magda1971
02.11.03, 20:13
Pani doktor,
Mój problem jest dość specyficzny ponieważ dotyczy mnie w sposób pośredni a
dość istotnie wpływa na moje życie.
Po ślubie, kilka lat temu, zamieszkaliśmy z rodzicami męża i jego babcią
(mama teściowej).Nasze stosunki układają się bardzo dobrze - tzn na tyle ile
mogą się układać - nie jesteśmy przyjaciółkami z teściową ale i nie wrogami.
Daleko nam również do obojętności. Jednym słowem może być.
Aspekt pierwszy - mój teść.
Jest włściwie inwalidą. Kilka lat temu zdiagnozowali mu zwyrodnienia komórek
móżdżkowych. Choroba pradopodobnie jest wynikiem łączenia alkoholu z
tabletkami nasennymi (silnymi) i sterydami - leczenie łuszczycy. Teść
przeszedł na rentę ale nawet dość dobrze funkcjonował dopóki lekarze nie
zdecydowali się na odstawienie sterydów. Nastąpiła seria upadków, w końcu
doszło do złamania biodra. Po tym incydencie teść zakończył właściwie
chodzenie pomimo, że nie ma ku temu przesłanek medycznych. Teść nie rusza się
z domu, siedzi i odląda telewizję - NIC INNEGO NIE ROBI.
Aspekt drugi - babcia.
Zdiagnozowany Alzheimer. Po kilku atakach agresji jest na lekach. Często
zapomina i ma gównie o to pretensje do teściowej.
Aspekt trzeci - teściowa.
Od kilku lat jest leczona na depresję. Pierwszy atak nastąpił podczas
diagnozowania teścia - teściowa bardzo bała się, czy jej syn a mój mąż nie
odzidziczy przypadłości swojego ojca (początkowo teść diagnozowany był w
kierunku SM). Od tamtej pory przeszła 5 ataków. Wszyskie początkowo leczone w
domu, później w szpitalu. Poczas ostatniego ataku teściowa prónbowała
popełnić samobójstwo - udało się uratować teściową. Obecnie przebywa w
szpitalu na leczeniu.
Aspekt czwarty - mój mąż.
Jest jedynakiem dość silnie związanym z mamą. Isnieje między nimi jeszcze
jeden rodzaj zależności - szantażują się nawzajem swoją miłością. Jak wynika
z powyższych faktów dość wcześnie musiał poradzić sobie z koniecznością
opieki na rodzicami.
Aspekt piąty - moje małżeństwo
Moim marzeniem jest własny dom. Mój mąż nie widzi takiej możliwości. Ale po
ostatnich wydarzeniach będę jednak musiała zrezygnować z własnych marzeń i
pomóc mężowi.
Aspekt szósty - moje problemy.
1. Czy to, że podczas ataku depresji teściowa próbowała popełnić samobójstwo
oznacza, że musimy liczyć się z tym, że przy ewentualnym kolejnym ataku
powtórzy się to. Zadaję to pytanie ponieważ moja teściowa podczas ataku nie
wyraża zgody na leczenie szpitalne i zawsze na początku ataku leczona jest w
domu, ponieważ mój mąż nie chce prosić o ubezwłasnowolnienie. Za każdym razem
teściowa coś robiła - do tej pory głównie uciekała, rozrabiała i w końcu mąż
zawoził do szpitala.
2. Do tej pory bezpośrednio uczestniczyłam w "pilnowaniu" teściowej podczas
ataku. Czasami brałam wolne, przychodziłam wcześniej z pracy, dzwoniłam,
nigdzie nie wychodziłam po pracy itp. Teraz nie chcę brać na siebie
odpowiedzialności i wyraźnie powiedziałam mężowi, że podczas ataku albo
zawiezie mamę do szpitala albo ja zabiorę dziecko i wyjeżdżam do rodziców.
Czy moje postępowanie jest słuszne ?
3. Jak długo można wytrzymać w domu z ludźmi chorymi psychicznie. Chodzi mi o
to czy ja człowiek nie związany emocjonalnie z chorymi ludźmi jestem w stanie
prowadzić normalne życie w tych warunkach. Czy nasze małżeństwo ma szanse być
normalnym małżeństwem biorąc pod uwagę warunki. Nie chodzi mi o to czy ono ma
szanse przetrwać ale czy można, czy będziemy umieli normalnie żyć i
funkcjonować - z teoretycznego punktu widzenia.
4. Co mam zrobić aby pomóc sobie zrozumieć mężą, jak traktować teściową po
tym wszystkim, czy ona jeszcze kiedyś będzie całkiem normalna, czy ja mam
starać się zrozumieć to wszystko.
Mam potworny mętlik w głowie i nie wiem czy uda mi się oddzielić
(psychicznie) nasze małżeństwo od tych problemów.
Proszę o jakąkolwiek radę, sugestię.
magda