Dodaj do ulubionych

Od wymówki do choroby...

03.02.09, 16:43
Częsta wymówka nie uczestniczenia w życiu towarzyskim: "a bo mam doła", "chyba
bierze mnie depresja", "źle się czuje to ta pogoda" i nawet człowiek nie wie
kiedy zamyka się w swoim własnym świecie, a potem to już nie ma odwrotu...
Zostaje sam ze sobą. Nie
Obserwuj wątek
    • minasz Re: Od wymówki do choroby... 03.02.09, 16:51
      dla mnie najczesciej doła dostaja osoby mało samodzielne
      ktore czekaja jak ktos im zorganizuje czas

      ja np mam zupełnie inne podejscie robie to co lubie i na co mam ochote i
      poprostu ludzie sie dołaczaja albo sie nie dołaczaja:)
      hehehe
      • lucyna_n Re: Od wymówki do choroby... 03.02.09, 18:08
        jakbyś nie dodawał tego "hehehe"
        • minasz Re: Od wymówki do choroby... 04.02.09, 16:35
          hehehe - okresla moje podejscie do kultury w ktorej zyje
          to taki emotikon :)
          • lucyna_n Re: Od wymówki do choroby... 04.02.09, 19:43
            aha, a ja odbierałam to hehehe jako podejście do rozmówcy, jak wiadomo jak kto
            depresyjny to wszystko bierze za złą monetę.
    • lucyna_n Re: Od wymówki do choroby... 03.02.09, 18:13
      ja się tak nigdy nei wykręcalam i chodziłam a raczej czolgalam się wszędzie
      gdzie się umówilam a potem żałowałam bo wszyscy się bawili a ja wciąż czulam że
      zaraz zalegnę gdzieś w kącie sali i będę dogorywać, łykałam ukradkiem tabletki i
      generalnie przeżywalam jakieś neipotrzebne traumy, a inni z byke powodu potrafią
      powiedzieć "nie".
      w ktorymś momencie po prostu strzelilo, napięta struna pękła i pozamiatane na
      długi czas. Mimo że chcialam wręcz na siłę utrzymać normalne kontakty
      towarzyskie okazało się to niewykonalne.
      Może jeszcze coś tam dałoby się odbudować, ale jak się człowiek czuje taki
      zawiedziony to przestaje mu na ludziach zależeć, po co się straać skoro i tak
      wiadomo że jak przyjdzie gorszy moment a w moim przypadku to więcej niż pewne to
      i tak się to wszystko rozwieje jak dym, jak sen złoty.
      • awanturka Re: Od wymówki do choroby... 04.02.09, 12:24
        Bo tu trzeba dużego wyczucia czy podtrzymywanie kontaktów towarzyskich "na siłę" pomaga czy szkodzi. czsem rzeczywiście pomaga (gdy depresja nie jest zbyt nasilona), broni przed poczuciem osamotnienia, opuszczenia przed ludzi, stymuluje aktywność, odrywa od własnych ponurych myśli ... Ale czesto też szkodzi, człowiek czuje swoją inność, widzi swoją nieudolność w prowadzeniu konwersacji, czuje się "samotny wsród ludzi" i to go jeszcze bardziej dołuje. W tej sytuacji chyba jest lepiej zaszyć się w domowym zaciszu...
        • nienill Re: Od wymówki do choroby... 04.02.09, 14:14
          czuje
          > się "samotny wsród ludzi" i to go jeszcze bardziej dołuje. W tej
          sytuacji chyb
          > a jest lepiej zaszyć się w domowym zaciszu...


          wczoraj tak mialam

          wokol mnie stalo chyba z 10 osob, naokolo
          a ja bylam na granicy placzu
          i taka szyba powstala
          wszystkie komunikaty jak blyskawice lataly wokol mnie, a mnie samej
          w srodku nie bylo,
          dziurą sie czulam
          trzeba ominac cos, czego i tak nie ma

          i zostalo tylko jedno: pozegnac sie i wyjsc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka