meckert
04.03.09, 22:39
Witam! Ostatnio po raz pierwszy w życiu zawitałem do gabinetu psychiatry.
Trochę zawirowań, trochę niepewności o przyszłość, kłótnie rodzinne, bieganina
w pracy - czyli generalnie to co ma każdy. Nie uważam żeby miał depresję jako
taką - jestem aktywny fizycznie, nie popadam w rezygnację , mam dużo
zaintereswań itp. Liczyłem że pan doktor zapisze coś na sen, pogada ze mną o
tym jak rozwiązać problem z jednym z członków rodziny itp. A tymczasem lekarz
wysłuchał co mam do powiedzenia od czasu do czasu wtrącając "mmhhhmm" albo
"taaaak", po czym wypisał mi trittico 150mg przed spaniem i arketis
(paroxetinum) 20 mg po obudzeniu. Wykupiłem, poczytałem ulotki , poczytałem
forum i w sumie się przeraziłem. Trittico z tego co wyczytałem zamula,
utrudnia prowadzenie pojazdów i może wywołać tycie , a paroxetinum zwykle
zmniejsza libido, może wywołać myśli samobójcze, tycie itp.
Pytanie pierwsze : czy warto wogóle to w siebie pakować ? mam prawie 30 lat i
do tej pory nigdy nie stosowałem żadnych takich leków. wiem jak wygląda
depresja , bo widziałem tą chorobę u bliskich i wiem dobrze że ja tego nie
mam. Mam czasem problemy z zasypianiem, bywam kłótliwy i nadpobudliwy. Ale
zwykle jakoś dawałem radę. Nie wiem czy nie lepiej wypić dwóch browarów na sen
po prostu ?? Albo od czasu do czasu się wykrzyczeć albo porządnie wymęczyć
ćwiczeniami fizycznymi ?
Pytanie drugie: załóżmy że biorę sobie to trittico wieczorem i arketis rano.
Czy będę mógł bez problemów wsiąść w auto i pojechac do pracy, walnę w
pierwszy lepszy słup bo będę "zawinięty" ? Moja praca także wymaga ciągłej
koncentracji , skupienia i bardzo szybkiej obsługi paru programów na
komputerze jednocześnie - czy leki nie wpłyną na moją możliwość jej wykonywania ?