Dodaj do ulubionych

samobójstwo

07.12.03, 01:18
Czy możecie mi poradzić jak najlepiej się zabić? Z wiadomych powodów nie mogę
spytać o to ludzi, których znam, więc pomyślałam, że może w internecie ktoś
mi pomoże. Chodzi mi o to, żeby bardzo nie bolało, żebym nie musiała się
długo męczyć i żebym nie obudziła się np. w łóżku szpitalnym. Tylko proszę,
nie piszcie, że życie jest piękne i nie warto umierać itp. Ja długo nad tym
myślałam. W moim przypadku nic się nie da już zrobić. Długo łudziłam się i
walczyłam-bezskutecznie. Poza tym nikt nie będzie po mnie płakał i moja
śmierć dla nikogo nie będzie tragedią. Proszę, nie ignorujcie mnie :(
Obserwuj wątek
    • oqo Re: samobójstwo 07.12.03, 03:25
      jeśli jesteś zdrowa to nakop sobie sama do dupy...(przepraszam lecz
      musiałem )..... nie wiesz pewnie czym jest śmierć .....ilu widziałaś
      nieboszczyków osobiście ? życie jest najpiękniejszym z darów ..... nigdy
      tego nie odpracujesz.....ktoś Cię skrzywdził- olej to ..... masz długi?
      większość ma .....www.rotten.com -oni chceli żyć lecz nie dane im było.... nie
      jesteś sama.opisz wrażenia 08.12.2003.godz21.00
    • mariuszk8 Re: samobójstwo 07.12.03, 09:53
      Najlepiej nałykać się prochów. Tylko że... no właśnie można obudzić się w
      szpitalnym łóżku do tego z rozwaloną wątrobą. Dobrze by było załatwić sobie
      dużą ilość tabletek nasennych, ale te są na receptę, a pewnie chcesz uniknąć
      łażenia do lekarza.
      Niezawodnie jest skoczyć z 10. piętra, ale to wymaga większej odwagi niż samo
      życie.
      Powiedz, jeśli możesz, to chyba nie przez jakiegoś faceta...
      • rebeka22 Re: samobójstwo 07.12.03, 11:43
        wiecie, ja nie rozumiem waszej reakji na ten post. Co z tego ze ejst wiele
        ludzi, ktorzy chcieli by zyc, tak samo jest tyle ile zamieniloby sie z nimi na
        smierc!
        nie widziecie ze dziewczyna na prawde cierpi? nie widzi wyjscia?
        wiesz ja ciebie rozumiem, nikt by nie tesknil, moze nawet nie zauwazyl, albo
        poczul ulge prawda? to czujesz? ja takze czasem mam takie mysli. Wiem tez ze w
        koncu dochodzi sie w nieleczonej dperesji do takiego momentu ze nie
        kontrolujesz juz siebie, sowich odruchow i zycia, albo smierci. Wtedy juz
        czesto nie ma wysjcia. Ja sie lecze, zaczelam wierzyc ze bede zyla, jesli uda
        sie, ale wiem ze gdy leki nie zadzialaja nie bedzie dobrze, jesli nie dosatne
        w koncu od kogos prawdziwego zrozumiania, a nie nasmiewania sie z mojej
        choroby, badz chetci smierci, to nie wiem ile bede zyla. Wiesz ja zyje dniem
        ktory sie zaczal, wizja nastepnego mnie zbyt mocno przeraza. Idz do lekarza
        powiedz mu co sie dzieje, badz jeszcze przez chwile cierpliwa, pozwol mu
        sprobowac ciebie wyleczyc. mysl o dniu ktory sie zaczal, odpusc sobie myslenie
        na zapas. Moze kiedys na swojej drodze spotkasz kogos kto bedzie zyl dzieki
        temu ze i ty zyjesz? pozdrawiam trzymaj sie mocno, jestem z toba
        • kassia23 Re: samobójstwo 07.12.03, 12:02
          Droga Wero!
          Jeśli życie straciło sens i uważasz że nikogo Twoje życie nie obchodzi to żyj
          na złość innym!!! Pozdrawiam. Kasia
    • nea85 Re: samobójstwo 08.12.03, 10:09
      mam pytanie...skoro uwarzasz że nikogo by nie zainteresowało to że Ciebie nie
      ma ...lub już nikt tego by nie zauważył....to właśnie dlaczego z nimi o
      samobójstwie nie porazmawiasz...skoro tak naprawde jest jak mowisz....nie
      interesujesz ich...pomogą Ci....wydaje mi się że Ty nie dopuszczas do siebie
      ludzi , którym naprawde zalezy na Tobie i chcą Ci pomuc....
      wiesz....łatwo powidzieć...sama bym chciała to zrozumieć i wprowadzić w
      życie ....
      pozdrawiam
      • atropos Re: samobójstwo 08.12.03, 21:36
        Widac, że nie spotakałas sie z naprawde wrednymi reakcjami na sygnał wołania o
        pomoc. Jesli vera poczuła sie nawet tylko raz odrzucona to wierzę, że na sama
        mysl o proszeniu o pomoc robi sie jej niedobrze. Zdarzyło mi sie zwrócic o
        wsparcie do niewłasciwych osób i dobrze pamietam jakie to było upokorzenie.
        Vero, błagam, zwróć się do psychologa, jestes w totalnym dole a wtedy nie
        podejmuje sie własciwych decyzji.
        Lubisz czyatc? Filmy? Zdajesz sobie sprawe ile jeszcze zostało do przeczytania
        i obejrzenia?
        • oqo Re: samobójstwo 08.12.03, 22:21
          cześć Vera , przeszło Ci ?
        • nea85 Re: samobójstwo 09.12.03, 10:18
          mylisz się...codziennie przez mysl przechodzi mi 'a moze ten noz...wsadze
          głębiej?'.....co z tego ze chodze do psychologa , co z tego ze chodze do
          psychaitry.....nikogo nie prosiam o pomoc....dopiero teraz....wrecz zmuszono
          mnie bym zglsila sie.....nienawidze kogos prosic o pomoc...wole uporac sie sama
          z problemami...tylko czy to jest wyjscie....a zresza newazne......poprostu
          chcialam jej uswiadomic ze istnieje choc jedna osoba na swiecie do ktorej moze
          sie zwrocic...i ta osoba nie powie 'nie mam czasu'...lub cos innego....wydaje
          mi sie ze czasami osoby w dolku...niezauwaaja tych ludzi...bo poprostu nie chca
          otrzymac tej pomocy....
          pozdrawiam
          jezeli jeszcze ktos ma do mnie jakies 'ale' to zapraszam na gg 2055490
      • marny_koniec Re: samobójstwo 07.01.04, 14:18
        Bo to "pargraf 22". Jeżeli mówisz, że chcesz popełnic samobójstwo to wszyscy
        uważają, że straszysz i nikt tego poważnie nie traktuje. Bliscy uważają Cię za
        histeryczkę. itd.
    • ellinek Re: samobójstwo 09.12.03, 02:54
      Nie napiszę Ci że życie jest piękne bo tak nie jest. Zycie jest potworne i
      tylko czasem trafiają się jakieś promyczki. Teraz też nie chce mi się żyć, nie
      tylko dziś, od paru miesięcy. Mój długoletni związek właśnie się kończy, po
      paru wspólnych latach - dobrych, nadszedł kres. Już się chyba znienawidziliśmy.
      Chciałabym umrzeć bo bez Niego nie wyobrażam sobie życia. Ale dziś, a właściwie
      już wczoraj wykryto nowotwór u mojej młodszej siostry. Mam nadzieję że
      niezłośliwy, ale pewności nie mam - w środę moja maleńka idzie na operację,
      teraz wiem że muszę żyć dla niej, dla brata, rodziców, a na złość mojemu
      facetowi który nic nie rozumie, który uważa mnie za wariatkę i histeryczkę i na
      złość jeszcze paru durnym osobom, które próbują mi udowodnić że jestem gorsza
      niż jestem. Wytrzymaj Vera, nie dlatego że wydaje Ci się że nikt nie będzie
      płakał. Zawsze jest ktoś kto będzie cierpiał, patrzę na moich rodziców
      zatroskanych zdrowiem siostry i wiem że choćby ze względu na nich muszę żyć. I
      Tobie też tego życzę. Po paru ciężkich latach gdy poznałam mojego faceta byłam
      najszczęśliwszym czlowiekim pod słońcem, dziś ten sam człowiek udowadnia mi że
      jestem najgorszą rzeczą jaka go w życiu spotkała. Skończyć ze sobą byłoby teraz
      pięknie acz głupio. Jeszcze w moim życiu będzie normalnie - dziś w to nie
      wierzę ale postaram się to sobie wmówić. I Tobie tego życzę - już raz się
      podnosiłam i udało się, więc pewnie znowu się uda. Pamiętaj co Cię nie zniszczy
      to Cię wzmocni. Trzymaj się ciepło. E.
      • grzegorz961 Re: samobójstwo 09.12.03, 12:17
        znam sposob bezbolesny ale zdradze ci go, jesli napiszesz do mnie bezp cos o
        sobie. taki warunek! czekam na mail! nie zwlekaj, pozdrawiam a trudnych chwilach
    • gwaszem ja probowalem i... 09.12.03, 22:52
      pewnie chcesz jakieś praktyczne porady?
      ktoś napisał o prochach. Nie wierz mu
      Prawda jest smutna - musisz żyć.
      Nie wierz w to, że jest jakiś superskuteczny sposób, żeby nie bolało
      wszystko boli
      wiem, bo to przerobiłem
      3 razy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Lepiej idz do lekarza
      Zapewne nie uda Ci sie zabic od rzu, trafisz do szpitala psychaitrycznego (kazdego po probie tam zawioza, takie prawo). To co tam zobaczysz to prawdziwe pieklo. Swiry i to takie przy ktorych ludzie w depresji popadaja w jeszcze wieksza depresje.
      Ja wyladowalme na lozku polowym na korytarzu. Jaks pani pkochala mnie od razu i chciala ze mna spac, potem pewien pan mowil, ze jest mesjaszem, a inny koles chodzil i obiecywal, ze wszystkich pozabijal, ktos walil glowa w sciane i lala sie krew, przyszli pielegniarze i dali mu w ryj, skuli pasami.
      Ty znajdziesz sie w takim miejscu.
      Nie warto!

      Zacznij terapie moze Ci pomoze
      Umieranie boli, bardzo

      Bylem w stanie smierci lkinicznej wiec wiem troche o "drugiej stronie"

      Lepiej nie sprawdzaj jak tam jest

      Walcz o siebie
      nie mysl o innych
      walcz o to co jest dla Ciebie wazne
      pomysle, ze to wojna, bitwa, pojedynek, smierc zadrwi z ciebie jesli sie jej poddasz.

      Zaladuje na maxa!
      • pollka Re: ja probowalem i... 10.12.03, 08:08
        gwaszem napisał:
        >
        > Bylem w stanie smierci lkinicznej wiec wiem troche o "drugiej stronie"

        wiesz ze wlasnie takie slowa przyprawily by mnie o depresje.
        Ile razy slysze o klinicznej smierci i o tamtej stronie to chce mi sie zyc, ze
        jest jakis cel tego cierpienia. A tak jak to ujales - to tylko zyc
        ze ....strachu bo po drugiej stronie jest gorzej.
      • pollka Re: ja probowalem i... 10.12.03, 08:10
        gwaszem napisał:
        > Bylem w stanie smierci lkinicznej wiec wiem troche o "drugiej stronie"
        >
        > Lepiej nie sprawdzaj jak tam jest


        ciekawe, bo z reguly ludzie po takiej smierci klinicznej nabieraja ochoty do
        zycia. Wracaja mowiac jak tam bylo pieknie. Maja inny cel.
        • fact Re: ja probowalem i... 10.12.03, 22:11
          tez w to wierzylem
      • zywy_cien Re: ja probowalem i... 27.01.04, 20:23
        > Nie wierz w to, że jest jakiś superskuteczny sposób, żeby nie bolało
        > wszystko boli
        Właśnie, że są! I to banalnie proste. I mało, że całkiem bezbolesne to w
        dodatku jest sie nieświadomym w chwili umierania. Nawet się nie wie, że to już
        sie zaczyna. Robi się tylko troszkę ciepło i za chwilę już nic sie nie wie.
        Tylko przez jakieś 15 min nie może być nikogo w pobliżu, bo tak jak u mnbie
        wszystko diabli wezmą. :-(
        • warum Re: ja probowalem i...??? 27.01.04, 21:29
          Wczoraj w TVN byl program o chlopaku, ktory w ostatniej chwili /juz po zazyciu
          lekow/oczekiwal pomocy, prosil o ratunek - sam zadzwonil na pogotowie, bo
          jednak - chcial zyc. I niestety... uznano go za marude chwilowo zachwianego
          emocjonalnego, a nie typowego samobojce. Umarl.
          Nikt nie potraktowal go powaznie.
          Jego moze nie bolalo - boli tych, ktorzy pozostaja ze wspomnieniami.
          Jesli chcesz krzyczec - wykrzycz swoj bol, przelej na papier, tu na forum
          anonimowo opisz JAK Cie boli zycie. Ale nie rob czegos nieodwracalnego, bo nie
          wiesz jak jest po drugiej stronie... I skad masz pewnosc,ze tam jest lepiej?
          Jesli chcesz pomocy, nie czekaj az inni sie domysla,ze jej
          potrzebujesz...Krzycz,ze jest Ci zle i chcesz to zmienic. Ktos na pewno Cie
          wyslucha i pomoze. Sprobuj zyc, moze z innym mottem?
          "Kazdego dnia mozna zaczac wszystko od poczatku" . Pozdrawiam.
          • zywy_cien Re: ja probowalem i...??? 28.01.04, 18:14
            ...I w tym cały ból. Jak tu odejść, żeby inni nie cierpieli? No jak? Tylko tego
            nie wiem.
            • warum Re: ja probowalem i...??? 28.01.04, 20:37
              Wiec Zostan! Sprobuj kolejny raz ten dolek przezyc. Innym sie jakos na codzien
              lepiej uklada? Wiec i Tobie sie uda. Pomysl o ludziach, ktorzy cierpieliby
              gdyby Ciebie zabraklo. Sa? Na pewno, wiec nie rob im tego. Mnie zawsze ratuje
              pragmatyzm - jak juz zaczynam w glowie dzielic "spadek" tzn makulature, jakies
              duperele dla mnie wazne - co komu bym chciala zostawic "na pamiatke".... to
              dochodze do wniosku,ze .... musze jeszcze wiele spraw sama pozalatwiac, bo inni
              nie zrobia tego jak ja bym chciala:) I ... jakos tak wciaz zyje. Tyle lat. Z
              rozpedu. Albo z ciekawosci. Pozdrawiam.
              • zywy_cien Re: ja probowalem i...??? 29.01.04, 21:42
                Ja nie mam nic do załatwienia i mnie raczej byście nie przekonali podobnie jak
                very25, loalki czy innych co ich już nie ma. Ja od dawna mam wszystko
                poukładande i poustawiana oprócz jednego. Nie mogę zrobić tego matce. i tylko
                to mnie trzyma. Nic sobie nie zrobię, przynajmniej narazie. Miałem okazje
                nieraz i też tegoi nie zrobiłem ze względu na nią. Dziś żałuję bo do tej pory
                by już dawnoi o wsytkim zapomniała i ja też bym sie nie meczył. Ale muszę Wam
                wszystkim powiedzieć że podziwiam Was jak walczycie o każdego. To jest piękne.
                Oby tak dalej. Szkoda że jednak nie zawsze się udaje.
                I widze ze nie mam co liczyć tu na odpowiedz jak to zrobić by inni nie
                cierpieli przez moją wolność. Ale nie dziwię sie. Trudni jakoś sobie poradzę,
                albo i nie..
                Również pozdro. Trzymaj się.
    • ellinek Re: samobójstwo 09.12.03, 23:14
      Cześć Vera, mam nadzieję że masz już lepsze samopoczucie.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam. E.
      • vera25 Re: samobójstwo 31.12.03, 20:13
        Dziękuję Wam za odpowiedzi. O co innego mi chodziło, ale i tak cieszę się, że
        napisaliście. Zapomniałam swojego hasła i mam teraz inną cyferkę w nicku, ale
        to szczegół.
        Co do mojego samopoczucia, wciąż jest takie same. Sama nie wiem po co się
        jeszcze pałętam po tym świecie.
        Że niby załamałam się z powodu faceta? O nie, żaden nie jest tego warty. Mam
        żyć na złość innym? W moim przypadku to jest bez sensu. Prawdziwych przyjaciół
        nie mam, a ci, którzy starają się nimi zostać, nie robią tego beinteresownie.
        Moi rodzice od dawna żyją swoimi sprawami i ja nic dla nich nie znaczę. Od
        zawsze tak było. Już od chwili, gdy okazało się, że nie będę tym wymarzonym
        synkiem. Kiedyś jeszcze łudziłam się, że tak nie jest, ale srodze się
        zawiodłam. Heh, nadzieja-matka głupich. Mój facet jest ze mną dla kasy. To
        znaczy był-2 miesiące temu wystawiłam mu walizki. Teraz siedzi już u innej. Od
        zawsze żyłam wbrew innym, zdałam świetnie maturę i dostałam się na studia, żeby
        pokazać rodzicom, że jednak coś potrafię. Wzięłam się ostro za robotę, bardzo
        zależało mi, by jak najszybciej uniezależnić się finansowo. Miałam przyjaciół,
        z którymi dążyłam do celu. Tylko że mnie bardziej udawało się niż im. Stopniowo
        straciłam ich wszystkich. Nikomu nie podobały się moje sukcesy. A przy okazji:
        ludzie, nie wariujcie dla kasy. Nie warto. Ona szczęścia nie daje.
        Mogłabym się wybrać do lekarza, ale po co? Jasne, wysłucha mnie, da mi jakieś
        leki, ale czy to ma sens? Przecież on tak naprawdę robi to dla pieniędzy, a
        leki, które mi przepisze są oszustwem! Sztucznie poprawiają nastrój, czynią
        innego człowieka, z chemicznymi emocjami!!!!
        Zawsze walczyłam, zbierałam siły, ale ile można??? Już mam tego szczerze dosyć.
        Na początku bałam się bólu, ale teraz wisi mi to. Jeśli nie znajdę lepszego
        sposobu, skoczę z 10 piętra jakiegoś wieżowca.
        Udanego sylwestra Wam wszystkim, ja przejdę się do mojej firmy i z daleka od
        wszystkiego przywitam nowy rok. Oby był dla mnie jak najkrótszy.
        • warum Re: samobójstwo-po co? 01.01.04, 13:22
          Ujelas wszystko tak racjonalnie - pytanie-odpowiedz.I.. nie wiesz w czym
          problem? Jak zwykle w braku milosci, ale... kto Ci powiedzial,ze nie spotkasz
          tej prawdziwej? Szukaj, czekaj cierpliwie, nie obwiniaj siebie za to,ze dotad
          nie trafilas. Jestem 2xstarsza, a wciaz sie potykam, nawet sama mnie zaczyna
          smieszyc,ze... tyle lat sie mecze, wiem co zrobic,zeby przestalo bolec... a
          dalej... walcze ze swiatem. No wlasnie - na zlosc innym:).A moze ta wola zycia
          jest w czlowieku tak silna,ze...warto popatrzec na innych, ktorzy naprawde maja
          gorzej od nas i jeszcze raz sie zastanowic? Zrobic cos dobrego dla innych, ot
          tak dla kaprysu? Pozdrawiam Cie w 1-szym dniu Nowego Roku. Niby taka przelomowa
          data, cos nalezaloby madrego postanowic i zrealizowac,zeby byc z siebie dumnym.
          Ale po co? Zycie samo w sobie jest tak zaskakujace,ze wiecej udziwnien nie
          trzeba:) Ktos wyzej opisal swoje wrazenia z pobytu w szpitalu psych.- ja "to"
          widzialam bedac u kogos w odwiedzinach i jestem pewna,ze to jedyna rzecz,
          ktorej swiadomie bede unikac. Na tyle znajde w sobie sile,zeby nie zwariowac. A
          poza tym... " do serca przytul psa, wez na kolana kota, popatrz to tez istota".
          Pozdrawiam serdecznie i glowa do gory. Nie warto robic sobie samemu na zlosc,
          bo to boli tylko nas.
        • abyss0 Re: samobójstwo 01.01.04, 18:49
          > Mogłabym się wybrać do lekarza, ale po co? Jasne, wysłucha mnie, da mi
          jakieś
          > leki, ale czy to ma sens? Przecież on tak naprawdę robi to dla pieniędzy,

          jak trafisz na dobrego specjaliste to nie bedzie tego robil tylko dla
          pieniedzy lecz rowniez po to by ci pomoc bo mu bedzie zalezalo zebys byla
          zdrowa.nie wszyscy ludzie to skurwysyny

          > leki, które mi przepisze są oszustwem! Sztucznie poprawiają nastrój, czynią
          > innego człowieka, z chemicznymi emocjami!!!!

          a jak sie zabijesz to sztucznie przerwiesz swoje zycie


          ps.lacze sie w bolu zycia.tez bym chetnie przestal istniec
        • 2xr Re: samobójstwo 05.01.04, 22:50
          droga vero. doskonale rozumiem o czym piszesz. to tak jakbym czytała o swoich
          myślach. ja tez czuję że nikogo nie obchodzę. co gorsza ja czuję że nic mnie
          nie obchodzi, nie mam uczuć, jestem oziębła. dla moich rodziców byłam tylko
          czarną owcą w rodzinie. mój ojciec codziennie chlał, matka wiecznie płakała i
          była zajęta swoim bólem nie mną. mam starszego brata, który był i jest do tej
          pory oczkiem w głowie mamy mimo że ma 30 lat. zawsze wszyscy byli lepsi
          odemnie, nigdy mnie nie wspierała, byłam głąbem. bardziej chołubiła moje
          koleżanki niż własną córkę. poszłam do zawodówki bo udało jej się wychować
          swoje własne dziecko na niewierząca w siebie osobę. potem poszłam dalej, zdałam
          maturę ale było mi strasznie ciężko bo nawet wtedy mówiła że mi sie nie uda.
          odkąd pamiętam non stop walczę. mi nigdy nie przyszło nic OT TAK. a ona nawet
          teraz uważa że przesadzam. nie widzi jaka jestem nieszczęśliwą osobą. nie umiem
          kochać, nie umiem być szczęśliwa. mam 24 lata i nie pamiętam bym kiedyś była
          naprawdę szczęśliwa. teraz nie mam pracy od 3 lat, matka wysyła mnie do
          supermarketu. znowu nie mobilizuje do działania.nie mogę iść na studia bo nie
          stać mnie na nie, nie znam języków bo nie stac mnie na naukę. WEGETUJĘ. a ja
          nie mam juz siły walczyć, walczyć i walczyć. a przyjaciele? mozna sobie
          pooglądać w filmach.
          NIE WIERZĘ JUŻ W NIC. przez całe życie byłam sama, nawet jako małe dziecko.
          teraz nie umiem cieszyć się z niczego. nic mnie nie bawi, nie pasjonuje,tylko
          czerń. i niestety wszystkie nasze boleści biorą się z dzieciństwa. dzieciństwo
          to korzenie przyszłej dorosłości, to fundamety naszego życia. nie chcę miec
          dzieci, nie chce rodziny, naprawdę nie czuję potrzeby do czegokolwiek. nie
          pragne miłości bo nauczyłam sie bezniej żyć. a jak chce się pojawić i sie
          pojawia to męczę się okropnie. nie dla mnie emocje. PRAGNĘ TYLKO SPOKOJU. ale
          mam też bardzo silny instynkt samozachowawczy i nie potrafię się zabić. nie mam
          odwagi. i tylko modlę się by moim przeznaczeniem było umrzeć młodo lub by
          spłyneła na mnie odwaga.

          • polarnyj Nie trzeba placic grubej forsy za nauke 09.01.04, 01:14
            Napisalas ze nie masz kasy na nauke jezykow. Ja nauczylem sie plynnie mowic w
            siedem miesiecy. Jest znakomita metoda do samodzielnej nauki (jeszcze lepiej we
            dwoje ) - metoda Callana ( Callan method ). Wystarczy kupic albo skserowac
            kilka ksiazek (nawet kasety sa niepotrzebne). Generalnie polega to na tym ze od
            samego poczatku zaczyna sie "myslec" po angielsku a nie jak w innych metodach
            ciagle tlumaczenie z naszego na obcy i odwrotnie. Jak sie przylozysz po kilka
            godzin dziennie to w pol roku osiagniesz spore efekty.
            Jak chcesz mozesz do mnie napisac: polarnyj@gazeta.pl

            Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia w nauce i wyjscia z depresji.





        • michaell13 Re: samobójstwo 05.01.04, 23:23
          Vera.Nie jesteś sama.Zobacz ilu nas jest.
          • reemon Re: samobójstwo 06.01.04, 01:11
            No jak tam Vero ?
            Nie zapominaj o nas !
            Większość z nas ma takie myśli jak Ty. Ale jest jakaś cholera w tym prze.....ym
            życiu ,co nas trzyma...Niszczymy się ,ale nigdy do końca...
            niech to szlag...
            Vero ! Załóżmy klub nieudaczników !


            przytulam Ciebie cieplutko.Vina
        • romstar Re: samobójstwo 06.01.04, 18:06
          nie koncz tego roku tak szybko, proszę Cię. Chetnie z Tobą porozmawiam na gg
          2642359. Sama doszłas do tego wniosku, że na tym forum nie mogłas sie
          spodziewać miczyjej pomocy. Ja mam specyficzą folozofie bytu na tej planecie,
          do ktorej malo kto dociera ze zwyklych śmiertelnikow. Chetnie o wszystkim z
          Toba porozmawiam a zobaczysz, ze świat inaczej wygląda. Wszystko zależy od
          punktu siedzenia. Pozdrawiam. Roman
          • 2xr EJ, ROMAN 08.01.04, 13:00
            a co ty z jakiejs sekty jestes?
            vera uważaj bo właśnie tak sie werbuje do jakiś chorych zrzeszeń. jestes
            załamana a oni gadaja że znaja lek na twój problem. co to znaczy ZWYKLI
            ŚMIERTELNICY? to ty jestes wyjątkowy skoro znasz jakąś pokręconą filozofię tak?
            i jak to nie znalazła pomocy na forum? wiekszosc pisze ze tez ma takie
            problemy, solidaryzuje się z dziewczyną i co jeszcze można zrobić? ty tez
            niewiele możesz. myslisz że pogadasz sobie o innym puncie siedzenia i wszystko
            będzie ok?

            Vero, dlaczego się nie odzywasz? CZY TY JESZCZE ZYJESZ? chyba niezrobiłas
            jakiegos głupstwa co?
    • yygor Ja kiedys tez chcialem 02.01.04, 04:22
      Ja kiedys tez chcialem. Dokladnie 10 lat temu (styczen 1994). Dzisiaj Bogu
      dziekuje ze mi nie wyszlo. Jak chcesz mozesz do mnie napisac na priv. Chetnie
      nawiaze korespondencje. Zycze wszystkiego najlepszego - najpiekniejsze chwile
      jeszcze przed toba - milosc, szczescie.....napisz do mnie





    • reemon Re: samobójstwo 08.01.04, 14:52
      popieram !!! Vero, daj sobie spokój z tym Romanem,to jakiś dziwny typek !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka