Dodaj do ulubionych

poddaje się.

14.06.06, 13:57
dzisiaj rano zamiast wziąść jedną tabletke Coaxiliu wzięłam nie chąco o jedn
więcej poitem zaczęłqa, płakać. Po tem miałam przerwe i znowu zaczęłąm płakać
i boję się , że teraz juz przerwe lecznei u psychiatry , poniewaz to nie ma
najmniejszego sensu i ani tak mi to nie pomoże. W związku z tym zastanaiwam
się czy są jakieś leki ziołowe dostępne w aptece bez recepty. Jezeli ktos sie
orientuje w tym teacie to prosze o podanie mi nazwy tych leków. Mimo, ze
prawdopodobnie moja lekarka na to nie wyrazi zgody, ponieważjuz nie wyraziła
zgody na mniejszenei mi dawki Coaxilu.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: poddaje się. 14.06.06, 14:47
      Bez wiary Edytunku nie pokonasz Swoich problemow bo kazde pozytywne dzialanie
      niszczy u Ciebie strach. Ty musisz wierzyc ze lekarz Ci pomoze. Dlaczego Sama
      zmieniasz, lekarz wie lepiej niz Ty i musisz Mu wierzyc. U Ciebie pojawia sie
      strach, gorszy dzien i natychmiast jestes gotowa zmienic leki.
      Ty musisz wierzyc Edytunku!!!
      Serdeczne pozdrowienia.
      • edytunia86 Re: poddaje się. 14.06.06, 15:51
        Ja już przestałam w to wierzyc i nie potrafie juz w to uwierzyć.
        • a.niech.to Re: poddaje się. 15.06.06, 20:18
          A ja ciągle zachowuję wiarę i ufność. Pewnie na tym polega moja choroba,
          nazywana niekiedy głupotą. Czasem wygląda na to, że ona mnie zabije. A niech
          tam mnie...
          • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 13:20
            Moja nietypowa depresja chyba polega na braku wiary w to, że będzie lepiej.
          • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 13:20
            Moja nietypowa depresja chyba polega na braku wiary w to, że będzie lepiej.
            • maliana Re: poddaje się. 16.06.06, 13:47
              to wcale nie jest nietypowe. W wiekszosci przypadkow tak jest. Ja tez to mam.
              Juz nie wierzę, ze będzie lepiej. Ale-jak Ci juz kiedys pisalam-mimo braku
              wiary kołaczą sie po mnie jeszcze resztki nadziei. Czego i Tobie życzę.
              Pozdrawiam, mk
              • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 14:19
                To już jesteśmy dwie. Nie weim co co tak zachwiało moim poczuciem sensu , ale
                jakoś trudno mi jest zauwarzyc sens dalszego brania leków, chodzenai do szkoły
                od przysz\łego roku. Chcociaz wiem , że powinam w ko ńcu zdecydowac sie na
                jakąkolwiek szkołę. Chyba poprostu muszw cały czas mieć jakiekolwiek zajęcei,
                żeby nie siedzeić i nie rozmyślać np.: o tym , że mimo, że wyniki testów
                alergicznych były negatywne nadal np.: kicham i, że w związku z tym
                pradopodobnei czeka mnei wiyta u leryngologa, poniewaz po dwóch tygodniach to
                wszystko mi zupełnie nie, o tym, że się czegoś boję, albo tym , że ktoś coś mi
                powiedział i o tym, ż ejestem hipohondryczką i, żeby potem sie nie nakrecać i
                dołowac. To chyba jest jakiś koszmar.
              • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 14:21
                przez to poczucie bezsensu nawet nie złożyłam żadnych dokumentów do żadnej
                szkoły policealnej.
              • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 14:21
                Ja też ciebie pozdrawiam.
              • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 14:23
                Ja chyba wiare i nadzeije odzyskuje dopiero w dniu wiyty u swojej lekarki, a
                potem jak przychodzi kiedy mam doła to znou je trace.
                • maliana Re: poddaje się. 16.06.06, 14:37
                  Moja psychiatra (bo to kobita jest0 opowiedziala mi o swoim pacjencie,
                  oczywiscie anonimowo. Mowi, ze sama juz byla bezradna bo na onego faceta zaden
                  lek nie dzialal, a leczyl sie juz u niej pare lat, bez efektu, depresja i
                  depresja, dół i dół. Wczesniej, zanim do niej trafil, zmienial leki, zmienial
                  lekarzy. Wyprobowala na nim prawie wszystko, zostal jej tylko jeden jedyny lek,
                  jakas nowosc, ktora niedawno weszla do sprzedazy. I ten lek podzialal, jako
                  ostatnia deska ratunku. Mowi, ze nie powinna sie tak czuc, w koncu jest
                  lekarzem, ale sama byla zalamana lekoopornoscią tego pana. Tak wiec-powiedziala
                  mi- nigdy nie nalezy tracic nadziei, tym bardziej, ze-jak powiedziala-na mnie
                  jesczze nie wyprobowala wszystkeigo. Pozyjemy zobaczymy.

                  Co do szkoly - wspolczuje ci mocno, ja studia skonczylam w stanie wzglednym,
                  moje problemy zaczely sie w zasadzie juz po studiach. Na studiach mialam juz
                  moja depresje nerwicowo-lekowa, ale z przewagą objawów nerwicy, nie depresji,
                  tak więc siłą rozpędu skonczylam szkoly. Nie wiem kompletnie co Ci na to dictum
                  powiedziec,, mnie samej teraz z pewnoscią nie udaloby sie juz skonczyc zadnej
                  szkoly (klopoty z koncentracją, z pamięcią, spowolnione myślenie, itp.). Życze
                  Ci mimo wszystko jako takiego samopoczucia no i nadziei. Mnie zawsze pomaga
                  wiara w przeznaczenie-wiem, ze to moze naiwne, ale wierze, ze jest jakas sila
                  sprawcza, ktora nad wszystkim czuwa i wszystko ma swoj sens. To mi przynosi
                  ukojenie w chwilach zwątpienia, rezygnacji, lęku. Pozdrawiam,mk
                  • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 14:57
                    Mój psychiatra też jest kobieta. Psychoterapeuta też jest kobietą. A c o lekółw
                    ja sama chciałabym juz spróbowac zmeinic leki na inne, ale sie tego boję po tym
                    jak mi jededn lek nie pomógł. mimo, ze brałam go niecały miesiąc.
                    jeżeli chodzi o czy , ktoś , albo cos nad nami czuwa to myślę , że jest ktos ,a
                    le jego nie widać i on nie opowie nam tak jak drugio człowiek i gdyby nie to
                    nie wiem co by juz ze mną było.
                    Pozdrawiam.
                  • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 15:00
                    Dobrze, że mam jeszcze terapeutke, do której mogę zadzwonic i z nia
                    porozmawiać, albo wysłać maila , która wysłucha mnie i czyta moje maile kiedy
                    nie wiem co robić. Oczywiście wtedy kiedy może.
                  • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 15:02
                    Nie wiem czy to może byc dlatego , ale wydjw mi sie , że zmienai sięmój sposób
                    myślenia i powoloi chyabzczyna sie troche zmienaić mje zachowanie, ale jeszcze
                    zdaża mi sie na kogoś sięze złościć.
    • a.niech.to Re: poddaje się. 14.06.06, 14:58
      edytunia86 napisała:

      > dzisiaj rano zamiast wziąść jedną tabletke Coaxiliu wzięłam nie chąco o jedn
      > więcej poitem zaczęłqa, płakać. Po tem miałam przerwe i znowu zaczęłąm płakać
      > i boję się , że teraz juz przerwe lecznei u psychiatry , poniewaz to nie ma
      > najmniejszego sensu i ani tak mi to nie pomoże.
      Ani się waż, walcz o zdrowie. Nie jesteś na świecie sama, masz rodziców i
      brata. Nie możesz być dla nich ciężarem. Łykaj łzy i zasuwaj dalej.

      • a.niech.to Re: poddaje się. 14.06.06, 15:33
        Jesteśmy tu ciągle we troje. Ciekawe o czym to świadczy, zważywszy naszą
        zażyłość.
        • edytunia86 Re: poddaje się. 14.06.06, 16:10
          Ja juz nie mam sił walczyc o każdy dzien normalności, albo o chociaż chwilę
          szczęścia.
          • maliana Re: poddaje się. 14.06.06, 16:23
            to nie walcz...ale prochy lykaj grzecznie i nie zmieniaj nic bez prowadzenia
            lekarza. Widzisz, ja lykam prochy juz 5 lat, bez skutku (nie pomagają) ale nie
            trace nadziei, ze kiedys cos pomoze. Celowo napisalam - nadziei, bo wiare tez
            juz chyba stracilam. Ale staram sie jakos zyc, z dnia na dzien, powolutku do
            przodu i stosuje sie do wszystkich zalecen mojej lekarz prowadzacej. Nie
            zalamuj sie, ze wzielas jedna tabletke wiecej, przez pomylke, to nie tragedia.
            Kup sobie (ja dostalam w aptece nieodplatnie, jako reklamowke) takie pudeleczko
            dla starych dziadkow (leki na rano, poludnie i wieczor) i poprzedniego dnia
            wieczorem szykuj leki, wtedy unikniesz pomylek. Mnie to bylo bardzo pomocne,
            zwlaszcza rok temu, kiedy lykalam jeszcze leki tarczycowe, mialam tego od
            cholery i sama sie w tym gubilam. Teraz lykam mniej, ale i tak sobie szykuje w
            to pudeleczko. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego, bedzie dobrze,,, kiedys. :)))
            • edytunia86 Re: poddaje się. 14.06.06, 18:03
              Ja juz chyba nie wem czy nie straciłam nadzieje na to, że kiedys to minie i
              wiare w to, ze kiedyś bedzie dobrze. Wygląda na to, że zostały mi jeszcze dwa
              zęby do leczenia , ewentualnie trzy i do usunięcia kamień, ale z tego co wiem
              mój dentysta ma dwumiesięczny urlop i n ie wiem czy nie powinnam poprosic
              dentytsty , żeby polecił mi jakiegoś innnego dobrego dentysty , do którego
              mogłabym pójśc i miec poleczone te zęby , które mi jeszcze zostaną i który
              mógł by mi usunąc ten kamień, poniewaz w miare możliwości miec spokój chociaż
              na pół roku spokój z wizytami u dentysty. Nie weim jak , lae po wiycie u
              dentysty troche poprawiły mi nastruj zakupy w drogerni 9 kupienie sobie jakiś
              kosmetyków, a potem zrobienei sobie jakiegoś delikatnego makijarzu, co ki
              sieraczj nie zdaża. Chociaż moi rodzice jka mnie zobacząto pewnei nie będą z
              tego zadowoleni, ale chyabb mma prawo o tym decydować. Zresztą w październiku
              kończe 20 lat.
          • dolor Re: poddaje się. 14.06.06, 18:04
            edytunia86 napisała:

            > Ja juz nie mam sił walczyc o każdy dzien normalności, albo o chociaż chwilę
            > szczęścia.

            O to się nie walczy, na to się czeka. Placebo też pewnie nie pomoże, lepiej
            zmieniać ludzi (lekarzy w tym wypadku) niż leki. Ja wprawdzie jeszcze się przed
            mechanikami psychiki bronię,ale kilka razy po bandzie, a nie wiem, czy to był
            dobry pomysł. Ba, nie wiem, czy kiedykolwiek taki miałem, niby czemu tu
            zaglądam. Zresztą, dokąd ktoś pisze pełnymi, logicznymi zdaniami, nie jest
            beznadziejnie. Trzymaj się.(Dawno się tak nie mądrzyłem, świeżo nabyta
            możliwośc częstych odwiedzin tego forum dziwnie na mnie działa.)
        • dolor Re: poddaje się. 14.06.06, 17:48
          a.niech.to napisała:

          > Jesteśmy tu ciągle we troje. Ciekawe o czym to świadczy, zważywszy naszą
          > zażyłość.

          Błe, to się strasznie kojarzy: trójca święta, ich troje itp. To jako obcy
          właduję się na czwartego.
          • a.niech.to Re: poddaje się. 14.06.06, 22:31
            Uważam, że wszystkim będzie miło.
    • jacob26 Re: poddaje się. 14.06.06, 18:28
      a może ten coaxil jest za słaby dla Ciebie?może powinnaś porozmawiać z lekarzem
      o zmianie leku,ja w sumie trochę pobrałem coaxil,nawet dobrze eliminował lęki
      ale nie dawał poprawy nastroju dlatego lekarka zaordynowała mi
      seroxat.Pozdrawiam serdecznie.
      • maliana Re: poddaje się. 14.06.06, 18:42
        dokladnie..wielokrotnie czytalam ze coaxil to slaby lek (sama nigdy nie
        bralam), moze nalezaloby pomyslec o czyms radykalniejszym? powiedz swojemu
        lekarzowi, ze na ciebie nie dziala i zaządaj zmiany na cos innego,
        silniejszego, nie ma sensu sie meczyc na czyms co nie zdaje egzaminu. Moja
        lekarz prowadzaca zaproponowala mi ostatnio wlasnie coaxil, ale ja
        stwierdzilam, ze z opinii innych ludzi wiem, ze jest to lek slaby i wolalabym
        cos mocniejszego, dala mi seroxat. Powiedziala wprawdzie, ze Coaxil ma slabe
        dzialanie antydepresyjne, ale silne odhamowujące ( a moze odwrotnie??;))) ale
        mnie to nie przekonalo. Poza tym ja sie tak nauczylam maskowac ze swoja
        depresja, ze jej po mnie niemal nie widac i malo kto wie, z czym sie tak
        naprawde zmagam, moj wyglad jest dosyc mylący (zdarza sie, ze znajomi mowia mi,
        ze wygladam kwitnąco, a ja umieram z lęków i braku energii). Pzdr.
    • edytunia86 Re: poddaje się. 14.06.06, 20:06
      Nie jestem pewna czy moja lekarka będzie chciała zmienic mi Coaxil na jakiś
      silniejszy lek. Ja po tym jka źle zareagował w marcu zeszłego roku na Sernil
      boje się silniejszych leków, a tamtan lek przepisał mi innny lelarz, u którego
      byłam tylko raz. Pozdewiam
    • blue_a Edyta, 15.06.06, 07:16
      umówmy się, że Ty bierzesz leki, a ci, którzy wierzą, modlą się za Ciebie też,
      ok? Ja będę. Bo mi smutno, że się ciągle męczysz. Będzie lepiej, zobaczysz!
      • edytunia86 Re: Edyta, 15.06.06, 10:29
        Do najbliższej wiyty moge dalej brac leki, a potem nie wiem. TO prawdopodobnie
        zależy od tego co mi powie lekarka 19 lipca, poniewaz wtedty mma najbliższą
        wizytę. Chciałabym byc taką optymistką, ale niestety jest odwrotnie. Chociaż
        trochę wczoraj porawło m i nastruj zrobienei sobie delikatnego makijarzu.
        Odrazu poczułam sie troche lepiej , ale nie weim jak jeszcze długo. Troche mi
        tez ulżyło jak sie dowiedziałam , ż ejuż mam nei dużo zębów do leczenia, ale
        nei wim czy do lipca się z tym wyrobie, a zależałoby mi na tym jeżeli to będzie
        możliwe. Tymbardziej, że chciałabym mieć na jakis czas spokój z obowiązkowymi
        wiytami u dentysty i dlatego, ze z tego co mi wiadomo przez dwa miesiące m anie
        byc w poradni dentystyczej , do której chodze i do której mam najbliżej. Jeżeli
        sie nie wyrobie to wtedy może byc problem, poniewaz wolałabym juz unikn ąć w
        miarę możliwości leczenia kanałowego ze względu na koszty, moje doświadczenia z
        leczenim kanałowym zębów, ale tezdlatego, że nie nalepiej to znosze. Zresztą
        chyba już wystarczająco dużo pieniedzy poszło na leczenie moich zębów i wyrwan
        ei tych dwóch zębó , których się nei dalo juz mi uratować. Jka będe mieć zdrowe
        zęby to będe miał mniej zmartwień i chociaz troche lepiej się poczuje, a na
        razie chyba musze znaleść jakiś inny sposób na porawienie sobie nastroju.
        • mskaiq Re: Edyta, 15.06.06, 12:49
          Kiedy zajmujesz sie Soba, idziesz na spacer, po sklepach, czy do Cioci jest
          duzo lepiej. Problem zaczyna sie kiedy zaczynasz sie bac, zastanawiac sie nad
          tym czy lekarstw Ci pomoga, kiedy zaczynasz sie bac o Swoje zeby bo dentysta ma
          przerwe. Takie problemy latwo rozwiazac, pojdziesz do innego dentysty albo
          poczekasz kiedy Twoj dentysta wroci. Porozmawiaj z dentysta co masz zrobic.
          Nie mozna sie zamartwiac sprawami ktore latwo rozwiazac.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • edytunia86 Re: Edyta, 15.06.06, 13:35
            Problemay z zębami jest łatwo rozwiązać pod warunkeim , że znakdzie sie jakiś
            dentysta , który mógłby mnie przyjąć. Jeżeli chodzi o rozmowe z moim dentystą
            to już o tym myślałam. Mam tylko nadzieje, że będzei potrafił mi polecic
            jakiegoś dobrego dentyste wrazie, gdybym nie chiciała czekać az mi się skończy
            urlop.
            Pozdrawiam.
    • edytunia86 Re: poddaje się. 16.06.06, 15:07
      Wógle wydaje mi się , że po jenej z ostatnich sesji zaczęłam wi ęcej pomaac
      mojej rodzinie w obowiązkach domowych. jak na razie jest to tyko robienie
      zakupów rano, w ciągu dnia i zmywanie i wycieranie naczyń, ale zawsze coś. Do
      tej pory żadko pomagałam reszcie rodziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka