pracownik78
18.02.08, 08:38
Witajcie,
dopiero dziś rano dotarło do mnie, że mogę mieć depresje. Usiadłam
przed kompem i zamiast pracować zaczęłam czytać.
Co mi jest? Niby nic, ale mam już doć wszystkiego: pracy - domu -
dzieci - faceta. Serdecznie dość. Był czas, że kładłam się spać z
dziećmi o 20 i spałam do rana. Teraz z kolei nie mogę spać. Boli
mnie żałądek, czuje się słaba i ciągle zmęczona i smutna. Ciągle
krzyczę i mam pretensje do faceta (i już on też ma mnie doć i
zaczyna na mnie krzyczeć - i chyba mu się nie dziwę), dzieci co by
nie robiły to źle (a mają dopiero 3 latka), chodzę i ciągle na nie
krzyczę (aż już zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, bo naprawdę nie
robię nic innego tylko krzyczę na nie), przeszkadzają mi we
wszystkim. Dom w rozsypce i nie potrafię sobie z tym poradzić (chodź
cały ostatni weekend o dziwo próbowałam doprowadzić go do porząku).
Totalna bezsilność!!! Chciałabym przyjść z pracy, położyć się i tak
leżeć (albo oglądać TV) żeby mi nikt nie przeszkadzał.
Czy to depresja? A może nadmiar obowiązków - odpowiedzialna praca,
dwójka małych dzieci, cały dom na głowie i chyba zero miłości od
faceta?
Co zrobić?
Nie chce lekarza, nie chcę leków na receptę?