Dodaj do ulubionych

okaleczanie

23.01.09, 18:06
Mam problemy z 15 letnią córką.problemy w
szkole,oceny ,zachowanie.W domu tylko ja mam jeszcze resztki
cierpliwosci do niej.w żaden sposób nie potrafię do niej
dotrzec.Rozmowy,tłumaczenia mają krótkotrwały efekt.Pod byle
pretekstem ucieka z domu,nie wraca na czas,nie pomaga w domu.Wokół
siebie ma straszny bałagan.Jedyną jej odpowiedzią jest.....to moja
sprawa.Jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie.Najbardziej martwi
mnie ...samookaleczanie.Nie są to głebokie rany,ale systematycznie
to robi.Proszę pomóżcie mi zrozumiec dlaczego to robi.Nie oczekuję
odpowiedzi ,dlaczego akurat ona to robi.Dlaczego sa takie
zachowania,co chce przez to przekazac.Jestem juz umówiona z
psychologiem.Zrobie wszystko ,żeby ją ratowac,żeby jej pomóc.
Obserwuj wątek
    • free123 Re: okaleczanie 23.01.09, 18:35
      Zawsze choroba dotyka najsłabsze ogniwo w rodzinie.
      • matika10 Re: okaleczanie 23.01.09, 22:27
        Moje córka też to zrobiła...mówi, że tylko raz ale nie wiem co będzie dalej.
        Jestem umówiona z psychologiem. Ona również zachowuję się podle, a właściwie
        zachowywała, bo od dwóch tygodni jest spokój. Zmusiłam ją do rozmowy, nie
        chciała ale zmusiłam. Udało mi się wytłumaczyć jej, że jak ma pretensje do mnie
        niech przyjdzie i porozmawia a nie dąsa się. W ogóle to taki wiek...dojrzewanie.
        Jeśli chodzi o samookaleczenie to wzięła przykład, jeśli tak można powiedzieć,
        od swojej przyjaciółki. Chciała zobaczyć jak to jest, zagłuszyć ból...Obwiniam
        też siebie, bo depresyjni rodzice mają depresyjne dzieci...Jedno mogę Ci
        poradzić ROZMAWIAJ!!!
    • lucyna_n Re: okaleczanie 23.01.09, 22:20
      rozmpwa z psychologiem i przeanalizowanie sytuacji powinno przynieść choćby
      częściową odpowiedź na Pani pytania. Nastawilabym się jdnak na niezbyt miłe
      wnioski i na to że to nie będzie mila pogawędka, bo nie ma dymu bez ognia.
      oby tylko trafił się ktoś kompetentny.
    • mskaiq Re: okaleczanie 24.01.09, 01:28
      Zwykle sa dwie przyczyny okaleczenia siebie. Jedna to karanie siebie
      kiedy cos nie wychodzi. Zrobilam zle wiec musze zostac ukarana.
      Dzieje sie to najczesciej w domach gdzie dziecko bylo wychowywane za
      pomoca kar. Nie potrafi wybaczyc sobie, za wszystko co zrobi zle
      musi zostac ukarana.
      Druga przyczyna jest uwalnianie emocji. Nie potrafi poradzic sobie z
      emocjami i przez kaleczenie siebie zwalnia je. Zwykle w tym
      przypadku wystepuje bardzo zly kontakt pomiedzy dzieckiem a
      rodzicami, dziecko boi sie kontaktow z rodzicami i unika ich.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • stardusts Re: okaleczanie 24.01.09, 09:14
        Moge powiedzieć ze swojego doświadczenia( też sie okaleczałam), ze jest
        to/był(przynajmniej w moim przypadku) sposob na rozladowanie emocji/ napięcia i
        tego psychicznego i tego seksualnego. Rownież zagluszenie nieakceptacji siebie....
        Mogę przyznać, że psychicznie czasami odczuwa sie taki "ból", ze tylko-tak sie
        wydaje- bol fizyczny i wlasnie cieknaca krew mogą go zniwelowac.
        U mnie to sie dzialo rownież dlatego ze czulam sie niezrozumiana/zbuntowana
        wobec najblizszych i pozniej calego świata...
        Czasami chec pociecia sie wraca, ale teraz "tworzę"- ja pisze....Zanim odkrylam
        ten sposob, minelo kilka lat....Moze niech corka maluje, rzezbi, pisze? Ty
        najlepiej znasz jej pasje....Pomyśl w czym moglaby sie "wyżyć", rozładowac?

        Ps.Najgorsze ze slady zostaja i psychiczne i fizyczne....Psycholog-terapeuta jak
        najszybciej....Corka na prawde ciezki czas przezywa i nie sa to zarty.....

        Pozdrawiam serdecznie.
        • matika10 Re: okaleczanie 24.01.09, 10:50
          Moim zdaniem wszystko jest ściśle związane z okresem dojrzewania. Zmiany
          hormonalne powodują zmiany nastroju. To tak jak napięcie przedmiesiączkowe (wiem
          że przesadzam ale nie mogę się powstrzymać). Rodziców drażni fochanie dziecka, a
          ono nie panuje nad tym...Podam przykład, mojej córce potrafi się w ciągu minuty
          zmienić nastrój, jak się później okazuje dlatego, że prosiłam ją aby zrobiła mi
          herbatę...Jak widzę, że napięcie sięga zenitu, to proszę, nie nakazuję(to
          ważne), żeby poszła do siebie, poczytała posłuchała muzyki, krótko mówiąc
          wyciszyła się...Na drugi dzień okazuję się, że w zasadzie powód fochów był
          banalny. Ustaliłam z nią też pewne zasady i póki co jest o.k. Chociaż boję się
          strasznie, że jak przyjdzie jakiś problem to znowu się potnie...
          • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 24.01.09, 11:43
            u mnie akurat okres, gdy się cięło, nie był okresem dojrzewania lecz
            czasem, gdy rozpoczęły się poważne już stany depresyjne.
            a cięło się z powodów, które podaje Stardusts.
            i teraz w lecie do krótkiego rękawa, jeśli się nie chce, by ktoś
            widział dowody ześwirowania, się zakłada szerokie na rękę
            bransoletki.
            • stardusts Re: okaleczanie 24.01.09, 13:26
              tak branzoletki, albo dluższy rękaw. Mi Olga koleżanka mowiła, żeby zrobić sobie
              mleczny tatuaż, że można ślady wpleść we wzór, ale jakos nie jestem przekonana....
              • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 24.01.09, 19:48
                co to jest mleczny tatuaż ?
                • stardusts Re: okaleczanie 27.01.09, 17:51
                  Heeej Olga. To jest tatuaż, który widać jak sie opalisz :) W zimie raczej śladow
                  nie 'widac', a latem jest problem, ale podobno wkomponowane w tatuaz ukladaja
                  sie w jego czesc :) Jak bede miala kaske, to pewnie pomysle nad takim
                  rozwiazaniem, aby ukryc bledy przeszlości:)
      • ilquad Re: okaleczanie 24.01.09, 14:37
        Jest jeszcze przezrzucanie bolu psychicznego na fizyczny.
        • stardusts Re: okaleczanie 24.01.09, 15:40
          o przekladaniu bólu tez pisalam....teraz staram sie pisac...wyrzucac jakos
          innaczej....
    • bertrada Re: okaleczanie 26.01.09, 15:17
      Twojej córce potrzebny jest psychiatra. I przede wszystkim spokojna i miła
      atmosfera w domu. To nie jej wina, że tak się zachowuje, więc twierdzenie, że
      źle się zachowuje, ma złe oceny i w ogóle jest koszmarna i tracicie do niej
      resztki cierpliwości, nie pomaga jej w walce z chorobą. Nie dość że jest chora
      to jeszcze nie ma żadnego wsparcia i pomocy. Jakbyś się czuła, jakbyś dostała
      ciężkiej grypy, 40st gorączki, wszystko by cię bolało i wszystkiego miałabyś
      dość, a tu nagle najbliżsi zamiast udzielić ci pomocy, wszczynają awantury i
      mają do ciebie pretensje, że nie wywiązujesz się z obowiązków, wylegujesz w
      łóżku i nic do ciebie nie dociera i tracą do ciebie resztki cierpliwości?

      Rozmowy na wiele się nie zdadzą, bo ciężko się dogadać osobą chorą, która ma
      dość specyficzny sposób postrzegania świata i kieruje się dość specyficzną
      logiką. To co dla ciebie jest jasne i oczywiste, dla niej jest czarną magią i na
      odwrót. Prawdopodobnie z fizykiem kwantowym ani matematykiem teoretycznym, czy
      filozofem też byś sobie nie pogadała ani już na pewno nie pojęłabyś jego sposobu
      myślenia. I prawdopodobnie taki ktoś też by się wcześniej czy później wściekł na
      ciebie, żeś matoł albo machnął ręką i odpuścił sobie wszelkie tłumaczenia.
      I jak się ma do czynienia z osobą z zaburzeniami psychicznymi, to też trzeba
      pewne rzeczy zignorować a z pewnymi nauczyć się żyć. Jak córka wyzdrowieje, to
      zaczniecie się dogadywać.

      Poza tym, twoja córka to już nie dziecko, więc musisz się pogodzić z tym, że w
      domu masz kolejną dorosłą osobę, która będzie się domagała równych praw,
      poszanowania jej poglądów i niezależności. To nie jest małe dziecko które możesz
      sobie bezkarnie tresować. Więc nie dziw się, że się buntuje. I jak to ktoś
      wcześniej zauważył, przestrzeganie zasad dobrego wychowania jeszcze nikomu i
      nigdzie nie zaszkodziło. Jak chcesz coś od kogoś, to kulturalnie poproś a potem
      podziękuj i powiedz jak ci miło z tego powodu, że ktoś coś dla ciebie zrobił.
      Jak zaczynasz od rozkazów i awantur, to nic dziwnego, że na wstępie spotykasz
      się z odmową i agresją. Poczytaj sobie jakieś publikacje na temat tego jak
      wpływać na ludzi.
      • matika10 Re: okaleczanie 26.01.09, 22:43
        Ja myślę jednak, że rozmową dużo można osiągnąć. Psychiatra to chyba
        ostateczność...Póki co na razie my dajemy radę. Przepraszam, że tak wcięłam się
        w wątek ale akurat ja też mam taki problem...
        • lucyna_n Re: okaleczanie 27.01.09, 00:30
          psychiatra to nei ostateczność, to zwyczajnie ktoś kto może zapisać leki ktore
          mogę pomóc zlagodzić objawy, tak żeby się dalo żyć,i spojrzeć ze spokojniejszej
          perpektywy. A wizyta u psychiatry przecież nei wyklucza rozmowy ktora jak sama
          mówisz pomaga, czy innych form wspierania.
          jak ktoś idzie do psychiatry na ostatnich nogach to z reguły leczenie przebiega
          bardziej dramatycznie ,nie mówiąc o tych co popełniają samobójstwa zanim dotrą
          do lekarza, i to są często tragedie , których możnaby uniknąć gdyby nie
          przekonanie że psychiatra to ostateczność i wogóle koszmar i że nie warto szukać
          pomocy u lekarza.
          • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 27.01.09, 01:41
            kolejny raz się zgadzam.
            w swoim czasie, zamiast pójść w porę do psychiatry, "dawałam sobie
            radę sama" aż lądowało się w szpitalu.
            i to dopiero był koszmar.
            • lucyna_n Re: okaleczanie 27.01.09, 02:01
              ja też kozaczyłam i teraz weź czlowieku z tego wybrnij jak już nie możesz bo ci
              choróbsko wszystkie siły zabrało nawet te zwyczajne fizyczne, do chodzenia,
              stania, pracowania o odwadze do dalszego życia ne wspomnę. czasem myślę że
              lepiej było nie zapoznawać się tak dobrze z dziwnymi stanami na dnie, człowiek
              po kilku tygodniach cięższej depresji już potem nigdy nie będzie ten sam, już
              wie, że są takie rzeczy we wlasnej głowie że.. Już nie będzie tak beztrosko
              wierzył że ściana to ściana, że chodnik to chodnik, i zawsze wszystko wygląda
              tak samo, świat zaczyna mieć dwa oblicza.
              • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 27.01.09, 02:14
                no przecież za fakt musi się uznać, iż ostatnie kozaczenie mogłoby
                się różnie skończyć, gdyby nie fakt, że miało się w domu jakieś
                antydepresjaki, dodatkowo dobre dusze dostarczyły jedno opakowanie,
                wiedziało się, jak zacząć brać "poprawnie", się zaczęło i dopiero,
                gdy zadziałało, można było wykonać następne kroki : psychiatra,
                terapeuta.
                no niestey.
                się chciało samej, a tu nie dało rady.

                no trudno.
                dobrze jest pójść, gdy jeszcze łazić można.
                bo co to wielkiego - psychiatra ?
                chyba dla mocno niezorientowanych to jakaś kłęska czy wstyd.
                żaden wstyd.
                rozsądek raczej.
      • lucyna_n Re: okaleczanie 27.01.09, 00:25
        ciekawe że najwięcej o wychowywaniu dzieci wiedzą zawsze stare panny.
        • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 27.01.09, 01:48
          wiedzą też najlepiej owe, jak to jest z mężami, żonami etc.
          zupełnie jak Kononowicz Krzychu na polityce.

          pl.youtube.com/watch?v=2m1z5gQJ2Ok
          • lucyna_n Re: okaleczanie 27.01.09, 01:56
            kurcze w sumie to nie chę się czepiać starych panien, bo mają prawo sobei być
            nimi bez łatek, ale jak mi taka bertranda daje nauki nieznajomej sobie pani że
            ma mówić proszę i dziękuję to mi się coś w środku robi i robię się nieprzyjemna.
            • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 27.01.09, 02:08
              znam panie bez mężów, rodziny i nie jest to żaden powód, by miały
              czuć się gorsze.
              bo i czemuż to.
              świetne i mądre to laski.
              i jakoś nie czują się najmądrzejsze w temacie dzieci, małżeństwa i
              tak bardzo autorytarne.
              też się nie czuję najmądrzejsza w tych kwestiach.
              czemu pani b. się tak czuje ?
              jeden Bóg wie..
              • panda.1 Re: okaleczanie 27.01.09, 09:38
                Dziękuję wszystkim za wsparcie i rady.Czytajac post Bertrady,czu
                lam,że nie ma dzieci.Tak nie wypowiada się matka.Dopiero wczoraj,po
                moich namowach i tłumaczeniach córka zgodzila się na wizytę
                poradni.Czekam na telefon.Wiem jak rozmowy są ważne,czynię to od
                lat.Jedno wiem napewno...tak ja jestem winna tej sytuacji w jakiej
                się znajdujemy.Bo pozwolilam sie zdominowac córce.Pozwalalam na
                wiele rzeczy,spelnialam jej zachcianki....tak zachcianki. Ale cóż
                kocham ją i ufałam jej dotychczas...stąd moje błędy.Jeszcze raz
                dziękuję i pozdrawiam.
        • bertrada Re: okaleczanie 27.01.09, 16:30
          A jeszcze więcej zazwyczaj wiedzą, te, które spieprzyły życie sobie, swoim
          dzieciom i swoim mężom, bo myślały, że skoro do niczego innego się nie nadają,
          to z założeniem rodziny im wyjdzie. Wszakże według obiegowej opinii do tego nie
          trzeba żadnych predyspozycji. Wystarczy co wieczór szeroko rozłożyć nogi i
          myśleć o tym, co ugotować na obiad. ;))
          • matika10 Re: okaleczanie 27.01.09, 17:13
            Ale ty podła jesteś. To tak delikatnie mówiąc. Zastanów się dobrze zanim coś
            napiszesz!!! Specjalistko od dzieci...
            • lucyna_n Re: okaleczanie 27.01.09, 17:40
              nie ma sensu się przejmować Matiko, szkoda nerwów.
      • stardusts Re: okaleczanie 27.01.09, 14:17
        Do bertrada:

        Po pierwsze: Na cięcie właśnie rozmowa pomaga. Leki bez terapi nic nie dają...

        Po drugie: z filozofem, z fizykiem, z matymatykiem idzie sie dogadać

        Po trzecie: Samookaleczanie to nie choroba tylko zaburzenie.

        Po czwarte: Psychiatra zajmuje sie glownie zaburzeniami chemicznymi i
        organicznymi w mozgu, terapeuta, psycholog jest wlasnie od zaburzeń typu
        samookaleczanie.

        Ale te 4y punkty to tylko moje moze niezbyt obiektywne zdanie i opinia.

        Pozdrawiam i na miłość boską nie uznawajmy wszystkiego za chorobę.
    • matika10 Re: okaleczanie 27.01.09, 09:55
      Wysłałam post nie ze swojego konta...Przepraszam.




      > Ja oczywiście pójdę z nią do psychiatry ale liczę jednak, że to są fanaberie
      > młodej dziewczyny. Coś na zasadzie koleżanka tak zrobiła to ja też spróbuję.
      > Każdy z nas był młody i się buntował... Nie widzę po niej jakiegoś
      > przygnębienia. Ona normalnie jak nastolatka cieszy się życiem. No tylko te jej
      > zmiany nastroju ale to raczej hormony. Z drugiej strony boję się, że jak spotka
      > ją jakaś przykrość to znowu się okaleczy. Bądź tu człowieku mądry. Nie uważam,
      > że to wstyd iść do psychiatry. Sama miałam depresję a inne dziadostwa do tej
      > pory, więc to dla mnie nie problem. Tylko boję się...dawać dziecku
      > leki...Niemniej dziękuję za rady:)
      • panda.1 Re: okaleczanie 27.01.09, 11:03
        W pełni podzielam Twoje zdanie.Do psychiatry na razie nie planuję
        z nią isc.Jestem umówiona z psychologiem.Liczę,że może ktos
        kompetentny pomoże wprowadzic trochę ładu w codzienny bałagan.Nie
        mowie przy tym,że psychiatra to cos złego.Ale podawanie psychotropow
        w tak mlodym wieku.....?
        • lucyna_n Re: okaleczanie 27.01.09, 11:33
          życzę wybrnięcia bez konieczności sięgania po leki, ale jak będzie trzeba to
          proszę się nie opierać zadnimi łapami, bo autoagresja to nie bułka z masłem, ani
          kaszka z mleczkiem, to już bardzo wyraźny sygnał że dzieje się bardzo źle.
        • matika10 Re: okaleczanie 27.01.09, 11:39
          panda.1 napisz proszę jak już będziecie po wizycie. Rozumiem Cię doskonale. Ja
          też pozwalałam córce na wszystko. Takie wiesz układy partnerskie...ale okazało
          się, że trzeba wyznaczyć pewne granice. Rodzic musi być rodzicem...od tego czasu
          jest lepiej, zdecydowanie. Myślę, że trzeba traktować je po przyjacielsku ale
          kiedy przychodzi potrzeba powiedzieć STOP
          • panda.1 Re: okaleczanie 27.01.09, 11:49
            Tak...to właśnie miałam na myśli.Będę tu zaglądac...jak zresztą od
            prawie trzech lat....:):(
        • bertrada Re: okaleczanie 27.01.09, 17:14
          Liczysz na to, że psycholog podpowie ci jak zostać ekonomem z batem i jak
          wprowadzić w domu terror? Z całą pewnością będziesz usatysfakcjonowana. Osoby
          słabe psychicznie strasznie łatwo złamać i doprowadzić do syndromu
          sztokholmskiego i wyuczonej bezradności. Trzeba tylko wykazać się długotrwałą
          konsekwentną bezwzględnością i sadyzmem. Powinno ci się udać. Masz do tego
          wrodzone predyspozycje. Dawno, dawno temu, jak nie umiano leczyć chorób
          psychicznych, to właśnie takimi metodami poskramiano chorych. Nie leczyło to
          żadnych chorób, ale czyniło chorych mniej kłopotliwymi dla otoczenia. Opieka nad
          zaszczutą rośliną, która jest siad, łapa, leżeć, staje się łatwa, lekka i
          przyjemna. A tobie zdaje się właśnie o to chodzi.

          Poza tym, zaburzeń psychicznych nie da się wyleczyć bez leków. Można co prawda
          czekać, aż same przejdą, np jak są spowodowane jakimiś zaburzeniami rozwojowymi,
          ale bez przesady. Dzieciom i młodzieży też podaje się leki psychotropowe.
          Podobnie jak podaje się leki przeciwbólowe i hormonalne. Z chorób rzadko kiedy
          się wyrasta. A im leczenie zostanie wdrożone później tym rokowania są gorsze i
          uszkodzenia organizmu spowodowane chorobą, mogą być trwałe.

          Dawniej uważano, że środki hormonalne i przeciwbólowe są szkodliwe i trzeba je
          stosować w ostateczności. To spowodowało, że dzieciom w ogóle nie uśmierzało się
          bólu a jeszcze w latach 40 niemowlętom nie podawano narkozy podczas operacji.
          Ginekolodzy nie chcieli przepisywać młodym dziewczynom środków hormonalnych
          nawet jak ewidentnie miały problemy Uważano, że nie można ingerować w młody
          organizm, który powinien sam się wyregulować. To sprawiało, że takie osoby,
          mimo, że co miesiąc zwijały się z bólu i traciły mnóstwo krwi i miały całą masę
          innych paskudnych dolegliwości, to pozostawały bez pomocy.
          Dzisiaj tamte praktyki wydają się barbarzyńskie i nikomu do głowy nie przyjdzie,
          żeby robić to samo. I słusznie. I z chorobami psychicznymi jest podobnie. To, że
          kiedyś uważano, że jest to fanaberia chorego i trzeba mu pięścią do rozumu
          przemówić, żeby znormalniał, nie oznacza, że czasy i standardy postępowania z
          chorymi się nie zmieniły.

          Każdy człowiek, także i ten nieletni, ma prawo do diagnozy i leczenia zgodnego
          ze współczesnymi standardami i najnowszymi zdobyczami medycyny. Takie jest
          prawo. Więc nie zwlekaj i zabierz córkę do lekarza. Nie można wykluczyć, że jej
          problemy nie są spowodowane np zaburzeniami hormonalnymi albo guzem mózgu, więc
          konsultacja przynajmniej lekarza rodzinnego byłaby wskazana. Jak traficie na
          mądrego psychologa to zapewne powie ci dokładnie to samo. I mam nadzieję, że
          wtedy nie zmienisz go na jakiegoś innego, który będzie gadał, to co chcesz usłyszeć.
          • matika10 Re: okaleczanie 27.01.09, 17:19
            A skąd ty możesz wiedzieć jak panda zachowuje się w stosunku do swojej córki? Aż
            mi ciśnienie podniosłaś!!!
            • bertrada Re: okaleczanie 27.01.09, 17:22
              Tak jadem pluje, jak o niej mówi, że albo jest trollem albo wyrodną matką.
              • olga_w_ogrodzie Re: okaleczanie 27.01.09, 19:08
                a to ciekawe bertrando, że widzisz gdzieś ten jad.
                może ja jestem ślepa, a może Ty projektujesz po prostu.
                • panda.1 Re: okaleczanie 27.01.09, 19:13
                  Boże...Bertrada...skąd Ty się urwalaś?
                  • stardusts Re: okaleczanie 27.01.09, 19:21
                    Ola odpisalam Ci a propos mlecznego tatuazu wczesniej w watku. Bertranda tobie
                    tez odpisalam tez wczesniej w watku. A i z filozofem idzie sie dogadac. Sama nim
                    jestem, a jakos zyje :)...
                    Leki bez terapi niewiele daja...tak jak i terapia czasami bez lekow nie dziala....
                    Ej chodzi, o to zeby problem rozwiazac a nie sie żreć i mowic Ty jestes beee,
                    zla bo cos tam...czy to pomaga dziewczynie i jej mamie? Czy to pamaga
                    rozmowcom...sorry ale ja hermeneuta jestem i staram sie zrozumiec dotrzec do
                    przyczyn....taka psyche...
    • little_emma Re: okaleczanie 27.01.09, 22:05
      Droga pando,
      uważam, że bardzo dobrze robisz zabierając córkę do specjalisty. Nie będę się kłócić, który lepszy psychiatra czy psycholog bo prawda jest taka że jeżeli obydwaj są potrzebni to jeden wypisze skierowanie do drugiego. Ważne, że córka będzie miała jakąś pomoc. Sama jestem osobą, która ma problem z autoagresją i wiem, że przyczyny takich zachowań naprawdę mogą być różne. Ważne, aby spróbować do nich dotrzeć, bo wtedy jest szansa na pomoc. A specjalista w tym pomoże.
      Napisałaś, że umówiłaś córkę do Poradni. Jak ona na to zareagowała? Chce tam iść?
      • panda.1 Re: okaleczanie 27.01.09, 22:09
        Po wielu moich namowach i tlumaczeniach zgodziła się.Czekamy na
        telefon.
        • little_emma Re: okaleczanie 28.01.09, 07:13
          To bardzo dobrze. Mam nadzieję, że teraz już wszystko pójdzie ku lepszemu. Mam też nadzieję, że dla córki te spotkania z psychologiem będą jakiegoś rodzaju oparciem, pomocą, że pozwoli sobie pomóc.
    • mamakoliber Re: okaleczanie 01.02.09, 00:30
      Witaj Panda! Moja córka też kaleczy przedramie,pytałam dlaczeho to
      robi,usłyszałam"tylko to mi przynosi ulge" Zgłaszałam problem u
      lekarza,niestety nic nie może na to poradzić.Nie przerazi jej
      świadomoc blizny ani bólu.zapytaj spokojnie dlaczego to robi,nie
      krzycz jak zobaczysz krew,podaj jej wacik i spirytus. Chodzicie do
      psychologa?
      Pozdrawiam
    • deprimere Re: okaleczanie 01.02.09, 21:13
      Nie przeczytałam powyższych postów. Postaram sie jednak odpowiedzieć
      jako osoba systamatycznie sie okaleczająca. Dlaczego to robiłam?
      Dlaczego to robię do dnia dzisiejszego będąc żoną i matką? Chce sie
      ukarać! Sprawiając sobie ból czuję się mniej winna.
      Zaczęłam sie okaleczać będąc w wieku Twojej córki. Co mogę Ci
      radzić. Koniecznie udajcie z córką do psychologa. Okaleczanie musi
      mieć jakąs przyczynę. Może gdyby mnie rodzice zaprowadzili do
      psychologa gdy miałam 15 lat, dziś jako 28 letnia osoba choć trochę
      lubiłabym siebie. Problemy wychowawcze o jakich piszesz mieli i moi
      rodzice. Twoja córka gdzieś sie zagubiła. Może odczuwa poczucie winy
      własnie na swój sposób bycia. Może do końca nie odpowida jej jaka
      jest. Może po prostu nie wie jak można zmienić siebie. U mnie tak
      własnie było. Tkwiłam w czymś, czułam się źle a nie potrafiłam sie
      wydostać.
      Nie zostawiajcie córki z tym samej. Powodzenia i wytrwałosci!
      • panda.1 Re: okaleczanie 01.02.09, 22:16
        Jutro mamy pierwszą wizytę o psychologa.Oby coś sie zmieniło na
        lepsze.jeszcze raz dziękuję za rady i słowa otuchy.Pozdrawiam
        • little_emma Re: okaleczanie 03.02.09, 15:22
          Na pewno nic nie stanie sie od razu. Ale myślę, że stopniowo będzie coraz lepiej. A córka być może będzie miała poczucie że ktoś się nia interersuje, nie będzie zostawiona z tym sama sobie. A to jednak jest ważne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka