maxin87
16.06.07, 13:37
W ostatnim Newsweeku jest artykuł,z którego wynika,że tzw. dołujące kawałki
paradoksalnie wpływają pozytywnie na kondycję psychiczną, gdyż pełnią rolę
kataryczną.Dalej jakiś tam psychiatra twierdzi,że kiedy słuchając piosenki ,
odnajdujemy w niej swoje problemy ,to jest nam łatwiej, bo czujemy,że nie
tylko nam jest tak źle...
Problem w tym,że na mnie "dołująca muza" (,np. gotyk czy gotyk-metal
symfoniczny) działa dokładnie odwrotnie i na pewno nie doprowadza do żadnych
optymistycznych wniosków...Doszło nawet do tego,że jedna psycholog kiedyś
stwierdziła,że jeśli nie przestanę "katować się" taką muzyką, to żadna terapia
mi nie pomoże...
Dlatego chciałam się dowiedzieć czy jestem tylko wyjątkiem potwierdzającym
regułę czy Was też taka muzyka wpędza w jeszcze większy dołek?