graffffi
05.05.08, 14:40
opiszę swoja sytuacje w skrócie. Jestem dzieckiem DDA. Jako nastolatka miałam
nadwagę. Miałam początki bulimii ale jakoś obyło się bez lekarza. To znaczy
prowokowałam wymioty, naprzemienne głodówki wraz z atakami obżarstwa.
Stosowałam tabsy przeczyszczające i nie opuszczały mnie wyrzuty sumienia, że
za dużo zjadłam. Potem nieszczęśliwa pierwsza miłość i waga sama spadła z 63
kg na 49 kg. Jakoś się pozbierałam, schudłam i przestałam liczyć kalorie. Waga
się utrzymała przez 8 lat. W moim życiu zaczęły pojawiać się kolejne sytuacje
stresujące i zaczęłam chudnąć. Jednak zaczęły pojawiać się lęki, drżenia,
przeogromna senność i zmęczenie, duszność, biegunki, bóle głowy, omdlenia a
nawet osłupienie. Zaczęła siadać mi pamięć i koncentracja. Ciągłe analizowanie
przeszłości. Wtedy nie obyło się bez wizyty u lekarza. Stwierdził nerwicę i
zaburzenia obsesyjne (nerwice natręctw czy coś takiego). Przepisał mi seroxat
a ja zaczęłam po nim czuć się normalnie. I wszystko było by ok gdyby nie
przybieranie na wadze. Przez 7 miesięcy przybrałam 5 kg. Nadal jestem szczupła
ale wykańczają mnie te kilogramy. Sama zaczęłam po 7 miesiącach schodzić z
leków. Niem, że źle zrobiłam ale sama nie wiem z czym się lepiej czuję z
nerwicą czy bulimią. Znów scenariusz się powtarza wymioty, obliczanie kalorii,
głodówki i obżarstwo. Co mam robić? Nie daje rady.