Dodaj do ulubionych

masa krytyczna

04.01.07, 23:32
Zamykam sie w sobie. Lezalem na lozku i przed oczyma ukazywaly mi sie rozne
sytuacje z przeszlosci. Po tym co zobaczylem, tak bardzo rozczarowalem sie
soba, ze nienawidze juz siebie. Nienawidze, tego jak wygladam i tego, ze nie
moge tego zmienic. Nienawidze tego jaki jestem, swoich reakcji, glupoty i
niedojrzalosci. Nienawidze siebie tak bardzo, ze nie chce juz byc. Czuje sie
tak cholernie przegrany, ze nikt i nic nie jest juz w stanie tego naprawic.
Nienawidze w sobie tego, ze nie potrafie wyrazac uczuc, ze nie jestem otwarty,
a czasem poprostu zimny jak kamien, bez emocji. Nienawidze swojej samotnosci
pomimo tego, ze mam wielu znajomych i przyjaciol. Nienawidze tej sztucznosci
codziennego zycia. Nienawidze siebie. Chcialbym byc idealny, ale nie jestem i
nigdy nie bede. Potrzebuje czulosci, ale nie potrafie jej dac. Potrzebuje
towarzystwa, ale nie jestem dobrym kompanem. Nie potrafie dawac. I mam
problem. Nic mi sie nie chce, na nic nie mam sily, na niczym mi nie zalezy i
nie mam w zyciu celow. Nie radze sobie i sam juz nie wiem...tak bardzo
chcialbym cofnac czas.
Obserwuj wątek
    • suchyxxx2 Re: masa krytyczna 05.01.07, 00:09
      czas iść do lekarza po leki-zobaczysz jak Ci otworzą oczy na świat i zobaczysz
      że wcale nie jest tak źle jak napisałeś tylko depresja powoduje takie myśli i
      oszukuje Cię.
      • na_fe Re: masa krytyczna 05.01.07, 01:02
        nie wierz Suchemu, nie ma leków na takie myśli.

        nf
        • smacznego_telewizorku Re: masa krytyczna 05.01.07, 01:51
          to sie zdarza
          po prostu leczenie sie nie udalo
          tak juz bedzie
      • euforyjka Re: masa krytyczna 05.01.07, 12:50
        Suchy nie mądruj się, bo sam bierzesz leki a i tak masz depresje ;d
    • eizo1 Re: masa krytyczna 05.01.07, 02:13
      lzy ci ciekną z nicka
      <głaszcze>

      chyba się to nam nie zabijrsz
    • insana Re: masa krytyczna 05.01.07, 04:18
      to minie, daj sobie trochę czasu
      chyba ze czujesz że nie możesz ruszyć z miejsca, to wtedy szukaj profesjonalnej pomocy
      • julia30bb Re: masa krytyczna 05.01.07, 07:58
        >Zamykam sie w sobie. Lezalem na lozku i przed oczyma ukazywaly mi sie rozne
        >sytuacje z przeszlosci. Po tym co zobaczylem, tak bardzo rozczarowalem sie
        >soba, ze nienawidze juz siebie. Nienawidze, tego jak wygladam i tego, ze nie
        >moge tego zmienic. Nienawidze tego jaki jestem, swoich reakcji, glupoty i
        >niedojrzalosci. Nienawidze siebie tak bardzo, ze nie chce juz byc. Czuje sie
        >tak cholernie przegrany, ze nikt i nic nie jest juz w stanie tego naprawic.
        >Nienawidze w sobie tego, ze nie potrafie wyrazac uczuc, ze nie jestem otwarty,
        >a czasem poprostu zimny jak kamien, bez emocji. Nienawidze swojej samotnosci
        >pomimo tego, ze mam wielu znajomych i przyjaciol. Nienawidze tej sztucznosci
        >codziennego zycia. Nienawidze siebie. Chcialbym byc idealny, ale nie jestem i
        >nigdy nie bede. Potrzebuje czulosci, ale nie potrafie jej dac. Potrzebuje
        >towarzystwa, ale nie jestem dobrym kompanem. Nie potrafie dawac. I mam
        >problem. Nic mi sie nie chce, na nic nie mam sily, na niczym mi nie zalezy i
        >nie mam w zyciu celow. Nie radze sobie i sam juz nie wiem...tak bardzo
        >chcialbym cofnac czas.

        Ja kiedyś również bardzo cierpiałam, leżałam w łóżku i nie widziałam sensu
        życia. Musisz zmusić się żeby wstać z łózka, wyjść na spacer, zacząć robić
        ćwiczenia fizyczne. Dobra dieta bogata w owoce i warzywa również jest bardzo
        ważna. Unikaj kawy, herbaty czarnej, słodyczy i nadmiaru mięsa, wtedy lepiej
        będziesz się czuła. Kolejna rzecz pokochać siebie, taką jaką jesteś, musisz
        nauczyć sobie wybaczać. Nie żyj tym co było kiedyś, zyj tym co życie Ci
        przyniesie.
        pozdrawiam
    • euforyjka Re: masa krytyczna 05.01.07, 12:49
      wspólczuję Ci. myslę, że brakuje Ci dziewczyny, moze znajdź sobie jakąś.
      pozdrawiam
      • molee Re: masa krytyczna 05.01.07, 12:59
        przed chwila sie rozesmialem
        ale przestalem, phhhff
        • molee Re: masa krytyczna 05.01.07, 13:00
          robaki
          chodza dla draki
          • molee Re: masa krytyczna 05.01.07, 13:01
            a piguly dla fabuly
            • molee Re: masa krytyczna 05.01.07, 13:02
              samoloty dla ochoty
              • molee Re: masa krytyczna 05.01.07, 13:02
                dresy maja zle adresy
                • smacznego_telewizorku Re: czule slowka pielegniarza 05.01.07, 13:08
                  farmakolodzy klamia,
                  te prochy nawet schwarcenegera zamienilyby w neptyka , kazdy psychotrop klamie

                  kazda tabletka to dawka oszustwa
    • mskaiq Re: masa krytyczna 05.01.07, 23:01
      Trzeba nauczyc wybaczac Sobie. Nie jestem glupi kiedy powiem cos glupiego, nie
      jestem niedojrzaly jesli powiem cos niedojrzalego.
      Kiedy zdarza sie mi glupie lub niedojrzale sady to wybaczam sobie. Zamiast
      dzialac przeciwko Sobie, szukam przyczyny dlaczego powiedzialem cos glupiego
      lub niedojrzalego. Zawsze jest przyczyna, najczesciej jest to brak zrozumienia,
      zle uczucia, strach, itp.
      Trzeba sie pozbyc przyczyn a nie dzialac przeciwko Sobie.
      Piszesz ze nie jestes otwarty, ja tez nie bylem otwarty. Dzisiaj jestem,
      zmienilem to. Ty mozesz rowniez to zmienic. Zamknietosc to strach przed ludzmi,
      przed ich ocena, reakcjami, itp.
      Musisz pokonac ten strach, musisz zrozumiec ze Ty tworzysz w Sobie opinie o
      ludziach. Przestan krytykowac ludzi a przede wszystkim krytykowac Siebie.
      Ty pozwalasz aby Twoj wewnetrzny krytyk ktory jest przeciwko Tobie i przeciwko
      wszystkiemu a takze przeciwko ludziom decydowal o Tobie. Nie mozesz pozwolic Mu
      na to, Ty decydujesz o Swoim zyciu.
      Piszesz ze jestes czasem zimny jak kamien, staraj sie wtedy zajac Swoja uwage
      czymkolwiek, musisz pozbyc sie tej zimnosci. Ta zimnosc to brak milosci, to
      bardzo niszczace uczucie, unikaj go.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • molee Re: masa krytyczna 05.01.07, 23:11
        zycia w tonacji d-moll nikt ni chce znosic bo to ostra muzyka

        wtedy trafiasz ze swojej spiewnej drive melodii
        pod mlot systemu miazdzacego agresje

        caly (wysilek lekarza rowniez)
        aby uczynic cie otwartym zamienia sie
        w terapie awersyjna

        to ambiwalencja celow leczenia

        wystarczy zeby bylo mocne
        a stajesz sie sprzeczna wewnetrznie osobowoscia
    • shwa Re: masa krytyczna 06.01.07, 16:58
      też tak miałam i dopiero leki i terapia pomagają.
      nikt poza Tobą samym nie wie/nie podejrzewa co czujesz w środku i to Ty sam
      musisz się zdobyć na decyzję o leczeniu. Ja poczułam niewiarygodną ulgę.
      Czasem nie jest łatwo, ale małymi kroczkami do przodu.

      Wiesz, ja dopiero teraz, po jakiś 14 latach, zaczynam dostrzegać, że jeśli się
      nienawidzi samego siebie to po prostu nie sposób budować dobrych relacji z
      ludźmi. Bo ta nienawiść kosztuję Cię mnóstwo energii życiowej i sprawia, że nie
      masz do siebie samego szacunku (człowiek zaczyna wątpić, że coś może dla innych
      znaczyć, zaczyna się doszukiwać złych intencji u innych, całe patrzenie na
      siebie, świat i ludzi całkiem mu się wykrzywia). Dopóki tak bezlitośnie
      zwalczasz samego siebie będzie Ci trudno okazywac innym czułość, uczucia,
      zainteresowanie. Wiem co piszę, bo sama siebie próbuję "odpuścić" sobie.

      Każdy człowiek ma w sobie i mądrość i głupotę, i dobro i zło, i dojrzałość i
      niedojrzałość - raz postepuje mądrze, raz głupio i źle.
      NIE JESTEŚMY np. głupi, ale czasem ZACHOWUJEMY SIĘ głupio.
      I nie ma ludzi idealnych. Ideał to jest abstrakcja, coś co może nam wskazywać
      kierunek, ale to nie jest stan, który możemy osiągnąć. Masz prawo i do błędu i
      do bycia nieidealnym - po prostu.
      wiesz, to o czym piszesz, to może być depresja. Mnie pomagają leki od
      psychiatry i psychoterpia. Trzymaj się.
      • abasia471 Re: masa krytyczna 06.01.07, 22:57
        Bardzo ci współczuję. Ta nienawiść do siebie musi przynosić ci wiele
        cierpienia. Gdyby Ci się udało uwierzyć, że jest ktoś kto kocha ciebie
        bezwarunkową miłością mógłbyś pokochać Boga, potem pokochać siebie, a na końcu
        dać miłość innym ludziom. Jesteś dla siebie najgorszym wrogiem i katem.
        Powinieneś dać sobie szansę. Pójść do lekarza po prochy, które zmniejszą ból, a
        później popracować nad sobą na psychoterapii. Tak jak każdy człowiek
        zasługujesz na miłość, musisz tylko to w sobie odkryć. Powodzenia.
        • d_moll fajne wspomnienia 07.01.07, 11:08
          osobliwosc to piekna rzecz
          bywalo ze w chwilach lepszego samopoczucia
          udawalo sie ,specjalnym dialogiem wprowadzic rozmowce/ terapeute dawniej nawet
          w stan chwilowej paranoi.
          I ja czulem ten nieprzyjemny nastroj, i terapeuta.
          Nie jestem wirtuozem.Szkoda ze brakuje mi zdolnosci skupienia sie.
          Mialbym swietna zabawe.

          Wprowadzalem kogos z rodziny w takie iluzje...
          Pewnie dlatego pamietam te sytuacje, dlatego ze zdarzyly sie tylko pare razy, i
          sprawily satysfakcje ktora wiecej sie nie powtorzyla.

          Wytworzenie w rozmowcy poczucia osobliwosci to sztuka.
          Pamietam tylko ze nastroj grozy wyczuwalny byl nie tylko we mnie ale widzialem w
          drugiej osobie i strach w oczach tej osoby a atmosfera dziwnie sie zmieniala.
          Oraz poczucie ze stan jest wyjatkowy ale niestabilny, chociaz sila takiej
          osobowosci bylaby chyba trudna do rozpracowania.
          Osoba uznala, taka droga zdobywania swiata jest bardzo kosztowna,
          choc mogla to osiagac bez psychotropow, bez pieniedzy ale ze satysfakcja

          Chyba nie to bylo celem terapii , albo rozmowy z bliska osoba, ale chcialbym
          wyzdrowiec , to ciekawsze niz niejeden sport.

          Niestety dlatego tak utkwilo mi w glowie ze zdarzylo wyjatkowo.
          Nie ma to nic wspolnego ze szamanstwem ani hipnoza bo jest czyste i jest sama
          ibtelektualna [ wlasnie uwazam, ze nie iluzja ] proba wejscia w inny wymiar.

          Wytworzenie w rozmowcy poczucia osobliwosci i przejscie ze zamulenia bez lekow
          za pomoca samego dialogu i logiki przypominalo jakis inny stan kwantowy i
          rzeczywistosc stawala sie bardzo dziwna , bardzo szkoda ze nie moge wrocic do
          sprawnosci intelektualnej. Uwazam tez , ze osoba ktora nie byla w katatoniach i
          podobnych stanach nie moze robic takich sztuczek chyba

          nie uwazam zeby to byla nienawisc do samego siebie
          niektorzy terapeuci mowia o
          nienawisci do swojego zycia
          (ktore bylo nieudane, nieszczesliwe,)
          --
          fajne wspomnienia
          fajne wspomnienia
          • d_moll Re: fajne wspomnienia 07.01.07, 11:20
            cd.
            mnie to bawilo
            podobaly sie
            jak sztuczki salvadora dali/ chociaz on zaczynal od szamanstwa a skonczyl na
            sztuczkach z perspektywa
            albo Rene Magritte -ktorego bardzo sprofanowano dzisiaj w reklamach, niezgodnie
            z intencjami jego obrazow
            - ukazywanie mechanizmow metafizycznych S. Wisnieskiego / chociaz on o
            szamanizmie pisywal

            sobliwosc to stan rzeczywisty
            nie jest iluzja , ale bardzo kosztowny,
            albo sam siebie wykluczajacy,
            dochodzenie do takich sprawnosci okupione jest traceniem intelektu i
            niemoznoscia zastosowania w praktyce

            mnie to bawilo
            bylo czyste

            ja bylem zdrowy
            a wprowadzalem rozmowce w stan grozy
            spokojnym glosem , lekko depresyjnego
            "neptyka", bez grozb i przeklenstw
            i widzialem strach w oczach osoby z ktora niektorzy nie chcieliby miec do czynienia
            (a i ja wolalem ,nie miec raczej, z nia do czynienia)
            --
            tylko chwile
            fajne wspomnienia
            • d_moll Re: fajne wspomnienia 07.01.07, 11:23
              pewnie dlatego ze osobliwosc
              taka u stephena hophkinga
              przypomina niektore skutki nieudanych terapii
              jest samym diabelnym paradoksem

              ale niestety nie diabel swiat sworzyl
              • d_moll Re: fajne wspomnienia 07.01.07, 11:56
                ile tzreba dostac w d__pe, zeby wzbudzic ten "stan kwantowy"
                sadze ze to dostawanie w d__pe, bylo nie zamierzone bo wycelowane w normale
                metafizyczno realne- materialne zycie, a tu wyzwolil sie nienaturalny
                efekt kwantowo -psychofarmakologiczny sztucznie wyprodukowany przez czlowieka ,
                ale w pozytywnej formie, cos jak ten chodowany w labolatorium pod Genewa.

                ile d__pe tzreba oberwac dla paru chwil ...

                tak pisze
                de montwort twierdzi ze w miare uplywania czasu
                pewne psychologiczne tajemnice ktorych nie godzi sie mowic
                beda stopniowo ujawniane
                pewnie ma zwiazek z rozwojem techniki i cywilizacj
                - dlatego uwazam ,ze ludzie tajacy niektore rzeczy, tez na psychiatrii, ze
                wzgledu na swoje uczucia moralne ,
                popelniaja bledy szkodzace im samym i inym pacjentom

                niestety niebezpieczne jest tez, dla pacjenta [ na psychiatrii ],niewlasciwe
                powiedzenie pewnych rzeczy

                • d_moll Re: dziwny swiety, sw . Ludwik 07.01.07, 12:08
                  na pocieszenie zostaje, ze

                  de montwort twierdzacy ze w miare uplywania czasu
                  pewne psychologiczne tajemnice ktorych nie godzi sie mowic beda stopniowo
                  ujawniane,
                  pomimo ze byl z ato nienawidzony i przesladowany przez Kosciol Katolicki,
                  wyrzucany z 12 diecezji ,- na koniec zostal wedrownym kaznodzieja ze specjalnym
                  glejtem,
                  i de Montfort
                  NIE zginal zadna smiercia meczenska
                  chociaz scigala go gilotyna ze strony swieckich i scigali go wlasni biskupi z
                  wlasnego Kosciola
                  • d_moll Re: dziwny swiety, sw . Ludwik 07.01.07, 12:19
                    przpraszam za fopa na temt religii
                    ale to moje hobby

                    namawianie do huliganstwa,
                    -palenie nieprzyzwoitych ksiazek
                    -"czymze jest grzech ciezki, czyz nie tym samym co wlamac sie do kosciola
                    Zepsuc tabernakulum , wyrwac kielich, rozsypac i podeptac Hostie" ?

                    jak czytam takie teksty to sam mam dosc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka