rawik-is-me Spór o ośmiohektarową wyspę między Kanadą a USA. 29.12.12, 15:49 Spór o ośmiohektarową wyspę między Kanadą a USA. Trwa od XVII wieku wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13118082,Spor_o_osmiohektarowa_wyspe_miedzy_Kanada_a_USA__Trwa.html?lokale=wroclaw Odpowiedz Link
seremine Re: Spór o ośmiohektarową wyspę między Kanadą a U 30.12.12, 17:46 Dwa molochy tluka się o Małecka wysepke..zabawne. Odpowiedz Link
zamyslona_7 Bandera był przywódcą jednej z frakcji... 01.01.13, 22:50 Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Jej zbrojne ramię, UPA, jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR. M.in. w 1933 roku zorganizował zamach na konsulat radziecki we Lwowie, a w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego. Za drugi z tych zamachów został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie. Uwolniony został po upadku II Rzeczypospolitej. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 był aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen, gdzie przebywał do września 1944 r. Po II wojnie światowej przebywał na emigracji w Monachium. Został zamordowany przez sowieckiego agenta. Odpowiedz Link
smieszka-on-line Nie mówi się o tym często, choć dane o polskim... 02.01.13, 00:00 niewiarygodne.pl/gid,15215289,img,15215362,kat,1017185,page,9,title,Szokujace-tajemnice-papiestwa,galeriazdjecie.html Nie mówi się o tym często, choć dane o polskim pochodzeniu św. Piusa X zostały potwierdzone przez wielu historyków. Na tronie papieskim zasiadał od sierpnia 1903 do sierpnia 1914 roku. Urodził się w podweneckim Riese. Włoszką była jego matka, ale ojciec... Nie brakuje źródeł, które podają, że Jan Krawiec "za chlebem" wyemigrował z Polski do Włoch. Najprawdopodobniej pochodził z Wielkopolski (lub Śląska Cieszyńskiego). Osiedlił się w miasteczku Riese. Zmienił nazwisko na Giovanni Sarto, ożenił się i znalazł pracę jako listonosz. Jednym z jego dzieci był Giuseppe Melchiore Sarto, przyszły papież Pius X. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Fall Anonim i...Piast 03.01.13, 03:05 odkrywcy.pl/kat,122994,title,Klamstwa-polskich-kronikarzy,wid,15217488,wiadomosc.html?_ticrsn=3&smg4sticaid=6fd0c Odpowiedz Link
jerzy_55 Liczący tysiąc lat duży zbiór żydowskich.... 04.01.13, 20:31 Liczący tysiąc lat duży zbiór żydowskich manuskryptów odkryto w Afganistanie. Przeleżał dziesięć wieków w jaskini, którą zamieszkiwały lisy. To jedno z największych tego typu odkryć. Odkrycia dokonali mieszkańcy afgańskiej prowincji Samangan, która znajduje się niedaleko granic z Iranem i Uzbekistanem. To na tym terytorium mogło przebywać jedno z żydowskich plemion zajmujące się handlem. 29 stron tekstów religijnych, a także kontraktów handlowych napisanych w językach hebrajskim, aramejskim, arabskim i perskim znajdowało się w jaskini. Według profesora języka i literatury arabskiej z Uniwersytetu Hebrajskiego Haggai Ben-Shammaiego tekstów może być jeszcze więcej. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Liczący tysiąc lat duży zbiór żydowskich.... 04.01.13, 20:33 W judaizmie istnieje tradycja, zgodnie z którą ważne, zniszczone, nieużywane bądź wycofane z obiegu święte księgi umieszcza się w specjalnych miejscach zwanych genizami. Jeżeli w tekstach występuje imię Boga, żydzi nie wyrzucają ich, a z szacunku urządzają swoisty pogrzeb. Ta afgańska geniza pochodzi z ok. 1000 r. n.e. i znajduje się na jedwabnym szlaku. "Zwój, którego replikę pokazała telewizja izraelska, był najprawdopodobniej lamentacją po śmierci ważnej osoby, której nie udało się zidentyfikować" - pisze portal archeologiabiblijna.wordpress.com. Znaleziono także nieznane dotąd opisy starożytnego królestwa Judei, fragmenty Księgi Izajasza oraz prace średniowiecznego mędrca rabina Saadii Gaona. Odpowiedz Link
mala200333 Grecy uczczą pamięć zastrzelonego w Atenach ... 06.01.13, 20:58 Grecy uczczą pamięć zastrzelonego w Atenach przed 70 laty przez Niemców agenta brytyjskiego wywiadu Jerzego Iwanowa-Szajnowicza. Polak, słynący z wielu aktów dywersji przeciw Niemcom, jest uznawany przez Greków za bohatera narodowego. konflikty.wp.pl/martykul.html?title=W-Grecji-odbeda-sie-obchody-70-rocznicy-smierci-J-Iwanowa-Szajnowicza&wid=15227039&kat=1356 Odpowiedz Link
hetmantomeh Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 06.01.13, 23:43 Tam prawdy i tak się nigdy nie dowiemy bo zawsze będzie ukryta Odpowiedz Link
dunant Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 07.01.13, 00:03 Prawda historyczna co wiek jest..inna. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 07.01.13, 01:26 Otwierając w 1943 r. worki z radzieckimi depeszami dyplomatycznymi, Amerykanie otworzyli puszkę Pandory. Dzięki żmudnej pracy kryptologów okazało się, że ponad 200 osób z amerykańskiej polityki i przemysłu wojennego szpiegowało dla Moskwy. Wiedza ta okazała się jednak zbyt kłopotliwa, by zrobić z niej użytek Sojusznik czy jednak wróg? Szpiegować go czy mu ufać? Taki właśnie kłopot Ameryka miała ze Stalinem przez całą II wojnę światową. Co kryją radzieckie depesze Po podpisaniu paktu Ribbentrop--Mołotow w sierpniu 1939 r. rząd USA nakazał agencjom telegraficznym kopiowanie depesz przychodzących do ambasad Niemiec, Japonii i ZSRR i wychodzących z nich. Zakodowanych wiadomości nie próbowano jednak odczytywać. Ameryka długo nie mogła się zdecydować, czy przystąpienie do wojny w Europie leży w jej interesie, a na amerykańskiej lewicy silne były sympatie do Moskwy. Nowojorscy intelektualiści przekonywali, że to kapitalizm, a nie Hitler, jest faktycznym wrogiem, ''Time'' zaś ogłosił Stalina człowiekiem roku 1939. wyborcza.pl/alehistoria/1,130275,13142332,_apos__apos_Venona_apos__apos__demaskuje_agentow_Stalina.html Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 07.01.13, 01:27 No tak, kłopotliwa prawda.. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Ten niesamowity Malborg 09.01.13, 23:45 W średniowieczu stanowiły symbol politycznej i militarnej potęgi poszczególnych narodów. Ich grube mury były świadkami niejednej krwawej potyczki i heroicznej śmierci. Dziś zamki i fortyfikacje stanowią pamiątkę po odległych czasach i wspaniałą atrakcję turystyczną. Oto krótki przewodnik po sześciu miejscach, które zdecydowanie warto odwiedzić. Całą podróż można rozpocząć dla rozgrzewki od zachwycającego pięknem i potęgą rodzimego Malborka. Kto jeszcze nie miał okazji zobaczyć tej najbardziej znanej średniowiecznej fortyfikacji w Polsce, powinien czym prędzej nadrobić zaległości. Kompleks został zbudowany w XIII wieku przez rycerzy Zakonu Najświętszej Maryi Panny (Krzyżacy) podczas tzw. krucjat północnych, których celem było nawrócenie na chrześcijaństwo pogan zamieszkujących tereny Prus i Litwy...wp.pl Odpowiedz Link
seremine Polska lat 30. miała wielkie aspiracje. Drapacze.. 15.01.13, 22:10 Polska lat 30. miała wielkie aspiracje. Drapacze chmur świetnie wpisywały się w obraz modernizującego się kraju, choć w porównaniu z wieżowcami w USA wydawały się śmiesznie niskie. W budowaniu najwyższych budynków Warszawa rywalizowała Katowicami. W stolicy stanął wieżowiec ZUS-u, a w Katowicach gmach urzędu skarbowego. Oba zdystansował jednak warszawski niebotyk przy placu Napoleona, czyli słynny Prudential. Odpowiedz Link
seremine Re: Polska lat 30. miała wielkie aspiracje. Drapa 15.01.13, 22:12 wyborcza.pl/alehistoria/12,128608,13218054,Ale_Historia__Drapacz_chmur_zbudowany_z_2_mln_cegiel_.html#BoxSlotIIMT Odpowiedz Link
dunant Re: Polska lat 30. miała wielkie aspiracje. Drapa 30.01.13, 00:25 Film o Voglu jest..dobry! Odpowiedz Link
mala200333 Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 19.01.13, 17:31 Strażnicy parku naturalnego w pobliżu St. Cyrus w Szkocji natrafili na plaży na dwa niecodzienne znaleziska, mianowicie wielkie kawałki smalcu. Na dodatek tłuszcz jest iście zabytkowy, bo niemal na pewno pochodzi z wraku statku zatopionego podczas II Wojny Światowej. Kawały smalcu znalazła przechadzająca się po plaży po silnym sztormie strażniczka parku naturalnego Therese Alampo. Z daleka nie była w stanie określić co właściwie leży na piasku. Smalec jest niemal całkowicie obrośnięty małżami i tylko miejscami, tam gdzie dobrały się do niego mewy, widać biały kolor. - Zwierzęta, w tym mój pies, wyraźnie zasmakowały w tłuszczu. Trzeba przyznać, że wygląda i pachnie na tyle dobrze, że można by spróbować coś na nim usmażyć - stwierdziła Alampo. Odpowiedz Link
mala200333 Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 19.01.13, 17:39 To, że Wrocław skrywa wiele historycznych tajemnic, wiadomo nie od dziś. Labirynt podziemnych korytarzy pod miastem fascynuje wielu miłośników dziejów miasta i łowców skarbów. Teraz, po raz pierwszy od dawna, każdy będzie mógł na własne oczy zobaczyć poniemiecki schron przeciwlotniczy pod pl. Solnym! Wycieczki w sobotę i niedzielę organizuje Wrocławskie Stowarzyszenie Fortyfikacyjne (WSF). Odpowiedz Link
mala200333 Sprzedaż chińskiej wazy wylicytowanej za rekordową 19.01.13, 17:43 Sprzedaż chińskiej wazy wylicytowanej za rekordową cenę 80 milionów dolarów wreszcie doszła do skutku. Ostatecznie nabywca zapłacił zaledwie połowę pierwotnej ceny, czyli 40 milionów. Bogato zdobiona porcelanowa waza pochodzi z XVIII wieku i była wykonana dla cesarza Qianlong. Waza została znaleziona w brytyjskim domu i po zaciętej licytacji w domu aukcyjnym Bainbridges, 11 listopada 2010 roku jej cena sprzedaży osiągnęła rekordowe 80 milionów dolarów. Jednak gdy emocje opadły zwycięzca licytacji nie wywiązał się z płatności. Właściciele wazy -emerytowany adwokat i jego matka, którzy czekali dwa lata na rozstrzygnięcie sytuacji, zdecydowali się na ponowną licytację wazy. Nowym nabywcą jest azjatycki kolekcjoner. Biorąc pod uwagę liczne wątpliwości dotyczące autentyczności wazy, cena, którą zapłacił nowy kupujący (między 20-25 milionów funtów) jestbardzo dobra dla sprzedawców. Według ekspertów nowa cena odzwierciedla faktyczną wartość wazy. Odpowiedz Link
mala200333 IPN bada kolejne szczątki wydobyte w lecie ,... 20.01.13, 16:15 IPN bada kolejne szczątki wydobyte w lecie z tzw. Łączki na warszawskich Powązkach. Historycy mają już pewność, że był tam pochowany rotmistrz Witold Pilecki, ale - jak zaznacza w rozmowie z tvnwarszawa.pl dr hab. Krzysztof Szwagrzyk z IPN - jego szczątków nie ma wśród dotychczas przebadanych. Mogą być jeszcze pogrzebane na Łączce. Badacze chcą wznowić tam poszukiwania w kwietniu. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: IPN bada kolejne szczątki wydobyte w lecie ,. 03.05.13, 20:15 I jakie wyniki? Odpowiedz Link
mala200333 72 proc. chce, by "śpiący" wrócili 20.01.13, 16:20 W sondażu Barometr Warszawski, który powstał na zlecenie ratusza, większość ankietowanych opowiedziała się za powrotem pomnika w rejon placu Wileńskiego. Wypowiedzieli się także w sprawie pomnika gen. Berlinga. Pomnik Braterstwa Broni, zwany potocznie "czterema śpiącymi", na razie jest w pracowni konserwatorskiej. Monument, dla jednych symbol zniewolenia przez władze komunistyczne, dla innych symbol Pragi, został zdemontowany na czas budowy II linii metra. Ratusz chciał, aby po wybudowaniu podziemnej kolejki stanął kilkaset metrów od starej lokalizacji. Okoliczni mieszkańcy sprzeciwiają się jednak tym planom. Władze miasta zdecydowały więc zapytać w Barometrze Warszawskim, czy pomnik powinien wrócić w rejon pl. Wileńskiego: Czy Pana(i) zdaniem pomnik "Czterech Śpiących" powinien pozostać na swoim obecnym miejscu lub w jego pobliżu, czy może zostać przeniesiony w zupełnie inne miejsce? 72 proc. chce, by "śpiący" wrócili Aż 72 proc. biorących udział w ankiecie chce, by pomnik wrócił w pobliże miejsca, w którym stał. Odpowiedz Link
jutta_t Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 28.01.13, 16:44 Borneo ze względu na pola naftowe było jednym z głównych celów japońskiej agresji na początku II wojny światowej na Pacyfiku, a też jednym z najniebezpieczniejszych. facet.interia.pl/obyczaje/news-wyspa-lowcow-glow,nId,770570 Odpowiedz Link
dunant Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 30.01.13, 00:31 Film o Gdyni tez wspaniały! Odpowiedz Link
mala200333 Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 30.01.13, 17:49 Dr Magnus Brechtken, wicedyrektor renomowanego Instytutu Historycznego w Monachium, podkreśla, że wraz z przejęciem władzy 30 stycznia 1933 r. Hitler rozpoczął realizację swojego ideologicznego planu, który zakładał przede wszystkim dwa cele. Było to zdobycie tzw. "przestrzeni życiowej na wschodzie" oraz "uregulowanie" tzw. "kwestii żydowskiej". Historyk wyjaśnia, że hitlerowska ideologia zakładała od początku zniszczenie państwa polskiego. Podstawą takiej polityki była powszechna opinia niemieckich elit, że państwo polskie nie powinno było się odrodzić, do czego doszło w wyniku traktatu wersalskiego. - Niemcy chcieli odzyskać wcześniejsze tereny na wschodzie oraz powiększyć swoje terytorium - tłumaczy dr Brechtken. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 30.01.13, 17:52 ergosumek 17 minut temu Niemcy trochę sie nauczyli i tym razem postanowili zjeść Polskę w kapuście bez jednego wystrzału, wystarczy, że zaciągną nas do eurokołchozu i doprowadzą do bankructwa....a to nie będzie trudne, bo mamy takie elity, że POżal się Boże...same chcą zakładać sobie pętlę na szyję. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 30.01.13, 17:54 augenthaler 28 minut temu Calkowicie sie z tym zgadzam. Dzisiaj rozni marzycielscy prawicowcy sugeruja, ze Polska powinna przystapic do paktu antykominternowskiego i z Niemcami zaatakowac ZSRR. Nie rozumieja, ze skutki takiego dzialania bylyby oplakane dla powojennej Polski, bo jesli wojne wygralyby Niemcy, Polska predzej czy pozniej przestalaby istniec, zas jesli wojne wygralby ZSRR to Polska nie otrzymalaby zadnych rekompensat terytorialnych i skurczylaby sie w najlepszym wypadku do kraju wielkosci Ksiestwa Warszawskiego, liczacego nie wiecej niz 12 milionow mieszkancow. Warto tez wspomniec o skrajnie nieudolnej polityce Becka, ktory sprzeniewierzyl sie pilsudczykowskiej dotrynie rownowagi i zblizyl Polske w polowie lat 30-tych do Niemiec. Niemcy wykorzystali germanofilskie sklonnosci Becka i grali mu na nosie az do konca roku 1938. Odpowiedz Link
jerzy_55 Sarkofag... 30.01.13, 18:18 PAP... Kamienna skrzynia, w której para z Northumberland w północno-wschodniej Anglii przez 30 lat sadziła kwiatki, okazała się rzymskim sarkofagiem z przełomu I i II wieku, wartym co najmniej 100 tys. funtów - piszą brytyjskie media. Ogrodową skrzynię, którą specjaliści określili jako rzadkiego typu rzymski sarkofag z kararyjskiego marmuru, para odziedziczyła po poprzednich właścicielach domu, którzy również najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy, co sprzedają wraz z domem. Nawet nie umieścili jej w inwentarzu towarzyszącym aktowi zbycia domu z ogrodem. Tymczasem jest ona warta więcej niż kupiony 30 lat temu dom. Właściciele zdali sobie sprawę, w czym sadzą kwiatki, dopiero gdy zobaczyli podobne przedmioty na aukcji. Kamienna trumna o długości prawie 206 cm, z puttami z płonącymi pochodniami w kwaterach skrajnych i trzema Gracjami w środkowej, jest niemal identyczna z rzymskim sarkofagiem z Muzeów Kapitolińskich w Rzymie. Zdaniem Guya Schwinge z domu aukcyjnego w Dorchester "to całkowicie wyjątkowe, by coś tej miary znajdowało się nierozpoznane w ogrodzie". Nie wiadomo jednak, w jaki sposób sarkofag trafił do wiejskiego domu w pobliżu Muru Hadriana. Zabytek nie pochodzi z tego rejonu. Niewykluczone, jak przypuszcza Schwinge, że trafił do Anglii wraz z siedmioma sarkofagami kupionymi w Rzymie przez amerykańskiego magnata kolejowego i kolekcjonera Henry'ego Waltersa za milion dolarów. Z tyłu kamiennej trumny znaleziono miedzianą plakietkę stwierdzającą, że została "przywieziona z Rzymu w 1902" roku. Sarkofag zostanie wystawiony na aukcji w Dorchester 14 lutego. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:12 konflikty.wp.pl/mgaleria.html?gid=15291171&kat=355&title=Katastrofa-na-Baltyku-Zginely-tysiace-ludzi-zdjecia Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:14 Dokładnie 68 lat temu doszło do największej w historii tragedii na morzu. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:16 28 stycznia 1945 r. statek rozpoczął przygotowania do wypłynięcia. Miał na to 48 godzin. Kompletowano załogę, sprawdzano maszyny, na pokładzie ustawiono działka przeciwlotnicze, zbierano prowiant, kamizelki ratunkowe i wszystko, co potrzebne do przewiezienia kilku tysięcy ludzi. W końcu zaczęto wpuszczać na pokład pasażerów - rannych żołnierzy, kadetów na podwodniaków, żeńską służbę pomocniczą marynarki wojennej (Marinehelferin) i niemieckich uciekinierów. W ciągu dwóch dni zapełnili każdy kąt "Wilhelma Gustloffa". Według oficjalnej listy było 6600 pasażerów, ale ich rzeczywista liczba mogła być znacznie wyższa. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:17 Podczas swojej ostatniej podróży dawny wycieczkowiec miał cywilno-wojskowe dowództwo: kapitanem był Friedrich Petersen oraz kapitanowie Kuehler i Weller, a za transport militarny odpowiadał komandor podporucznik Wilhelm Zahn. Na mostku szybko doszło do kłótni o to, jaką wybrać trasę: narażać się na przybrzeżne miny czy ukryte na głębokich wodach okręty podwodne? Wygrała druga możliwość. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:18 Statek stał się podwodnym grobem Wydaje się, że nad statkiem od początku wisiało fatum: dwa z trzech okrętów, które miały go eskortować musiały wrócić do portu, a kilka godzin później na ostatnim torpedowcu z ochrony "Gustloffa" wysiadła radiolokacja. Na domiar złego statek był na kursie poławiaczy min. By się z nimi nie zderzyć, kapitan Petersen wydał polecenie włączenia świateł pozycyjnych - to właśnie te światła dostrzegł sowiecki okręt podwodny i rozpoczął swój pościg za niemieckim statkiem. Swoją ofiarę dopadł krótko po godzinie 21. Dowodzący jednostką S-13 kapitan Aleksandr Marinesko wydał rozkaz do ataku. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:19 Statek stał się podwodnym grobem W stronę "Wilhelma Gustloffa" popędziły trzy torpedy, na których namalowano napisy: "Za ojczyznę", "Za naród sowiecki" i "Za Leningrad". Czwarta, "Za Stalina", omal nie rozerwała atakującego okrętu, gdy utknęła w wyrzutni. Marynarzom udało się ją rozbroić. Potem mogli się już tylko przyglądać, jak wrogi statek znika pod falami. "Wilhelm Gustloff" został śmiertelnie raniony; dokładnie w rocznicę dojścia do władzy Hitlera. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:20 Statek tonął przez 62 minuty. Heinza Schoen, jeden z ocalałych z katastrofy, który pracował na motorowcu jako młodszy księgowy, opisał ostatni "krzyk" niknącego w falach statku: "Jakby kierowane ręką ducha, wszystkie światła zapalają się jednocześnie na całym statku. Wygląda to jak zjawa. 'Gustloff' tonie w uroczystej iluminacji". Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:21 Znajdujący się około 20 mil morskich od Łeby, skryty pod falami wrak "Wilhelma Gustloffa" przez lata rozpalał wyobraźnię poszukiwaczy skarbów, bo według pogłosek statek miał rozkaz nie tylko ewakuować ludzi, ale i przewieźć bezcenny ładunek - bursztynową komnatę. W latach 40. wrak badali sowieccy nurkowie. Do dziś pozostaje tajemnicą, co tam wówczas odkryli. W 1994 r. "Gustloff" został uznany za podwodną mogiłę, a nurkowanie do niego jest zabronione. Według różnych szacunków, podczas katastrofy zginęło od 5 do 9 tys. ludzi. Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:26 Książka opowiada o największej katastrofie morskiej w dziejach - w wyniku storpedowania na Bałtyku w końcowej fazie II wojny statku płynącego z Gdyni zginęło od siedmiu do dziewięciu tysięcy ludzi, cywilnych uciekinierów z Prus Wschodnich i Pomorza Gdańskiego oraz wieluset żołnierzy i żołnierek. Najnowsza książka Grassa wydana w Niemczech u schyłku zeszłorocznej zimy wywołała wielkie poruszenie w ojczyźnie pisarza i poza jej granicami - od Francji i Polski po Chiny i Stany Zjednoczone. Autor mówi tu pełnym głosem o sprawach, o których przez długie lata mówiło się - nie bez powodu - głosem ściszonym, o cierpieniach doznanych w ostatniej wojnie przez Niemców a pozostających w cieniu cierpień zadanych innym. Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:27 Recenzja anonimowa Więcej o recenzencie Po zjechanej przez krytykę powieści "Rozległe pole" (1995) i letnim "Moim wieku" (1999) zaczęto przebąkiwać, że "Grass się skończył". Te diagnozy okazały się przedwczesne, ponieważ jego najnowsza książka jest literacko znakomita. 30 stycznia 1945 r. na wysokości Ustki radziecka łódź podwodna zatopiła niemiecki statek pasażerski "Wilhelm Gustloff", płynący z Gdyni do Flensburga i Kilonii. Przy 18-stopniowym mrozie w lodowatych wodach Bałtyku utonęło od 7 do 9 tys. osób (w tym ok. 4,5 tys. dzieci) uciekających z Pomorza Gdańskiego i Prus Wschodnich przed ofensywą Armii Czerwonej. Uratowało się 1239 osób.Tragedia "Gustloffa" jako fragment cierpień niemieckiej ludności cywilnej w czasie rozpętanej przez Hitlera wojny pomijana była milczeniem przez literaturę niemiecką po 1945 r. Zarówno w NRD, jak i w RFN, chociaż z różnych powodów. W "państwie robotników i chłopów" dlatego, że cierpienia zadawane były przez armię bratniego wówczas ZSRR. Z kolei dominujący w życiu literackim Republiki Federalnej lewicowo-liberalni pisarze (wśród nich i Grass) uważali, że najważniejszym tematem powinno być rozliczenie niemieckich zbrodni wobec innych narodów. A przypominanie ofiar samych Niemców grozić może niedopuszczalną moralnie relatywizacją ewidentnej niemieckiej winy. Sytuacja nie zmieniła się także po zjednoczeniu Niemiec w 1990 r. Nieżyjący już pisarz Winifred G. Sebald mógł więc nie bez racji zarzucić swoim kolegom w odczycie "Naloty i literatura" (1997), że pomijając temat cierpień Niemców, przemilczeli ważny fragment współczesnej historii własnego kraju. Przełamująca to milczenie nowela Güntera Grassa "Im Krebsgang" stała się więc niejako automatycznie literackim wydarzeniem w Niemczech. Osiem miesięcy po niemieckiej premierze dzięki znakomitemu tłumaczowi prozy Grassa Sławomirowi Błautowi możemy ją pt. "Idąc rakiem" przeczytać po polsku. Dla niemieckich (i polskich) recenzentów najnowszej książki Grassa jej główna wartość polega na przełamaniu zakazu zajmowania się cierpieniem Niemców. Szósty rozdział noweli to rzeczowy i zarazem przejmujący opis zatopienia "Gustloffa" i dramatu płynących na jego pokładzie uciekinierów. Warto jednak zwrócić uwagę, że wspomniana relacja stanowi tylko jeden z dziewięciu rozdziałów "Idąc rakiem". Proponowana przez recenzentów interpretacja sensu tego utworu jest więc w pełni uprawniona, ale jednostronna. Pomija bowiem całą znaczeniową zawartość książki Grassa. Narratorem książki jest mieszkający samotnie w Berlinie 55-letni dziennikarz Paul Pokriefke, który jest wolnym strzelcem piszącym artykuły na różne tematy dla agencji prasowych. Zwrócił on na siebie uwagę pewnego "starego pisarza" (z aluzji w tekście wynika, że jest to sam Grass), który zamawia u niego relację na temat historii flagowego statku wycieczkowego "Wilhelm Gustloff" nazistowskiej agencji Kraft durch Freude. Ale Paul związany jest z "Gustloffem" nie tylko jako dziennikarz. Jest synem Tulli Pokriefke z Gdańska, która jako 17-letnia dziewczyna w zaawansowanej ciąży uciekała "Gustloffem", i urodził się w momencie zatonięcia statku. Dla Tulli było to przeżycie traumatyczne; osiwiała i straciła pokarm. Po wojnie zamieszkała z synem w NRD-owskim Schwerinie. Została stalinistką i przodownicą pracy, a w niedziele po obiedzie opowiadała pokraczną gwarą o katastrofie, licząc, że syn "opowie o tym światu". Zawiodła się. Paul dopiero po latach, na użytek sporządzanej dla Starego relacji, zaczął przypominać sobie strzępy wspomnień matki. Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: Katastrofa "Wilhelma Gustloffa" 31.01.13, 02:28 Łukasz Gołębiewski Więcej o recenzencie Günter Grass lubi tematy bolesne, takie, które najchętniej pomija się milczeniem. Został kiedyś przez krytykę okrzyknięty "literackim sumieniem Niemiec", gdyż nie boi się rozdrapywać ran i prowokować do narodowych dyskusji. Nie inaczej postąpił tym razem opowiadając przez lata pomijaną w podręcznikach historii tragedię niemieckiego statku "Wilhelm Gustloff", który zatonął w ostatnich dniach wojny z ponad 10 tys. niemieckich uchodźców na pokładzie. Powszechnie uważa się tragedię "Titanica" za największą katastrofę morską, tymczasem to właśnie na pokładzie statku wycieczkowego "Wilhelm Gustloff", trafionego radziecką torpedą, zginęło najwięcej ludzi. Całkowita liczba ofiar do dziś nie jest znana, ale utonęło wówczas ok. 4 tys. dzieci. "Liczb z wieloma zerami nie sposób ogarnąć. Bez nadziei na odpowiedź nasuwa się pytanie: Jakie znaczenie ma jedno życie mniej czy więcej?" - pyta Günter Grass. "W statystykach za rzędami liczb niknie śmierć". Historia zdawała się na wiele lat zapomnieć o zatopionym statku. W NRD nie wolno było na ten temat mówić ani pisać, bo przecież niewinni ludzie zginęli trafieni torpedą wystrzeloną przez marynarzy bratniego kraju. W Niemczech Zachodnich wspominanie 10 tys. ofiar w obliczu milionów ofiar obozów koncentracyjnych byłoby "polityczną niepoprawnością". Grass nie wraca jednak do tragedii "Wilhelma Gustloffa" tylko po to, by przypomnieć historyczne fakty, lecz na przykładzie jednej tragedii pokazuje, do czego prowadzi tworzenie białych plam w historii. Równolegle z opowieścią o losach "Wilhelma Gustloffa" Grass opisuje dzieje ocalałej z katastrofy kobiety. Jest nią Tulla Pokriefke postać, którą pamiętają czytelnicy wczesnych utworów Grassa, "Psich lat" czy "Kota i myszy". Tulla, w ostatnim miesiącu ciąży, była wśród nielicznych osób, które przeżyły tragedię z 30 stycznia 1945 roku. Tego samego dnia urodziła syna. Trafiła do wschodnich Niemiec, wstąpiła do partii komunistycznej, była przodowniczką pracy. Syn uciekł do Berlina Zachodniego, gdzie pracował jako dziennikarz. Pisał bezbarwne, "politycznie poprawne" artykuły, nigdy nie wracając do okoliczności, w jakich przyszedł na świat. Wraca do nich dopiero wnuk Tulli Pokriefke. Chłopak zamieszcza w Internecie historię "Wilhelma Gustloffa", uczestniczy w spotkaniach faszyzującej młodzieży, wreszcie z zimną krwią morduje kolegę, który symbolizuje dla niego "wszystko co żydowskie". Wychowany w liberalnej tradycji chłopak buntuje się przeciwko zakłamaniu, w jakim dorasta. Faszyzm był złem, ale złem, o którym trzeba głośno mówić, a nie wstydliwie je przemilczać. Podobnie, jak nie można milczeć o tym, że ofiary niegodziwości wojny były po obydwu stronach. Grass po raz kolejny inspiruje narodową dyskusję nad najnowszą historią Niemiec, dając jednocześnie przestrogę - zło się nie kończy. W Niemczech podpala się domy należące do tureckich imigrantów, narasta antysemityzm, a do faszyzujących grup skinów należą często dzieci z tzw. dobrych domów. "Polityczna poprawność", przemilczanie faktów do niczego nie prowadzą, laureat literackiego Nobla proponuje, by raz jeszcze przedstawić motywy i okoliczności prowadzące do zbrodni. Niezależnie od tego, kto jest oprawcą, a kto ofiarą. Odpowiedz Link
rawik-is-me Franz Kutschera nazywany był katem Warszawy. ... 01.02.13, 17:04 Franz Kutschera nazywany był katem Warszawy. Za terror, jaki wprowadził w stolicy, AK wydała na niego wyrok śmierci. 69 lat temu wykonali go żołnierze Batalionu "Parasol". Dowódca SS zginął, ale poległo także kilku AK-owców. Hołd bohaterom tej akcji - swoim patronom - oddadzą komandosi z Lublińca - informuje portal polska-zbrojna.pl. Odpowiedz Link
seremine Fragmenty szkieletu znalezionego w trakcie prac... 04.02.13, 16:51 Fragmenty szkieletu znalezionego w trakcie prac archeologicznych na terenie miejskiego parkingu w Leicester (Wielka Brytania) należą do ostatniego króla z dynastii Plantagenetów Ryszarda III. Jak stwierdzili naukowcy z miejscowego uniwersytetu, badania genetyczne dowiodły tego ponad wszelką wątpliwość. Odpowiedz Link
dunant &&&&Kompleks Riese.... 05.02.13, 00:09 - Serca nam zabiły, zobaczyliśmy to, co każdy chciał widzieć już dawno – mówią odkrywcy, którzy doszli do poniemieckiego tunelu w górze Gontowej. To kolejna część kompleksu "Riese" i od II wojny światowej nikogo tam nie było. - Mamy około 50 metrów chodnika i dwa rozgałęzienia. Każde z nich zakończone jest wałami, ale liczymy na to, że nie są one duże i szybko uda nam się je pokonać – mówi Waldemar Łuczak, który uczestniczył w przekuwaniu się przez zawalone ściany. Po blisko 70 latach od II wojny światowej grupa odkrywców przekopuje się przez podziemne tunele w Górach Sowich, by dojść do ukrytych, poniemieckich sztolni. W odkrytym kilka dni temu tunelu eksploratorzy znaleźli narzędzia kable i sztolnie wykute w skałach. Wszystko to pozostałości po pracy tysięcy jeńców, którzy pracowali przy niemieckim projekcie stworzenia kompleksu „Riese”. Dokąd prowadzi tunel? - Każda budowa, którą Niemcy prowadzili w Górach Sowich, była perfekcyjnie przygotowana logistycznie. Wszędzie było napowietrzenie i doprowadzona instalacja elektryczna. Nie wiemy, kiedy budowa miała się zakończyć, ale widać, że natężenie prac było bardzo duże. Widać, że zależało im na czasie, ale jakość jest niesamowita – opowiada Łuczak. - Znaleźliśmy świadectwa tamtych czasów: szczątki instalacji elektrycznje, poniemiecką puszkę, kable. Instalacja była podwieszona na deskach na stropie – dodaje Jerzy Figiel, jeden z odkrywców. Z różnych stron ku tajemnicy ... Eksploratorzy odkrywają dawne tunele w górze Gontowej. Nie są jednak jedynymi, którzy próbują rozwikłać tajemnicę kompleksu „Riese". Przed kilkoma dniami informowaliśmy o odkrywcach z Sowiogórskiej Grupy Poszukiwawczej, którzy dokopali się do korytarzy sztolni w górze Soboń. Sudecki kompleks „Riese" miały tworzyć bunkry i schrony połączone podziemnymi tunelami i chodnikami. Wszystko to związane było z planowanym utworzeniem na Zamku Książ nowej kwatery głównej Adolfa Hitlera. Mimo pracy kilkunastu tysięcy jeńców wojennych, budowy nie udało się skończyć. Niemcy musieli uciekać przed Armią Czerwoną i prawdopodobnie w czasie odwrotu wysadzili wejścia do sztolni. Tym samym na kilkadziesiąt lat zamknęli dostęp do chodników. Odpowiedz Link
seremine Re: *******Ciekawostki Historyczne &&&&&&&&&&&& 09.02.13, 16:58 Wrak niemieckiego bombowca junkers z czasów drugiej wojny światowej odkryła na dnie Morza Bałtyckiego załoga okrętu hydrograficznego ORP Arctowski. W najbliższych dniach nurkowie Marynarki Wojennej sprawdzają, w jakim jest stanie. O odkryciu poinformował portal polska-zbrojna.pl. - To były rutynowe badania sondażowe okrętu hydrograficznego ORP Arctowski - tłumaczy Bartosz Zajda, rzecznik prasowy dowódcy Marynarki Wojennej. – Okręt realizował prace hydrograficzne na planowanej trasie żeglugowej przebiegającej wzdłuż polskiego wybrzeża – tłumaczy. Niemiecki bombowiec Podczas zbierania danych, okręt natrafił na bliżej nieokreślony, duży obiekt. – W grudniu znalezisko zbadano za pomocą echosond i sonarów, a w styczniu obiekt sfilmowaliśmy i nagraliśmy film – tłumaczy Zajda. – Według naszych ustaleń mamy do czynienia z niemieckim bombowcem typu junkers. Mógł zostać zestrzelony, mógł też spaść do wody z powodu awarii, trudno na teraz powiedzieć, co konkretnie mogło się z nim stać. Na pewno bombowiec jest w dobrym stanie i - co rzadko się zdarza - nie roztrzaskał się podczas upadku – dodaje. Odpowiedz Link
black_jotka Fragment zamczyska z XII w. ma zostać odbudowany.. 11.02.13, 20:18 Fragment zamczyska z XII w. ma zostać odbudowany na brzegu rzeki Świsłocz w centrum Mińska na terenie historyczno-archeologicznego kompleksu, którego budowa rozpocznie się w 2014 r. - informuje dziennik "Komsomolskaja Prawda w Biełorussii". "Komsomolskaja Prawda w Biełorussii" pisze, powołując się na autora projektu, architekta Siarhieja Wahłasoua, że planowana jest odbudowa fragmentu zamczyska naturalnej wielkości wraz z bramą wjazdową, murami obronnymi, cerkwią oraz domami mieszkalnymi, w których będą eksponowane przedmioty codziennego użytku oraz odzież i broń. Obok miejsca, gdzie ma powstać zamczysko, zachowały się fundamenty pierwszej kamiennej świątyni w Mińsku z XII w., ulic z domami i budynkami gospodarczymi, murów obronnych i bramy wjazdowej. Obecnie znajdują się one pod warstwą ziemi, ale zostaną odsłonięte i zaprezentowane zwiedzającym. Nad nimi zostanie wzniesiony amfiteatr na 240 osób oraz sale wystawowe. Zamczysko połączy z drugim brzegiem Świsłoczy 100-metrowy most, jaki kiedyś rzeczywiście znajdował się w tym miejscu. Przy nim zostanie spuszczony na wodę pływający młyn, który według legendy został zbudowany przez założyciela miasta księcia Mianieska, by mleć kamienie. Mianiesk będzie też miał swój pomnik - w wyciągniętej ręce trzymać będzie worek mąki. Planuje się, że z obu stron zamczyska powstaną dwa baseny, mające symbolizować dopływ Świsłoczy, Niemigę, która kiedyś opływała zamczysko. Pod ziemią zostanie natomiast zbudowany pawilon, do którego zostanie przeniesione Muzeum Miasta Mińsk. Aby cały ten kompleks mógł powstać, ma zostać zburzone stojące obecnie w tym miejscu Republikańskie Centrum Wychowania Fizycznego i Sportu, gdzie organizowane są rozmaite zawody sportowe. Pierwsze wzmianki o Mińsku pochodzą z XI w., kiedy to został spalony przez oblegające go wojska synów Jarosława Mądrego. Podczas II wojny światowej został zniszczony w 80 proc. Obecnie liczy 1,9 mln mieszkańców. Odpowiedz Link