veg3425
08.02.08, 01:57
Przeszlosc nie daje spokoju. Nic nie pomaga - leki, kierowanie mysli w inna strone, spotkania z ludzmi. Schemat jest prosty:
patologiczne dziecinstwo -> depresja -> samotność -> porażki życiowe -> jeszcze większa samotność -> dno.
Takie same dno jak alkoholika/narkomana. Nieudacznik nieprzystosowany do zycia we wspoleczesnych realiach.
I z tego mozna wyjsc? Po 10 latach w bagnie. Tu mozna liczyc tylko na cud.