Dodaj do ulubionych

Próba samobójcza - obok

02.11.03, 20:13
Pani doktor,
Mój problem jest dość specyficzny ponieważ dotyczy mnie w sposób pośredni a
dość istotnie wpływa na moje życie.
Po ślubie, kilka lat temu, zamieszkaliśmy z rodzicami męża i jego babcią
(mama teściowej).Nasze stosunki układają się bardzo dobrze - tzn na tyle ile
mogą się układać - nie jesteśmy przyjaciółkami z teściową ale i nie wrogami.
Daleko nam również do obojętności. Jednym słowem może być.
Aspekt pierwszy - mój teść.
Jest włściwie inwalidą. Kilka lat temu zdiagnozowali mu zwyrodnienia komórek
móżdżkowych. Choroba pradopodobnie jest wynikiem łączenia alkoholu z
tabletkami nasennymi (silnymi) i sterydami - leczenie łuszczycy. Teść
przeszedł na rentę ale nawet dość dobrze funkcjonował dopóki lekarze nie
zdecydowali się na odstawienie sterydów. Nastąpiła seria upadków, w końcu
doszło do złamania biodra. Po tym incydencie teść zakończył właściwie
chodzenie pomimo, że nie ma ku temu przesłanek medycznych. Teść nie rusza się
z domu, siedzi i odląda telewizję - NIC INNEGO NIE ROBI.
Aspekt drugi - babcia.
Zdiagnozowany Alzheimer. Po kilku atakach agresji jest na lekach. Często
zapomina i ma gównie o to pretensje do teściowej.
Aspekt trzeci - teściowa.
Od kilku lat jest leczona na depresję. Pierwszy atak nastąpił podczas
diagnozowania teścia - teściowa bardzo bała się, czy jej syn a mój mąż nie
odzidziczy przypadłości swojego ojca (początkowo teść diagnozowany był w
kierunku SM). Od tamtej pory przeszła 5 ataków. Wszyskie początkowo leczone w
domu, później w szpitalu. Poczas ostatniego ataku teściowa prónbowała
popełnić samobójstwo - udało się uratować teściową. Obecnie przebywa w
szpitalu na leczeniu.
Aspekt czwarty - mój mąż.
Jest jedynakiem dość silnie związanym z mamą. Isnieje między nimi jeszcze
jeden rodzaj zależności - szantażują się nawzajem swoją miłością. Jak wynika
z powyższych faktów dość wcześnie musiał poradzić sobie z koniecznością
opieki na rodzicami.
Aspekt piąty - moje małżeństwo
Moim marzeniem jest własny dom. Mój mąż nie widzi takiej możliwości. Ale po
ostatnich wydarzeniach będę jednak musiała zrezygnować z własnych marzeń i
pomóc mężowi.
Aspekt szósty - moje problemy.
1. Czy to, że podczas ataku depresji teściowa próbowała popełnić samobójstwo
oznacza, że musimy liczyć się z tym, że przy ewentualnym kolejnym ataku
powtórzy się to. Zadaję to pytanie ponieważ moja teściowa podczas ataku nie
wyraża zgody na leczenie szpitalne i zawsze na początku ataku leczona jest w
domu, ponieważ mój mąż nie chce prosić o ubezwłasnowolnienie. Za każdym razem
teściowa coś robiła - do tej pory głównie uciekała, rozrabiała i w końcu mąż
zawoził do szpitala.
2. Do tej pory bezpośrednio uczestniczyłam w "pilnowaniu" teściowej podczas
ataku. Czasami brałam wolne, przychodziłam wcześniej z pracy, dzwoniłam,
nigdzie nie wychodziłam po pracy itp. Teraz nie chcę brać na siebie
odpowiedzialności i wyraźnie powiedziałam mężowi, że podczas ataku albo
zawiezie mamę do szpitala albo ja zabiorę dziecko i wyjeżdżam do rodziców.
Czy moje postępowanie jest słuszne ?
3. Jak długo można wytrzymać w domu z ludźmi chorymi psychicznie. Chodzi mi o
to czy ja człowiek nie związany emocjonalnie z chorymi ludźmi jestem w stanie
prowadzić normalne życie w tych warunkach. Czy nasze małżeństwo ma szanse być
normalnym małżeństwem biorąc pod uwagę warunki. Nie chodzi mi o to czy ono ma
szanse przetrwać ale czy można, czy będziemy umieli normalnie żyć i
funkcjonować - z teoretycznego punktu widzenia.
4. Co mam zrobić aby pomóc sobie zrozumieć mężą, jak traktować teściową po
tym wszystkim, czy ona jeszcze kiedyś będzie całkiem normalna, czy ja mam
starać się zrozumieć to wszystko.
Mam potworny mętlik w głowie i nie wiem czy uda mi się oddzielić
(psychicznie) nasze małżeństwo od tych problemów.
Proszę o jakąkolwiek radę, sugestię.
magda
Obserwuj wątek
    • anieatak Re: Próba samobójcza - obok 02.11.03, 22:50
      oni nie potrafia analizowac dlugich tekstow, od tego sa krytycy nie doktorzy,
      oni, doktorzy, lubia sie za to wpieprzac w pol-zdania..
      a czy doktor moze byc krytykiem..pewnie da sie znalezc..
      ale im wiecej tym lepiej..im lepiej tym gorzej..zapamietalas?
    • empeka Re: Próba samobójcza - obok 03.11.03, 12:24
      Magdo, jesteś niebywale dzielna i masz rzeczywiście poważne
      problemy - chciałabym Cię wesprzeć: posyłam dużo ciepła.

      Pani Doktoer na pewno odpowie, inni mają za mało kompetencji.
      Jednak to co należy do uwikłań rodzinnych, a nie do samych
      objawów chorobowych, wymaga też wsparcia ze strony psychologa,
      tak sądzę.

      Życzę powodzenia
      Marta
    • hellio Re: staram się bez rad, ale... 05.11.03, 11:08
      Droga Magdo, czytając Twój list- długi, precyzyjny, rzeczowy zwróciłam uwagę na
      dwie "luki informacyjne". Pierwsza dotyczy Twojej delacji z mężem - zroszę
      wybaczyć mi banał, ale nie ma w liście informacji, czy czujesz się z nim
      związana na tyle, żeby chcieć z nim zostać. Z nim i jego rodzinnymi problemami-
      chyba nie. Piszesz "Jak długo można wytrzymać w domu z ludźmi chorymi
      psychicznie. Chodzi mi o to czy ja człowiek nie związany emocjonalnie z chorymi
      ludźmi jestem w stanie prowadzić normalne życie w tych warunkach" - to są
      pytania, ale mam wrażenie, pytania retoryczne, prawda? w każdym razie istotną
      informacją jest to, że nie czujesz się z rodziną męża związana emocjonalnie. I
      zgadzam się z Tobą, że - zwłaszcza biorąc to pod uwagę -nie można w tych
      warunkach normalnie żyć.

      Czy bez rodzinnych problemów męża, jego samego - w dalszym ciągu kochasz, czy
      chciałabyś z nim zostać? Niełatwo będzie się z tego układu wyplątać - ani Tobie
      samej ani Tobie z mężem. Aby znaleźć w sobie determinację i podjąć działanie -
      musisz wiedzieć, czego chcesz. A odpowiedź na pytanie:z nim czy bez niego
      wytycza dalszą drogę.

      Droga Magdo, każdy człowiek sam musi wyznaczyć sobie obszar własnej
      odpowiedzialności. Ale SAM niech naprawdę znaczy SAM. To znaczy również: niech
      pilnuje, żeby mu tej odpowiedzialności stopniowo i dowolnie nie dokładano. Mam
      wrażenie, że w całym tym układzie Ty jesteś osobą najbardziej odpowiedzialną i
      spolegliwą i że taka konfiguracja odpowiada wszystkim poza Tobą. Odpowiada w
      każdym razie Twojemu mężowi, który –czy się mylę? jest przede wszystkim dobrym
      synem, ale nie stara się być dobrym mężem ani dobrym ojcem. Po prostu wymaga od
      Ciebie, żebyś była „dobrą Magdą”. Z Twojego listu wynika, że Ty dobrą Magdą nie
      chcesz już być. Nie mówisz tego głośno – Ty pytasz: czy mogę?, czy powinnam?,
      czy dam radę? czy muszę?. Ale Ty masz swój rozum i wiesz, że nic Ci nie pomoże,
      jeżeli ktoś podpowie: nie muszisz! Musisz znaleźć swoje własne odpowiedzi! I
      one nie muszą podobać się Twojemu mężowi ani Twojemu teściowi. Piszesz: co mam
      zrobić, aby lepiej zrozumieć męża? Odpowiedź brzmi: być bliżej niego, ale w tym
      celu on musiałby trochę próbować zrozumieć Ciebie!

      Druga luka informacyjna dotyczy Twojego dziecka. O tym, że macie Państwo
      dziecko wspominasz w jednym zdaniu, tam, gdzie piszesz, że jeśli mąż nie
      zdecyduje się umieszczać mamy w szpitalu w czasie ataku – będziesz zabierać
      dziecko i wyjeżdżać. I kiedy się tego doczytałam – wpadłam w popłoch. Bo czy w
      całym tym zamieszaniu z ludźmi, z którymi NIE CZUJESZ SIĘ ZWIĄZANA nie wymyka
      się spod Twojej kontroli najważniejsza sprawa i najważniejsza odpowiedzialność?
      Czy jesteś w stanie w takich okolicznościach zapewnić normalne życie własnemu
      dziecku? Czy zgodzisz się ze mną, że poza Tobą – to właśnie ono powinno być
      centralnym punktem rozważan? Nie jestem na Twoim miejscu, ale gdybym była – nie
      zamieniłabym „dobrej mamy” na „dobrą Magdę”.
      Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, H
    • magda1971 Re: Próba samobójcza - obok 05.11.03, 21:38
      Postaram się uzupełnić luki informacyjne. Za mąż wychodziłam z wielkiej miłości
      i najprawdopodobniej mam ją w sercu do dnia dzisiejszego - piszę prawdopodobnie
      bo częściej zdarza mi się tego niezauważać - tempo mojego życia jest duże.
      Jesteśmy dość dobrym małżeństwem z jego wadami i zaletami i w tych realiach. Z
      realiami to jest tak - ostatnio moja koleżanka w pracy zapytała mnie co bym
      zrobiła gdybym wygrała w toto-lotka. Odpowiedziałam - rozwiodłabym się. Spytała
      czy nie kocham męża. Powiedziałam, że kocham ale... No właśnie, teraz nie mam
      właściwie nic w zamian, moje poświęcenie ogranicza się do opieki nad osobami
      postronnymi oraz znoszeniu braku intymności w życiu. Jak miałabym dużo
      pieniędzy musiałabym zrezygnować z wielu innych rzeczy. I tu już prawdopodobnie
      byłaby to zbyt wysoka cena. Jestem w miarę szczęśliwa w obecnym stanie
      posiadania.
      Jeżeli chodzi o dziecko. Tak mamy 3-letnią córkę. W tym roku poszła do
      przedszkola, wcześniej przez 2 lata opiekowała się nią moja teściowa (ja
      pracuję). Musimy się dobrze zrozumieć - poprzedni atak moja teściowa miała 4
      lata temu, później był spokój. Nawet była już na etapie wycofywania leku.
      Kolejny atak był dla wszystkich zaskoczeniem. Poza samym atakiem moja teściowa
      jest normalnie funkcjonującym człowiekiem. Oczywiście, było i jest trochę
      rozbieżności pomiędzy nami dotyczących wychowywania Emilki (córki) ale
      generalnie to ja mam głos decydujący w tym domu i mnie muszą słuchać. Moja
      teściowa kocha Emilkę nad życie i krzywdy jej nie zrobi - tu nie ma o czym
      mówić. Czas ataku to inna sprawa.
      Wracając do moich pytań. Istostą tego postu jest próba samobójcza. To dość
      zasadniczo zmienia zarówno postać choroby jak i nie oszukujmy się moje
      nastawienie do teściowej (pomimo, że zdaję sobię, sprawę z tego, że próba
      miała miejsce podczas ataku choroby). Wobec samobójstwa nie można przejść już
      tak obojętnie jak dotychczas traktowałam ataki choroby - ot depresja - 6
      tygodni i będzie po wszystkim. Próba samobójcza to jak zamach stanu.
      Poza tym to może właśnie samobóstwo zwróciło mi uwagę na inne aspekty
      funkcjonowania tej rodziny a wniej i mojego małżeństwa. Zadając pytanie czy ma
      ono szanse być normalnym, chodziło mi o teoretyczne rozważenie tej sytuacji. Ja
      wiem, że jego trwanie zależy ode mnie ale powiedzmy można potraktować mnie
      trochę statystycznie i powiedzieć teoretycznie jakie mam szanse wytrzymać. Co
      tu ukrywać jestem w wieku produkcyjnym i nie zakończyłam jeszcze budowania
      swojego życia i związku.
      Nie wiem czy udało mi trochę rozjaśnić sprawę ale sięstarałam. Cóż, moja
      teściowa w piątek wychodzi ze szpitala - czas pokaże co dalej.
      Dzięki za zainteresowanie,
      magda
    • iwona.grobel Re: Próba samobójcza - obok 06.11.03, 12:18
      Juz na początku pragnę Panią przeprosić, jeśli swoją wypowiedzią nie spełnię
      Pani oczekiwań i nie odpowiem na wszystkie pytania. W tej bardzo trudnej
      sytuacji, w jakiej się Pani znalazła, chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć,
      co Pani ma zrobić ani rozważać prawdopodobieństwa, w jaka stronę potoczą się
      sprawy, co się stanie z Pani małżeństwem i poszczególnymi członkami rodziny.
      Myślę, że nawet teoretyczne rozwazania nie bardzo mają sens, bo np. to, czy
      małżeństwo przetrwa, jest oczywiscie teoretycznie mozliwe ale tak naprawdę
      będzie to zależało od relacji między małżonkami, od tego, jakimi państwo
      jesteście osobami, jak znosicie stresy, jakie są wasze emocje. O tym nie sposób
      dyskutować na forum. Szczera rozmowa z psychologiem, jak radzi jedna z
      forumowiczek, jest bardzo wskazana.
      Co do jednego mogę się bardziej stanowczo ustosunkować. Otóż wydaje mi się, że
      w przypadku teściowej ryzyko podjęcia kolejnej próby samobójczej będzie
      istniało przy kazdym kolejnym epizodzie depresji, a depresja może nawrócić.
      Jeszcze raz z całego serca radzę rozmowę z psychologiem, na która może Pani
      udać wraz z mężem. Jestem przekonana, że to pomoże.
      Serdecznie pozdrawiam.
    • iwona.grobel Re: Próba samobójcza - obok 06.11.03, 12:22
      Zapomniałam dodać, że jeśli depresja wraca i pojawiają się mysli samobójcze,
      szczególnie u osoby podejmującej próby samobójcze w przeszłości, to jest to
      wskazanie do hospitalizacji. Teściową nalezy wtedy zawozić do szpitala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka