danwik
15.11.03, 20:56
Nie wiem czy ten temat powinnam poruszać na forum o depresjach. Jeśli nie to
prosze o poradę - gdzie ?
Nie wiem, coś jest ze mną nie tak ale nie bardzo potrafię o tym mówić wprost
patrząc komuś w oczy. W takich sytuacjach forum jest SUPER.
Ale przechodzę do tematu. Jestem mężatką, mam dwoje dzieci i swoistego hopla
na punkcie dzieci (wszystkich dzieci). Gdy widzę, bądź słyszę o katowanych,
maltretowanych czy zabijanych dzieciach to ból miesza się we mnie ze złością.
Nie potrafię przejść obojętnie obok płaczącego dziecka, ile mogę to pomagam w
akcjach charytatywnych, "wtrącam" się w sytuacje, w której widzę, że dzieciom
dzieje się krzywda. To - wydaje mi się normalne i naturalne, ale w moim
przypadku jest to tak okropnie nasilone - że nad każdym ciężko chorym, czy
pobitym dzieckiem płaczę przez naprawdę długi czas. Naprawdę płaczę (nie w
przenośni!) - potrafię jechać samochodem i gdy pomyślę (np. o tragedii Julki
opisywanej w TV) to zaczynam płakać ; budzę się w nocy i znowu to samo ...
wpadam w takie "doły", że zaczynam się zastanawiać czy to nie podchodzi już
pod depresję. Zdaję sobie sprawę z tego iż takie tragedie miały, mają i nadal
niestety będą miec miejsce ale takie myślenie wcale mi nie pomaga a wręcz ...
jeszcze bardziej mnie dołuje psychicznie.
Z drugiej zaś strony (co już wg mnie jest nienormalne!) nachodzą mnie okropne
myśli w stosunku do moich dzieci. Z jednej strony nigdy nikomu nie
pozwoliłabym zrobić im krzywdę (najpierw musieliby mnie zabić!) a z
drugiej ... łapię się na takich myślach jak np. co by było gdybym zakryła
buzię mojej córeczki poduszką !!! Boże, aż mi wstyd to pisać!
Proszę niech ktoś mi powie co się ze mną dzieje. Przecież ja sama sobie
przeczę !!! Może ktoś choć połowicznie przeszedł to co ja przechodzę i da mi
jakąś radę - jak uwolnić się od tych myśli !!! Z góry dziękuję za wszystkie
posty !