Dodaj do ulubionych

kiedy jestem zdrowa

07.07.06, 14:40
świat jest mi przyjazny. Znikają wszystkie strachy i wycofania. Wstaję rano i
czuję, że jestem na swoim miejscu, że należę do tego świata i mam swoje
własne życie.

Idę do pracy i cieszę się że mogę pracować. Dzięki temu mam kasę na
przyjemności. Pracę traktuję z zszacunkiem ale nie przesadzam, gdyby źle mie
tam traktowano - zwolniłabym się i poszukała innej. Ja dla pracy, ale praca i
dla mnie. Równowaga musi być.

Wracam do domu. Robię sobie obiad. Potem spotykam się z kimś lub czytam lub
siadam do kompa. Wszystko co robię sprawia mi przyjemność. Czuję się
zadowolona i usankcjonowana.

Najbardziej lubię weekendy. Robię wtedy świąteczny obiad, spotykam się z
Córką i z narzeczonym. Siadamy przy wspólnym posiłku, opowiadamy sobie jak
minął nam tydzień. Wymieniamy się podlądami i rozmawiamy. Ten kontak z
bliskimi jest dla mnie barometrem mojego zdrowia psychicznego. Kiedy są one
normalne i ciepłe wiem, że wszystko ze mną OK. Ze potrafię znowu stworzyć
prawdziwą więź miedzyludzką, że nic mnie w tym nie ogranicza, że jestem sobą:
dobrą matką i kobietą.

Utrzymanie zdrowia to bardzo trudna sprawa. Nie da się tego zrobić jeśli nie
ma się pełnej reemisji. Dywagacja o poprawnym, zdrowym życiu w chorobie to
głupota. Dopiero kiedy wyjdziemy z depresji, dopiero kiedy przetrwamy manię -
dopiero wtedy możemy podjąć odpowiednie kroki aby być zdrowym. Bo prewencja
(czyli niedopuszczanie do choroby) jest jedynym sposobem. Dla mnie. Kiedy już
zachoruję nic się nie da już zrobić, jest za późno. Szaleństwo ma nade mną
władzę absolutną i nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Ani słowa ani czyny
ani nawet miłość.

Dlatego też biorę leki, żeby nie dopuścić do ataku. Nie piję, nie biorę,
zachowuję trzeźwość umysłu. Cenię sobie spokój i odpowiednio dobieram
towarzystwo. Unikam krzywych akcji i szkodliwych jednostek. Mam wąskie grono
przyjaciół i to mi wystarcza. Mam jednego mężczyznę i mi to wystarcza. Mam
jedną wspaniałą córkę i to mi wystarcza. Mam wszsystko czego potrzebuję do
życia: jestem zdrowa i to sprawia, że rozumiem siebie i świat!
Obserwuj wątek
    • rzeznia_nr_5 Re: kiedy jestem zdrowa 07.07.06, 14:42
      co za błogostan
    • bambomurzynzafryko Re: kiedy jestem zdrowa 08.07.06, 00:48
      A jak w tym wszystkim miesci sie pisywanie na forum depresja?
      • a.niech.to Re: kiedy jestem zdrowa 10.07.06, 09:52
        Pisze, bo lubi. Ja ją doskonale rozumiem.
      • greta_30 Re: kiedy jestem zdrowa 07.08.06, 14:46
        normalnie!
        Jestem teraz zdrowa, ale parę miesięcy temu byłam chora. Czego nie rozumiesz?
        Że chcę się podzielić szczęściem, radością, osiągnięciem?
        Pytanie zaczepne i niezbyt miłe.
        Nie lubię Cię. Nic nie roumiesz.
    • a.niech.to Re: kiedy jestem zdrowa 10.07.06, 09:51
      greta_30 napisała:

      > Najbardziej lubię weekendy. Robię wtedy świąteczny obiad, spotykam się z
      > Córką i z narzeczonym.
      O ile pamiętam, niedawno byłaś mężatką. Greciu, uważaj na siebie! Mania się
      skończy, zostanie nowy mąż. Nie jesteś już (hmm...) najmłodsza... Po jaką Ci
      cholerę ponowne zapętlenie?
      > że jestem sobą:
      > dobrą matką i kobietą.
      A gdzie podpalaczka świata? Czyżbyś zeszła na psy?
      > życia: jestem zdrowa i to sprawia, że rozumiem siebie i świat!
      To się nazywa mądrość. Teraz mi zaimponowałaś.
      Pozdrawiam
      • greta_30 Re: kiedy jestem zdrowa 07.08.06, 14:55
        a.niech.to napisała:

        > O ile pamiętam, niedawno byłaś mężatką. Greciu, uważaj na siebie! Mania się
        > skończy, zostanie nowy mąż. Nie jesteś już (hmm...) najmłodsza... Po jaką Ci
        > cholerę ponowne zapętlenie?

        Nie byłam mężatką! Byłam z tym samym facetem co jestem teraz. Nie zapętlam się
        już w związkach. Jestem na to za dorosła. Nauczyłam się, że być razem to znaczy
        akceptować sie wzajemnie. Dziękuję za troskę, ale wszystko tutaj OK :)

        > A gdzie podpalaczka świata? Czyżbyś zeszła na psy?

        Dymy zazwyczaj robiłam w manii, jak Ci zapewne wiadomo. Kiedy jestem zdrowa
        pracuję znacznie spokojniej (mniej egzaltowanie, znaczy się). Nie zarzuciłam
        żadnego projektu, którym rzucałam na tym forum; dalej piszę książkę i buduję
        portal, ale nie obnoszę się z tym i nie szukam wsparcia w internetowych
        znajomościach. Biorę do pomocy ludzi z realu, bo stać mnie na nawiązywanie
        normalnych kontaktów międzyludzkich.
        Ale czasem sobi8e krzyknę dla animuszu, nie martw się :)

        > > życia: jestem zdrowa i to sprawia, że rozumiem siebie i świat!
        > To się nazywa mądrość. Teraz mi zaimponowałaś.

        Nabijasz się, ale trudno. Moze Cię to zdziwi, ale zupełnie serio uważam, że
        zdrowie mojego umysłu zależy w dużej mierze ode mnie. Mało tego! Uważam, że
        kiedy jestem zdowa nic mi nie może się stać. Czuję się tak pewnie i mocno, że
        nie boję si8ę niczego. Żadnych wyzwań, żadnych strachów. Wiadomo: cegłówka może
        spaść itp., ale na to nie mam wpływu. Mam za to wpływ na swoje życie. I
        korzystam z tego.
        Pozdrawiam
        • a.niech.to Re: kiedy jestem zdrowa 09.08.06, 23:03
          greta_30 napisała:

          > > > życia: jestem zdrowa i to sprawia, że rozumiem siebie i świat!
          > > To się nazywa mądrość. Teraz mi zaimponowałaś.
          >
          > Nabijasz się, ale trudno.
          Wcale nie. Zrozumienie porządku świata i własnego z nim skonfigurowania ponoć
          przychodzi do człowieka dopiero w ostatnim błysku światła. Jeśli przed
          stanięciem na progu wszystko to zrozumiałaś, jesteś mędrcem/czynią(?). Serio.

    • greta_30 kiedy zdrowie zaczyna zawodzić 07.08.06, 15:05
      niestety! w mojej chorobie ataki są nieuniknione. Mimo brania stabilizatorów
      nastroju i higie4ny psychicznej, znów pojawiła się hipomania. Zaczęło się
      niewinnie: od sprzedaży mieszkania i załatwienia kilku ważnych spraw
      urzędowych. Radość i duma przepęłniły mnie tak mocno, że mój umysł
      zaczął "kozaczyć", stałam się jeszcze bardziej śmiała i pewna siebie. Zaczęły
      się dyskusje, latanie po sklepach i praca nad portalem...
      MOje Dziecko i narzeczony podnieśli alarm: dzieje się z tobą, uważj, niesie cie
      kochanie! I co? Ano nico. Podwinęłam ogon pod siebie i zaczęłam szprycować się
      clopixolem. Ale nie pomagało. Dalej czułam ekscytację i zaczynałam się
      wymądrzać.
      Postanowiłam zwrócić się po pomoc. Zadzwoniłam do znajomej lekarki z
      Sobieskiego i umówiłam się na rozmowę. Powiedziałąm co się dzieje i że boję się
      nawrotu manii. Zostałam przyjęta na oddział dzienny. UFFFFF!!! Udało mi się!

      Chodzę na zajęcia od dwóch tygodni. Dostałam nowy lek po którym czuję się
      wspaniale. Zwiększono mi także dawkę stabilizatora. Czuję się dobrze i wiem, że
      nic mi już nie grozi. Tym razem złapałąm chorobę za ryj w odpowiednim momencie
      i spacyfikowałam na maksa.

      Opisałam to Wam ldatego, żebyście nie myśleli sobie, że jestem taka mądralińska
      co to wyzrowiała i pozjadała wszystkie rozumy. Moja choroba jest bardzo ciężka,
      w roku mam średnio 3-4 ataki. To bardzo dużo życia, uwierzcie mi. Ale nie
      poddaję się i cieszę każdym miesiącem zdrowia. I walczę o nie. Bo jest o co się
      bić. To moje życie i nie chcę go bezpowrotnie tracić. TYLE.

      Trzymajcie się
      • greta_30 i jeszcze o priorytetach 07.08.06, 15:10
        kiedy miałam iść do szpitala pojawiło sie pytanie: co z pracą?
        Odpowiedz była prosta, jak pójdę do szpitala to stracę robotę. Pojawiło się
        pytanie: z czego będę żyła? I tu moi wspaniali najbliźsi wykazali sie olbrzymią
        wspaniałomyślnością: idź, nie matrw się o to, zdrowie najważniejsze, wyjdziesz
        to znajdziesz nową robotę.

        To wielkie szczęście mieć takich przyjaciół. Co nie?
        • cadiz Re: i jeszcze o priorytetach 07.08.06, 15:15
          ano szczęście

          będziesz się awanturować
          czy mam spokojnie wyłączyć kompa?
          • greta_30 Re: i jeszcze o priorytetach 07.08.06, 15:17
            cadiz napisała:

            > będziesz się awanturować
            > czy mam spokojnie wyłączyć kompa?
            >
            dziś występów nie będzie :)
            pozdrawiam
            • cadiz Re: i jeszcze o priorytetach 07.08.06, 15:18
              greta_30 napisała:

              > dziś występów nie będzie :)

              stabilizator - fajna rzecz
              grabula
        • lucyna_n Re: i jeszcze o priorytetach 07.08.06, 15:18
          Dobrze że na czas zareagowałi a Ty im uwierzyłaś.
          faktycznie, skoro są leki, i skoro działają to szkoda życia.
          • greta_30 Re: i jeszcze o priorytetach 07.08.06, 15:22
            No właśnie, że im uwierzyłam! To chyba jest najważniejsze, że poraz pierwszy
            tak cholernie mi zależy, że zamiast się wymądrzać wzięłam ich słowa sobie do
            serca. W manii nie ma zahamowań i obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość.
            Zatrzymanie się mimo "podmuchu boskiego wiatru" jest bardzo trudne i chyba
            nierealne, jeśli nie obserwuje cię ktoś bliski. A ty z kolei, musisz mu ufać
            tak bardzo, żeby iść do lekarza mimo tego, że sam sobie wydajesz się zdrowy itp.
      • greta_30 mimo choroby - czyli jak nie dać się zwariować 09.08.06, 15:57
        Jak Wam już pisałam chodzę na dzienny. Jem grzecznie proszeczki i pilnie
        uczestnicze w zajęciach. Staram się jak najwięcej z tego skorzystać, co
        przychodzi mi z łatwością, bo interesuję się psychologią i człowiek z całą
        swoją złożonością, bardzo mnie ciekawi. Tak więc codziennie przez 5 godzin
        gadam o człowieku, chorobie, sposobach by wygrać itp.

        Ale po szpitalu prowadzę normalne życie. Gotuję obiady (tylko kiedy przyjeżdża
        Córka lub narzeczony), czytam książki, chodzę na zajęcia z literatury. Jestem
        aktywna. W piątek wyjaźdźam na wakacje do Szczecina, a potem na turnus ze
        szpitala.

        Czuję się juz prawie normalnie. Normalnie, to znaczy bez napędu. Nie wiem jak
        długo jeszcze będę na neuroleptykach ale wydaje mi się że nie długo. I z tej
        perspektywy powiem jedno: wystarczyły dwa tygodnie brania leku i pewnien rygor
        szpitalny, by choroba przeszła bokiem.

        Co nie, że brawo? :))
    • kurka.mala Re: kiedy jestem zdrowa 09.08.06, 21:59
      Nie mam depresji, najwyżej parę kompleksów i może jakąś nerwicę, ale zauważyłam
      u siebie takie same wachania nastrojów, że przez większość czasu trzymam się na
      uboczu, taki raczej mruk ze mnie, a raz na parę lat dostaję takich dopalaczy,
      że kipię pewnością siebie, rozpiera mnie energia, i taka chciałabym być! Ale to
      niestety szybko mija i czasami przechodzi wręcz w jeszcze gorszy nastrój niż
      zwykle. To chyba coś w rodzaju tej manii, a szkoda, że to choroba tak naprawdę
      ta mania, chciałabym taka być zawsze. Ta chwilowa kosmiczna poprawa nastroju i
      przypływ pewności siebie czasami pozwalała mi na dokonanie rzeczy niemożliwych,
      i ja cały czas czekam na taki nastrój, bo wydawało mi się, że to jakiś
      przebłysk mojego geniuszu, mojego prawdziwego "ja", że na takie rzeczy mnie tak
      naprawdę stać, skoro choć przez chwilę, ale potrafiłam tyle dokonać. Taka
      chciałabym być, eh..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka