22.02.14, 20:30
Smutna rozmowa.

"Staram się nie czytać wszystkiego, co pisze Jaś. Jest to dla mnie niesłychanie bolesne. Nie rozumiem tych ukąszeń, czasem myślę, że wręcz diabelskich

- mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem na łamach weekendowej "Rzeczpospolitej" Teresa Kapela, działaczka katolicka, matka aktywisty „Krytyki Politycznej" Jasia Kapeli.

Teresa Kapela przyznaje, że jako osoba głęboko wierząca stara się nie oglądać zdjęć, np. z Marszu Szmat, na którym jej syn wystąpił przebrany w sukienkę.

Ale oczywiście zawsze wpadnie w ręce jakieś zdjęcie. Wtedy myślę, że młodzi ludzie lubią szokować, prowokować, ale mój mąż przeżywa to zdecydowanie boleśniej niż ja. Z zewnątrz pewnie wygląda anegdotycznie, ale dla nas wszystkich to dość trudne.

-przyznaje. Według niej łatwo tu widzieć psychologiczny schemat „dewotka, problem z matką”.

Modlę się za niego, ale mam poczucie, że za mało, zbyt rzadko i chyba zbyt słabo wierzę w moc modlitwy. Nie potrafię znaleźć źródeł tej sytuacji, nie ma odpowiedzi, dlaczego tak się stało. Dziś myślę, że droga wiary rzeczywiście jest jakąś tajemnicą...

-dodaje. Jej zdaniem „Jaś chodzi swoimi drogami”.

Środowisko, do którego trafił, okazało się niesłychanie silne. On się „Krytyką Polityczną", która jest ciekawym środowiskiem, zachłysnął i tak trwa. Ale jednocześnie zawsze starałam się wychowywać dzieci do wolności, by mogły same wybierać

- tłumaczy. Z synem łączy ją w sferze ideowej głównie wrażliwość społeczna. On jednak „zupełnie inaczej definiuje zarówno zagrożenia jak i rozwiązania rozmaitych problemów społecznych”.

To jest bardzo bolesne zarówno dla mnie, jak i dla Jasia. Mam jednak nadzieję, że ta wrażliwość znajdzie w końcu inne ujście, że zweryfikuje swe podejście

- przekonuje Teresa Kapela.

Najbardziej identyfikuję się ze słowem matka. Jak to możliwe, że w społeczeństwie tak katolickim jak nasze wytworzyła się taka atmosfera pogardy wobec macierzyństwa?

- mówi.



Wychowywanie piątki dzieci było dla niej najlepszym okresem w życiu.

Gdyby była możliwość jakiejś sensownej pracy na część etatu, to bym się jej podjęła. Tym bardziej że często wyjście do pracy jest odpoczynkiem i chętnie bym z tego skorzystała

- mówi. Stereotyp dzieciorobów na zasiłku, który dominuje w Polsce jest dla niej krzywdzący.

Pamiętam, jak szłam z chłopcami za rękę, a byłam w trzeciej ciąży, i usłyszałam za sobą tylko pogardliwe: „Fabryka"... [..]Zastanawiam się, jak to możliwe, że w społeczeństwie tak katolickim jak nasze było możliwe wytworzenie takiej atmosfery pogardy wobec macierzyństwa.

- opowiada. Sama pochodzi z rodziny wielodzietnej, a jej matka łączyła macierzyństwo z pracą zawodową.

Moi rodzice mieli piątkę dzieci, a mama była profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, tata nadleśniczym, potem dyrektorem parku

- wyjaśnia. W następnym pokoleniu „wszystkie wybrałyśmy macierzyństwo ponad karierę zawodową”.

Brat i siostra mają po dwójce dzieci, ale już kolejna siostra – czworo, a następna – sześcioro. Mogłyśmy wybrać inaczej, prawda?

- podkreśla.

Według niej polskie państwo nie ułatwia kobietom poświęcenie się macierzyństwu.

Większość państw europejskich postanowiła jakoś sobie z tym problemem poradzić. Tylko my udajemy, że to nie problem i sprawy nie ma. [..] W Polsce kobieta w trudnej sytuacji materialnej po urodzeniu dziecka nie może liczyć na żaden zasiłek! Wydłużone urlopy dotyczą co najwyżej połowy kobiet

- oburza się.

Jej zdaniem becikowe może być pierwszym krokiem w stronę właściwej polityki. Pierwszym krokiem ku normalności, jaką jest polityka prorodzinna. W wychowaniu własnych dzieci Teresa Kapela postawiła na antypedagogikę.

Najbliżej mi do tezy, że tylko towarzyszymy dorastającym dzieciom, starając się dać im wolność i poczucie bezpieczeństwa. [..] Mam świadomość, że to kontrowersyjne, zwłaszcza w kręgach katolickich, przyznaję się do tego z niejakim wstydem, ale nie umiałabym inaczej nazwać swego bycia z dziećmi. Myślę, że po prostu działa przykład, on jest najważniejszy i to się w doktrynie katolickiej już mieści

- mówi. Jak przyznaje, najbardziej identyfikuję się ze słowem matka.

Starałam się przyjąć postawę: „Róbcie wszystko, co w waszej mocy, a resztę oddajcie Opatrzności". I czy jestem teraz, po latach, szczęśliwa? Hm, czasami

-podsumowuje."

wpolityce.pl/wydarzenia/74872-matka-jasia-kapeli-srodowisko-do-ktorego-trafil-okazalo-sie-nieslychanie-silne-on-sie-krytyka-polityczna-zachlysnal-i-tak-trwa
Obserwuj wątek
    • andrzej585858 Re: Smutne 21.05.14, 19:30
      smutna rzeczywistość - przejmujący komentarz J. Jachowicza. Tak na marginesie - ciekawe jakie będa kary na tych co zakłocili wykład ks. Bortkiewicza w Poznaniu?

      "Kolejny sędzia wpisał się na listę hańby polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zapamiętajmy to nazwisko - Paweł Chodkowski. Sędzia z Wrocławia. W obecnej sytuacji politycznej wróżę mu piękną karierę, włącznie do prezesury Izby Karnej w Sądzie Najwyższym. Pierwszy krok w tym kierunku już zrobił. Skazał na kary aresztu i grzywny 19 uczestników protestu, którzy zakłócili wykład stalinowskiego oficera zbrodniczego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego z lat 50, prof. Zygmunta Baumana.
      Na sekundę tylko skupię się na jednej tezie sędziego Chodkowskiego, która stanowiła przesłankę skazujących wyroków młodych ludzi, których w ten sposób naznaczył jako kryminalistów. Otóż jego zdaniem, protestujący okazali pogardę wobec państwa.

      Tym uzasadnieniem sędzia Chodkowski obnaża mimowolnie prawdziwe oblicze III RP. Mówi więc, że jesteśmy państwem, które hołubi zdrajców własnego narodu, wysługującego się okupantowi. A zdrajca ów, czyli dzisiejszy uczony, Zygmunt Bauman właśnie dlatego, że jest człowiekiem wielkiej przenikliwości, wiedział doskonale, że służy stalinowskiemu terrorowi. Systemowi politycznemu, który dążąc z pełną premedytacją do fizycznego wyniszczenia narodu polskiego, w latach 40 dokonał na Polakach zbrodni ludobójstwa. I kontynuował to straszliwe wyniszczenie Polaków i polskości rękami takich zdrajców, jak dzisiejszy prof. Zygmunt Bauman.

      Prawdą więc jest, że nazwani dziś przez maintsreamowe media narodowcami i kibolami, młodzi Wrocławianie, okazują pogardę takiemu państwu i takiemu prawu. Przeciwstawiają się regułom, które każą byłego oficera narodowości polskiej, wykonującego bolszewickie zlecenia krwawej rozprawy z polskimi patriotami, traktować jako człowieka godnego szacunku i uznania, przyjmowanego z honorami na polskim uniwersytecie.

      Inną sprawą jest cynizm i buta samego owego profesora. Rozwijając twórczo teorie psychospołeczne, ogarniające najwyższe rejony abstrakcji, Zygmunt Bauman jednocześnie jest tak kaleki intelektualnie (a może tylko psychicznie ), że nie umie znaleźć w sobie odrobiny elementarnej, osobistej przyzwoitości, która byłaby hamulcem przed jego niepohamowanym tupetem, by prowadzić wykłady na uniwersytecie w wolnej, nie komunistycznej Polsce. Najpoważniejszą jednakże kwestią jest obecna władza, która niemal za zaszczyt poczytuje sobie wizytę na polskiej uczelni komunistycznego łajdaka, przebranego w togę europejskiego profesora.

      Trzeba mieć tylko nadzieję, że skandaliczny wyrok wydany przez sędziego Chodkowskiego, otworzy wielu ludziom oczy na obecną patologiczną rzeczywistość pod rządami Platformy Obywatelskiej.

      Służalczy wobec władzy sąd, przesiąknięty w dodatku mentalnością PRL (Ten Chodkiewicz, z jego poczuciem państwowego i prawnego legalizmu, dopiero byłby diamentem w koronie reżimu Jaruzelskiego i Kiszczaka), a władza, przyjmująca z honorami dawnego zdrajcę. I chroniąca go przed tymi, którzy gotowi są mimo represji państwa, realizowanych z nadzwyczajną nadgorliwością przez marionetkowego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, wykrzyczeć prosto w oczy niewygodną dla niego prawdę. "

      wpolityce.pl/polityka/196370-jerzy-jachowicz-po-wyroku-ws-wykladu-baumana-tacy-wlasnie-sedziowie-jak-pawel-chodkowski-z-wroclawia-sa-ozdoba-kazdego-rezimu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka