Kiepsko ze mną

20.06.03, 23:41
Właśnie sobie szukałam jakiegoś portalu psychologicznego bo chyba ze mną coś
jest nie tak jak trzeba. Nie znalazłam nic takiego co pozwoliłoby mi sie
anonimowo zwrócić do kogoś o poradę. Na wizyty nie mam czasu ani chęci.
Z pozoru wszsytko jest OK. ale wewnątrz mnie siedzi jakiś dlabeł, który co
jakiś czas się uaktywnia.
Mam 32 lata, faceta, wymarzoną i ukochaną córkę. Budujemy dom, nie mamy
problemów materialnych,, jakoś nam pod tym względem się układa. Problemy są
innego rodzaju. Aha, ja pracuję i studiuję zaocznie, więc bywa że jestem
zdenerwowana i zmęczona. Zaczęło się jakiś czas temu kiedy moja wydawałoby
się miłość na całe życie - zrobiła coś co ja do tej pory mu pamiętam.
Znalazłam maila do innej, niewysłany, więc może to i lepiej ale dla mnie i
tak dowód kłamstwa, nielojalności i faktu że zdolny jest także i do zdrady.
Nie obyło się bez awantur, trwało to wiele tygodni ale chciał bym z nim
została i twierdził że tamto to nic, nic się nie wydarzyło, nie miało
miejsca. Nie uwuerzyłam, nie wybaczyłam, ale zostałam.
Kupiliśmy dom w stanie surowym, chciał mi udowodnić że traktuje nasz związek
poważnie i że chce ze mną dzielić przyszłość. Może tak może nie, ale ja
chciałam tylko mieszkanie. Kupił dom. Teraz ma pretensje że mu nie pomagam w
budowie (w sensie wspierania etc). Nie mam już do tego serca, nic mi się nie
chce. Chętnie wychodzę z domu, bo poza mnim czuje się wolna. Jak widzę jego
to cały czas podejrzewam że on nadal mnie oszukuje. Każdą wątpliwą sytuację w
naszym życiu, ja czarno widzę i podejrzewam go. Nie potrafię już inaczej.
Wszsytko mi się przy tej okazji chrzani - czuję się źle, prawdopodobnie mam
nerwicę albo początek wrzodów. Bywają dni kiedy po prostu jesetm jak napięta
struna - wystarczy okruch na podłodze a ja wybucham. Są tygodnie że jest OK,
a ostatnio kłócimy się prawie codziennie. To mnie wykańcza, w dodatku on
uważa że to wszystko moja wina. Czuję się jakbym pływała w smole, lepko,i nie
możesz się wydostać. Nic już nie możesz zrobić.
Najgorsze jest to że najbardziej cierpi na tym nasze dziecko - płacze,
denerwuje się i całuy czas sprawdza czy już nie zaczynamy sie kłócić.
To wszystko mnie dołuje, wkurza. Jestem tym zmęczona. Poza tym karmiona
poglądami feministycznymi czuję się nieszczęśliwa że wszystko domowe jest na
mojej głowie. Zakupy, sprzatanie, płatności, pranie, gotowanie - wszystko ja.
Nie wyniesie nawet śmieci. Nauczyłam się zmieniać uszczelki, ba nawet całą
baterię bo taka była potrzeba. Padam na twarz bo doba ma w końcu 24 godziny.
Wcale mi nie ulżyło....
    • umbertos Re: Kiepsko ze mną 21.06.03, 10:16
      Jestem facetem i z mojej perspektywy Twoje zachowanie wygląda inaczej...

      Jednak odpowiedź, jest raczej w nas samych, twoje nerwy i pretensje nie są
      spowodowane nim, jego zachowaniem, tylko twoim brakiem odporności,
      nerwowością, wewnętrzną burzą.

      Zacznij więc od siebie, zadbaj o swoje wnętrze, o swój spokój wewnętrzny,
      zwróć się do lekarza, może wpływ na twój nastrój mają źle dobrane tabletki
      hormaonalne( wiem, że tłumaczenie wszystkiego hormonami to częsta domena
      szowinistów) chodzi mi o to, że jeżeli sama nie odnajdziesz harmonii
      wewnętrznej to na pewno nic nie zrobisz ze swoim związkiem, życiem itd.
      Pamiętaj, że mężczyzni uciekają od kobity rozchwianej, nerwowej, wybuchowej,
      boją się powiedzieć cokolwiek i tracą zaufanie, bo wszystko skończyć się może
      awanturą.

      Szczeże polecam Ci różnego typu sposoby relaksacjii i medytacji, znajdź
      odpowiadającą Tobie technikę, może być z Jogi (jest tego naprawdę dużo),
      praktykuj ją codziennie rano po obudzeniu i wieczorem przed snem, a już po
      miesiącu wszystko się odwróci, naprawdę w życiu aby coś zmienić zacząć należy
      od siebie!!!

      Nie zapomnij powiedzieć bliskim, że ich kochasz, przepraszasz za swoje humory,
      poproś by dali Ci czas na poukładanie siebie, a z pewnością wesprą Cię w
      Twoich wysiłkach.

      pozdrawiam serdecznie
    • weber77 Re: Kiepsko ze mną 21.06.03, 11:41
      witaj
      a ja znowu uważam że wina w większej częsci leży po
      stronie męża , choć Ty na pewno potrzebujesz pomocy
      psychologa. ale to on jeśli Cie kocha winien udzielić
      Ci pomocy jako pierwszy . jeśli chcesz i myślisz
      że Ci to pomoże pisz do mnie , na pewno odpiszę na każdy list.
      weber77@gazeta.pl
      pozdrawiam
      • umbertos Re: Kiepsko ze mną 21.06.03, 14:38
        weber77 napisał:

        > witaj
        > a ja znowu uważam że wina w większej częsci leży po
        > stronie męża , choć Ty na pewno potrzebujesz pomocy
        > psychologa. ale to on jeśli Cie kocha winien udzielić
        > Ci pomocy jako pierwszy . jeśli chcesz i myślisz
        > że Ci to pomoże pisz do mnie , na pewno odpiszę na każdy list.
        > weber77@gazeta.pl
        > pozdrawiam


        szukanie winy z góry spisuje jakiekolwiek rozwiązanie na porażkę, takie
        rozmowy, dyskusje nie mają końca, jedna strona oskarża drugą, zamiast szukać
        rozwiązania, określanie kto jest winny całej sytuacji naprawdę jest błędem, w
        swoim poscie poprzednim nie sugerowałem winy niczyjej, bardzo cenne jest to,
        że ktoś szuka, pyta, zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak i do tej
        osoby kieruję swoje słowa, nie do jej męża, gdyby to on napisał sytuacja
        byłaby taka sama, rozmawiałbym o nim z nim. Wydaje mi się to trochę zdrowsze,
        szczególnie na początku...
        pozdrawiam
    • yesss Re: Kiepsko ze mną 21.06.03, 16:24
      Dzięki za odpowiedzi. Trochę podniosły mnie na duchu, a może po prostu jest
      nowy dzień.
      Nie wiem co dalej mam robić ze swoim życiem. Może cos jest we mnie spieprzone
      bo ja juz nie potrafię cieszyć się drobiazgami.
      Co do harmonii wewnętrznej - moje myśli są czasem tak sprzeczne `że chyba nie
      może być mowy o jej osiągnięciu. Moje wnętrze to coś jak kipiący garnek
      różonorakich myśli i odczuć. Z jednej strony naprawdę mi na nim zależy, jest mi
      z nim dobrze,a drugiej zaś jestem zmęczona i faktycznie zrzędliwa, jak stara
      baba. Zdaję sobie z tego sprawę że czasem kiepsko jest ze mną wytrzymać. Tyle
      że chyba zbyt wiele złych rzeczy (czy może nie tyle złych co smutnych i mnie
      przygnębiających) zrobił, że sam jego widok doprowadza mnie czasem do szału.
      Ostatnio marzę o braku sobót i niedziel bo pójdę do pracy, on wróci poźno i
      cały dzień nie będę go widzieć. To okropne ale takie mam ostatnio odczucia.
      Boli mnie że stale mnie nie docenia, nie ceni ani mojej pracy, ani tego co
      robię w domu, ani tego że studiuję mimo wszystko. Nie szanuje mojej pracy,
      mojego zdania, moich poglądów. Lubi narzucać mi swoją wolę, a ja może mam na
      tyle słaby charakter że dotychczas to tolerowałam. Tyle że tej żółci sie
      nazbierało już tyle że dalej nie mogę tak żyć. Po jakiejś awanturze jest mi
      wstyd że tak się zachowuję, nie wiem może mam taki chcrakter (a może już mi to
      wmówił) że zawsze czuję się winna. To jakaś paranoja, nie daję juz rady, nie
      potrafię być taka jak on by chciał, nie potrafię sprostać jego oczekiwaniom a
      on nie akceptuje chyba tego jaka jestem...

      PS. Zawswze miałam podskórne wrażenie że jestem jakaś nieprzystosowana do
      normalnego zycia....
      • te_sa Re: Kiepsko ze mną 21.06.03, 18:32
        Myślę, że oboje potrzebujecie pomocy, ale najbardziej żal mi dzieciaka. Sama
        wychowywałam się w rodzinie kłócących się nieustannie rodziców. Koszmar!!!
    • new.yorker Re: Kiepsko ze mną 21.06.03, 18:35
      Jesli nie jestes wstanie juz mu zaufac to kniecznie musisz od niego odejsc. Bez
      zufania zycie twoje bedzie nic nie warte.
      • umbertos Re: Kiepsko ze mną 22.06.03, 09:14
        new.yorker napisała:

        > Jesli nie jestes wstanie juz mu zaufac to kniecznie musisz od niego odejsc.
        Bez
        >
        > zufania zycie twoje bedzie nic nie warte.

        A co z dzieckiem? Czy rozstanie zmieni coś w niej i w nim? Czy zmieni na
        lepsze ich życie? Rozwiąże jakiś problem?

        Powiem szczerze, tutaj potrzeba naprawdę dużego wysiłku, obu stron aby
        odbudować zaufanie, ale jest to warte zachodu. Wspólna terapia, bądź osobna
        praca nad sobą, naprawdę wartoto zrobić dla siebie, partnera i przede
        wszystkim dla dziecka.


        • g.i.jane Re: Kiepsko ze mną 22.06.03, 22:30
          Moim zdaniem przede wszystkim musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie:
          czy Wy jeszcze w ogóle się kochacie czy nie.
          Jeśli tak to pomocą może być szczera rozmowa, w trakcie której musisz
          pamiętać, że się kochacie i Ci zależy na tym związku a ewentualną jego wpadkę
          wybaczyć.
          Jeśli nie to masz dwa wyjścia: odejść albo pozostać w tym układzie świadomie
          go akceptując takim jaki jest.
          Szamotanie się i awantury nic tu nie pomogą bo tylko oddalają Was od siebie.
          Pomyśl też o córce. Czy Twoi rodzice często i zażarcie się kłócili? Moi tak i,
          choć im wybaczyłam, to do tej pory nie zapomniałam, że zniszczyli mi
          dzieciństwo.
    • yesss Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 11:38
      Problem głównie polega na tym że ja nie chcę od niego odejść ani być z nim
      takim jaki teraz jest. Dziecko bardzo go kocha i on poza nią świata nie widzi.
      Myślę że moje odejście z dzeckiem od niego wyrządziłoby jej wielką krzywdę.
      Kocham go chyba w jakiś tam sposób, ponieważ są dni kiedy jest naprawdę ok.
      Pewnie że to już nie jest to samo co na poczatku, ale nadal chcę z nim być.
      Tyle że on nie daje się zmienić, na moje wnioski on ma tysiąc usprawiedliwień
      swojego zachowania - główny - to moja wina bo....
      To mnie wkurza najbardziej i powoduje że jestem jak odbezpieczony granat.
      Wczoraj kłócilismy się pół dnia, potem jakoś było. Ale czuję że coś w nas
      umiera, że go tracę, że on traci mnie
      Najgorsze w tym wszystkim jest to iz on uważa że mamy w życiu ważniejsze
      problemy niż moje problemy, nie rozumiejąc że konflikty pomiędzy nami odbierają
      mi chęć do jakichkolwiek działań. On po kłótni dochodzi do siebie na drugi
      dzień a ja cały tydzień - rozpatrując swoje krzywdy. Moze to głupie ale ja
      inaczej nie potrafię.
      Moi rodzice się nie kłócili - raczej miewali ciche dni. Nie było w domu
      wrzasków więc ja też tego nie lubię.
      Jak cholera szkoda mi córki, że musi to przeżywać, Rozmawiałam z nią wczoraj,
      przeprosiłam że tak jest, że nie wiem co robić, jak to rozwiązać, popłakałyśmy
      razem. Nawet ona uważa że to nie moja wina. Więc już sama nie wiem co mam robić.
      Juz nawet nie chodzi mi o to co sie kiedys zdarzyło, ale żeby teraz był
      przynajmniej tochę dla mnie lepszy bo wiem że potrafi (jak nikt inny...)
      • g.i.jane Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 14:14
        Oczywiscie, ze rozstanie to ostatecznosc. Nie ma sie do czego spieszyc.
        Nie licz jednak na to, ze go zmienisz, szczegolnie przy pomocy awantur. Ludzie
        sie w ciagu zycia zmieniaja ale najczesciej na gorsze a szczegolnie faceci.
        Dlugo by mozna bylo o tym pisac, ze kobiety sa z Wenus a mezczyzni z Marsa itp.
        Tacy juz po prostu sa. Na poczatku cudowni a pozniej proza zycia dopada ich
        szybciej niz nas i przestaje im zalezec. Poza tym zdarza sie, ze wola konflikty
        niz spokoj bo daja im one bodziec do dzialania, dreszczyk emocji.
        W Twoim przypadku podstawowym problemem jest poczucie winy. Ludzie nagminnie
        probuja zwalic za wszystko wine na innych. Czasami przybiera to absurdalne
        rozmiary. Sami cos spieprza ale winnego szukaja calkiem gdzie indziej. Zona sie
        do tego swietnie nadaje bo po pierwsze jest blisko bo drugie przejmuje sie.
        Zeby wyjsc na prosta musisz sie na to impregnowac.
        • yesss Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 14:35
          Impregnować mówisz...
          Tyle że to nie takie proste, myślałam że tak ale własnie dopiero teraz dopadły
          mnie różne problemy zdrowotne - myślę związane ze stresem. Więc może to jakiś
          czas jest przyczajone a potem którędyś wyjdzie.
          Najciekawsze jest w tym wszystkim to że ludzie odbierają mnie jako osobę w
          raczej inteligentną, z poczuciem humoru, radzącą sobie z problemami życia
          codziennego, dobrze zorganizowaną, energiczną. bardzo dużo ludzi lubi sobie ze
          mną pogadać, pozwierzać się bo wydaje im się że mogę coś im doradzić. W
          zasadzie tylko on uważa mnie za kogoś innego, za kobietę bez energii,
          optymizmu, już sama nie wiem czego jeszcze. Inni ludzie, zarówno w pracy jak i
          na studiach chyba bardziej mnie szanują niż on. A przecież są obcy a on -
          podobno - najbliższy człowiek.
          • irenaz6 Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 15:06
            A ja myślę, że powinnasz przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie: czego
            Ty tak naprawdę chcesz i na czym Tobie tak naprawdę zależy. (I oczywiście jemu!)
            Bo jeżeli nie wyobrażasz sobie rozstania i ze względu na córkę, i ze względu na
            siebie daj sobie spokój. Skasujcie liczniki i zacznijcie od nowa. Nie wracajcie
            do tego co było (takie powroty są niszczące dla związku), postępujcie wg
            zasady "co było a nie jest...", spróbujcie wspólnie odbudować uczucia, które w
            was zostały (a wierzę, że jeszcze są), rozwalcie tę barierę braku zaufania,
            która miedzy wami powstała, dajcie sobie wzajemnie szansę. Rozstać się jest
            bardzo łatwo, tylko trzeba mieć 100% pewności, że to jest ten najwłaściwszy
            krok, i że już nic nie da się zrobić. A dla dziecka jest zawsze lepsze zło
            mniejsze, nawet jeżeli tym złem jest rozstanie rodziców. Pozdrawiam i życzę
            wytrwałości i powodzenia. Uda sie!
          • g.i.jane Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 15:23
            Nie chodzi o to, zeby poczucie winy tlumic w sobie ale zeby natychmast odrzucic
            bzdurne oskarzenie. Mnie sie udalo choc nie bylo latwo. Moj maz w dalszym ciagu
            probuje. Np potrafi sie wsciekac bo zapomnial wziac papierosy z samochodu wiec
            to oczywiscie jest moja wina, wyobrazasz sobie? Ale ja juz teraz wiem, ze to
            przeciez bzdura. Sam zapomnial i jest zly a ja jestem pod reka wiec kogos
            trzeba obwinic. Tak samo ma sie rzecz z innymi, powazniejszymi sprawami.
            Ogolnie nie jest wesolo. Inaczej nie byloby nas na tym forum, prawda?
            • yesss Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 15:37
              Dokładnie tak....
              Mój powiedział wczoraj: jak mogłaś kupić sok malinowy z dodatkiem lipy, jak
              mogłas to zrobić, przecież wiesz że go nie lubię, lubię sam malinowy. Mówię mu
              dlaczego od razu masz pretensje, czemu nie powiesz że po prostu go nie lubisz
              tylko od razu : jak mogłaś?
              Paranoja, wiele jest takich drobiazgów o które się czepia, po prostu pierdół.
              To mnie wkurza, bo jesli się czepia o sprawy naprawdę ważne to nie ma sprawy,
              potrafię to zrozumieć i zaakceptować.
              • g.i.jane Re: Kiepsko ze mną 23.06.03, 20:59
                Ciężko żyć jak się nie ma oparcia w człowieku, który teoretycznie powinien być
                najbliższy. Chciałoby się być docenionym za to, że się ma cały dom na głowie,
                z tysiącem drobnych spraw o których trzeba pamiętać. A tu lekceważenie, jeśli
                nie pogarda. Myślę, że oni, nasi mężowie, przyzwyczajeni do walki o kasę,
                czasem już sami są tak skołowani, że nie wiedzą kto ich wróg a kto przyjaciel.
                Może sami czują się niedowartościowani? Może trzeba się przemóc i wylewnie
                pochwalić postępy na budowie domu? Może uda się za dobre słowo otrzymać takie
                samo w zamian?
                • yesss Re: Kiepsko ze mną 24.06.03, 10:10
                  Na pewno coś w tym jest, masz rację. Dlatego z nim jestem i chcę być bo
                  rozumiem że nie jest mu lekko. Odpowiedzialna praca do wieczora, rano zasuwa na
                  budowę, pilnować pracy i robotników.
                  Ale cholera nie powieszę na kołku w poczekalni swoich oczekiwań i nie będę
                  czekać aż sko`ńczy budowę i zacznie być normalny.
    • potter2 Re: Kiepsko ze mną 24.06.03, 10:24
      Mogę Ci tylko poradzić, żebyś zaakceptowała go takim, jaki jest, nawet w jego
      słabości. Miłość to zdolność do przebaczenia, otwartość na drugiego, brak
      osądzania. A do przeszłości radzę nie wracać, bła i juz minęła. Ważna jest
      teraźniejszość i to co możecie zbudować razem.
    • umbertos Re: Kiepsko ze mną 27.06.03, 15:44
      Witam ponownie...

      Twój problem zainteresował mnie przede wszystkim chyba dlatego, że widzę się
      trochę po stronie Twojego męża, ponieważ sam żyłem w podobnym związku i miałem
      podobne sytuacje.
      widzę jednocześnie, że w rozmowie z innymi kobietami na tym forum pojawia się
      próba obarczenia winą mężczyzny. Naprawdę powtarzam po raz kolejny szukanie
      winy jest nieproduktywne do niczego nie prowadzi, wina jak się okazuje na
      koniec leży po obu stronach, oskarżanie nic nie daje.

      Nie o tym chciałem jednak mówić. Mam pewną obawę, która nie daje mi spokoju i
      tu napewno nie będę po jego stronie. Jest trochę tak, że jeżeli kobieta
      zrzędzi, marudzi, truje, ma ciągle humory - staje się dla mężczyzny nie
      atrakcyjna i wtedy on szuka ucieczki, szuka innych kobiet, małych substytutów,
      sytuacji, w których przez chwilę może się oderwać i poczuć spokojniej, uwolnić
      się od tego ciężaru. Bardzo często jest też tak, że to właśnie mężczyzna
      doprowadza, kobietę do takiego stanu, właśnie poprzez krytykowanie, docinanie.
      Ostatecznie traci do niej szacunek itd.

      Gdzieś tam widzę troche, że z wami jest podobnie, to bolesne co powiem ale
      jestem przekonany, że on szuka innych kobiet, a utwierdza się w tym,
      udowadniając sobie jaka ty jesteś beznadziejna. Jednak wina leży po środku i
      za tez stan odpowiedzialna jesteś ty i on po równo.

      Jeżeli obu wam zależy na sobie, to zróbcie coś z tym!!!

      On mówi sobie w głowie "nie mogę z nią wytrzymać, nonstop marudzi, jest
      rozchwiana emocjonalnie, już nie daję rady, ile to można znosić" po czym chce
      uciec... w pewnym sensie go rozumiem ponieważ życie z osobą niestabilną jest
      nie do wytrzymania, jednak on tą niestabilność najwyraźniej podsyca.

      Więc. Uwierz w siebie, musisz się akceptować na 100% ponieważ jesteś w pełni
      wartościową osobą, jak to zrobisz on na nowo zauroczy się tobą!

      Wszystko jest do odbudowania i uważam, że jeżeli chcecie być razem, to musi
      nastąpić mała burza, po której powinniście zwrócić się do specjalisty, bo
      obiecywanie sobie, "już nigdy nie będę itp. nie wiele daje.
      Mam dla Ciebie propozycję być może poprostu wydrukuj całą tą dyskusję i daj mu
      do przeczytania, być może oszaleje i wyzwie Cię od ... ale to tylko o nim
      będzie źle śwaidczyć, być może sam obudzi się i dostrzeże, że potrzebujecie
      pomocy, potrzebujecie naprawy związku, odbudowy namiętności, szczerości,
      nauczenia się wsparcia..

      powodzenia
Pełna wersja