wow81
01.04.07, 12:58
Zaczeło się jesienią zeszłego roku, duzo pracy, stres, ciągła
odpowiedzialność, rodzina poszła na drugi plan. Praca,praca,praca... teraz
nie jestem w stanie usiedzieć przy biurku, mam jakieś dziwne uczucia że zaraz
zemdleję, kręci mi się w głowie, nie moge się skupić robię coś ale z wielkim
wysiłkiem. Najlepiej zostałabym w domu. Wyjście z domu to jak męczarnia,ale
siedzenie w nim też nie pomaga. Nie mogę się skoncentrować na niczym, jazda
samochodem mnie wykańcza.Czasem samo przejście z pokoju do pokoju jest dla
mnie wysiłkiem, wydaje mi się że zaraz zemdleję. Nie znoszę spotkań, nie
jestem w stanie usiedzieć w zamkniętym pomieszczeniu z innymi ludźmi, czuję
że się duszę.Na początku myślałam że to zwykłe przemęczenie, przesilenie
wiosenne albo coś w tym stylu, że muszę po prostu odpocząć- złuda. Nie chce
mi się nic, mogłabym tylko spać! Zawsze mielismy duzo znajomych,ale od
jakiegoś czasu nie mam ochoty ich widywać, ostatnio jak bylismy na jakiejś
imprezie to rozryczałam się zupełnie bez powodu, wszyscy patrzyli na mnie jak
na wariatkę! Zakupy w supermarkecie to obłęd unikam takich miejsc jak mogę!
Wszystko to powoduje odsuwanie sie od ludzi bo ich nie znoszę i nie
rozumiem.Często ryczę bez powodu, albo z byle jakiego powodu.Nigdy nie brałam
żadnych prochów. I co mi jest?