Dodaj do ulubionych

Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-(

04.12.06, 12:09
Właśnie się umówiłam do poradni zdrowia psychicznego. Czuję się jakbym poniosła największą klęskę w swoim życiu. Boję się tam pójść, boję się też nie pójść. Wstydzę się przed samą sobą.
Zawiodłam już wszystkich bliskich. Mąż już we mnie nie wierzy, dzieci boją się moich wybuchów...Jestem już totalnym dnem...
Nie potrafię sobie radzić z negatywnymi emocjami, złoszczę się , wpadam w histerie, ciągle stwarzam nowe problemy, we wszystkim i wszystkich widzę coś złego.
Mam wrażenie, że mnie już nie da się zmienić...
Wiecie co jest najgorsze, że już niekomu nie jestem taka potrzebna. Mój mąż wczoraj powiedział, że gdyby mnie nie było to ze wszystkim by sobie dał radę.
Tak strasznie kocham swoją rodzinę... to dla nich jeszcze chcę walczyć, choć czasem myślę, że może rzeczywiście byłoby lepiej żeby mnie nie było.
Boję się...
Obserwuj wątek
    • atom1001 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 04.12.06, 14:09
      Bardzo dobrze zrobilas, ze umowilas sie na wizyte. Nie daj sie tylko odeslac z
      kwitkiem (nie mowie, ze od razu musisz wyjsc z recepta na leki). Moim zdaniem
      powinnas poszukac terapii (grupowej lub indywidualnej). Moze uda Ci sie
      panstwowo, moze trzeba bedzie prywatnie - po prostu zorientuj sie jaka jest
      sytuacja tam gdzie mieszkasz. Lekarze zwykle chca sprawe jak najszybciej
      zalatwic dlatego przygotuj sie przed wizyta (wczesniej zastanow sie o czym
      chcesz powiedziec i o co chcesz zapytac). Dobrego terapeuty zwykle trzeba
      szukac bardzo dlugo. Ja dopiero za 4 razem trafilam na osobe, ktora wyciagnela
      mnie z choroby. Mozesz poszukac informacji na tym forum (jest odpowiedni
      watek). Napisalas, ze nikomu nie jestes potrzeba, ale to na pewno nie jest
      prawda. Maz sie pewnie wkurzyl i tak cos strzelil albo mial na mysli prace
      domowe, a Ty to od razu rozciagasz to na cale Twoje zycie. Dla dzieci na pewno
      jestes najwazniejsza na swiecie. Moze Cie troche unikaja, bo jak piszesz,
      jestes wybuchowa, ale to jeszcze nie znaczy, ze lepiej gdyby Cie nie bylo. Ja z
      mama mialam rozne przezycia i nie zawsze postepowala odpowiednio, ale
      skoczylabym za nia w ogien. Idz do lekarza, niczego sie nie boj i nie wstydz.
      To zaden wstyd zle sie czuc i bron Boze nie mysl, ze to Twoja wina.
      • mam100problemow Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 04.12.06, 14:55
        A niby czyja wina?
        Ciągle się czymś usprawiedliwiałam, a to okres, a to ciąża... A to przecież tylko i wyłącznie ja to robię. Zresztą mój mąż próbował uświadomić mi to od dawna.
        Mimo to dzięki z ciepłe słowa choć nie ukrywam, że wolałaby usłyszeć coś podtrzymującego na duchu od mojego męża - najbliższej mi osoby...
    • bszalacha Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 05.12.06, 12:34
      Nie "dla nich" walczysz ale raczej próbujesz ich obciązyć poczuciem winy za
      swoją walkę.Wnioskuję o tym z opisywanej przez Ciebie ich reakcji.Nikt nie chce
      czuc się winny,więc idż do tej poradni,zeby nie mieli Cie dośc.
      • lucyna_n Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 13:31
        o rany....
    • anatemka Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 05.12.06, 12:39
      miałam podobną sytuację. Gdy zaczęłam się leczyć mąż stwierdził: super sa te
      twoje tabletki, jesteś po nich taka milutka:)
      Powodzenia!
      • mam100problemow Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 05.12.06, 12:57
        Cóż ja wolała bym obyć się bez tabletek, bo karmię piersią...
        A sama myśl że miał bym przestać żeby brać jakieś prochy jest dla mnie straszna, jakie poczucie winy ze przeze mnie dziecko jest pozbawione tak ważnej rzeczy.
        A mój mąż...wsztydzę się nawet przed nim tego że muszę iść do tej cholernej poradni, zwłaszcza, że on raczej ma sceptycze podejście do psychologiczno - psychiatrycznych pomocy. Ale wiecie co, nie zostawił mnie z tym. Stara się mnie wesprzeć jak potrafi i nie potępia.
    • mskaiq Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 05.12.06, 12:51
      Twoja wybuchowosc zalezy od stresu a mysle ze masz go bardzo wiele. Najlepszym
      sposobem pozbywania sie stresu to dlugie spacery, uprawianie jakiegos sportu.
      Piszesz ze nie jestes potrzebna Swojej Rodzinie. Mysle ze jestes, czasem ludzie
      w zlosci powiedza cos nie tak, sa zmeczeni czy zniecheceni. Znasz to bo Sama
      potrafic mowic rzeczy ktorych nie powinnas w zloci.
      Ze zloscia, z zalem bo mysle ze ulegasz zalowi nad Soba mozna wygrac. Warunek
      to unikanie krytyki Siebie, unikanie poczucia krzywdy.
      Ja na przyklad nigdy nie czuje sie pokrzywdzony bo do krzywdy dodam zal ktory
      mi przyniesie jeszcze wiecej szkody niz sama krzywda.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • betka30 mask na medycyne 05.12.06, 12:59
        Twoje teorie przeczytane w książkach nie zawsze sprawdzą się w rzeczywistości.
        Czytasz książki psychiartyczne i się wymądrzasz. W kółko to samo żal, krzywda,
        strach, złość czyli rzeczowniki.
        • tristezza Re: mask na medycyne 06.12.06, 15:57
          betka30 napisała:

          >Czytasz książki psychiartyczne i się wymądrzasz.

          kobieto, chyba nigdy nie widzialas na oczy ksiazki psychiatrycznej.
          naprawde wydaje Ci sie, ze tam takie maskopodobne michalki wypisuja?

          na Twoim miejscu zajrzalabym kiedys z czystej ciekawosci
      • mam100problemow Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 05.12.06, 13:03
        Próbuję radzić sobie jak umiem. Spacery, owszem uskuteczniam ( z dziećmi), doświetlam się na solarium, na sport jakoś brakuje czasu...
        Ale jak unikać krytyki siebie? Ja ciągle oceniam w sobie coś negatywnie, a to wygląd, a to jakieś zachowanie, a to jakąś cechę. Nawet jak próbuję pomyśleć o sobie że jestem ok, to czuję się tak jakbym się oszukiwała.
        Po prostu dupa, nie umiem sobie z tym sama poradzić, choć uwierzcie cholernie sie staram...
    • mam100problemow Czego mogę się spodziewać? 06.12.06, 13:29
      • lucyna_n Re: Czego mogę się spodziewać? 06.12.06, 13:36
        jeżeli trafisz na kompetentnego człowieka to możesz się spodziewać że nie będzie z początku łatwo i
        przyjemnie, ale z czasem być może owocnie, jeżeli trafisz na głąba to niestety nie możesz sie niczego
        spodziewać.
        Tak sobei myślę, ciąża, karmienie, czy to aby nie jest związane ze zmianami hormonalnymi? Czy przed
        ciążą też bylaś taka drażliwa i "awanturująca się"? Wiesz,ciąża , poród to jest po prostu rewolucja w
        organizmie, nie każdy przechodzi to łagodnie i bez większych zawirowań.
        Może też po prostu jesteś przemęczona, masz malo, albo wcale czasu dla siebie, denerwujesz sie o
        zdrowie o byt, i stres Cię zjada, a im bardziej próbujesz panować nad sobą tym bardziej wybuchasz.
        Z mężem rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać.
        Życzę Ci jak najszybszego rozwiązania problemu.
    • mam100problemow Czego mogę się spodziewać? 06.12.06, 13:33
      No właśnie, czego mam się spodziewać?
      Jak wygląda pierwsza wizyta w takiej poradni? Wchodzę, dzień dobry, proszę usiąść i co dalej? Mam sama przygotować jakąś mowę, czy zapytają o coś? Ile taka wizyta trwa?
      Jestem przerażona samym faktem, że tam idę, a dodatkowo stresuje mnie myśl, że nie wiem czego się spodziewać.
      I czy wszyscy będą na mnie patrzeć jak na wariata?
      • lucyna_n Re: Czego mogę się spodziewać? 06.12.06, 13:40
        najpierw zapytają o wiek, sytuację rodzinną, takie bardziej statystyczne dane. Oczywiście padnie pytanie z
        jakim problemem przychodzisz. to po prostu zwykła rozmowa o Twoich problemach.
        Czy Ty na ludzi idących do psychologa patrzysz jak na wariatów? jeżeli tak, to czas na zmianę własnej
        mentalności.
        Nie za bardzo rozumiem co Cię tak przeraża?
        • mam100problemow Re: Czego mogę się spodziewać? 06.12.06, 13:49
          "Czy Ty na ludzi idących do psychologa patrzysz jak na wariatów? "
          Absolutnie nie, ale jak dotyczy to mnie to jakoś tak inaczej...
          Ale Twoje pytanie uświadomiło mi, że to naprawdę nic strasznego, to przecież ludzkie...
          To teraz czuję tylko niewielką tremę przed nieznanym.
          • lucyna_n Re: Czego mogę się spodziewać? 06.12.06, 14:17
            W sumie to nawet naturalne, każdy przed pierwszą wizytą u psychologa, czy psychiatry bardzo sie
            stresuje.
            Po prostu pomyśl sobie że idziesz po pomoc w rozwiązaniu swoich problemów, i że czynisz mądrze i
            odpowiedzialnie. Nie wymyślaj scenariuszy, ani mów powitalnych, po prostu idź i powiedz co Cię gryzie.
    • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 14:40
      też się zacznę zaraz żalić...

      życie to tylko wybory i tyle... i nie ma gdzie się spieszyć wcale a wcale!!!

      ale ja juz nie chce zyc
      • dolor Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 14:53
        > też się zacznę zaraz żalić...

        Ale nie obcym ludziom. Nam się żalisz codziennie.
        • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 14:59
          Wcale dolor nie codziennie ... nie oszukuj...

          życie człeksobie uklada od 20-30 ja mam teraz 29 :( i NIC wielkie brzydkie
          NIC... więc czas skonczyć tę farsę...

          • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 15:01
            jesu ale mi źle... mam w sobie ten paskudny żal. że zawaliłam życie,..a raczej
            dałam je sobie zawalić...
          • dolor Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 15:04
            Może i nie codziennie, ale często.
            Życie człowiek sobie układa od momentu, gdy jego umysł zaczyna funkcjonować w
            25%, do momentu, gdy przestaje pracować przynajmniej w 25% (+ - 25%).
            • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 15:08
              że co prosze?
              a skad te obliczonka? zreszta i tak nie bardzo rozumiem jak mozna obliczyc 25%
              funkcjonowania mozgu ? a ile to 100% w takim razie?
              • dolor Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 15:24
                jak to skąd? Z pewnego źródła: sam to przed chwilą wymyśliłem, ale teoria nie
                gorsza niż Twoja, z której wynika, że 30-latek ma już wszystko ułożone.
                • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 15:36
                  oj gorsza, gorsza...

                  ja juz nic sobie nie ułoże... alurat jeśli nie ma się w sobie wiary to nic i
                  nikt nie da rady... "i tak bede leżał..."

                  poza tym dolor... jak masz tam gdzieś jakiegos piesia to podrzuć...

                  znalazłam niedawno stronke wnecie o tym e obcieli papugom żako pazurki?:(((
                  żeby nie kaleczyły ludzie:( co za "mądrośc ludzka"
                  • tristezza Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 16:23
                    poza tym dolor... jak masz tam gdzieś jakiegos piesia to podrzuć...

                    sadzisz Olu, ze lek.wet para sie dystrybucja psow?
                    jesli dobrze pamietam jestes z warszawy

                    www.psy.warszawa.pl/
                    • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 16:26
                      nie wiem czy On się jeszcze para... może para-fina
                      • tristezza Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 16:36
                        chyba niepotrzebnie sie wtracilam. przepraszam
                        najwyrazniej chodzi Ci o Dolora nie o piesia
                        • ollaboga77 Re: Cóż, pozostało żalić się obcym ludziom... :-( 06.12.06, 16:38
                          nie spoko... już mi nie chodzi o facetów... zresztą fajne przyjazne kobiety są
                          cenniejsze
    • ollaboga77 jak żyć? 06.12.06, 16:56
      myśleliscie kiedyś o tym jak chcieliscie żyć?

      bo ja to najlepiejmw jakiejs grupie... sama nie lubie... bo troche nudnawo musi
      być akcja!!

      a ten swiat to jaki poroniony jest ja chce żyć we wspólnocie a nie sama tylk
      nie koscielnej!!
      • dolor Re: jak żyć? 06.12.06, 17:40
        Świetnie trafiłaś, to forum ekspertów w sztuce życia.
        Proponuję więzienie lub harem.
        • ollaboga77 Re: jak żyć? 06.12.06, 18:06
          haha.......... ani wiezienie ani harem ani mąż mormon!!

          Jeno moj MIchałek i spoko...... dalej niczego nie ma i nie będzie...
          • abasia471 Re: jak żyć? 06.12.06, 22:36
            Olla, znowu lecisz starą płytą. Z tego co piszesz wynika, że powinnaś wziąść
            już miarę na trumnę i przygotować pogrzebową kieckę i wydrukować nekrologi,
            żeby Twój Michałek nie przeoczył, żeś zeszła. Przykro mi, że Ci się nie udało,
            ale jak patrzę, co sama na własne życzenie robisz ze swoim życiem, to krew mnie
            zalewa. Długo jeszcze masz zamiar tak żyć?
            • ollaboga77 Re: jak żyć? 06.12.06, 22:39
              niestety nie umiem sobie wybaczyć, że straciłam jakieś 8lat na nie to co ważne!
              Ale też On mi w tym bardzo pomógł :--(((

              wyobrażasz sobie by iść przez życie samej? BO ja wogole....

              • abasia471 Re: jak żyć? 07.12.06, 12:30
                ollaboga77 napisała:

                > niestety nie umiem sobie wybaczyć, że straciłam jakieś 8lat na nie to co
                ważne!

                A teraz tracisz dalej, bo zamiast żyć przeżuwasz i międlisz trudne sytuacje.

                > wyobrażasz sobie by iść przez życie samej? BO ja wogole....

                A dlaczego zakładasz, że zawsze będziesz sama? Jeżeli odwrócisz głowę i
                zaczniesz w koncu patrzeć przed siebie, to masz szansę kogoś wypatrzeć.
                • dywersanepid Re: jak żyć? 07.12.06, 13:47

                  CZłOWIEK JEST OSOBA,
                  inaczej mówi się persona

                  człowiek jest tjemnicą
                  ale w miare postępu czasów
                  tajemnica będzie coraz bardziej ujawniana

                  Osobą
                  człowiek jest zawsze
                  CZOWIEK JEST OSOBą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka