Dodaj do ulubionych

W imię czego tak męczyć sie

21.05.09, 17:29
jak w temacie
po co ....w jakim celu....skoro nic nie pomaga
nastepne leki, minely dzis 2 tyg a ja mam taki zjazd ze tylko polozyc sie we
wlasnoręcznie wykopanym dolku w lesie i poprosic specerowicza o przysypanie......

elektrowstrzasy ktos kiedys napisal.....
moze sprobuje.....tego jeszcze nie bylo

szlag by to wszystko trafil, walcze o siebie jak lwica a potem okazuje sie ze
nic nie pomaga i tak nienawidze siebie za to ze bym wskoczyla do wanny z kwasem
wstretne cialo wstretne geny wstretna psychika

bleeeeeeeeeeeeeee
Obserwuj wątek
    • aidka Re: W imię czego tak męczyć sie 21.05.09, 18:14
      babetschka napisała:

      > jak w temacie
      > po co ....w jakim celu....skoro nic nie pomaga
      > nastepne leki, minely dzis 2 tyg a ja mam taki zjazd ze tylko
      polozyc sie we
      > wlasnoręcznie wykopanym dolku w lesie i poprosic specerowicza o
      przysypanie....

      spróbuj choć jeszcze z tydzień.
      u mnie czasem zaczynały działać po 3 dniach,
      czasem po trzech tygodniach.
    • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 21.05.09, 19:10
      Pewnie to Cię nie pocieszy, ale ja też się straszliwie męczę i też nie wiem, w
      imię czego :-( I myślę, że wiele innych osób tego forum, jak i z innych,
      odczuwa podobnie. Przynajmniej od czasu do czasu.
      • ichnia Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 12:39
        filiz napisała:
        > Pewnie to Cię nie pocieszy, ale ja też się straszliwie męczę i też nie wiem, w
        > imię czego :-( I myślę, że wiele innych osób tego forum, jak i z innych,
        > odczuwa podobnie. Przynajmniej od czasu do czasu.

        No właśnie. A pytanie zadanie przez babeczkę w temacie jest bardzo istotne.
        Kiedyś miałam jeden taki cel. Obecnie usilnie staram się go znaleźć... Właściwie
        tym celem jest znalezienie celu (sensu) jak na razie. Może mi się kiedyś uda...
        • kefirka.de Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 16:05
          Masz rację Ichnia, że zwracasz uwagę na tytuł wątku, bo rzeczywiście to kluczowe
          pytanie. Czasem tego sensu się nie dostrzega, gdy życie tak długo tak bardzo boli.
          Na razie wiem dlaczego godzę się na cierpienie. Czekam na dzień gdy znów będę
          zdrowa. Będę samodzielna, zorganizowana, zadbana. Będę wstawała rano i patrzyła
          z zachwytem na słońce, deszcz i będę oczekiwała co też dobrego ten nowy dzień mi
          przyniesie. Będę chodziła do ulubionych sklepów, do kina, do przyjaciół i tam
          gdzie ciekawie. Będę płakała ze śmiechu i z żalu. Będę zapraszała ludzi do
          siebie tu w Warszawie i tam do mojego najpiękniejszego miejsca na ziemi. A
          jesienią będę wyjeżdżała na grzyby i chodziła do totalnego umęczenia po moim
          lesie. A wieczorem znów będę siedziała z innymi przy ognisku i będę się czuła
          (zapożyczone od Elli) cząstką
          całości.
          Dziś depresja podsuwa mi zniekształcony obraz życia, wierzę, że to okruch
          szkła,taki jak w bajce Andersena nie pozwala mi widzieć tego co piękne czuć tego
          co ciepłe, cierpkie, kwaśne, słodkie. A pewnego dnia szkło wypłynie ze łzami i
          wszystko znów nabierze sensu.
          I dlatego godzę się na czekanie w bólu, poniżeniu i rozpaczy.



          • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 17:29
            Ja też chcę być SAMODZIELNA, ZORGANIZOWANA, ZADBANA. Przecież były momenty, że
            taka byłam, więc chyba jednak to potrafię, tylko że teraz brak mi na to wszystko
            siły. I właśnie, jakiś POWÓD mieć, żeby jeszcze raz się podnieść, żeby jeszcze
            raz stanąć na nogach po kolejnym upadku. A swoją drogą poszukam coś o tych
            elektrowstrząsach.
          • olga_w_ogrodzie Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 23:38
            kefirka.de napisała:
            Czekam na dzień gdy znów będę
            > zdrowa. Będę samodzielna, zorganizowana, zadbana. Będę wstawała
            rano i patrzył
            > a
            > z zachwytem na słońce, deszcz i będę oczekiwała co też dobrego ten
            nowy dzień m
            > i
            > przyniesie. Będę chodziła do ulubionych sklepów, do kina, do
            przyjaciół i tam
            > gdzie ciekawie. Będę płakała ze śmiechu i z żalu. Będę zapraszała
            ludzi do
            > siebie tu w Warszawie i tam do mojego najpiękniejszego miejsca na
            ziemi. A
            > jesienią będę wyjeżdżała na grzyby i chodziła do totalnego
            umęczenia po moim
            > lesie. A wieczorem znów będę siedziała z innymi przy ognisku i
            będę się czuła
            > (zapożyczone od Elli) cząstką
            > całości.

            postanowiłaś, że do lipca tak właśnie będzie.
            więc będzie i już.
          • ichnia Re: W imię czego tak męczyć sie 23.05.09, 21:57
            Ładnie napisane... :)

            kefirka.de napisała:

            > Masz rację Ichnia, że zwracasz uwagę na tytuł wątku, bo
            rzeczywiście to kluczow
            > e
            > pytanie. Czasem tego sensu się nie dostrzega, gdy życie tak długo
            tak bardzo bo
            > li.
            > Na razie wiem dlaczego godzę się na cierpienie. Czekam na dzień
            gdy znów będę
            > zdrowa. Będę samodzielna, zorganizowana, zadbana. Będę wstawała
            rano i patrzył
            > a
            > z zachwytem na słońce, deszcz i będę oczekiwała co też dobrego ten
            nowy dzień m
            > i
            > przyniesie. Będę chodziła do ulubionych sklepów, do kina, do
            przyjaciół i tam
            > gdzie ciekawie. Będę płakała ze śmiechu i z żalu. Będę zapraszała
            ludzi do
            > siebie tu w Warszawie i tam do mojego najpiękniejszego miejsca na
            ziemi. A
            > jesienią będę wyjeżdżała na grzyby i chodziła do totalnego
            umęczenia po moim
            > lesie. A wieczorem znów będę siedziała z innymi przy ognisku i
            będę się czuła
            > (zapożyczone od Elli) cząstką
            > całości.
            > Dziś depresja podsuwa mi zniekształcony obraz życia, wierzę, że to
            okruch
            > szkła,taki jak w bajce Andersena nie pozwala mi widzieć tego co
            piękne czuć teg
            > o
            > co ciepłe, cierpkie, kwaśne, słodkie. A pewnego dnia szkło
            wypłynie ze łzami i
            > wszystko znów nabierze sensu.
            > I dlatego godzę się na czekanie w bólu, poniżeniu i rozpaczy.
            >
            >
            >
    • kefirka.de Re: W imię czego tak męczyć sie 21.05.09, 20:44
      Babeczko, może jeszcze chwilę i zadziałają. Olga dobrze pisze.
      Ja bym się myślą o elektrowstrząsach wspierała. Znam 2 osoby, którym
      rzeczywiście pomogły. Jedna z nich opowiadała, że leżała w szpitalu z dziewczyną
      w ciąży. Tamta też miała elektrowstrząsy i pomogło. Nic nie radzę, bo wiedzę mam
      tylko powierzchowną, jednak zawsze to jakaś nadzieja może być i trudne chwile
      pomoże przetrwać.
    • singapurkaa Re: W imię czego tak męczyć sie 21.05.09, 21:16
      :(
      u mnie ostatnio leki zaczęły działac po prawie 3 miesiącach...
      Myślałam, że już się nie doczekam....
      Jednak przetrwałam jakoś i jest lepiej.
      Przetrwaj i Ty. No bo co innego, bardziej pomocnego i sensownego mogę napisac?
    • elfrid Re: W imię czego tak męczyć sie 21.05.09, 21:25
      wiesz jak to dziala, ze musisz dac sobie co najmniej miesiac. dac lekom czas. a
      jakie prochy teraz lyskasz? laczysz jakies leki czy to monoterapia jednym
      antydepresantem? u mnie przelom po lekach zawsze nastepuje w trzecim lub
      czwartym tygodniu, a wczesniej objawy depresyjne nawet sie nasilaja. wiec jesli
      teraz jest gorzej tzn ze leki sa skuteczne i zadzialaja!!!! cierpliwosci.
      • babetschka Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 17:30
        wiem jak to dziala
        zawsze bylo jak w zegarku - 14 dni i nowe zycie

        teraz zamienilam seroxat na asertin (wczesniej bralam jak glupia o wiele drozsza
        wersje sertraliny -Asentre)

        biore tylko ten jeden

        tym razem cos jest nie halo ......mam taki zjazd i taki dół ze stracilam wiare
        dokumentnie
        poczekam jeszcze tydzien i zglosze sie do szpitala ...
        bo nie wytrzymam juz dluzej


        a moze fakt ze duzo pije ostatnio.....ma jakis wplyw......
        ale kiedys pilam i bralam i bylo w miare ok
        boze....
        musze dopijac dzialanie tabletek zeby czarna dziura myslowa mnie nie wciagala
        ...czyli sa za slabe?
        tydzien i do szpitala
        skomle parenascie lat i nic
        to poskomle jeszcze troche
        zabic sie mozna w kazdej chwili, jeszcze cos pokombinuje.......
        • olga_w_ogrodzie Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 23:36
          babetschka napisała:

          a moze fakt ze duzo pije ostatnio.....ma jakis wplyw......
          > ale kiedys pilam i bralam i bylo w miare ok
          > boze....

          alkohol może mieć wpływ na pogorszenie Twego stanu.
          jest cholernie depresjogenny.
          pomaga na chwilę, ale potem jest gorzej i gorzej.
    • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 17:46
      Ja myślę bab-tschka, że to jednak przez ten alkohol, niepotrzebnie pijesz przy
      tych psychotropach, to niewskazane. Zresztą sama wiesz, co ja tu będę się
      mądrzyć z takimi oczywistościami. Samą też mnie nieraz korci, żeby się tak
      porządnie "skuć" albo i naćpać czegoś, ale na myślach poprzestaję. Jeśli już to
      jeden browar w weekend wypiję, a więcej jakoś nie mogę nawet i mnie nie ciągnie,
      także na mnie to nie działa na szczęście. Ale jeśli Tobie alkohol pomaga w
      odizolowaniu się od rzeczywistości, to istnieje duże niebezpieczeństwo, że
      będziesz po niego sięgać częściej, a stad do uzależnienia droga prosta. I po co
      ci jeszcze do tego alkoholizm?
      A zabić się zawsze można,to tylko tak się mówi, jak ja nieraz mam takie myśli,
      żeby to wreszcie skończyć i przychodzi taki moment, że chcę sobie postawić jakiś
      deadline, kiedy to w końcu zrobię. Na przykład 30 czerwca powiedzmy - jesli do
      tego czasu nie uporządkuję przynajmniej części swoich spraw, to koniec
      definitywny ze mną! Na przykład. Także gdy przychodzi świadomość tego
      deadline'u, ogarnia mnie strach i wiem, że i tak tego nie zrobię!!! A żyuć
      normalnie, czy kurna chociaż w miarę normalnie, też za cholerę nie umiem!!!
    • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 17:56
      Czasami myślę, że gdybym miała kupę kasy, to nie miałabym tej pieprzonej
      depresji, mogłabym się odizolować i żyć jak chcę, a ta perspektywa walki o
      przetrwanie, w tym społeczeństwie które coraz bardziej wydaje mi się obce,
      napawa mnie lękiem i kurde, po co ja właściwie, walczę? I o co?O swoje miejsce w
      świecie, który nie bardzo mi się podoba i któremu ja z moimi zaburzeniami nie
      spodobam się nigdy. To chyba tylko instynkt samozachowawczy mnie tutaj trzyma,
      ale przecież jakość tego wszystkiego też się liczy, jakość.
      • babetschka Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:05
        lionshareproductions.com/site/wp-content/uploads/2007/06/autopsy3.jpg
        tak skoncze.....
        tak bedzie wygladalo moje zdjecie za pare lat....
        samotna obłąkana szurająca kapciami po korytarzach szpitala psychiatrycznego
      • babetschka Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:07
        "Ten, kto raz trafił do szpitala wariatów, jest jak naznaczony. To po prostu coś
        zmienia w człowieku. Nie da się po tym żyć tak, jak przed tym. I nie patrz tak,
        jakbyś rozumiał, bo wiem, że nie rozumiesz"

        cytat
    • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:07
      To ja już wolę tak:
      wiadomosci.onet.pl/1975535,12,lucy_gordon_nie_zyje,item.html
    • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:10
      Moje myślenie jest być może wypaczone, także proszę się nie sugerować moimi
      opiniami, ale szpital psychiatryczny do według mnie zupełna ostateczność.
      Przynajmniej w Polsce, brrrrrrrr!!!
      • babetschka Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:14
        nie sugeruje sie zdajac sobie sprawe ze myslenie tu piszacych jak i moje.....
        mocno wypaczone jest......przez chorobe

        klepiemy sie po pleckach...ot i tyle
        pocieszajac ze w tym samym g........ siedzimy
        • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:21
          babetschka napisała:

          >
          > klepiemy sie po pleckach...ot i tyle
          > pocieszajac ze w tym samym g........ siedzimy

          No tak, są fora osób chorych na raka i mnóstwo innych chorób, dlaczego my mamy
          sobie nie "pomagać". Tylko w naszym przypadku, to "pomaganie" jest bardzo
          specyficzne, bo często osoby chore na raka na przykład, mają ogromną wolę życia
          i pokłady energii i optymizmu po tym pierwszym szoku, gdy poznają diagnozę? A
          my? My mamy wolę nie-życia bądź co najwyżej wolę życia inaczej, ale jak? Tego
          często już sprecyzować nie potrafimy. Ja chcę żyć bez tej pieprzonej depresji
          albo przynajmniej mieć ją pod kontrolą, nie izolować się od ludzi jak to teraz
          robię, żyć w miarę normalnie. Czy to aż tak kurna dużo jest, pytam się?!!!
        • ichnia Re: W imię czego tak męczyć sie 23.05.09, 21:56
          babetschka napisała:
          > klepiemy sie po pleckach...ot i tyle
          > pocieszajac ze w tym samym g........ siedzimy

          Ja uważam za bardzo cenne, że ma kto mnie klepać po pleckach...
          Nawet ktoś, kogo nie widzę, nie znam, bo wiem że nic ode mnie nie
          chce, niczego nie wymusza, nie wypytuje, nie potrafi zrozumieć... A
          może właśnie dlatego. Zwłaszcza wtedy, gdy nie chcę do nikogo wyjść,
          nikogo widzieć, z nikim rozmawiać...
          • babetschka Re: W imię czego tak męczyć sie 24.05.09, 11:08
            a czy ja fakt jedynie stwierdziwszy.......również tak nie uważam ?.......

            tylko w moim przypadku jest to chyba niebezpieczne, bo zaczynam wybierac
            forum..zamiast wyjsc, lub w ogole internet..

            wole poczytac, napisac cos....a spotkanie z "żywą" kumpelą odwołac podając
            kolejny wymyślony powód..
            • ichnia Re: W imię czego tak męczyć sie 24.05.09, 18:14
              babetschka napisała:
              >
              > tylko w moim przypadku jest to chyba niebezpieczne, bo zaczynam
              wybierac forum..zamiast wyjsc, lub w ogole internet..
              >
              > wole poczytac, napisac cos....a spotkanie z "żywą" kumpelą odwołac
              podając kolejny wymyślony powód..

              Tak, to może być pewne niebezpieczeństwo. Łatwo się uzależnić od
              netu. Ale to dotyczy wszystkich, nie tylko depresyjnych ;)
    • filiz Re: W imię czego tak męczyć sie 22.05.09, 18:15
      Jeśli byłby to szpital, w którym pacjent ma zapewnione dobre warunki, terapię,
      opiekę etc. - to wtedy jestem za, jednak miejsce, gdzie tylko naszprycują cię
      lekami i każą wegetować wśród pozostałych otępiałych pacjentów i tylko to ich
      obchodzi, żeby pacjent nie popełnił przypadkiem samobójstwa czy kogoś innego tam
      nie okaleczył - to ja p---o--lę takie metody z poprzednich epok, naprawdę.
    • erbin Re: W imię czego tak męczyć sie 24.05.09, 19:31
      Witaj,
      a czy korzystasz z psychoterapi? czy tylko leki łykasz?
      ja brałem różne leki przez 3 miesiące po których tylko gorzej się
      czułem. teraz postanowiłem spróbować nic nie brać.boję się, ale
      spróbuję. zostanie mi tylko psychoterapia, której do końca nie moę
      uwierzyć, ale chodzę bo w podświadomości jednak wydaje mi isę że
      może mi pomóc.
      pozdrawiam
      musi być w końcu lepiej nie może być zawsze źle. kiedyś z tego
      wyjdziemy
    • aiszka4 Dlatego? 26.05.09, 13:53
      babetschka napisała:
      > a jak za 10 lat wymysla extra super sposob na pozbycie sie
      depresji z mozgu ? i
      > co wtedy ?.....
      > lepiej wegetowac niz nie życ....
      > to pisalam ja babeczka......
      > ku wlesnemu zdziwieniu

      i jeszcze:

      babetschka napisała:

      > a moze to nie bedzie za 10 lat tylko za 2?
      > moze wybawienie jest tuz za rogiem?.....
      • babetschka Re: Dlatego? 26.05.09, 15:43
        tak to pisze sie.......jak iskierka nadziei zatli sie w czlowieku
        ale szybko gasnie..............
        • aiszka4 Dlatego... 27.05.09, 07:31
          będziem rozdmuchiwać iskierki, zanim zgasną


          babetschka napisała:

          > tak to pisze sie.......jak iskierka nadziei zatli sie w czlowieku
          > ale szybko gasnie..............
    • czarna_wolga Re: W imię czego tak męczyć sie 26.05.09, 20:27
      jak to dlugo trwa to musisz sie z tym pogodzic ze tak bedzie zawsze. Będą gorsze
      i lepsze momenty ale depresyjne sklonnosci osobowościowe są tylko zaleczalne.
      Elektowstrzasy stosują jedynie w agonalnych przypadkach gdy czlowiek nie mowi i
      nie je. Alkochol wyplukuje substancje czyną a lek pewnie potrzebuje tym razem
      dluzszego okresu zeby zadzialal lub wieksza dawka jest potrzebna. Mam chyba
      podobnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka