mimo to nie przerwałem tych kontaktów od
          razu.Gość wykłada na Akademii Górniczo-Hutniczej.Nie miał nic wspólnego z
          jakimkolwiek leczeniem w poradni zdrowia poza swoim prywatnym gabinecikiem.Po
          prostu ma doktorat z psychologii a zajmuje się bodajże zarządzaniem.Nazywa
          siebie terapeutą.A to stronka jego firemki:

          osrodek.polmail.pl/
          • sukubus Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 26.06.03, 23:05
            Skóra cierpnie jak się czyta takie rzeczy brrrr...ale im więcej wiadomości o
            osobach ty lepiej.
            Pozdrawiam.
            • senta Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 26.06.03, 23:34
              Kilka lat temu przechodzilam terapie indywidualna (prywatnie) u prof.A.

              Coz moge powidziec?
              Zyje a moglam z tego nigdy nie wyjsc.Dzieki niemu zyje.Strana
              psychotropami,targana okropnymi lekami,po wielokrotnych wizytach w szpitalu w
              stanie zapasci...ten CZLOWIEK w stosunkowo krotkim czasie przywrocil mnie do
              samodzielnego zycia.
              Do dzis trudno mi w to uwierzyc.
              Mam dla niego milosc i szacunek.

              Uzywam takich gornolotnyh okreslen-ale coz...dzieki Niemu zmartwychwstalam.

              Nigdy mu tego nie zapomne!
              • mr_hyde Senta. 26.06.03, 23:42
                senta napisała:

                > Kilka lat temu przechodzilam terapie indywidualna (prywatnie) u prof.A.
                >
                > Coz moge powidziec?
                > Zyje a moglam z tego nigdy nie wyjsc.Dzieki niemu zyje.Strana
                > psychotropami,targana okropnymi lekami,po wielokrotnych wizytach w szpitalu w
                > stanie zapasci...ten CZLOWIEK w stosunkowo krotkim czasie przywrocil mnie do
                > samodzielnego zycia.
                > Do dzis trudno mi w to uwierzyc.
                > Mam dla niego milosc i szacunek.
                >
                > Uzywam takich gornolotnyh okreslen-ale coz...dzieki Niemu zmartwychwstalam.
                >
                > Nigdy mu tego nie zapomne!



                Senta sprawdź pocztę,nie dzis bo cos nie chce mi działać ale może jutro bądź
                pojutrze,mam parę pytań.
                • senta Re: Senta. 27.06.03, 00:00
                  ok ! Jesli bede umiala odpowiedziec-chetnie !:)
          • empeka Niejaki Augustynek 06.08.03, 15:50
            mr_hyde napisał i poparł opinię fiane:

            > fiane napisała:
            > > jedynym ratunkiem dla mnie jest mieć z nim romans...
            /.../
            > > rozwiązanie mojego problemu, tym rozwiązaniem miały być...
            > > masaże, oczywiście przez niego robione.

            Dlaczego nikt nie złożył doniesienia do prokuratury?
            Czy już kompletnie nie obchodzi was reszta ludzkości? Każdy sam
            między wilkami?

            Odwagi
            Marta

            • mr_hyde Re: Niejaki Augustynek 06.08.03, 16:30
              empeka napisała:

              > mr_hyde napisał i poparł opinię fiane:
              >
              > > fiane napisała:
              > > > jedynym ratunkiem dla mnie jest mieć z nim romans...
              > /.../
              > > > rozwiązanie mojego problemu, tym rozwiązaniem miały być...
              > > > masaże, oczywiście przez niego robione.
              >
              > Dlaczego nikt nie złożył doniesienia do prokuratury?
              > Czy już kompletnie nie obchodzi was reszta ludzkości? Każdy sam
              > między wilkami?
              >
              > Odwagi
              > Marta
              >


              Nie no mnie romansu nie proponował ;-) o czym innym pisałem.
    • iwona.grobel Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 01.08.03, 14:35
      Chcę tylko powiedzieć, że wszystko to przeczytałam (tłumaczę się, bo jak
      państwo wiecie, udzielam się na forum od niedawna). Ale jazda! Po terapeutach
      oczywiście. Muszę o tym pomyśleć. Warto jest zapoznawać się z punktem widzenia
      pacjenta, to uczy pokory, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w wypowiedziach
      było kilka przegięć. Nie bedę więcej niczego komentować.
      Przy okazji pozwolę sobie na umieszczenie w tym miejscu informacji, że nie do
      wszystkich postów będę się ustosunkowywać, nawet jeśli będą bardzo
      kontrowersyjne czy prowokacyjne (czytaj: aż się będą prosiły). Proszę mi
      pozwolić na posiadanie tego prawa. Liczę na zrozumienie szczególnie
      dyskutujących ten wątek.
      Pozdrawiam.
    • iwona.grobel Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 05.08.03, 23:04
      • free123 Re: czy ktoś coś wie o prof. Aleksandrowiczu 06.08.03, 15:13
        A wiecie coś może o Dorocie Zofii Michałek ?
        • sukubus Czy ktoś coś wie o doktor Wideckiej ... 14.09.03, 17:51
          ...z Centrum Psychoterapii na Batorego SC w Krakowie i zapewne z Kliniki
          Psychiatrycznej CM UJ w Krakowie bo chyba tylko stamtąd przyjmują w tej
          placówce.Jestem umówiony,szukam jakichkolwiek informacji.Tyle razy już
          trafiałem na hołotę.
          • autovidol Re: Czy ktoś coś wie o doktor Wideckiej ... 15.09.03, 21:24
            Trzeba ostrzec dr Widecką ,że wybiera sie do niej sukubus.
            • mr_hyde Re: Czy ktoś coś wie o doktor Wideckiej ... 24.10.03, 21:31
              No i jak tam Widecka,przeżyła?A może coś o prof.Jacku Bombie?
              • looserka Re: Czy ktoś coś wie o doktor Wideckiej ... 24.10.03, 22:05
                mr_hyde napisała:

                A może coś o prof.Jacku Bombie?

                Chyba na kilka dni opuszczę to forum - nie dość, że podle się czuję, to na
                dokładkę Pan Głowacki straszy sądem a Ty prof.J.Bombą! Cisnienie mi skacze,
                bezsennośc murowana.
                • mr_hyde Re: Czy ktoś coś wie o doktor Wideckiej ... 24.10.03, 22:40
                  looserka napisała:

                  >
                  > Chyba na kilka dni opuszczę to forum - nie dość, że podle się czuję, to na
                  > dokładkę Pan Głowacki straszy sądem a Ty prof.J.Bombą! Cisnienie mi skacze,
                  > bezsennośc murowana.

                  Czyżbyś wiedziała coś na temat?Napisz prosze,oj znam ja go.
                  • looserka Re: Czy ktoś coś wie o doktor Wideckiej ... 24.10.03, 23:24
                    mr_hyde napisała:

                    > looserka napisała:
                    >
                    > >
                    > > Chyba na kilka dni opuszczę to forum - nie dość, że podle się czuję, to na
                    >
                    > > dokładkę Pan Głowacki straszy sądem a Ty prof.J.Bombą! Cisnienie mi skacze
                    > ,
                    > > bezsennośc murowana.
                    >
                    > Czyżbyś wiedziała coś na temat?Napisz prosze,oj znam ja go.


                    Cóż, z wyżej wymienionym miałam do czynienia w czasach kiedy był jeszcze
                    zwykłym dr hab., a więc dość dawno temu. A że na wspomnienie tych doświadczeń
                    jeszcze dziś mnie lekkie przerażenie ogarnia.... Na pewno nikomu bym nie
                    poleciła wizyty u w/w pana,ale :
                    1. ludzie się zmieniają ;)- chyba
                    2. może są tu osoby, którym pomógł, nie chcę więc być posądzana o szarganie
                    cudzego nazwiska...
                    Jeśli chcesz wymienić doświadczenia, to może na privie?
                    Loo
                    • ann9 Arche - M.Borowiec 16.03.04, 19:59
                      Chcialam podzielic sie swoimi wrazeniami z wizyty u psychologa M.Borowca we
                      wspomnianym troche wyzej osrodku Arche. Trafilam do niego w dosc kiepskim
                      okresie mojego zycia, szukalam jakiejs pomocy, mialam powazne problemy ze soba,
                      stany lekowe i ogolnie b.zle sie czulam. Chcialam, zeby ktos mi pomogl, bylam
                      zdecydowana na jakas terapie, gdyby okazala sie potrzebna. Tymczasem uslyszalam
                      od niego, ze slusznie sie martwie i ze to normalne w mojej sytuacji. Prawie sie
                      nie odzywal, pytal tylko czwego oczekuje, gdy powiedzialam, ze jakiejs pomocy
                      prawie ze wzruszyl ramionami. Wlasciwie to moglabym siedziec tam na jego
                      miejscu i zadawac te same pytania - bylo to tak schematyczne, az komiczne.
                      Wyszlam od niego bardzo zdolowana i bez zadnych perspektyw i rad, co robic
                      dalej.
                      Wiem, ze rola psychologa nie jest moze glaskanie po glowce, ale ten cyrk jaki
                      odstawil to byla przesada.
                      Niedlugo potem wybralam sie na Lenartowicza, spotkalam z kompetentnym i
                      zyczliwym psychiatra,przeprowadzil szczegolowy wywiad, rozpoznal u mnie
                      nerwice, zasugerowal, co robic dalej. Nie mowil, ze slusznie sie martwie.
                      Kolosalna roznica.
                      Zrazilam sie do wszelkiej masci psychologow i teraz jesli bedzie taka
                      potrzeba, od razu zwroce sie do specjalisty z prawdziwego zdarzenia.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka