Dodaj do ulubionych

@@@@@@@Kiedys@@@@@@@

    • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 15.10.13, 11:41
      https://scontent-b-iad.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q72/s720x720/1395402_634309609947784_967914501_n.jpg
      • jane_doe_hej Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 17.10.13, 23:10
        Brzuszek miała..
        • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 18.10.13, 13:34
          jane_doe_hej napisała:

          > Brzuszek miała..
          Taki maluśki..
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 16:37
      W Armii Berlinga, wzorem wojsk sowieckich, również powstały oddziały karne, do których trafiali żołnierze popełniający różnego rodzaju przewinienia. Formacje te szybko stały się mięsem armatnim rzucanym na najtrudniejsze odcinki frontu w celu rozpoznania bojem lub rozminowania nieprzyjacielskiego przedpola - pisze "Polska Zbrojna".
      Słynny rozkaz numer 227 "Ani kroku wstecz" ludowego komisarza obrony Józefa Stalina z 28 lipca 1942 roku nakazywał stworzyć w Armii Czerwonej oddziały karne. W ich szeregach żołnierze, którzy popełnili różnego rodzaju wykroczenia, mieli "szansę" zrehabilitowania się w boju, odzyskania dobrego imienia i powrotu do normalnej służby. Jak na praktyki stosowane w Armii Czerwonej, brzmiało to zachęcająco. Szybko okazało się jednak, że oddziały sztrafników (od sztrafnoj, czyli karny), jak nazywano ich żołnierzy, są mięsem armatnim rzucanym przeważnie w celu "rozpoznania bojem" lub "rozminowywania" pól minowych na nieprzyjacielskim przedpolu...
    • jutta_t W pierwszych miesiącach po wojnie Europa osuwała.. 19.10.13, 17:59
      W pierwszych miesiącach po wojnie Europa osuwała się w anarchię. Nie istniały instytucje. Nie było granic. Od tygodni nie widziano gazety. Kobiety prostytuowały się w zamian za jedzenie. Prawo przestało istnieć, a wszyscy pragnęli jedynie zemsty.
    • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 18:37


      Keith Lowe: To być może naj­waż­niej­sza teza mojej książ­ki. Ko­niec wojny to nie był jakiś jeden mo­ment, tylko dłu­go­trwa­ły pro­ces. Wy­ga­sza­nie tego kon­flik­tu za­bie­ra­ło cza­sem lata.

      Pod­kre­śla się, że wojna skoń­czy­ła się 8 maja 1945 r., bo wtedy zo­stał pod­pi­sa­ny trak­tat o bez­wa­run­ko­wej ka­pi­tu­la­cji. Ale z per­spek­ty­wy wielu Eu­ro­pej­czy­ków pod­pi­sa­nie tego trak­ta­tu nie miało żad­ne­go zna­cze­nia. Fale prze­mo­cy i chęć ze­msty do­się­gły wszyst­kich sfer życia. Kon­flik­ty et­nicz­ne nadal wy­bu­cha­ły, a na nie­któ­rych zie­miach jesz­cze przy­bra­ły na sile. Nadal prze­śla­do­wa­no Żydów. Mniej­szo­ści znowu zna­la­zły się pod ostrza­łem, na nie­któ­rych po­peł­nio­no od­ra­ża­ją­ce zbrod­nie, cza­sem rów­nie kosz­mar­ne jak te do­ko­na­ne przez na­zi­stów. Mi­lio­ny ludzi zo­sta­ły wy­gna­ne w la­tach 1945-1947 w cza­sie naj­więk­szych czy­stek et­nicz­nych, jakie wi­dział świat. Mię­dzy na­ro­da­mi i spo­łecz­no­ścia­mi po­wsta­ły urazy i wiele trwa do dzi­siaj. Całe spo­łecz­no­ści były ter­ro­ry­zo­wa­ne z po­wo­du tego, co – czę­sto je­dy­nie rze­ko­mo – zro­bi­ły w cza­sie wojny. Akty ze­msty wobec jed­no­stek były nie­zli­czo­ne. Nie­miec­kich cy­wi­lów bito, mor­do­wa­no, wy­ko­rzy­sty­wa­no jak nie­wol­ni­ków. Dzie­ci po­czę­te ze związ­ków z Niem­ca­mi wy­rzu­ca­no z kraju lub za­my­ka­no w szpi­ta­lach psy­chia­trycz­nych. Gwał­ty na Niem­kach, Au­striacz­kach czy Wę­gier­kach szły w mi­lio­ny.
      • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 18:38
        – Historia Europy w pierwszych miesiącach po wojnie to przede wszystkim osuwanie się w anarchię. Na wielkich połaciach Europy panował chaos. Nie istniały prawie żadne instytucje. Nie było granic. Nie było rządów. Szkół, uniwersytetów. Od tygodni nie widziano gazety. Nie dochodziły listy. Niczego nie produkowano i na wielu obszarach całe rzesze głodowały, a nieraz umierały z głodu. Kobiety prostytuowały się w zamian za jedzenie. Prawo przestało istnieć, bo nie było ani policji, ani sądów. To jest świat, w którego istnienie trudno nam uwierzyć. „The New York Times" pisał w roku 1945: „Amerykanin nigdy nie zrozumie tego, co dzieje się w dzisiejszej Europie". Nazywano ją nowym Czarnym Lądem. I fakt, że Europa wydobyła się z tej zapaści, graniczy z cudem.

        Amerykańcy obserwatorzy byli wręcz przekonani, że może dojść do wybuchu wielkiej wojny domowej, która obejmie całą Europę.

        – Aliancka armia była jedyną instytucją, która sprawowała wtedy jakąkolwiek kontrolę na wielu obszarach Europy. Ta armia starała się stworzyć jakiś system zarządzania. Ale to wymaga czasu. Nie da się stworzyć nowego porządku w 24 godziny, a czasem nie da się go stworzyć w ogóle, o czym przekonaliśmy się po ostatnich interwencjach Zachodu w świecie arabskim. Poza tym alianci byli często kompletnie nieprzygotowani do tych zadań. Nie wiedzieli, jak nakarmić, zapewnić ubranie i repatriować miliony uchodźców. Jak stworzyć od nowa administrację w krajach, których język i obyczaje były im zupełnie obce. Jak zapewnić funkcjonowanie prawa, gdy ludzie są zdemoralizowani, a broń powszechnie dostępna. Na dodatek wszystko odbywało się w atmosferze zadawnionych uraz i nienawiści. W niezliczonych miasteczkach i wsiach sprawcy zbrodni mieszkali obok tych, którzy zostali skrzywdzeni. Alianci czasem samą swą obecnością wzbudzali niechęć, bo na początku ludzie chcieli zemsty, a nie państwa prawa. W raportach z 1945 roku wciąż powtarza się obawa, że choć wojna została wygrana, pokój zostanie przegrany. Amerykański podsekretarz stanu Dan Acheson podkreślał, że wyzwolone narody „to najbardziej wybuchowy materiał na całym świecie".

        Poza tym wojskowi po prostu sobie nie radzili.

        – Trzeba pamiętać, że nie byli szkoleni do pewnych zadań. Było oczywiste, że tak długo, jak robotnicy przymusowi i więźniowie obozów pozostaną w Niemczech, prawo i porządek nie zostaną utrzymane. Zabrano się więc do jak najszybszej repatriacji. Na razie kierowano tych ludzi do obozów uchodźców. Niektóre z nich były dawnymi obozami pracy albo wręcz dawnymi obozami koncentracyjnymi. Co więcej, część więźniów została wsadzona do tych samych obozów, z których zostali wyzwoleni. Wojskowi często postępowali bardzo niezręcznie, wręcz głupio. Jeden z amerykańskich oficerów domagał się np., aby w obozie dla żydowskich ocalonych zasady regulaminu były wprowadzane przez przymus i dyscyplinę. Nie była to zbyt odpowiednia propozycja w przypadku ludzi, którzy tylko cudem uniknęli Zagłady. Z kolei w pewnym obozie polskich uchodźców na terenie Niemiec Amerykanie rozkazali, aby każdy, kto odmawia pracy lub zostawia śmieci, został natychmiast aresztowany. Po całych latach nieludzkiego traktowania przez nazistów ci ludzie znowu doświadczali tego samego.
        • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 18:40
          W „Dzikim kontynencie" można przeczytać obwieszczenie władz Pragi z roku 1945 adresowane do wszystkich Niemców i Węgrów powyżej 14. roku życia. Zakazuje im się m.in. używania chodnika, jeżdżenia tramwajem, kupowania gazet, spacerowania po parkach, korzystania z pralni, przebywania poza domem po zmierzchu. Muszą też oddać swe depozyty bankowe oraz nosić – w widocznym miejscu na ubraniu – swastykę. To pokazuje, do jakiego stopnia nazistowskie normy zaraziły tych, którzy walczyli z nazistami.

          – Nie zamierzam nikogo wskazywać palcem. Tak po prostu było... Ludzie słuchali nazistowskiego języka przez lata, nasiąkali nim. Innej rzeczywistości przecież nie było. I nie ma w tym nic dziwnego, że kiedy sytuacja wreszcie się zmieniła, oni nadal mówili tym językiem. Oraz chcieli robić Niemcom te same rzeczy, które Niemcy im zrobili. Trudno powiedzieć, ilu Niemców zginęło w Czechosłowacji w wyniku zajść po zakończeniu II wojny, ale to są na pewno dziesiątki tysięcy. We wszystkich niemieckich cywilach widziano zdrajców, którzy ułatwili inwazję w 1938 roku. W Polsce powstało kilka obozów, w których Niemcy – cywile, kobiety i dzieci – byli przetrzymywani w strasznych warunkach. Wielu z nich – według polskich danych kilka tysięcy, według niemieckich znacznie więcej – zmarło. Komendant obozu w Zgodzie, Salomon Morel, świadomie wzorował się na Auschwitz. Ale tego rodzaju działania trwały dość krótko, przeważnie ustały w 1946 roku. Niektórzy Niemcy starają się stawiać znak równania między polityką czeską czy polską po 1945 r. a eksterminacją prowadzoną przez SS. To jest nonsens. Niemcy cierpieli zazwyczaj za sprawą poszczególnych ludzi. Zabijanie nigdy nie przyjęło tak masowej skali i nie stanowiło oficjalnej polityki rządu jak w przypadku nazistów.

          Pan powiedział, że nie zamierza nikogo wskazywać palcem. Ale z „Dzikiego kontynentu" jednoznacznie wynika, że odwet przyjął znacznie większą skalę w Europie Wschodniej.

          – Miejsca, w których doszło do największego wybuchu przemocy, to te, w których zapaść była najgłębsza. Nie będę panu przypominał tego, co stało się z Warszawą. W Związku Radzieckim zniszczono blisko dwa tysiące miast i miasteczek. Na dzisiejszej Ukrainie było 10 milionów bezdomnych, gnieździli się w piwnicach, ruinach, dziurach w ziemi. Nie było wody, gazu, elektryczności. Na Wschodzie panował większy chaos, tak więc i sposobności do zemsty było więcej. Poza tym Niemcy zachowywali się zupełnie inaczej na Wschodzie niż na Zachodzie. Znacznie, znacznie gorzej. Tak więc i chęć odwetu była większa.

          Niemieccy żołnierze najbardziej bali się jednego: że zostaną schwytani przez Armię Czerwoną.

          – Alianci nierzadko przetrzymywali jeńców w skandalicznych warunkach. Ale w amerykańskich obozach śmiertelność wynosiła 0-1 proc., we francuskich około 2,5 proc. Prawdopodobieństwo śmierci jeńca pojmanego na Wschodzie było o 90 proc. większe. To miało rożne przyczyny. Rosjanom brakowało jedzenia i trudno się dziwić, że nie chcieli głodzić swej armii, aby żywić Niemców. Rosyjskie zimy były zabójcze. Jednak główny powód był inny: Rosjan wcale nie obchodziło, czy Niemcy przeżyją, czy nie. Pamiętali, co Niemcy im zrobili i nienawiść do nich była powszechna. „Niemcy nie są istotami ludzkimi. Dzień bez zabicia jednego Niemca to dzień stracony. Nie ma nic bardziej radosnego od widoku stosu niemieckich trupów" – pisał Ilja Erenburg. Żołnierze uczyli się tych słów na pamięć.
          • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 18:40
            „Nie chcę wiedzieć. To już się skończyło. Ciesz się, że przeżyłeś" – usłyszał pewien Żyd ocalony z obozu koncentracyjnego od holenderskich znajomych. To samo działo się w całej Europie Zachodniej. Nawet w Stanach Zjednoczonych napominano tych, którzy wyemigrowali po Holokauście: „Już po wojnie. Wystarczy tych opowieści!". To pokazuje, że niechęć do Żydów po wojnie wykraczała poza typowe antysemickie motywacje.

            – Europejczycy cierpieli w czasie wojny. Ci z Zachodu zwłaszcza w ostatnim jej roku. Pocieszali się, że wszystko przeszli razem. I po wyzwoleniu zaczęli tworzyć mity o jedności narodowej. Twierdzili, że wszyscy byli w ruchu oporu lub prawie wszyscy. Mit jedności narodowej był korzystny dla wszystkich. Od dawnych kolaborantów, którzy chcieli wrócić na łono narodu, po polityków, którzy pragnęli odrodzenia narodowej dumy. Jednak wojenna historia Żydów podważała ten mit. Po pierwsze, oni bez wątpienia wycierpieli więcej niż inni. Po drugie, zadawali kłam mitowi o tym, że wszyscy byli razem przeciwko Hitlerowi. Mordowano Żydów, a nikt lub prawie nikt nie ruszył im na pomoc. Mit jedności narodowej pozwalał ludziom dobrze się poczuć. Opowieści Żydów wręcz przeciwnie.

            A deportacje ludności niemieckie. Jak pan je ocenia?

            – Statystyki przechodzą wszelkie wyobrażenie. Z terenów Polski usunięto blisko siedem milionów Niemców, z Czechosłowacji prawie trzy miliony. Łatwo jest potępiać Polaków czy Czechosłowaków za te działania. Metody były często straszne. Jednak wbrew temu, co twierdzą dziś niektórzy Niemcy reprezentujący środowiska wypędzonych, celem było jedynie usunięcie mniejszości niemieckiej, a nie eksterminacja tej mniejszości. Poza tym odwet wcale nie był głównym motywem. Pomysł deportacji Niemców zrodził się z dokładnie przeciwnych powodów – ponieważ chciano zapobiec przemocy na tle etnicznym. A wszyscy byli zdania, że taka przemoc może wybuchnąć.

            Krótko mówiąc, nie potępia pan tych działań.

            – Po I wojnie próbowano tak przykroić granice, żeby narody pozostawały w granicach jednego kraju. To się okazało niewykonalne. I poza tym skończyło się fatalnie. Po 1945 roku postanowiono z kolei przenosić narody tak, aby pasowały do granic. To było nieraz bardzo okrutne. I nie wiem, jak wyglądałoby dziś np. Pomorze Zachodnie, gdy pozwalano zostać tam Niemcom. Tego nikt nie wie. Jest jednak jeden zasadniczy argument na rzecz tego monoetnicznego eksperymentu, to po prostu całkiem nieźle działa. Nie do końca, ale działa. Nie ma w Europie konfliktów etnicznych na taką skalę jak niegdyś. I dlatego mimo całej odrazy do tego, co się działo, nie potrafię tego jednoznacznie potępić.

            Dziki kontynent, Keith Lowe, Rebis 2013
            • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 18:44
              Keith Lowe (ur. 1970) jest historykiem i pisarzem, autorem powieści „Tunnel Vision” i „New Free Chocolate Sex” oraz książki historycznej o drugiej wojnie światowej „Inferno”. Za „Dziki kontynent” otrzymał nagrodę PEN Hessell-Tiltman Prize.
              • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 18:52
                ~pikolo do ~Emeryt: Z tymi Niemcami to się nieco zagalopowałeś. Jeszcze dzisiaj, blisko 70 lat po wojnie, prawdziwi polscy patrioci jeżą się słysząc słowo Niemiec. Polska dostała "przydział" od Stalina w postaci ziem zachodnich i północnych, za które do dzisiaj jest mu wdzięczna i żeby zrobić miejsce dla repatriantów ze wschodu wysiedliła autochtonów.
                W Polsce pozwolono mieszkać nie-Polakom ale pod warunkiem, żeby nie było ich wiele. Ot, na zasadzie takiego lokalnego folkloru dodającego kolorytu w jednej czy drugiej wiosce choć władza chętniej widziała takich ludzi gdy asymilowali się i spolszczali. I tak zostało nawet trochę Niemców, jest trochę Litwinów czy Łemków. Ba, importowano nawet Greków, uciekinierów z ich rodzinnego kraju. Problem pojawia się, gdy tych nie-Polaków pojawia się zbyt wielu, wtedy Polacy znowu zaczynają się denerwować (patrz ostatni spis powszechny).
                Z tymi wysiedleniami, których rzekomo celem miało być utworzenie państw monoetnicznych to taka teoria, która nie całkiem kupy się trzyma. Dość przypomnieć, że w Polsce masowe deportacje Żydów nastąpiły nie tuż po wojnie tylko ponad 20 lat później. zwiń
                • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 30.07.14, 14:12
                  Bardzo kontrowersyjne..
    • seremine Syn Hansa Franka 19.10.13, 18:57
      Czy moi rodzice byli dla mnie miłą parą z tą jedną wadą, że po prostu pozostawili po sobie kilka stosów trupów? Nie, dla mnie te stosy trupów określają obraz moich rodziców – mówi Niklas Frank, syn Hansa Franka, szefa Generalnej Gubernii. Dziennikarz od kilku już dekad robi wszystko, by rozliczyć się ze zbrodniami ojca.
      • seremine Re: Syn Hansa Franka 19.10.13, 18:59
        Jego dzieciństwo dalekie było jednak od normalnego. Pamięta jak Hitler głaskał go po policzku w swoim domu, a także wycieczkę na jaką zabrał go ojciec – do obozu zagłady! Na widok męczonych więźniów chichotał razem z ojcem. Specjalnie dla nich przygotowano raz „widowisko” z osłem. Sadzono na niego ludzi, których rozjuszone zwierzę zrzucało ze swego grzbietu. „Podnosili się bardzo powoli i wcale ich to nie bawiło tak jak mnie” – opowiada Niklas. „Wsadzano ich kolejny raz, osła klepano w zad, a oni znów spadali. Próbowali sobie nawzajem pomóc. To było fantastyczne popołudnie. Potem wypiliśmy kakao z dowódcą - takie g… wspomnienia mam po swoim ojcu", konkluduje.

        Mimo pozornie „sielankowej” atmosfery, między nim a ojcem nie było głębszych relacji. Brakowało mu czułości. „Zapamiętałem go w mundurze. W stosunku do mnie był oschły. Nie wierzył, że jestem jego synem, uważał, że moim ojcem jest gubernator Lasch, zgładzony później przez Himmlera. Ojciec nazywał mnie obcy. Pamiętam, jak w Warszawie w Belwederze biegłem dookoła dużego, okrągłego stołu, żeby na przywitanie rzucić mu się w ramiona, ale on odwrócił się i zaczął odchodzić tak szybko, że nie mogłem go dogonić. W końcu zatrzymał się i spytał: Czego chcesz? Przecież nie należysz do nas. Jesteś obcy. Rozpłakałem się wtedy i poczułem jak zbity pies" – wspominał na łamach „Gościa Niedzielnego”.

        Wielokrotnie był świadkiem rozstrzeliwania ludzi. W filmie dokumentalnym „Jestem synem ludobójcy” w reżyserii Mariusza Olbrychowskiego wspomina pokojówkę z pałacu w Krzeszowicach, którą zastrzelono za kradzież jedzenia. Na rozkaz Hansa Franka ten sam los miał spotkać kominiarza, który podczas wspólnej zabawy z chłopcem pobrudził sadzą łóżko. Kiedy do pokoju wszedł Niklas, zobaczył Niemców katujących jego towarzysza zabawy i szykujących się do egzekucji. Wybłagał jednak u ojca darowanie mu życia. „Udało mi się ocalić choć jedną osobę. Moim rodzicom nigdy nie przyszłoby to nawet do głowy – a przecież mogli ocalić tysiące” – wspominał po latach.
        • seremine Re: Syn Hansa Franka 19.10.13, 19:05
          Celowo wspomniał także o swoim bracie, bowiem tylko on wsparł go w publicznej debacie i odżegnywał się od działalności ojca. Trzy siostry zaciekle broniły Hansa Franka, starając się za wszelką cenę wybielić jego wizerunek.

          Jedna z sióstr przeprowadziła się nawet do RPA, bo podobał się jej panujący tam system apartheidu. W jednej z rozmów telefonicznych z bratem przekonywała go o niewinności generalnego gubernatora. „Liczyliśmy ile musiałby się palić jeden człowiek, żeby realne było zgładzenie sześciu milionów. Sześć sekund! Sześć sekund na ciało! Ojciec był niewinny, a ty opluwasz jego pamięć” - krzyczała mu do słuchawki.

          Niklas Frank, zarówno przed laty, jaki i dziś swoją działalnością, a zwłaszcza książkami, wywołuje dyskusję, która podsumowuje debatę o niemieckiej winie. Krytycznie ocenia też dzieci nazistowskich zbrodniarzy, które milczą lub zaprzeczają poświadczonym w aktach zbrodniom ojców. Wielokrotnie był za to w Niemczech krytykowany. Zarzucano mu brak szacunku, zwłaszcza do matki, której miłość powinna należeć się bezgranicznie.

          Niklas odpierał zarzuty, wiedząc, że jest atakowany, bo przełamywał tabu, jakim jest rozliczenie się z nazizmem na gruncie rodzinnym. W jednym z wywiadów powiedział: „Czy mam ojca oceniać według tego, że dwa razy w życiu pogłaskał mnie po głowie? Czy też mam go oceniać po masach zwłok, które zostawił? Decyzja jest przecież jasna”. „Czy moi rodzice byli dla mnie miłą parą z tą jedną wadą, że po prostu pozostawili po sobie kilka stosów trupów? Nie, dla mnie te stosy trupów określają obraz moich rodziców” – powiedział innym razem.
          • seremine Re: Syn Hansa Franka 19.10.13, 19:08
            ~Klaudia : Oglądałam kilka dni temu na TVP Historia film/reportaż Niklasa Franka. Trwał ok. 2h. Była to głównie relacja z okresu życia w Polsce oraz ogólne refleksje na temat rodziców i ich "poczynań". Jego postawa wyraża żal i skruchę. Jest szczera i bez zbędnych, przesadzonych dramatyzmów. Ze spuszczoną głową wymawia słowa, które w każdych innych okolicznościach poddawane byłyby linczowi. Nie wiem co dzieje się w głowie człowieka, który jako dziecko wychowywał się w piekle, ale bez względu na wszystko, wyjście na "prostą" zaliczam do zadań karkołomnych. Ciekawe było podsumowanie, w którym stwierdza, że nie rozumie jednego - dlaczego ojciec wstąpił w szeregi świty Hitlera. Był prawnikiem, daliby sobie radę. Mogli żyć na całkiem niezłym poziomie. Ale nie. Po przeprowadzce do Krakowa Hans Frank sam o sobie mówił, że jest Królem Polski. Swoją żonę nazywał Królową Polski. Niklas jest jedynym dzieckiem, które rozumie we właściwy sposób to, co wydarzyło się w tym czasie. Pozostałe rodzeństwo nadal hołduje ideom ojca. Wyrażał zdziwienie postawą syna dra Mengele, który mimo tego, iż wiedział, gdzie dokładnie ukrywa się ojciec - nie wydał go. On będąc na jego miejscu - zrobiłby to bez najmniejszego namysłu.
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 20:15
      https://dziwnawojna.pl/wp-content/uploads/2013/10/PzKpfw-IV-na-Piazza-del-Duomo-w-Mediolanie.jpg
      • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 19.10.13, 20:15
        Tak zwana "turystyka wojenna", czyli Panzerkampfwagen IV Ausf. H, należący do Leibstandarte SS Adolf Hitler, stoi na placu Piazza del Duomo w Mediolanie.
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 00:08
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q71/s720x720/1380667_216776845166110_1392173736_n.jpg
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 01:01
      Choć ekspedycji ORP "Lech" nie udało się odnaleźć wraku legendarnego okrętu ORP "Orzeł", to polscy marynarze dokonali innego ważnego odkrycia na Morzu Północnym. Jak donosi serwis internetowy Polska-zbrojna.pl, wrak, który latem dokładnie przebadali Polacy, to brytyjski okręt podwodny J6 z I wojny światowej.
      Szukając wraku "Orła", specjaliści Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej RP poddali ekspertyzie bazy danych wraków, które były opracowane przez Biuro Hydrograficzne Wielkiej Brytanii. Wiosną udało się wyselekcjonowali jeden wrak, którego charakterystyki sonarowe były zbliżone do ORP "Orzeł". Jednak późniejsze dokładne analizy wykazały, że badany wrak nie jest poszukiwanym polskim okrętem, który zaginął w 1940 r.
      Zebrane latem materiały Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej przekazało Brytyjczykom. Do Gdyni przyjechał szef brytyjskiej hydrografii adm. Tom Karsten, który potwierdził, że wrak, który badali Polacy, to produkowany od 1914 roku okręt typu J6 - poinformowała Polska-zbrojna.pl.
      • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@Wielka Brytania 02.11.13, 08:15
        https://i.wp.pl/a/f/jpeg/32240/800_dunluce_fotolia_25217531_tomasz_grzelaczyk.jpeg
        • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@Wielka Brytania 02.11.13, 08:16
          Twierdza Duncle to średniowieczny zamek w hrabstwie Antrim w Irlandii Północnej. Stanowił niegdyś siedzibę szkocko-irlandzkiego rodu McDonnellów, którzy swoją rezydencję wznieśli na stromym klifie. Z lądem łączy go tylko wąski most. Malowniczy zamek stanowił podobno pierwowzór Cair Paravel z "Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa.
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 07:57
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/q72/s720x720/994356_640416369312936_1942182978_n.jpg
    • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 14:17
      Kościuszkowcy bili się dzielnie, ale po dwóch dniach walk ich wycofano. Niemcy zdążyli zadać im ciężkie straty i nie ustąpili pola. Dlaczego więc przez kolejne pół wieku opiewano „triumf polsko-radzieckiego oręża”? Dla większości żołnierzy polskiej 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki bitwa miała być chrztem bojowym. Wysłano ich jednak do walki przedwcześnie, z powodów bardziej politycznych niż wojskowych.

      Po tym, jak Hitler napadł w 1941 r. na ZSRR, sytuacja przymusiła Stalina do zawarcia porozumienia z aliantami zachodnimi. Układ z rządem Sikorskiego Kreml dostał niejako w pakiecie. Zaczęto tworzyć Polskie Siły Zbrojne w ZSRR, ale im skuteczniej Sowieci opierali się Hitlerowi, tym mniej Stalin był skłonny do kompromisów. Nie zamierzał wspierać sił zbrojnych, które de facto podlegały polskiemu rządowi w Londynie, więc Polaków z Armii Andersa traktował jak zło konieczne.

      Udało się w końcu uzyskać radziecką zgodę na ich wyjście do Iranu, a wiosną 1943 r. Niemcy odkryli groby polskich oficerów w Katyniu. Stalin zyskał idealną okazję do przejęcia inicjatywy: zerwał relacje z rządem Sikorskiego, stawiając na komunistów ze Związku Patriotów Polskich. Pod ich auspicjami miało być teraz sformowane wojsko popierane przez Kreml. Był to oczywiście element długofalowego planu, obliczonego na podporządkowanie sobie powojennej Polski.

      „Asem w rękawie” dla Moskwy był pułkownik Zygmunt Berling. Stalinowi zależało na pozorach: chciał, by dowódcą jednostki był przedwojenny polski oficer. Przeszkodą nie było nawet to, że Berling nie wziął udziału w wojnie 1939 r. (parę miesięcy wcześniej usunięto go z wojska po skandalu związanym z wyłudzeniem majątku żony przy okazji rozwodu). Już w radzieckiej niewoli uniknął tragicznego losu tysięcy innych oficerów, bo zgodził się na współpracę z NKWD.
      • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 14:17
        W roku 1950, kiedy władza komunistów w Polsce była już utrwalona, dywizyjne dotąd święto przemianowano na Dzień Wojska Polskiego. Pamięć o „zwycięstwie pod Lenino” została oficjalnie upaństwowiona. Zmieniło się to dopiero w 1992 r. Jeszcze w ostatnich latach komunistycznej władzy w Polsce pojawił się w galerii wojskowych odznaczeń Krzyż Bitwy pod Lenino.

        Warto odnotować, że Niemcy swoje pozycje nad Miereją szybko odzyskali. Utrzymali je aż do czerwca 1944 r., kiedy to ruszyła kolejna wielka radziecka ofensywa. W skali całego frontu wschodniego chrzest bojowy Dywizji Kościuszkowskiej okazał się wydarzeniem zgoła małej wagi.

        Stalinowi i polskim komunistom z czysto politycznych względów opłacało się kreować polityczny mit. Wycofanie Polaków z frontu po starciu nad Miereją nie było bynajmniej podyktowane troską o życie żołnierzy. Los polskiej dywizji interesował Stalina i ZPP tylko o tyle, o ile można było jej dalszy udział w walkach zdyskontować politycznie. A byłoby o to znacznie trudniej, gdyby w bitwie „pod Lenino” polska jednostka po prostu się wykrwawiła.

        I tak straciła mniej więcej jedną czwartą stanu: ponad 3 tys. żołnierzy. Ponad pięciuset poległych zostało pochowanych nad brzegami Mierei. Zapewne mniej ich interesowało „polsko-radzieckie braterstwo broni”, na ołtarzu którego ich śmierć potem złożono – na ogół chcieli po prostu wrócić do ojczyzny.
        • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 14:21
          ~M. : No cóż od kilkudziesięciu lat karmiono nas "historią" o sukcesie Powstania Warszawskiego, które było totalną porażką i gierką polityczną i też kosztowało życie mnóstwa w większości bardzo młodych ludzi... Ale tych, którzy nie boją się tego mówić otwarcie, szkaluje się i potępia...
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 17:56
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/q74/s720x720/562322_224991994333668_524349833_n.jpg
      • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 05.12.13, 04:38
        https://scontent-a-ord.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q84/960080_662690617087803_1382539433_n.jpg
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 20.10.13, 18:47
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/s720x720/1378292_587581171289006_1713278199_n.jpg
    • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 21.10.13, 00:23
      https://dziwnawojna.pl/wp-content/uploads/2013/10/PzKpfw-IV-i-PzKpfw-VI-Tiger-z-dywizji-LSSAH-Normandia-1944.jpg
      • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 21.10.13, 00:24
        Zniszczone czołgi PzKpfw IV i PzKpfw VI Tiger. ”Tygrys” jest z 101 Batalionu Czołgów Ciężkich SS (Schwere SS-Panzer-Abteilung 101) a Pz IV pochodzi z Panzer Lehr Division (Villers-Bocage, Normandia, 1944).
    • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 21.10.13, 00:26
      https://dziwnawojna.pl/kulisy-matematycznego-zwyciestwa-juz-10-pazdziernika-w-ksiegarniach/print/
      • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 21.10.13, 00:27
        dziwnawojna.pl/kulisy-matematycznego-zwyciestwa-juz-10-pazdziernika-w-ksiegarniach/tajemnice_bletchley_park_-_okladka/
        • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 21.10.13, 00:29
          „Tajemnice Bletchley Park” brytyjskiego historyka Sinclaira McKaya to monograficzna powieść poświęcona słynnemu ośrodkowi dekryptażu w Wielkiej Brytanii. Autor opowiada o organizowanych tam koncertach wirtuozów światowej klasy, spektaklach teatrów amatorskich, o jeździe na łyżwach po zamarzniętym jeziorze i przelotnych romansach w odosobnionym, wiejskim zaciszu. Pokazuje, jak naprawdę wyglądało życie młodych ludzi, których okryte tajemnicą wysiłki przyczyniły się do zwycięstwa.

          Odczytywanie szyfrogramów powstających na niemieckich Enigmach było jednym
          z najważniejszych wojennych zadań. Jednak dni i noce osób pracujących nad łamaniem niemieckich radiogramów nie były wypełnione tylko mozolną pracą. W Bletchley Park znaleźli się studenci, matematycy i żołnierze, a także panny z wyższych sfer i robotnice. Oddalona 80 km od Londynu baza stała się enklawą wolności w dobie wojennej zawieruchy, mikrokosmosem, który był zarazem symbolem zjednoczonych sił w walce przeciwko nazizmowi.

          „Zadziwiająco wierna relacja tego co zrobiliśmy, jakie to miało znaczenie i jak to wszystko wyglądało w czasie” – napisał o książce brytyjski dziennik „Guardian”. Lekkość formy przy historycznej precyzji to znak rozpoznawczy autora „Tajemnic Bletchley Park”. Sinclair MacKay jest popularyzatorem historii, stale współpracuje z dziennikiem „Daily Telegraph”, ale pisze również książki o Jamesie Bondzie i horrory.

          W książce obecny jest wątek polskich kryptologów Mariana Rejewskiego, Henryka Zygalskiego, Jerzego Różyckiego, których wkład w łamanie tajemnic Enigmy został niedawno doceniony przez brytyjskie władze i uhonorowany pamiątkową tablicą w ośrodku. „Tajemnice Bletchley Park” spodobają się nie tylko czytelnikom książek historycznych i literatury faktu, ale zainteresują również fanów fabularnych opowieści. Warta polecenia tym, którzy chcą poznać jak wyglądała walka poza linią okopów.
    • dunant Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 21.10.13, 00:53
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1375162_531338770284222_1890237375_n.jpg
    • samanta_ewa Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@Lublin 21.10.13, 08:20
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/s720x720/1380125_386046554831833_1199401239_n.jpg
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 22.10.13, 00:29
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/q71/s720x720/1381229_633549776696869_1503998646_n.jpg
      • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 22.10.13, 00:29

        Bal maturalny 04.06.1960 r. Drugi po lewej stronie to K. Klenczon K. Klenczon zdawał maturę rok wcześniej (1959 r.), ale w tradycji szkoły było zapraszanie absolwentów z wcześniejszego rocznika. Wiadomość ta pochodzi z portalu Nasza Klasa
    • mala200333 Prorok Hitlera.. 22.10.13, 03:47
      strefatajemnic.onet.pl/przepowiednie/prorok-hitlera/49hdn
    • seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 22.10.13, 09:39
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q86/s720x720/1381738_126768484160388_1912024605_n.jpg
    • seremine Na przedmieściach Berlina 22.10.13, 10:02
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/q77/s720x720/944589_245628935587978_200759442_n.jpg
    • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 22.10.13, 13:47
      Młody mężczyzna ze Szwecji wybrał się w podróż na południe, do Wrocławia, pokonując ponad 900 km. Tam zabili go miejscowi, prawdopodobnie z powodu romansu z dwiema lokalnymi kobietami, które zamordowano wraz z nim. - To pozbawiona happy endu miłosna historia z epoki brązu - mówi Dalia Pokutta, archeolog z Uniwersytetu w Goeteborgu, która odkryła grób... sprzed 3800 lat.

      Ślady tej historii zawiera grób odkryty w Milejowicach k. Wrocławia. Znaleziono w nim szczątki dorosłego mężczyzny z grotem strzały w okolicy kręgosłupa. Nawet po śmierci mężczyzna obejmował rękami młodą kobietę. Po jego drugiej stronie leżała druga kobieta, obejmująca dziecko.

      - Jak dla archeologa, grób był dość dziwny. Bardzo płytki, ciała dosłownie wystawały na powierzchnię, a ludzie byli złożeni w nietypowej pozycji - opowiada Dalia Pokutta, autorka badań.
    • seremine Piwnica pod Baranami 22.10.13, 19:33
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-frc1/q71/1002494_682184608465979_150241819_n.jpg
    • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 23.10.13, 23:01
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/1377952_10151775836219032_1093475134_n.jpg
      • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 23.10.13, 23:02

        Uczestnicy II Zjazdu Prehistoryków w Krakowie jadą bryczką na kopiec Krakusa, 1935.

        www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/100246/c9a8af5ca24ae095013963c75ee97f80/
    • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 23.10.13, 23:03
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/1383551_10151775836179032_1400185193_n.jpg
      • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 23.10.13, 23:04

        Skrzypek Jan Kubelik podczas przejażdżki dorożką w Warszawie, 1924-11-19.

        www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/132128/98fa06fb679e20c8426350b065093a0c/
        • mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 05.02.14, 22:20
          Ciekawe..
    • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 23.10.13, 23:05
      https://scontent-a-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1385977_10151775835764032_1629729126_n.jpg
      • jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 23.10.13, 23:05

        Dorożka ze śpiącym na koźle dorożkarzem w Poznaniu, 1932-07.

        www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/87014/48ec9e3b80fdde741b24bc6c3f163045/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka