marcja2 11.07.06, 18:23 Byłam dziś u psychiatry i dostałam Laxapro. W wyszukiwarce sporo o tym jak dziala na depresje,o lękach nic nie znalazłam. Szybko znikają?Po jakim czasie nastepuje poprawa? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ida37 Re: Lexapro na lęki 11.07.06, 19:11 pl.lundbeck.com/pl/PDF/ulotka_8_web.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
marcja2 Re: Lexapro na lęki 11.07.06, 19:29 Dzięki:) Ulotke posiadam ale chce wiedziec jak zareagowały na lek konkretne osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
marcja2 Re: Lexapro na lęki 11.07.06, 19:34 O!widze,ze w ulotce nie ma informacji ze strony,ktorą podałaś!To tym bardziej dziękuje:) Miałaś racje,dziwnie opowiadac o sobie obcemu człowiekowi,nawet ja gaduła czułam sie nieswojo:) Napisze Ci maila później. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: Lexapro na lęki 11.07.06, 19:48 bralam lexapro bardzo krotko ( ok tyg.) tez na lęki ale bardzo zle go znosilam a lęki siegnely zenitu ale jak wiadomo to sprawa indywidualna Odpowiedz Link Zgłoś
dramek1 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 11.07.06, 22:21 ja biorę Lexapro 4 miesiące i czuję się znakomicie. Byłam w takiej depresji że ledwo schodziłam z łóżka. U mnie największym problemem były silne lęki. Do tego stopnia że bałam się samej siebie i że zapadnę na jakąś chorobę psychiczną. Po Lexapro czuję się znakomicie, by nie rzecz że swietnie. Zadziałał po 2 miesiącach. Jedyny efekt uboczny to , że przytyłam 10 kg.Ale co z tego , ważne że czuję się znakomicie. Odpowiedz Link Zgłoś
ida37 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 11.07.06, 22:48 Boże, 10 kg w 4 miesiące? Przepraszam, ale jak to możliwe? Odpowiedz Link Zgłoś
marcja2 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 12.07.06, 00:14 >Jedyny efekt uboczny to , że przytyłam 10 kg O rany! Ja bym chyba nie utyła,nie mam skłonnosci. A szkoda z jednej strony,niektórzy twierdza,że powinnam być grubsza:) Nie dogodzisz:) Odpowiedz Link Zgłoś
marcja2 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 12.07.06, 00:05 No nie...Napisałam wszystko ze szczegółami w mailu,nacisnełam wyślij a tu strona wygasła!!!!!!!Wrrrrrrrrrrrrrrrrrr W duzym skrócie dzieki wizycie okazało sie,ze jednak są we mnie wewnetrzne konflikty(podobno przyczyna nerwic)z czego największy to: Lęk przed bliskością kontra pragnienie miłosci. Lęk objawia sie w ten sposób,ze każdy facet któremu sie podobam wydaje mi sie beznadziejny i załosny,nawet jeśli wczesniej mi sie podobał.Dystansuje sie,jestem spieta,oschła,niedostepna i niesympatyczna.Im bardziej mu zależy,tym bardziej mnie odrzuca.Boje sie zaangazowania,boje sie ze w zwiazku strace siebie,przestane siebie słyszeć i czuć,że nie bede miała czasu na swoje pasje.A najbardziej boje sie odkrycia delikatniejszej częsci mojej natury.Ile trzeba o mnie "walczyć" żebym mogła poczuć miłosć i odsłonić ją? Raz spróbowałam...Z rozsądku...Wszystko skończyło sie po poł roku i to ja sprowokowałam rozstanie,bo czułam sie osaczona,brakowało mi wolności(wcale nie było podstaaw ku temu,takie było moje odczucie) Boje sie,ze tak będzie zawsze... I teraz nie wiem co robic. Rozstrząsac to na psychoterapi,dociekać dlaczego tak jest,czy pozostawić sprawy własnemu biegowi? W pierwszym przypadku musiałabym intensywnie myslec o sobie,a mam już tego dość,meczy mnie to i nie przynosi ulgi.Chciałabym skupić sie na tym co na zewnątrz.Nawał zajec i dalsze lekceważenie konfliktu sprawi,ze nerwica wkrótce "uśnie" ale... wiem,ze kiedyś znowu sie obudzi... Z drugiej strony moze myslenie i rozkładanie na czynniki pierwsze przyniosłoby odpowiedz i mogłabym jak Kahil Gibran powiedzieć:Odkryłam tajemnice morza rozmyślając nad kroplą rosy... Nie wiem co robić... Sorry za ekshibicjonizm ale taka juz jestem:) Biada koleżankom jak powrócą z tureckich plaż:D No,wygadałam sie i mi lepiej:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
marcja2 chyba udam sie na f.psychologia 12.07.06, 00:25 z tym dylematem. Ale tu również odpowiedzi mile widziane:) Odpowiedz Link Zgłoś
ida37 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 12.07.06, 09:03 oj Kochana,dla mnie to zbyt "szybka" diagnoza, jak na pierwszą wizytę... Odpowiedz Link Zgłoś
marcja2 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 12.07.06, 13:04 To nie diagnoza. PO prostu dzieki zadawaniu mi odpowiednich pytań,uświadomiłam sobie problem,a raczej pomyślałam,ze to moze być przyczyna nerwicy(bo uswiadamiałam sobie,ze coś jest nie tak już duzo wcześniej...) Lekarz tez chyba uznał,ze to ważne bo drążył temat,zadawał mnóstwo pytań. Wiem,że prędzej czy później dojdzie do wałkowania tego tematu też z psychoterapeutą i po prostu zastanawiam sie,czy to ma sens,tym bardziej,ze mówienie o tym było dla mnie trudne. Teraz żałuje,ze to wszystko w ogóle napisałam:( Jak zwykle ulegam chwili,teraz fatalnie sie z tym czuje... Odpowiedz Link Zgłoś
ida37 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 12.07.06, 14:06 No widzisz, to już połowa sukcesu, skoro sama wiesz o co "biega"...myślę, że wtedy można szybciej się pozbierać. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ktosiunia87 Re: :)))) nie ma sprawy:)))) 04.08.06, 19:30 biorę Lexapro od miesiąca, przez pierwszy tydzień może i nawet była poprawa, ale teraz wszystko wróciło... jedno co dobre to to, że nie miałam żadych skutków ubocznych (mdłości itp.), które się podobno często zdażają...ale ja chcę się lepiej czuć, a tak nie jest... :( Odpowiedz Link Zgłoś