19.08.06, 12:41
www.antykoncepcja.com.pl/article3_1.htm
Mam i ja

pogranicze juz mi sie znudziło czas na dorosle dziecko.
Obserwuj wątek
    • maliana Re: Macie to? 19.08.06, 12:51
      ja tez mam. Jestem DDA. Chcialoby sie powiedziec - co z tego. Takie coś ma
      ponad 90% spoleczenstwa - jak nie DDA to DDD.
      • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 12:55
        dezynsekcja, deratyzacja, dezynfekcja

        o to chodzi?
        • maliana Re: Macie to? 19.08.06, 13:04
          i jeszcze denuncjacja.
      • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 13:16
        Takie coś ma
        > ponad 90% spoleczenstwa

        serio? to sie niezle maskuja, a ja ciagle 10 % ogladam. w kazdej grupie to ja
        bylem ten dziwny.
        • maliana Re: Macie to? 19.08.06, 14:18
          euforyk napisał:

          > Takie coś ma
          > > ponad 90% spoleczenstwa
          >
          > serio? to sie niezle maskuja, a ja ciagle 10 % ogladam. w kazdej grupie to ja
          > bylem ten dziwny.


          Oczywiscie, ze serio. Praktycznie NIE MA domu nie-dysfunkcyjnego, jak nie
          nadopiekuńczości, to depresje, oziębłości, tyrania, alkoholizmy...lista jest
          dluga. Oczywiście, ze się maskują. Tak jak my wszyscy. Dla innych Ty jesteś
          zdrowy.
          • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 14:23
            Dla innych Ty jesteś
            > zdrowy.

            w tej chwili nie ma osoby, ktora by tak myślała.

            widze maliana, ze jestes obcykana w temacie. Co z tym robić?
            • maliana Re: Macie to? 19.08.06, 14:36
              Są specjalne terapie dla DDA/DDD. Odbywają się one zazwyczaj razem, bez
              rozróżnienia na problem, przy poradniach ds uzależnień. Tak naprawdę to jest
              rodzaj współuzależnienia, które terapiuje się jak alkoholizm czy narkomanię, w
              oparciu o niemal te same zasady. W Warszawie są też grupy wspracia dla DDA/DDD,
              działające w oparciu o program dwunatsu kroków (jak jest w innych miastach -
              nie wiem). Uprzedzam tylko, ze osoby z głęboką depresją nie powinny w nich
              uczestniczyć, bo mmoże to tylko pogłębić problem, najpierw trzeba
              farmakologicznie uporać się z deprechą, do poziomu jako-takiego. Wiecej nie
              wiem, bo ja w takiej terapii nie uczestniczyłam, a na spotkaniu DDA byłam tylko
              raz.
              • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 14:50
                Tak naprawdę to jest
                > rodzaj współuzależnienia, które terapiuje się jak alkoholizm czy narkomanię, w
                > oparciu o niemal te same zasady.

                a od czego jest sie zależnym?

                co to jest 12 kroków, czy to aby nie jakaś sekta? jak patrze na trzezywch
                alkoholikow to nie wiem czy czasem nie lepiej sie zapic sie na smierc, ma to
                swoj styl przynajmniej, a oni jak roboty sie zachowują. tak wiec czy czasem
                doroslym dzieciom mozgow nie piora?
                • maliana Re: Macie to? 19.08.06, 15:17
                  dda.bhd.pl/
                  więcej tu.

                  Współuzależnienie w przypadku DDA dotyczy hmmm - uzależnienia od choroby
                  rodzica. Gdy alkoholik pije, mawia się, ze choruje cała rodzina. Objawami
                  współuzależnienia żony takiego delikwenta jest np. ukrywanie alkoholizmu męża -
                  gdy nie jest w stanie iść do pracy, ona dzwoni i mówi, ze jest "chory", udaje
                  przed sąsiadami, ze wszystko jest ok, przejmuje na siebie jego obowiązki itd.
                  Dziecko w takiej rodzinie tez jest wspoluzaleznione od choroby rodzica,
                  powstają w związku z tym różne patologie (są cztery typy dzieci w rodzinie
                  alkoholowej - 1. bohater rodzinny-przejmuje obowiązki rodziców, robi zakupy,
                  sprząta gotuje, 2. kozioł ofiarny - jako jedyny jest w stanie zauważyc problem
                  w domu i mówi o tym głośno, w zamian jest oskarżany i obwiniany, pierwszy
                  zazwyczaj szuka pomocy na zewnątrz, 3. maskotka - rodzinny klaun, najczęsciej
                  dziecko najmłodsze-dowcipkuje, rozśmiesza, aby rozładoewać atmmosferę w
                  rodzinie, na zewnątrz wesoły, w srodku ciągły niepokój, 4. "dziecko we mgle" -
                  saotnik, oderwany od rzeczywistości, byja w obłokach, ucieka w świat fantazji,
                  zyje w świecie iluzji. Podział tych rol może byc wyraźny, a moze być też tak,
                  że dzieci mają po trochę z różnych ról). Ważne jest, ze niezależnie od tego,
                  jaką rolę takie dziecko odgrywa, nie moze być sobą i nie ma
                  zapewnionego "zdrowego" dzieciństwa. Można to pi razy drzwi przełożyć na inne
                  patologie (depresja jednego z rodziców, tyranie, chłód emocjonalny w domu itp.)


                  co to jest 12 kroków, czy to aby nie jakaś sekta? jak patrze na trzezywch
                  > alkoholikow to nie wiem czy czasem nie lepiej sie zapic sie na smierc, ma to
                  > swoj styl przynajmniej, a oni jak roboty sie zachowują. tak wiec czy czasem
                  > doroslym dzieciom mozgow nie piora?

                  Wiesz, tak naprawdę moim zdaniem program dwunastu kroków to wspaniałe
                  narzędzie "trzeźwienia," czy też "zdrowienia" dotyczy to kazdej
                  choroby/syndromu - alkoholizmu, narkomanii, DDA/DDD, depresji (są grupy
                  anonimowych depresantów). Tyle, że we wszytskim trzeba zachowac zdrowy umiar.
                  Dzieciom mózgów nie piorą, bo grupy działające w oparciu o 12 kroków to grupy
                  samopomocowe, gdzie nie ma terapeuty, lub innego "zawodowego pracza" mózgów.
                  Poza tym nikt nic nie musi, nie ma żadnych zobowiązań, zapisów, obowiązku
                  zabierania głosu itp. Do takiej wspólnoty AA, czy DDA wstępuje się tylko raz,
                  jedynym warunkiem przynależności jest chęć zdrowienia (zaprzestania
                  picia/brania, czy wyjścia ze współuzależnienia). Można uczestniczyć w mitingach
                  często, mozna rzadziej, jak się chce, jaką się czuje potrzebę. Nikt nikogo do
                  niczego nie naklania, nie zmusza. Oczywiscie jak komuś nie odpowiada taka
                  forma "zdrowienia" moze poprzestać na samej terapii, ale np. terapie dla
                  trzeźwiejących alkoholików w większosci pokrywają się z pierwszymi trzema
                  krokami (uznanie bezsilności wobec alkoholu, uznanie, ze siła większa (Bóg,
                  grupa terapeutyczna) moze pomóc w przyjściu do zdrowia, postanowienie "poddania
                  się" sile wyzszej - chodzi o to, aby przestać ulegać ciągłemu złudzeniu, ze
                  wszystko powinniśmy mieć pod kontrolą, co jest cechą wspólną każdego
                  uzależnienia/współuzależnienia (podczas gdy tak naprawdę wiele rzeczy jest od
                  nas niezależnych, nie mamy na nie wpływu).

                  Mam nadzieję, ze nie bylo zbyt chaotycznie :).
                  • maliana Re: Polecam książkę 19.08.06, 15:29
                    "Leczenie uzależnionego umysłu" autor: Lee Jampolsky, ja mam wydanie z 2004 r,
                    wyd: J. Santorski & Co., www.jsantorski.pl . Kupiłam ją na stoisku w Forcie
                    Wola w Wawie na tzw. taniej książce. Jampolsky jest psychologiem
                    i "trzeźwiejącym" narkomanem. Tezą książki jest : "Jeżeli wziąć pod uwagę
                    mechanizm uzależnienia, a nie jego przedmiot, to mało kto z nas jest prawdziwie
                    wolny" - można się przecież uzależnic od wszystkiego, od akceptacji, od
                    sukcesów, od pieniędzy, od innych osób (vide: "nie mogę bez niego żyć"), nie
                    tylko zaś od środków odurzających czy fajek....
                    • euforyk Re: Polecam książkę 19.08.06, 20:16
                      ladnie sie rozpisalas, dziekuje za informacje.
                      • maliana Re: Polecam książkę 19.08.06, 20:20
                        Starałam się... jak to DDA ;P. Bardzo proszę, polecam się.
    • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 14:01
      Mask wypisałem kilka punktów. Zastanawiające, ze sa podobne do twoich rad,
      tylko, ze psychologowie uwazaja to za patologie i ze jest to kierowane lekiem, a
      ty wrecz przeciwnie radzisz tak postepować i uwazasz sie za wolnego od lęku.
      ciekawe...


      "Cechy charakterystyczne dla osób z syndromem DDA

      Lęk przed utratą kontroli

      * staram się nie reagować zbyt emocjonalnie
      * lubie kiedy wszystko jest na swoim miejscu
      * czuję się zaniepokojony, kiedy mam świadomość, że nie panuję nad wszystkim
      * czułbym się znacznie lepiej, gdybym miał większy wpływ na to, co się dzieje
      * ktoś w mojej rodzinie nie panował nad sobą
      * w mojej rodzinie miała miejsce przemoc fizyczna
      * w mojej rodzinie chaos wybuchał zupełnie niespodziewanie

      Lęk przed uczuciami

      * trudno mi wyrażać uczucia
      * często nie jestem świadom swoich uczuć
      * czasami myślę, że uczucia są wyłącznie ciężarem
      * przeraża mnie, czego mógłbym się dowiedzieć, gdybym pozwolił sobie na
      jakiekolwiek uczucia
      * w mojej rodzinie nie należało wyrażać uczuć takich jak: wina, skrucha,
      wstyd, lęk, radość, ból, miłość, złość, smutek

      Lęk przed konfliktem

      * jeśli pojawia się konflikt, staram się rozładować sytuację
      * uważam, że konflikty są czymś złym i prowadzą do przemocy
      * za wszelką cenę staram się uniknąć konfliktu, dostosowuję się, zmieniam plany
      * konflikt w mojej rodzinie oznaczał przemoc
      * konflikt oznaczał, że ktoś się na kogoś wydzierał
      * w mojej rodzinie konflikt oznaczał, że ktoś mógł mnie opuścić
      fizycznie/emocjonalnie
      • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 14:05
        www.dda.ite.pl/index.php?autodiagnozadda
        • martwoj Re: Macie to? 19.08.06, 14:15
          też jest DDA niestety
          • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 14:24
            pare innych punktów by na to wskazywało.
            • sneeper Re: Macie to? 19.08.06, 14:28
              tej eutanazji nikt nie może dokonac,(
              nie zyje, nawet się nie urodzil, a taki zdolny specjalista...
      • insana Mask... 20.08.06, 02:24
        ...taa, forumowy zaMaskowany bohater...
        zawsze balam sie ludzi zapewniających ze promienieją dobrocią i miloscia...moze dlatego ze moj dom był z zewnatrz odpicowanym pałacykiem, a w srodku wszystko gniło :/
        a tatus-przykładny_zywiciel_rodziny-powszechnie_szanowany_obywatel-to_nic_ze_alkoholik urządzał rodzince zabawy w pole minowe, nigdy nie wiadomo kiedy pierdyknie i czy tym razem "pojdzie" rączka, nozka czy moze tylko paluszek
        czlowiek ma niestety i ta drugą ciemną strone, a najgorzej gdy nieuswiadomione/spychane do podswiadomosci negatywne emocje wybuchają w najmniej spodziewanym momencie, nieadekwatnie do sytuacji!
    • lucyna_n Re: Macie to? 19.08.06, 15:40
      z tej ankiety wynika że mam
      no i?
    • eizo1 Re: Macie to? 19.08.06, 16:34
      co ma do tego sex oralny?
      jakoś tego nie widze
      może parye od złej strony?
      • anatemka Re: Macie to? 19.08.06, 17:48
        bzdury jakieś. Za długie żeby przeczytać. Może jutro.
        • anatemka Re: Macie to? 19.08.06, 19:30
          jednak przeczytałam. bzdury kompletne.
          • euforyk Re: Macie to? 19.08.06, 20:11
            taki worek do ktorego wszystko można wrzucić. po prostu niedojrzalość.
            • sneeper Re: już cie milicja z husteczkami goni 19.08.06, 20:28
              idzie psychol zjarany prochami
              pogotowie go goni ulicami


              • sneeper Re: idzie wujek,niesie nowe szachy 19.08.06, 20:33
                krople do nosa -nie masz papierosa ?
      • na_fe Re: Macie to? 19.08.06, 22:52
        eizo1 napisał:

        > co ma do tego sex oralny?
        > jakoś tego nie widze
        > może parye od złej strony?

        symbolizuje fazę oralną( jednakie ssaniu piersi) w etapie rozwoju człowieka.
        znaczy, że braki wywodzące się z tego okresu >> i ciągła zależność od 'matki,
        tym samym.

        n_f
        • eizo1 Re: Macie to? 19.08.06, 23:20
          łał
          • na_fe Re: Macie to? 19.08.06, 23:33
            tzn.??
            • eizo1 Re: Macie to? 19.08.06, 23:40
              tzn że "łał" czyli nie spodziewałem sie takiego wyjaśnienia


              ale jaki to ma wpływ na bycie DDD przecież toże ktoś lubi
              "machnąć jęzorem" nie oznacza że trzeba go leczyć
              jeśli ktoś lubi sie prytulać bo w dzieciństwie był żadko przytulany
              to nie znaczy że jest chory i powinien sie wyrać na psychoterapie
              • na_fe Re: Macie to? 19.08.06, 23:57
                > ale jaki to ma wpływ na bycie DDD przecież toże ktoś lubi
                > "machnąć jęzorem" nie oznacza że trzeba go leczyć


                to tylko jeden z symptomów.
                obżarstwo zaraz po nim albo trzymanie palca w ustach, taki odruch.

                tego się nie leczy, to mogą być objawy czegoś.

                n_f
                • eizo1 Re: Macie to? 20.08.06, 00:04
                  ok jak nie leczy

                  ale pozostaje pytanie czy to nie jest powiązywanie pewnych spraw na siłe
                  przez psychoterapełtów przeciez to jest nie do udowodnienia
                  nie ma żadnych badań
                  nie wiadoo czy odsetek ludzi z takimi odchyłami jest wyzszy niż u ludzi któży mieli "prawidłowy" konakt w tym okresie do gainetów trafiają tylko ludzie z problemami
                  gdby przebadać pozostałych
                  • na_fe Re: Macie to? 20.08.06, 00:09
                    wiesz, to chodzi raczej o obsesję, o sprawy nie mieszczące się w normie,
                    w rozumieniu samego pacjenta, nawet.
                    a przynajmniej ruszającego' ten temat.

                    n_f
                    • eizo1 Re: Macie to? 20.08.06, 00:20
                      obsesja
                      no ale jaki procent ddd ma osesje na punkcie sexu oralnego???
                      to jest pewnie 2-5%
                      raczej jakiś sławny świrolog dostrzegł tką zależnść zwiększony odzetek lubiacych takie zabawy i to wszystko

                      łatwo jest napisać poradik do autogiagnozy i umieśćić w internecie

                      ae z drygiej trony co ja tam wiem
                      • na_fe Re: Macie to? 20.08.06, 00:26
                        może 'obsesja', to niezbyt szczęśliwe określenie, rzeczywiście.
                        wróć!
                        >>> preferencje ze szczególnym wskazaniem na...


                        n_f
                        • eizo1 Re: Macie to? 20.08.06, 00:36
                          to nic ni zmienia jeśli chodzi o stawianie diagnozy
                          • na_fe Re: Macie to? 20.08.06, 00:40
                            bo chodzi tylko o większą potrzebę pakowania do buzi.
                            i tyle w temacie.

                            n_f
                            • eizo1 Re: Macie to? 20.08.06, 00:43
                              tylo niech uważają na migdałki
                              • na_fe Re: Macie to? 20.08.06, 00:57
                                bez obaw,
                                'praktyka czyni mistrza'

                                n_f
                                • eizo1 Re: Macie to? 20.08.06, 01:02
                                  to fakt

                                  a co z tymi co lubią anal??
    • insana Re: Macie to? 20.08.06, 02:28
      12 z 16 na tak
      mam sie juz szykować w ostatnią podroz?
      dedededededededededededededede
      aaaaaaaaaaaaaa
    • dolor Re: I to mamy. 21.08.06, 10:33
      "Dlaczego w takim razie ludzie wierzą w horoskopy? Okazało się
      przy okazji tych badań, że nasze zdolności rozpoznania swojego własnego profilu
      osobowości
      wśród kilku innych są niewielkie. Po prostu nie potrafimy siebie dobrze opisać,
      skłonni jesteśmy się zgodzić, że mamy cechy, których wcale nie mamy. W prawie
      każdym
      opisie czy horoskopie czegoś tam się dopatrzymy."
      Duch "Folklor umysłu".
      • euforyk Re: I to mamy. 21.08.06, 10:35
        bardzo ładnie czujny hermeneuto, ale mnie kiedyś już opisano z zewnatrz bardzo
        podobnie
        • dolor Re: I to mamy. 21.08.06, 18:14
          Z "bardzo podobnie" bardzo trudno się polemizuje. Ale mogę z samą teorią.
          Pierwszych 6 m-cy nie pamięta nikt, więc niech mi ktoś wytłumaczy, czemu np.
          właśnie należyte zaspokoajanie potrzeb w tym czasie nie sprawia, że wszystko
          potem wydaje się gorsze i człek stara się wrócić do jedynego szczęśliwego
          okresu?
          • euforyk Re: I to mamy. 21.08.06, 22:06
            dolor napisał(a):

            > Z "bardzo podobnie" bardzo trudno się polemizuje

            no tak, a ty przeciez koniecznie musisz polemizować


            > Pierwszych 6 m-cy nie pamięta nikt, więc niech mi ktoś wytłumaczy, czemu np.
            > właśnie należyte zaspokoajanie potrzeb w tym czasie nie sprawia, że wszystko
            > potem wydaje się gorsze i człek stara się wrócić do jedynego szczęśliwego
            > okresu?

            a jak ma wrócić? zreszta wraca sie raczej chyba do potrzeb niezaspokojonych a
            nie zaspokojonych.
            • dolor Re: I to mamy. 22.08.06, 11:56
              euforyk napisał:


              > no tak, a ty przeciez koniecznie musisz polemizować
              >
              Polemika to rozrywka idealna dla cierpiącego na depresję: gdy przegrywasz,
              zyskujesz więcej.

              > a jak ma wrócić? zreszta wraca sie raczej chyba do potrzeb niezaspokojonych a
              > nie zaspokojonych.

              Wrócić nie może, ale szuka się raczej powrotu chwil szczęścia, niż jego braku.
              Więc z głównego założenia tej teorii równie dobrze można wysnuć wiosek: im
              paskudniejszy pierwszy okres, tym prędzej dziecko chce dorosnąć. Porównaj
              maminsynka ze Spartaninem.
              • euforyk Re: I to mamy. 22.08.06, 12:45
                > Wrócić nie może, ale szuka się raczej powrotu chwil szczęścia

                ale z czasem pojawiaja sie nowe potrzeby. i szczescie polega na ich konkretnym
                zaspokojeniu, a nie na ciagnieciu do abstrakcyjnego stanu zaspokojenia, ktorego
                w dodatku sie nie pamieta.

                > Wrócić nie może, ale szuka się raczej powrotu chwil szczęścia, niż jego braku.
                > Więc z głównego założenia tej teorii równie dobrze można wysnuć wiosek: im
                > paskudniejszy pierwszy okres, tym prędzej dziecko chce dorosnąć.

                wniosek mozesz wysuwac dowolny jaki ci sie podoba.

                a co to znaczy dorosnać?

                przeciez akurat duza czesc doroslych dzieci alkoholikow ma wieksze poczucie
                odpowiedzialnosci niz inni ludzie, maja bardzo powazny stosunek do zycia - sa to
                cechy bardziej przypisywane doroslym niz dzieciom, a jednak mowi sie o nich
                dorosle dzieci.

                a mamisynstwo nie jest efektem rajskiego dziecinstwa z ktorego nie chce sie
                wyrastac, tylko tez wynika z niezaspokojonych jakis potrzeb.
                • dolor Re: I to mamy. 22.08.06, 15:02
                  euforyk napisał:

                  > wniosek mozesz wysuwac dowolny jaki ci sie podoba.

                  Jeśli z tych samych przesłanek można wysnuć sprzeczne wnioski, to rozumowanie
                  niewiele warte.

                  > a co to znaczy dorosnać?
                  >
                  Ha, definiujemy? Dla mnie to byłoby wzięcie świadomej odpowiedzialności za
                  własne czyny, bez zrzucania jej na dzieciństwo, społeczeństwo, bogów czy
                  wszechwiedzących psychoterapeutów.

                  > przeciez akurat duza czesc doroslych dzieci alkoholikow ma wieksze poczucie
                  > odpowiedzialnosci niz inni ludzie, maja bardzo powazny stosunek do zycia - sa
                  >to cechy bardziej przypisywane doroslym niz dzieciom, a jednak mowi sie o nich
                  > dorosle dzieci.

                  Więc może powinno się mówić o dorosłych, którzy byli dziećmi alkoholików?
                  >
                  > a mamisynstwo nie jest efektem rajskiego dziecinstwa z ktorego nie chce sie
                  > wyrastac, tylko tez wynika z niezaspokojonych jakis potrzeb.

                  Każdy ma jakieś niezaspokojone potrzeby. Każda rodzina ma jakieś cechy
                  dysfunkcjonalnej. Ale u maminsynka trudno się dopatrzeć przyczyn tych zaburzeń
                  w pierwszym okresie życia, a mogę się założyć, że test zaliczyłby na 14 (bez
                  seksu oralnego...)
                  • euforyk Re: I to mamy. 22.08.06, 16:54
                    dolor napisał(a):

                    > euforyk napisał:
                    >
                    > > wniosek mozesz wysuwac dowolny jaki ci sie podoba.
                    >
                    > Jeśli z tych samych przesłanek można wysnuć sprzeczne wnioski, to rozumowanie
                    > niewiele warte.


                    wnioskujesz, wiec myslisz. myslisz, w ramach pewnej interpretacji. nie
                    kwestionowalem tego, ze myslisz, tylko to ze twoja interpretacje jest twoja
                    radosna tworczoscia calkowicie dowolna.



                    > Ha, definiujemy? Dla mnie to byłoby wzięcie świadomej odpowiedzialności za
                    > własne czyny, bez zrzucania jej na dzieciństwo, społeczeństwo, bogów czy
                    > wszechwiedzących psychoterapeutów.

                    dlaczego zaniedbanym dzieciom, najbardziej powinno zalezec na odpowiedzialnosci
                    jako drodzei do swego szczescia i odpowiedzialność mialaby byc ich swiadomym
                    wyborem? zreszta, nie wiem dlaczego zaniedbane dzieci mialyby zachowywac sie
                    najbardziej racjonalnie. moze wogole nie dbac o dzieci to wtedy beda postepowac
                    najbardziej odpowiedzialnie?



                    > Więc może powinno się mówić o dorosłych, którzy byli dziećmi alkoholików?

                    no wlasnie nie zabardzo te osoby czuja sie dorosle. i to jest sfera faktow, a
                    nie spekulacji.

                    > Każdy ma jakieś niezaspokojone potrzeby. Każda rodzina ma jakieś cechy
                    > dysfunkcjonalnej. Ale u maminsynka trudno się dopatrzeć przyczyn tych zaburzeń
                    > w pierwszym okresie życia, a mogę się założyć, że test zaliczyłby na 14 (bez
                    > seksu oralnego...)

                    pierwsze dwa zdania zgadzaja sie calkiem z wklejona strona. a skad wiesz, ze
                    trudno sie dopatrzyc u mamisynkow?
                    • dolor Re: I to mamy. 22.08.06, 17:54
                      euforyk napisał:

                      > wnioskujesz, wiec myslisz. myslisz, w ramach pewnej interpretacji. nie
                      > kwestionowalem tego, ze myslisz, tylko to ze twoja interpretacje jest twoja
                      > radosna tworczoscia calkowicie dowolna.
                      >
                      To samo twierdzę o teorii autora artykułu.
                      >

                      > dlaczego zaniedbanym dzieciom, najbardziej powinno zalezec na
                      odpowiedzialnosci
                      > jako drodzei do swego szczescia i odpowiedzialność mialaby byc ich swiadomym
                      > wyborem? zreszta, nie wiem dlaczego zaniedbane dzieci mialyby zachowywac sie
                      > najbardziej racjonalnie. moze wogole nie dbac o dzieci to wtedy beda
                      postepowac
                      > najbardziej odpowiedzialnie?
                      >
                      Nie wiążę świadomego wyboru z dzieciństwem, z dzieciństwem można wiązać tylko
                      wybór nieświadomy. A podejrzewam, że porównanie tych zadbanych i zaniedbanych
                      (nie mówię o skrajnościach) wyszłoby podobnie.
                      >
                      > no wlasnie nie zabardzo te osoby czuja sie dorosle. i to jest sfera faktow, a
                      > nie spekulacji.

                      Przyznam - nie wiem, jak się czują, ale biorę pod uwagę możliwość, że ktoś im
                      wmawia, jak się czuć mają.
                      >
                      > > Każdy ma jakieś niezaspokojone potrzeby. Każda rodzina ma jakieś cechy
                      > > dysfunkcjonalnej. Ale u maminsynka trudno się dopatrzeć przyczyn tych zab
                      > urzeń> w pierwszym okresie życia, a mogę się założyć, że test zaliczyłby na >
                      >14 (bez seksu oralnego...)
                      >
                      > pierwsze dwa zdania zgadzaja sie calkiem z wklejona strona.

                      Jeśli tak - nie byłoby zdrowych, łącznie z autorami teorii.

                      a skad wiesz, ze
                      > trudno sie dopatrzyc u mamisynkow?

                      Bo nadopiekuńczość nie mieści się w kategorii zaniedbań.
                      • euforyk Re: I to mamy. 22.08.06, 18:33
                        > euforyk napisał:
                        >
                        > > wnioskujesz, wiec myslisz. myslisz, w ramach pewnej interpretacji. nie
                        > > kwestionowalem tego, ze myslisz, tylko to ze twoja interpretacje jest two
                        > ja
                        > > radosna tworczoscia calkowicie dowolna.
                        > >
                        > To samo twierdzę o teorii autora artykułu.


                        w zasadzie, zadnej interpretacji chyba nie było, ja nie doczytałem, ale nie chce
                        mi sie zagladac, zeby sprawdzić. Sam opis i stwierdzenie, ze przyczyny lezea w
                        niezaspokojeniu wczesnych potrzeb. Ale czy autor doszedł do tego metoda
                        spekulacji czy jakis obserwacji tego nie wiem.

                        > Nie wiążę świadomego wyboru z dzieciństwem, z dzieciństwem można wiązać tylko
                        > wybór nieświadomy.

                        no sorry,wiec skad twoja wczesniejsza druga mozliwa interpretacja jak i
                        definicja dorosłości?
                        nieswiadoma chec odpowiedzialnosci - to dosc orginalne.


                        > Przyznam - nie wiem, jak się czują, ale biorę pod uwagę możliwość, że ktoś im
                        > wmawia, jak się czuć mają.

                        sporo masz podejrzeń. oczywiscie nie ma zaburzen osobowosci, wszyscy zyja jak
                        chca i sa szczesliwi, tylko niektorym je sie wmowilo.

                        > Jeśli tak - nie byłoby zdrowych, łącznie z autorami teorii.

                        i to stwierdzil, nie mowil natomiast o chorobie. mogl zalozyc idealny model
                        rozwoju czlowieka, a przyczyny braku optymalnego rozwoju uznac za takie i takie.
                        a sam syndrom dotyczy skrajnosci. przeciez osoba zaburzona to nie ktos
                        zasadniczo z innej planety, tylko z wiekszymi problemami, jesli chodzi o rozwoj.

                        > Bo nadopiekuńczość nie mieści się w kategorii zaniedbań.

                        jakto nie? zreszta czemu mamisynek ma wyrastać koniecznie nadopiekunczosci? jak
                        ktos napisal wczesniej istota terapii uwzglednia osobowosc zalezna ( czyli to co
                        okresla sie mamisynstwem). osoba jest uzalezniona od rodziny przez cale swoje
                        zycie a nadopiekunczosci od rodzicow raczej nie zaznala.



                        • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 12:17
                          Sam opis i stwierdzenie, ze przyczyny lezea w
                          > niezaspokojeniu wczesnych potrzeb. Ale czy autor doszedł do tego metoda
                          > spekulacji czy jakis obserwacji tego nie wiem.

                          Tego nie wie nikt, pewnie nawet sam autor, ja stawiam na spekulację + przejście
                          od kilku szczegółowych przypadków do uogólnienia.
                          >
                          > > Nie wiążę świadomego wyboru z dzieciństwem, z dzieciństwem można wiązać t
                          > ylko
                          > > wybór nieświadomy.
                          >
                          > no sorry,wiec skad twoja wczesniejsza druga mozliwa interpretacja
                          Przykład budowania takich teorii.

                          jak i definicja dorosłości?

                          Definicja kiepska, ale w tym wypadku spójna.

                          > nieswiadoma chec odpowiedzialnosci - to dosc orginalne.
                          >
                          Oryginalne? Zwykłe naśladowanie.

                          > > Przyznam - nie wiem, jak się czują, ale biorę pod uwagę możliwość, że ktoś
                          im wmawia, jak się czuć mają.
                          >
                          > sporo masz podejrzeń. oczywiscie nie ma zaburzen osobowosci, wszyscy zyja jak
                          > chca i sa szczesliwi, tylko niektorym je sie wmowilo.

                          Po Freudzie nic mnie nie zaskoczy.
                          Oczywiście zaburzenia osobowości mają jedną, łatwą do ustalenia przyczynę,
                          tylko ci zaburzeni uparcie nie chcą się dać wyleczyć.
                          >
                          > > Jeśli tak - nie byłoby zdrowych, łącznie z autorami teorii.
                          >
                          > i to stwierdzil, nie mowil natomiast o chorobie. mogl zalozyc idealny model
                          > rozwoju czlowieka, a przyczyny braku optymalnego rozwoju uznac za takie i
                          >takie

                          Jeśli idealny model rozwoju nie istnieje, znaczy że istnieć nie może, a całość
                          jest tylko składową, którą traktuje się jako jedyną przyczynę.
                          > .
                          > a sam syndrom dotyczy skrajnosci. przeciez osoba zaburzona to nie ktos
                          > zasadniczo z innej planety, tylko z wiekszymi problemami, jesli chodzi o
                          rozwoj
                          > .
                          I tylko jako skrajny przypadek można to traktować poważnie, czyli nie reguła, a
                          wyjątek.A dla wyjątków nie wymyśla się psychotestów.

                          > > Bo nadopiekuńczość nie mieści się w kategorii zaniedbań.
                          jakto nie? zreszta czemu mamisynek ma wyrastać koniecznie nadopiekunczosci?

                          Nie sosób mi sobie wyobrazić nadopiekuńczości w pierwszych 6 m-cach. A gdzie ja
                          mówię, że koniecznie musi z tego wyrastać? Mówię: to się zdarza.

                          >jakktos napisal wczesniej istota terapii uwzglednia osobowosc zalezna ( czyli
                          >to c okresla sie mamisynstwem). osoba jest uzalezniona od rodziny przez cale
                          >swoje zycie a nadopiekunczosci od rodzicow raczej nie zaznala.
                          >
                          " Możliwości są tysiące i nie jest ważne, jaką Dorosłe Dziecko gra rolę. Ważne
                          jest to, że nie jest sobą."
                          Takie zdania zawsze budzą moją podejrzliwość. Coś jak: "daj mi człowieka,
                          paragraf się znajdzie".

                          >
                          • euforyk Re: I to mamy. 23.08.06, 12:53
                            > Tego nie wie nikt,

                            ty wiesz

                            > Oczywiście zaburzenia osobowości mają jedną, łatwą do ustalenia przyczynę,
                            > tylko ci zaburzeni uparcie nie chcą się dać wyleczyć.

                            znajomosc przyczyn nie musi sie wiazac ze znajomoscia recepty.



                            > Jeśli idealny model rozwoju nie istnieje, znaczy że istnieć nie może,

                            no i co z tego? na tym polega jego idealność. modele maja to do siebie ze maja
                            byc pomocne przy tlumaczeniu czegos i sa jedynie punktem odniesienia.



                            > I tylko jako skrajny przypadek można to traktować poważnie, czyli nie reguła, a
                            >
                            > wyjątek.A dla wyjątków nie wymyśla się psychotestów.

                            czemu czemu czemu? czemu zaburzeni maja byc jakos ostro odzieleni od niezaburzonych?


                            A gdzie ja
                            >
                            > mówię, że koniecznie musi z tego wyrastać? Mówię: to się zdarza.

                            no wiesz, odpowiedzi dajesz dosc jednoznaczne i raczej ogolne. gdyby dotyczyly
                            niektorych mamisynkow nie byloby zdania "nie miesci sie w kategorii"



                            > " Możliwości są tysiące i nie jest ważne, jaką Dorosłe Dziecko gra rolę. Ważne
                            >
                            > jest to, że nie jest sobą."
                            > Takie zdania zawsze budzą moją podejrzliwość. Coś jak: "daj mi człowieka,
                            > paragraf się znajdzie".

                            i znow podejrzewasz. nie przyszlo do glowy, ze ktos tak moze sie czuc?





                            • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 14:42
                              euforyk napisał:

                              > > Oczywiście zaburzenia osobowości mają jedną, łatwą do ustalenia przyczynę
                              >tylko ci zaburzeni uparcie nie chcą się dać wyleczyć.
                              >
                              > znajomosc przyczyn nie musi sie wiazac ze znajomoscia recepty.

                              Za to zafałszowanie przyczyn znacząco to poznanie recepty utrudnia.
                              >
                              > > Jeśli idealny model rozwoju nie istnieje, znaczy że istnieć nie może,
                              >
                              > no i co z tego? na tym polega jego idealność. modele maja to do siebie ze maja
                              > byc pomocne przy tlumaczeniu czegos i sa jedynie punktem odniesienia.
                              >
                              Wierzysz w idealny model życia? To jak idealny model ewolucji. A tu z fraktala
                              robią sześcian.
                              >
                              > > I tylko jako skrajny przypadek można to traktować poważnie, czyli nie reg
                              > uła, awyjątek.A dla wyjątków nie wymyśla się psychotestów.
                              >
                              > czemu czemu czemu? czemu zaburzeni maja byc jakos ostro odzieleni od
                              niezaburzonych?

                              Żeby był problem.
                              >
                              > A gdzie ja mówię, że koniecznie musi z tego wyrastać? Mówię: to się zdarza.
                              >
                              > no wiesz, odpowiedzi dajesz dosc jednoznaczne i raczej ogolne. gdyby dotyczyly
                              > niektorych mamisynkow nie byloby zdania "nie miesci sie w kategorii"
                              >
                              Masz rację. Nie wiem, czy każdy, wiem, że niektórzy. W tym kontekście
                              wystarczy.
                              >
                              > > Takie zdania zawsze budzą moją podejrzliwość. Coś jak: "daj mi człowieka,
                              > > paragraf się znajdzie".
                              >
                              > i znow podejrzewasz. nie przyszlo do glowy, ze ktos tak moze sie czuc?

                              Nawet przyszło. Tylko razem z wątpliwością, czy ma to związek z niemowlęctwem,
                              a jeśli tak, to czy wyłącznie.
                              • euforyk Re: I to mamy. 23.08.06, 15:20
                                wiec napisz po prostu , ze masz badania, ktore podwazaja to co jest na tej
                                stronie. a nie bij piany, probujac ja jakos podwazyc w inny sposob.
                                • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 15:28
                                  A masz badania potwierdzające to, co na tej stronie? Dobra, koniec bicia.
                                  • euforyk Re: I to mamy. 23.08.06, 16:00
                                    a czemu mam mieć? jesli podważasz jakąś teorie to chyba ty powinieneś mieć.
                                    • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 16:12
                                      Bo teorię najpierw się udowadnia, potem obala. A co, uważasz może, że ktoś
                                      umieścił w kontrolowanych warunkach setkę dzieci w znormalizowanych,
                                      dysfunkcjonalnych rodzinach i badał efekty? Tu jak z Freudem, takie teorie się
                                      wymyśla.
                                      • euforyk Re: I to mamy. 23.08.06, 16:20

                                        dolor napisał(a):

                                        > Bo teorię najpierw się udowadnia, potem obala.

                                        ale ta strona nie jest poswiecona teorii( pare zdan jest tylko o niemowlectwie,
                                        nawet ich wczesniej nie zauwazylem, zastanawialem sie o czym piszesz jak mowisz
                                        o teorii), tylko symptomom. ty chcesz obalic teorie wiec odeslij do badań.


                                        • euforyk Re: I to mamy. 23.08.06, 16:24
                                          zreszta na dobra sprawe teorie mozna obalic, udowodnic ja do konca nie mozna.
                                        • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 16:33
                                          euforyk napisał:

                                          > ale ta strona nie jest poswiecona teorii( pare zdan jest tylko o
                                          niemowlectwie,
                                          > nawet ich wczesniej nie zauwazylem, zastanawialem sie o czym piszesz jak
                                          mowisz
                                          > o teorii), tylko symptomom. ty chcesz obalic teorie wiec odeslij do badań.
                                          >
                                          Jeśli symptomy mają być następstwem (a nie np. korelacją) przyczyny - to jest
                                          to teoria. Nie byłaby nią, gdyby napisać: czasem występują takie a takie
                                          objawy, niektórzy nazywają je w ten co ja sposób. Zauważyłeś tam jakieś dowody
                                          na prawdziwość twierdzenia? Na tej samej zasadzie musiałbym udowadniać brak
                                          wpływu czarownic na kwaśnienie mleka. Ciężar dowodu spoczywa na autorze, gdy
                                          teoria jest wynikiem spekulacji, spekulacją można ją negować.
                                          • euforyk Re: I to mamy. 23.08.06, 16:38
                                            zrozumiales co napisalem? ta strona nie byla poswiecona teorii. tylko byl test.
                                            w to ze zapewne psychologowie maja teorie dotyczaca dd nie mam zadnych
                                            watpliwosci. i jesli chcesz ja obalic to podaj dowod. masz dowod na to ze wynika
                                            TYLKO I WYLACZNIE ze spekulacji i jest wyssana z palca autora strony?
                                            • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 17:13
                                              1.Test na początku artykułu świadczy o intencji autora.
                                              2.Zarówno rola "fundamentu" - pierwszych 6 m-cy, jak i spora część tekstu jest
                                              mało wiarygodna.
                                              3.Problem DD jest zbyt obszerny, by się nim tu zajmować, za to się nie zabieram.
                                              4.Tak więc nie "Tylko i wyłącznie", lecz głównie.
                                              5.Z zasady to nie sceptyk ma obowiązek jako pierwszy przedstawić dowód.
                                              6.Nie ma możliwości przeprowadzenia takich badań w sposób obiektywny.
                                              7.W przypadku spekulacji można spekulować, dysponuję precedensami.
                                              8.Istotnie mnie trochę poniosło.
                                              9.Ale ten zaułek jest ślepy.
                                              10.Więcej grzechów nie pamiętam.
                      • na_fe Re: I to mamy. 23.08.06, 01:38
                        > Bo nadopiekuńczość nie mieści się w kategorii zaniedbań.


                        mieści się, ponieważ działa wbrew naturalnej potrzebie dziecka do uczenia się
                        samodzielności, poznawania na własną rękę nowych obszarów, zdobywania kontaktów,
                        orientowania się w środowisku.
                        często uczy przez to życia w lęku przed nowym i strachu przed ludźmi.

                        n_f
                        • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 11:22
                          Mówimy o pierwszych 6 m-cach. Tego dotyczy artykuł.
                          • na_fe Re: I to mamy. 23.08.06, 11:41
                            dolor napisał(a):

                            > Mówimy o pierwszych 6 m-cach. Tego dotyczy artykuł.


                            jeśli tak, to pojęcie nadopiekuńczości jest poza tematem.
                            dziecko w okresie natalnym potrzeboje 100% uwagi i zaangażowania.
                            i czasem, to jeszcze za mało a jest to norma.

                            n_f
                      • na_fe Re: I to mamy. 23.08.06, 11:54
                        Twoja pierwsza teza:

                        Nie wiążę świadomego wyboru z dzieciństwem, z dzieciństwem można wiązać tylko
                        > wybór nieświadomy.
                        >

                        i druga:

                        > Przyznam - nie wiem, jak się czują, ale biorę pod uwagę możliwość, że ktoś im
                        > wmawia, jak się czuć mają.

                        przeczą sobie.

                        n_f
                        • dolor Re: I to mamy. 23.08.06, 13:53
                          na_fe napisała:

                          > Twoja pierwsza teza:
                          >
                          > Nie wiążę świadomego wyboru z dzieciństwem, z dzieciństwem można wiązać tylko
                          > > wybór nieświadomy.
                          > >
                          >
                          > i druga:
                          >
                          > > Przyznam - nie wiem, jak się czują, ale biorę pod uwagę możliwość, że kto
                          > ś im wmawia, jak się czuć mają.
                          >
                          > przeczą sobie.

                          Tylko przy założeniu, że osoba uznawana za dorosłą podejmuje wyłącznie słuszne
                          i wyłącznie świadome wybory.
                          Uwaga słuszna, wskazuje na kiepskie uproszczenie przy definiowaniu dorosłości.
                          Mea culpa.
    • zoltanek Re: Macie to? 22.08.06, 19:10
      a ja mam DVD
    • insana Do Dolora 23.08.06, 01:01
      Zapętliłes sie strasznie w swoim namiętnym teoretyzowaniu, a im bardziej analizujesz i rozkładasz na czynniki pierwsze tym bardziej oddalasz sie od sedna sprawy!

      W zasadzie Twoje wywody trafnie podsumował Euforyk w jednym zdanku:

      "wnioskujesz, wiec myslisz. myslisz, w ramach pewnej interpretacji (...) twoja interpretacje jest twoja radosna tworczoscia calkowicie dowolna"

      Pewnie ta zlinkowana teoria o dorosłych dzieciach jest podkoloryzowana i troche naciagana, ale Ty brniesz dalej i zaprzeczasz FAKTOM, ze wzrastanie w rodzinie dysfunkcyjnej nie wpływa na problemy w dorosłym zyciu. Tak, faktom, bo psychologia to tez nauka empiryczna opierająca się na roznych metodach eksperymentalnych i teorie powstają na podstawie wieloletnich badań ( upraszczając: umieszczenie organizmu w takim a nie innym srodowisku przez pewien okres wywołuje takie a nie inne reakcje,ktore sa utrwalane w roznym stopniu, wynik oczywiscie uśredniony). Stąd pozniej cała ta zabawa w rożniste terapie zeby te patterny odkręcić!
      Piszesz, ze dorosłosc polega na swiadomej odpowiedzialnosci za własne czyny. JASNE, pełna zgoda, tylko ze w rodzinie dysfunkcyjnej mają miejsce pewne mechanizmy, ktore zaburzają prawidłowy proces dojrzewania!!!!!!
      Poczytaj troche o DDA czy DDD, sieroctwie społecznym itp. , zresztą Maliana podała duzo info na ten temat w kilku postach powyzej.
      • insana a i jeszcze 23.08.06, 01:13
        Nie wiem czy akurat pierwsze 6 mies., rok czy dwa są kluczowe w rozwoju, ale jest naukowo potwierdzone, ze do 3 roku zycia zachodzą największe i najszybsze zmiany i dziecko chłonie wszystko jak gąbka (polecam świetny dokument BBC "The human body").
      • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 11:46
        insana napisała:

        > Zapętliłes sie strasznie w swoim namiętnym teoretyzowaniu, a im bardziej
        analizujesz i rozkładasz na czynniki pierwsze tym bardziej oddalasz sie od
        sedna sprawy!

        Sedno sprawy: uogólnienia. Czasem się sprawdza, czasem nie, nigdy nie jest
        wystarczającym powodem.
        >
        > W zasadzie Twoje wywody trafnie podsumował Euforyk w jednym zdanku:
        >
        > "wnioskujesz, wiec myslisz. myslisz, w ramach pewnej interpretacji (...)
        twoja interpretacje jest twoja radosna tworczoscia calkowicie dowolna"

        To można powiedzieć o każdym, kto myśli. Proponujesz bezmyślność?
        >
        > Pewnie ta zlinkowana teoria o dorosłych dzieciach jest podkoloryzowana i
        troche naciagana,

        Trochę? Ona daje proste wyjaśnienie skomplikowanej sprawy. A ja mogę takich
        wyjaśnień wyprodukować kilkanaście, wszystkie równie błędne.

        ale Ty brniesz dalej i zaprzeczasz FAKTOM, ze wzrastanie w rodzinie
        > dysfunkcyjnej nie wpływa na problemy w dorosłym zyciu.

        Temu nigdzie nie zaprzeczyłem, jedyne zastrzeżenie: nie zawsze szkodzi. Wpływ
        ma jeszcze wiele innych czynników. Tu całkowicie zignorowanych.

        > Tak, faktom, bo psychologia to tez nauka empiryczna opierająca się na
        roznych metodach eksperymentalnych i teorie powstają na podstawie wieloletnich
        badań ( upraszczając: umieszczenie organizmu w takim a nie innym srodowisku
        przez pewien okres wywołuje takie a nie inne reakcje,ktore sa utrwalane w
        roznym stopniu, wynik oczywiscie uśredniony).

        Empirycznie to się umieszcza myszki, nie ludzi. Nawet myszki się różnią, im
        większy mózg, tym większe różnice osobnicze. Z pośród wielu drobiazgów na uwagę
        zasługują choćby geny. A od efektu eksperymentatora psychlodzy też wolni nie są.

        >Stąd pozniej cała ta zabawa w rożniste terapie zeby te patterny odkręcić!

        Szczęście, że istnieje placebo, dzięki temu terapie działają, gdy teorie dawno
        upadły.


        > Piszesz, ze dorosłosc polega na swiadomej odpowiedzialnosci za własne czyny.

        To jedyne uproszczenie, które z braku pomysłu popełniłem.
        J
        > ASNE, pełna zgoda, tylko ze w rodzinie dysfunkcyjnej mają miejsce pewne
        mechanizmy, ktore zaburzają prawidłowy proces dojrzewania!!!!!!

        Nieprawidłowy proces dojrzewania nie wyklucza możliwości osiągnięcia
        dojrzałości. Przynajmniej w praktyce.

        > Poczytaj troche o DDA czy DDD, sieroctwie społecznym itp. , zresztą Maliana
        podała duzo info na ten temat w kilku postach powyzej.

        Cóż, trochę poczytałem, bynajmniej też nie twierdzę, że takie syndromy nie
        istnieją, tylko zauważam pokusę, by wszystko tym tłumaczyć. A ten artykuł jest
        tego kwintesencją.
        • euforyk Re: Do Dolora 23.08.06, 11:55
          > To można powiedzieć o każdym, kto myśli.

          ale najbardziej o polemicznym krytyku
          • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 12:28
            euforyk napisał:

            > ale najbardziej o polemicznym krytyku

            A tak, przecież jest :
            16. Czy często bywasz łatwowierny? Czy często akceptujesz opinie innych ludzi
            i „kupujesz je w ciemno”, bez przemyślenia?
            • euforyk Re: Do Dolora 23.08.06, 12:56
              jest tez punkt

              3. Czy trudno przychodzi ci zaufać innym? Czy czujesz, że zawsze musisz ich
              kontrolować?
              • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 13:15
                No tak. Któryś musi trafić.
                • euforyk Re: Do Dolora 23.08.06, 13:18
                  to co zalapales sie?
                  • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 13:46
                    Kontrolować nie mam zamiaru, dokąd przy mnie nie manipulują. A z tym zaufaniem?
                    He he,jak to ja, musiałbym uściślić "trudno".
                    • euforyk Re: Do Dolora 23.08.06, 13:49
                      a czesto masz uczucie ze przy tobie manipuluja?
                      • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 13:59
                        Niestety rzadko, ostatnio gdy niejaka rochery usiłowała mi wmawiać gruszki na
                        wierzbie przeanalizowawszy mnie na podstawie kilku zdań na forum. Na paranoję
                        chyba się tego nie uzbiera.
                        • euforyk Re: Do Dolora 23.08.06, 14:03
                          a czemu odrazu skojarzylo ci sie to z paranoja?
                          • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 14:07
                            Bo uczucie, że przy kimś często manipulują, zawsze mi się z paranoją kojarzy, a
                            nie z maciarewiczowską przenikliwością.
                            • euforyk Re: Do Dolora 23.08.06, 15:22
                              a jak manipuluja z toba w tym watku, co przenikliwie dostrzegasz?
                              • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 15:27
                                Nic groźnego. Może ucierpię nieco, ale wyjdę mniej głupi.
        • na_fe Re: Do Dolora 23.08.06, 12:30
          > ale Ty brniesz dalej i zaprzeczasz FAKTOM, ze wzrastanie w rodzinie
          > > dysfunkcyjnej nie wpływa na problemy w dorosłym zyciu.
          >
          > Temu nigdzie nie zaprzeczyłem, jedyne zastrzeżenie: nie zawsze szkodzi. Wpływ
          > ma jeszcze wiele innych czynników. Tu całkowicie zignorowanych.

          podaj przykład jakiejś dysfunkcji, która nieprzerobiona, zaowocowała czymś pięknym.

          > Nieprawidłowy proces dojrzewania nie wyklucza możliwości osiągnięcia
          > dojrzałości. Przynajmniej w praktyce.
          >

          oczywiście, więcej>> może stwarzać możliwości[kierunki] rozwoju.


          > Cóż, trochę poczytałem, bynajmniej też nie twierdzę, że takie syndromy nie
          > istnieją, tylko zauważam pokusę, by wszystko tym tłumaczyć. A ten artykuł jest
          > tego kwintesencją.
          >


          teorie nie powstają tylko po to aby coś nimi tłumaczyć,
          tworzą bazę wyjściową dla rozwoju nauki, metody itd.

          n_f
          • dolor Re: Do Dolora 23.08.06, 13:37
            na_fe napisała:

            > podaj przykład jakiejś dysfunkcji, która nieprzerobiona, zaowocowała czymś
            pięknym.

            Na poparcie tezy o "pięknym owocowaniu", której nie wysuwałem? Nie mam odruchu
            ssania z palca.

            > teorie nie powstają tylko po to aby coś nimi tłumaczyć,
            > tworzą bazę wyjściową dla rozwoju nauki, metody itd.
            >
            Cel powstawania teorii jest często szczytny. Ale ślepe ich akceptowanie
            sprawia, że te fałszywe tylko ten rozwój hamują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka