Dodaj do ulubionych

BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie?

IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 12:52
Robert, prawdopodobnie lekarz tak mi napisał: Ze względu na to,że zawsze
podchodziłem do swojej pracy uczciwie,trudno jest mi wyobrazić sobie
sytuację, by kilku lekarzy mogło się tak dramatycznie mylić w diagnozie
twojego męża by go niemalże uśmiercić. Napisz parę szczegółów na ten
temat,proszę.
Drogi Forumowiczu, jeśli jesteś lekarzem, to mam dla Ciebie taki przypadek.
Pacjent, młody mężczyzna trafia do szpitala wojewódzkiego na oddział
ratunkowy-Oddział Leczenia Urazów Wielonarządowych. Szpital doskonale
wyposażony, na miejscu jest TK i RM. Jest z wypadku komunikacyjnego,
uderzenie w drzewo, samochód do kasacji, poduszka powietrzna rozerwana, taśma
pasa zerwana. Chory jest w półkontakcie, splątany, z nosa przy najmniejszym
poruszeniu leci płyn krwisty, wokół oczu wielki obrzęk i straszne sińce. Do
szpitala trafia w dzień 1, godz ok.10. Wypadek zdarzył się daleko od miejsca
zamieszkania.
Telefonicznie zapewnia mnie lekarz dyżurny, że to nic strasznego, tylko
potłuczenia ogólne. O 18 umiera jedna z ofiar tego wypadku, ja dalej nie mogę
uzyskać połączenia z mężem. Jadę tam i jestem w dzień 2 przed południem.
Lekarz opiekujący się salą, dyzurny i każdy inny niezmiennie powtarzają, że
to tylko potłuczenia. Mąż nic nie wie, ani gdzie jest, co sie stało...
majaczy, zasypia, budzi sie na chwilę i znów zasypia. Chodzę od jednego
lekarza do drugiego. Mam nie wchodzić w kompetencje lekarzy, jechać do domu i
być w kontakcie telefonicznym. "Ten płyn z nosa? Ależ podkładamy waciki" Ok
15 w końcu uzyskuję zgodę na drugą rozmowę z ordynatorem. Wcześniej rodziny
pacjentów, miejscowi ale obcy mi ludzie pożyczają mi pieniądze. Ordynator
twierdzi, że wszystko jest pod kontrolą, nic złego się nie dzieje. Pytam co z
głową, czy zrobiono dokładniejsze badanie? Rtg wystarczy, TK jest
niepotrzebne. Wręczam pieniądze. No dobra zrobimy to TK. Ok. 17 jest wynik.
Dyżurny lekarz rozmawia z neurochirugiem... Jak myślisz czy to badanie było
potrzebne przy całym wywiadzie czy nie?
Czy masz już Lekarzu jakieś podejrzenia co z tym chorym zrobić i co mu
dolega? c.d.n.
Obserwuj wątek
    • Gość: egza Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.cymes.net / 62.53.138.* 22.02.04, 14:38
      Zdajesz egzaminy albo jest to normalny stan w polskim szpitalu?

      Algorytm postepowania to:
      Inspekja pacjenta
      Kontrola zrenic
      Badanie manualne klatki piresiowej i brzucha
      USG brzucha i klatki piersiowej
      Badanie konczyn
      Analiza krwi
      Rentgen czaszki i kregoslupa szyjnego
      Tomografia czaszki bo plyn krwisty jest objawem zranienia OPONY Mozgowej!!!
      az do wykluczenia tej diagnozy trzeba wyjsc z zalozenia ze ranny ma zraniony
      mozg
    • Gość: agulha Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.04, 15:11
      To nie wygląda na błąd w sztuce lekarskiej, tylko na zaniedbanie, czyli
      znacznie gorzej! Czekamy na ciąg dalszy, ale:
      - jako zawodowy kontroler dokumentacji medycznej radziłabym Ci zażądać wglądu
      do historii choroby męża. Czy jest przyzwoite badanie przy przyjęciu, czy są
      obserwacje, podpisane, datowane itd. Zwykle same braki w dokumentacji są takie,
      że już za to można pozwać lekarzy do sądu
      - rozumiem, że po zakończeniu leczenia męża doniesiesz gdzie trzeba na tego
      kut*** ordynatora. Skoro to daleko od miejsca, gdzie mieszkacie, bać się nie
      musisz, bo go możesz więcej nie potrzebować, a przyczynisz się do poprawy
      jakości opieki zdrowotnej w tym odległym od Ciebie regionie. Nie odpuszczaj!
      • Gość: wigor Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.icpnet.pl 22.02.04, 16:46
        Nie bylo zadnego bledu - z samego opisu widac ze stan tego czlowieka byl ...
        beznadziejny. Powiem Ci szczerze - nie byly potrzebne zadne algorytmy, o
        ktorych ktos pisal. Kazdy lekarz widzac cos takiego wie czym to pachnie. Powiem
        krotko - rozgrywka nalezy tylko i wylacznie do tego na GORZE...Przykro mi.
        • Gość: agulha Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.02.04, 18:05
          Dobry człowieku, a co Ty za bzdury opowiadasz?! Z opisu wynika możliwość
          krwiaka w obrębie czaszki - nie wiemy, czy śródmózgowego, czy
          zewnątrzoponowego, czy krwawienia podpajęczynówkowego, i uszkodzenia opony.
          Takie rzeczy się operuje!
          To Ty nie widziałeś chyba jeszcze człowieka w beznadziejnym stanie!!!!
          Czy Ty jesteś lekarzem?! jeśli tak, to jakiej specjalności?!
        • Gość: ADA Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 18:06
          Jesteś lekarzem?
          Czyli, co? Niech leży i czeka . Ale na co, na śmierć czy na cud?
          • Gość: Robert Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.oc.oc.cox.net 22.02.04, 18:32
            A co po TK?Twój mąż wydobrzał sam,czy go operowali?Pytam poważnie.
          • Gość: wigor Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.icpnet.pl 22.02.04, 19:07
            Jestem lekarzem,anestezjologia,20 lat praktyki.Przestrzegam przed komentowaniem
            opisow stanow klinicznych przez laikow.Nie robmy tego.Nie widzimy pacjenta ,
            nie wiemy nic.Opis rodziny jest zadna informacja dla nas...Zalecam
            rozsadek.pozdrawiam.
            • Gość: ADA Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 19:52
              > Chory jest w półkontakcie, splątany, z nosa przy najmniejszym
              > poruszeniu leci płyn krwisty, wokół oczu wielki obrzęk i straszne sińce.

              W co wątpisz doktorze? że ja nie wiem jak wygląda siniec wokół zapuchniętego
              oka? Czy nie potrafię nazwać płynu, który leci z nosa? Daltonistką tez nie
              jestem i wiem, ze z nosa leciała krew. A może nie wiem co to jest nos!?
              "splątany"-tak określał Jego zachowanie personel. Coś jeszcze pan doktor
              kwestionuje?
            • Gość: ADA Do WIGORA! IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 23:47
              > Nie bylo zadnego bledu - z samego opisu widac ze stan tego czlowieka byl ...
              > beznadziejny. Powiem Ci szczerze - nie byly potrzebne zadne algorytmy, o
              > ktorych ktos pisal. Kazdy lekarz widzac cos takiego wie czym to pachnie.
              > Powiem krotko - rozgrywka nalezy tylko i wylacznie do tego na GORZE...Przykro
              > mi.

              To Ty wczesniej tak napisałeś! Widocznie mój Mąż trafił na fachowców Twojego
              pokroju! Ja powinnam przestrzec przed Tobą, skoro tak łatwo odpuściłbyś sobie
              RATOWANIE ŻYCIA MŁODEGO CZŁOWIEKA.
              Z pewnością Neurochirurg pomógł podjetym leczeniem Temu co na górze. Bo tak czy
              inaczej każdy określa to za cud, ze Mąż, tak zaniedbany, przeżył. Ale gdyby
              Neurochirurg zaniechał działania to i BOG by tu nie pomógł!!!
              Jesteś lekarzem, anestezjologiem z 20 letnia praktyką...I co z tego?
        • Gość: ADA Do WIGORA po raz drugi IP: *.wroclaw.mm.pl 23.02.04, 00:23
          I jeszcze jedno! Czy to w porządku, że jeśli każdy lekarz wiedział czym to
          pachnie, to kazano mi jechac do domu, dlaczego powtarzano, ze to nic groźnego?
          Czy to jest etyczne zachowanie? Czy ja jako żona nie miałam prawa dowiedzieć
          się o złych rokowaniach. Mogłabym chcieć spędzić z bliskim te ostatnie
          godziny... I to najbardziej nie daje mi spokoju. Jak to mozliwe, ze tylu
          lekarzy nie postawiło trafnej diagnozy przez 30 godzin??? W każdym pierwszym
          podręczniku N-CH czy o ratownictwie medycznym jest jak wół napisane, ze przy
          płynotoku, z krwią i przy krwiakach okularowych diagnoza jest jednoznaczna:
          Złamanie kości podstawy czaszki...

          Tobie zadufany lekarzu i Tobie podobnym polecam dwie pozycje:
          1. "Urazy czaszki i mózgu. Rozpoznawanie i opiniowanie" J.Głowacki, Z.Marek
          2. "Błąd medyczny" Z.Marek.

          Te Twoje 20 lat praktyki...
          Więcej pokory proszę!
          Obie wydane przez Krakowskie Wydawnictwo Medyczne.
    • Gość: GTelega Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wi.rr.com 22.02.04, 18:56
      Zeby stwierdzic blad medyczny trzeba spelnic cztery warunki - wszystkie z nich.

      1. Pacjent mial kontrakt z lekarzem - tak byl w izbie przyjec to slanowi
      kontakt - domniemany cel kontraktu - rozpoznanie i leczenie urazow
      powypadkowych
      2. Postepowanie lekarza odbiegalo od standartow opieki medycznej. Wyglada, ze
      bylo opoznienie w wykonaniu niezbednych badan i operacji.
      3. Nastapila szkoda dla pacjenta. Tego nie wiemy - jezeli w koncu go zoperowano
      i jest w porzadku to nie ma problemu z punktu widzenia bledu medycznego.
      4. Szkoda byla bezposrednim wynikiem odstepswa od standartow medycznych. Nawet
      jezeli ostateczny stan Twojego meza odbiega od idealu musisz udowodnic, ze jest
      to skutkiem opoznienia operacji a nie skutkiem urazu.

      Tak czy inaczej, zadanie lapowki bylo kryminalne samo w sobie i na tej
      podstawie mozesz domagac sie ukaranie lekarza. Znaczace odstepstwo od
      standartow moze byc powodem do akcji dyscyplinarnej ze strony pracodawcy nawet
      jezeli nie doszlo do znaczacej szkody dla pacjenta.

      Podsumowujac, mozesz stosunkowo latwo starac sie o ukaranie lekarza, uzyskanie
      odszkodowanie wymaga o wiele wiecej wysilku.
      • Gość: ADA Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 21:30
        Tomografię głowy wykonano 30 GODZIN od urazu!!! Przypomnę, że wszystko było na
        miejscu. Mąż został natychmiast przeniesiony na Oddział Neurochirurgiczny. Tam
        lekarz dyżurny kontaktował się z innymi lekarzami. Mówił, że być może będą
        natychmiast operować, ale ostatecznie od wykonania operacji odstąpiono ze
        względu na to, że za duzo czasu upłynęło od urazu.
        Historia choroby Izby Przyjęć Szpitala w ...z dn. 28.01.2001r. o treści m.in.:
        "...Doznał urazu głowy bez utraty przytomności...stan dość dobry. Przytomny, w
        kontakcie logicznym. Płuca-szmer pęcherzykowy prawidłowy, symetryczny,
        obustronny. Brzuch...niebolesny uciskowo, bez oporów patologicznych, bez
        objawów otrzewnowych. Krwiek tkanek miękkich okolicy oczodołu prawego"
        Ja nie posiadam tego dokumentu. To cytat z Sprawozdania z sądowo-lekarskiego
        badania.
        W wypisie z Oddziału Leczenia Urazów Wielonarządowych, tam gdzie trafił z Izby
        Przyjęć z jest takie rozpoznanie z dn. 29.01.2011r.:
        Contusio capitis.
        Haematoma intracerebrale reg. lobi parietalis sin.
        Fractura corporis et arcus zigomaticus lat dex.
        Fractura ossis sphenoidalis
        Fractura parietis anterioris sinus maxillaris dex.
        Pneumosranium.
        Haematoma orbiculare orbitae utr.
        Contusio thoracis praecipue lat. dex
        Contusio abdominis.
        Excoriationes cutis thoracis.
        To co powyżej było niezmiennie przez 30 godzin okreslane przez wielu lekarzy
        tego oddziału jako "ogólne potłuczenia", którymi nie trzeba się
        przejmować!!!!! Pacjent miał dochodzić do siebie pod "troskliwą" opieką, a ja
        miałam jechać do domu.
        Z wypisu Oddziału Neurochirurgii z dn. 16.02.2001r.
        Pacjent przyjęty do Oddz.N-CH w dn. 29.01.2001r. z OLUW tut. szpitala, gdzie
        znalazł się z powodu mnogiego urazu w wypadku komunikacyjnego. Uraz dotyczył
        głowy, klatki piersiowej, brzucha i okolicy prawego biodra. Obserwowano
        intensywny płynotok nosowy. Po przyjęciu wykonano drenaż zewnętrzny przestrzeni
        podpajęczynówkowej w okolicy lędźwiowej.
        ROZPOZNANIE
        Trauma Capitis
        Fractura baseos cranii fossae anterioris
        Liquorhea nasalis
        Haematoma intracerebrale regionis parietalis sin.
        Pneumocranium
        Fractura ossis zygomatici dex et maxilae dex.
        Trauma thoracis cum contusionem pulmonum pp dex
        Contusio abdominis
        Contusio coxae dex.
        Drenaż zewnętrzny usunięto w 11 dobie. Bez płynotoku nosowego. Stłuczenie płuca
        prawego niepowikłane niewydolnościa oddechową.
        Dodam, że nazajutrz po przyjęciu na N-CH rozmawiałam z ordynatorem tego
        oddziału i On powiedział mi wtedy, że mojemu Mężowi bezpowrotnie odebrano
        szansę na przeżycie na tym pierwszym oddziale, że w takiej sytuacji liczy się
        czas i operację należało wykonać do 6 godzin po urazie. Że ewidentnie z winy
        lekarzy, którzy uzurpują sobie prawo do przejmowania najcięższych przypadków, a
        tak naprawdę nie mogących im pomóc, mój Mąż nie ma większych szans na
        przezycie. Inaczej gdyby od razu trafił do nich. I dodał, ze ma tak poważnie
        stłuczone płuco, ze to również jest zagrożenie zycia.
        Potem na tym oddziale tez nie było różowo. Drugiego dnia usłyszałam rozmowę
        lekarza z pielęgniarką, że Mąż nie dostaje żadnych środków przeciwbólwych, bo
        nie mają. Wypisał mi lekarz receptę i kupiłam sama w aptece relanium. Potem
        któregoś dnia przychodzi siostra oddziałowa i mówi, tak:" Czy może pani
        załatwić lek DIURAMID-lek przeciw obrzękowi mózgu, bo nam sie kończy i BĘDZIEMY
        MUSIELI PRZERWAĆ KURACJĘ PANI MĘŻOWI". Ot, tak po prostu, jakby leczył tam
        pryszcze i akurat zabrakło kremu na trądzik. Załatwiłam o ile pamietam
        francuski odpowiednik DIAMOX.
        Dwa razy przestał lecieć płyn do worka i przez wiele godzin próbowałam kogoś
        tym zainteresować. Aż w końcu płyn znowu zaczął płynąć...ale nosem!!! Raz
        zatkała się żyłka, a raz przerwała sie i ciekło w materac przez kilka godzin -
        otwary kontakt do kanału kręgowego. Po tym Mąż dostał wysokiej temp. i
        wyhodowano z płynu m-r jakieś bakterie!!!
        Ja pojechałam tam na jeden dzień. W domu zostawiłam z sąsiadami maleńkie
        dzieci. I byłam w szpitalu przez trzy tygodnie od wczesnego ranka do ok 22. I
        nie mogłam Go tam zostawić, bo opieka była taka jak podałam tych kilka
        przykładów!!! Nawet jeden z lekarzy w rozmowie w cztery oczy nie kazał mi
        zostawiać Męża bez opieki gdy chciałam jechać na pogrzeb ofiary wypadku.
        Na innym oddziale leżał brat Męża, ale tam opieka była super! Zupełnie,
        zupełnie inaczej!
        Więc jak? To był bład czy nie?

        • Gość: Jasio Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.ipt.aol.com 22.02.04, 21:48
          > Dostalabys kilkaset tysiecy $ odszkodowanie w Stanach. Po kilku latach
          sadzenia, ale skonczyloby sie na ugodzie poza sadem...

          > To jak w koncu sie przedstwia epilog tego Twojego nieszczesnego przypadku?
          • Gość: GTelega Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wi.rr.com 22.02.04, 23:17
            Niekoniecznie, pracuje w USA i jestem expertem sadowym od czasu do czasu.
            Trzeba nieco wiecej niz to czego sie do tej pory dowiedzielismy by otrzymac
            odszkodowanie. Nawet w USA 80% spraw o blad medyczny konczy sie uniewinnieniem
            lekarza.
            • Gość: Jasio Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.ipt.aol.com 22.02.04, 23:44
              > Kwestia adwokata. Sprawy o malpractice sa na porzadku dziennym i koszty
              ubezpieczenia lekarzy i szpitali rosna jak na drozdzach!

              > Nie chce przesadzac, ale jezeli jestes ekspertem sadowym powolywanym przez
              firmy ubezpieczeniowe, to...cuchniesz.

              > Te sprawy sa bardzo dokladnie rozpatrywane przez adwokatow skarzacych i
              jezeli jest cokolwiek, co sie podciaga pod 'malpractice', to zadna sila nie
              uchroni takiego lekarza, poza kiepskim adwokatem...

              > Za cytowana sprawe przez ADA, nie ulega watpliwosci ze dostalaby wieksze
              odszkodowanie, ale takich idiotycznych bledow sie tutaj w szpitalach nie
              popelnia, choc popelnia sie jeszcze...idotyczniejsze ( Jak np. amputacja prawej
              nogi w miejsce lewej...)
              • Gość: GTelega Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wi.rr.com 23.02.04, 00:35
                > > Kwestia adwokata. Sprawy o malpractice sa na porzadku dziennym i koszty
                > ubezpieczenia lekarzy i szpitali rosna jak na drozdzach!

                Owszem adwokat ma znaczenie, ale nawet dobry adwokat MUSI udowadnic 4 punkty o
                ktorych poprzednio wspomnialem. To ze rosna ubespieczenia zwiazane jest nie ze
                wzrostem ilosci spraw wygranych przez pacjentow a ze wzrostem odszkodowan jekie
                sa przyznawane po wygraniu sprawy.

                > > Nie chce przesadzac, ale jezeli jestes ekspertem sadowym powolywanym przez
                > firmy ubezpieczeniowe, to...cuchniesz.

                Chlopie nie masz pojecia o czym mowisz, ubespieczenia nie maja wiele do
                powiedzenia w sprawach o blad medyczny - jest to sprawa pomiedzy lekarzem a
                pacjentem. Ja jestem niezaleznym bieglym i wydaje swoja opinie na kozysc storny
                ktora moim zdaniem ma racje.

                > jezeli jest cokolwiek, co sie podciaga pod 'malpractice', to zadna sila nie
                > uchroni takiego lekarza, poza kiepskim adwokatem...

                Nonsens widzialem wiele spraw jak ta prezentowana przez ADA, w ktorych "JURY"
                (a nie adwokaci) nie znalezli bledu lekarza.
        • Gość: GTelega Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wi.rr.com 22.02.04, 23:14
          Nie zamierzam sie spierac, ze wszystko bylo w porzadku, pytanie jest jaka
          szkoda wynikla z zaniedbania lekarza i jak odroznisz to od konsekwencji wypadku?
    • Gość: Jasio NIE! IP: *.ipt.aol.com 22.02.04, 19:27
      > Szkoda slow! Dotknela Ciebie tragedia. Nie tylko dlatego ze Twoj maz mial
      wypadek, ale ze trafilas na normalny stosunek normalnych polskich lekarzy...

      > Zyjesz w Kraju, w ktorym nic sie nie zmienia w tych sytuacjach, niezaleznie
      od systemu politycznego, czy od stanowiska. Znieczulica tam zawsze byla
      oczywista i lekarze polscy z reguly traktuja swoich pacjentow jak jeszcze inny
      kawalek miesa, czy 'cos nastepnwgo'. Musialabys posluchac ich rozmow,
      komentarzy i nieukrywanej pogardy polskich lekarzy w ich prywatnych rozmowach o
      swojej 'lekarskiej' dzialnosci, to dopiero zrozumialabys na jakim poziomie
      zezwierzecenia to egzystuje.

      > Masz swoje doswiadczenia w tym kierunku i wyobrazam sobie ze powinnas miec
      wlasciwa opinie.

      > Wszelkie dyskusje z innymi lekarzami na podobne tematy wioda tylko do
      spodziewanej frustracji, bo to tylko ...raczka raczke myje!
      • Gość: Muggi Re: NIE! IP: *.flatrate.dk 22.02.04, 20:34
        Idealny doktor..
        Autor: connie1
        Data: 11.02.2004 15:50
    • Gość: g@mdan Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.tvsat364.lodz.pl 22.02.04, 21:58
      ADA, dlaczego nie napiszesz dokładnie:
      - jaki to szpital?
      - w jakim mieście?
      - nazwisko Ordynatora-łapówkarza?
      - nazwiska innych lekarzy, którzy "leczyli" Twojego męża?
      - dlaczego zdecydowałaś się zapłacić, a nie szukać innej metody?
      - czy podjęłaś dalsze działania, aby ukrócić takie praktyki?
      Po co te tajemnice?
      Jeśli nie odsłaniasz tych tajemnic to część lekarzy, którzy to czytają, z
      pewnością pomyśli, że zmyślasz.
      • Gość: Robert Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.oc.oc.cox.net 22.02.04, 22:23
        A dlaczego uważasz,że płacąc łapówkę za wykonanie TK (w 30 godzin po urazie-
        czyli wg.neurochirurga pacjent był juz nieoperacyjny),że uratowałaś mu tym
        życie?To badanie nie miało istotnego znaczenia,jeśli pacjent nie miał być
        operowany dla jego przeżycia.Po prostu,co by sie miało już uszkodzić w OUN,to
        się juz uszkodziło (przez obrzęki,wylewy,itd.).Gdyby był w agonii,pewnie by go
        wzięli na stół,a tak zastosowali odbarczenie i ...przeżył.Oprócz twoich
        niezaprzeczalnych zasług,gdy opiekowałaś sie nim w szpitalu,to chyba lekarze
        tez mieli w tym jakiś udział,tak?
        • Gość: ADA Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 23:26
          > A dlaczego uważasz,że płacąc łapówkę za wykonanie TK (w 30 godzin po urazie-
          > czyli wg.neurochirurga pacjent był juz nieoperacyjny),że uratowałaś mu tym
          > życie?To badanie nie miało istotnego znaczenia,jeśli pacjent nie miał być
          > operowany dla jego przeżycia.Po prostu,co by sie miało już uszkodzić w OUN,to
          > się juz uszkodziło (przez obrzęki,wylewy,itd.).
          Przecież gdybym nie dała tych pieniędzy, to nie zrobiono by TK. Czyli leżałby
          tam i w końcu umarłby. Bo przecież nie można w nieskończoność leżeć z
          krwiakiem, obrzękiem mózgu...Jest coś takiego jak wgłobienie mózgu, prawda?

          > Gdyby był w agonii,pewnie by go wzięli na stół,a tak zastosowali odbarczenie
          > i ...przeżył.
          No ale gdyby nie było TK, to nie trafiłby na Neurochirurgię. A jakby tam nie
          trafił to nikt nie zakładałby drenu, nie byłoby odbarczenia...

          > Oprócz twoich niezaprzeczalnych zasług,gdy opiekowałaś sie nim w szpitalu,to
          > chyba lekarze tez mieli w tym jakiś udział,tak?
          Oczywiście! Lekarze a głównie dr Morzyk, ale to doktor z Neurochirurgii, a nie
          z Ośrodka Leczenia Urazów Wielonarządowych.

          Końcówka pobytu w Częstochowie była taka, ze ordynator N-CH ciągle się bał, ze
          mu kasa dolnośląska nie zapłaci za leczenie. I postanowił, że mam załatwić
          transport dla męża. Ja się zgodziłam. Już wtedy po 3 tygodniach byłam skrajnie
          zmęczona i fizycznie i psychicznie. Nikt ze znajomych we Wrocławiu nie chciał
          się zgodzić na przewiezienie Męża do domu. Więc wracam i prosze o karetkę.
          Ordynator z w/w powodów odmówił. Dowiedziałam się w kasie dolnośląskiej, że
          przyślą karetkę z Wrocławia, ale musi być zlecenie. A ordynator, ze on nie
          wypisze, bo mu nie zapłacą. Interwencja u dyrektora szpitala też nic nie dała.
          Stwierdził, ze N-CH to ogródek ordynatora i on się nie wtrąca. Dopiero jak
          zaangażowałam naszego prawnika to dał ordynator karetkę. Wzięliśmy wypis,
          idziemy na dół, a tam najzwyklejsza karetka. Kierowca jak się dowiedział kogo
          będzie wiózł, to zamarł. Tak się złozyło, ze On Męża wiózł z miejsca wypadku do
          szpitala i wiedział w jakim On może byc stanie. Ale był piątek wieczór, nie
          było gdzie interweniować, to stwierdził, ze będzie jechał wolniutko i w razie
          czeo to on jest ratownikiem medycznym no i ma łączność radiową, żeby wezwać
          pomoc. Dotarło do mnie poźniej że z powodu tych oszczędności nie miał Mąż ani
          razu konsultacji pulmunologa na te stłuczone płuco. Nikt nie interesował się
          Jego połamaną szczęką, która już sobie zdązyła zarastać w nieprawidłowym
          ustawieniu...
          No ja dziś, jak sobie przypomniałam ten koszmar, to chyba nie zasnę tak prędko!
          Błąd medyczny. Tak czy nie?


      • Gość: ADA Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.04, 23:03
        Ja mam wykształcenie pokrewne z medycznym. I cos mi sie po głowie kołatało, że
        jak jest wyciek płynu to nie może byc tylko "ogólne potłuczenie". To nie było
        wiarygodne! O krwiakach okularowych też coś mi się przypominało. Abym wzięła
        pieniądze do ordynatora zasugerowali mi pacjenci i ich rodziny. Facet widocznie
        ma opinię łapówkarza. Rozumiesz? Obcy ludzie pożyczyli mi pieniądze!
        Mąż jest na rencie tzn teraz mu ją zabrali. Tzn zaraz po wypadku jej nie
        dostał. Sądził się i wygrał z ZUSem, ale dostał rentę na czas określony. Teraz
        mu zabrali i znowu bedzie się sądził. Mąż nie może pracować jak dawniej. Ma
        m.in. zaburzenia widzenia jak posiedzi przy komputerze, potworne bóle głowy,
        zmiany EEG, jakąś przestrzeń płynową. Chcieli mu ściągać ten płyn, ale na razie
        to odłozono.
        Ja chciałam w pewnym momencie złozyć skargę, ale nie mogę znaleźć prawnika,
        który uwierzyłby w sukces. Mówią, ze jak Mąż zyje to będzie tylko walka z
        wiatrakami. Nie mam na to siły. Ja po tym wszystkim mam wielką nerwicę. Ciągle
        mnie przesladują myśli co by było gdybym tam na czas nie pojechała, gdybym nie
        miała tych pieniędzy...
        Mąż nie miał operacji. Te połamane kości zarosły mu taką chrząstką. Lekarz mi
        mówił, ze to nie jest tak mocne połączenie jak w kościach długich. Mąż nie moze
        mieć żadnego urazu głowy.
        Chciałaby aby ktoś mi odpowiedział dlaczego nie ratowano młodego faceta? Gdy
        przyjechałam leżał nagi pod prześcieradłem, miał założony cewnik. Obok leżał
        dowód osobisty, ojciec malutkich dzieci... Najbardziej nie chcę by umarł pod
        ich opieką ktoś kogo można uratować, ale nie będzie miał takiego szczęścia jak
        mój Mąż, bo rodzina nie będzie wiedziała, że ten płyn z nosa nie może sobie tak
        cieknąć, bo nie dadzą na czas pieniędzy...
        Ten sam zespół operował Matkę mojego Męża. Ona zmarła i zawsze nas będzie
        dręczyć czy pomogli Jej tak, jak mozna było najlepiej?
        No dobrze podam to miejsce:
        Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Najświetszej Maryi Panny
        CZĘSTOCHOWA, ul. Bialska.
        Z ordynatorem, który wziął pieniądze rozmawiałam nazajutrz gdy Mąż już był na N-
        CH. Stwierdził, ze na rtg nic nie było widać i nie miał sobie nic do
        zarzucenia. Oczywiście pieniądze zatrzymał. Inni lekarze gdy mijalismy sie
        gdzieś na korytarzu, w bufecie to wyraźnie mnie unikali.
        Mogę podac nazwisko lekarza, który opiekował się Mężem na N-CH i udzielał mi
        zawsze szczegółowych informacji, to dr R.Morzyk. Te zaniedbania o których
        wcześniej( dwa razy zesuty dren) zdarzyły się w czsie Jego nieobecności. Bo to
        był sezon ferii zimowych w trakcie pobytu Męża.
        A ordynator był wtedy też dyrektorm Pogotowia Ratunkowego. Pamiętam, ze coś
        rozpisywały sie o Nim wtedy gazety.
        Błąd czy nie?
        • Gość: egza Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak !!! IP: *.cymes.net / 62.53.138.* 23.02.04, 14:48
          Droga ADO
          przytocze cytat AGulhy:
          "To nie wygląda na błąd w sztuce lekarskiej, tylko na zaniedbanie, czyli
          znacznie gorzej! "
          I tu moj poprzednik ma calkowice racje , bledy zdawaja sie kazdemu, nie ma
          bezblednego lekarza , kazdy z nas ma gdzies gleboko schowanego swojego
          wlasnego "trupa" do ktorego sie wraca i pyta co by bylo gdyby...
          Zaniedbanie jest moim zdaniem mianowicie karygodne, kazdy student przed
          egzaminami wie jak sie ma zachowac przy takim rozpoznaniu , tu musialyby
          dzwonic wszystkie syreny alarmowe ze cos nie gra..
          U nas w niemczech tlumaczenie ze na zdjeciu rg nic nie widac, wiec nie ma sobie
          nic do zarzucenia skonczyloby sie natychmiastowym skazaniem danego ordynatora,
          na standartowych zdjeciach naprawde czasto nic nie widac ale to nie znaczy ze
          nie ma zlaman i porazen, trzeba wiec rozszerzyc diagnostyke albo o specjalne rt
          czaszki jezeli sienie ma tomografii komp., albo jak w tym wypadku zrobic
          natychmiast tk.
          Konkluzja :
          zaniedbanie plus blad
          serdecznie pozdrawiam i zycze szybkiej rekowalescencji
          egza
          ordynator chirurgii,od 20 lat w szpitalu
    • Gość: Czarek Monczyk WRC Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? IP: *.icpnet.pl 23.02.04, 14:53
      Czarek Monczyk bohater Ballady o zabarwieniu erotycznym jest wlascicielem
      agencji artystycznej zatrudniajacej dzieci do pokazow bielizny,walk w makaronie
      i blocie.Wyraz swoj sprzeciw przeciwko emisji tego serialu dokumentalnego i
      zobacz najnowsze doniesienia z zycia Czarka M.

      www.Czarek_Monczyk.republika.pl - rzeczpospolita republika Czarka
      Monczyka - pedofila streczyciela.
      • doomicella Re: BŁĄD MEDYCZNY . Tak czy nie? 23.02.04, 15:06
        Pojawienie się takiego postu w tym wątku to skandal!
        Spieprzaj stąd!!!
        • Gość: ADA Skarżyć szpital czy ordynatora? IP: *.wroclaw.mm.pl 24.02.04, 16:33
          Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Ten koszmar wrócił do mnie na nowo i
          postanowiłam zrobic z tego użytek. Powoli dojrzewam więc do decyzji o złozeniu
          skargi. Ale jak sie do tego zabrać? Kto jest winny? Ordynator, bo ewidentnie
          dopiero po wzięciu pieniedzy zlecił wykonanie TK. Ale inni lekarze z tego
          oddziału nie są tam chyba tylko dla ozdoby? Chyba też powinni ponosić
          odpowiedzialność za taką sytuację. Prawdopodobnie przesadzam zadając Wam to
          pytanie, ale chcę wierzyć, że skoro wypowiadaliście sie tu na ten temat, to
          może jednak coś mi zasugerujecie.
          • Gość: egza Re: Skarżyć szpital czy ordynatora? IP: *.cymes.net / 62.53.138.* 24.02.04, 17:29
            Izba lekarska? Nie wiem jakie ona ma kompetenje w Poslce.
            • Gość: ADA AGULHA możesz mi pomóc? IP: *.wroclaw.mm.pl 25.02.04, 18:34
              Piszesz, ze jesteś zawodowym kontrolerem dokumentacji medycznej. Może
              podpowiesz mi co robić w takiej sytuacji?
              Ja jestem szczęśliwa, ze mój Mąż wyszedł z tego, ale spokoju nie daje mi fakt,
              ze pracują tam tacy ludzie. Może jednak powinnam przyczynić sie do poprawy
              bezpieczeństwa leczonych tam pacjentów.
              • Gość: agulha Re: AGULHA możesz mi pomóc? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.02.04, 02:52
                Hej - istotnie, zawodowo sprawdzam dokumentację medyczną, ale w ramach tzw.
                badań klinicznych. Nie zajmujemy się kontrolą w związku z interwencjami
                pacjentów czy ich rodzin, procesami, sprawami karnymi ani cywilnymi. Jeśli
                lekarz istotnie odbiega w swoim działaniu od międzynarodowych standardów,
                kończymy współpracę. Mimo tego, że mamy wyselekcjonowanych lekarzy i że oni
                doskonale wiedzą, że będą kontrolowani, widzę rozbieżności między ich codzienną
                praktyką a przepisami prawa, nawet polskiego - lekarze nie znają przepisów
                dotyczących prowadzenia dokumentacji medycznej (sic!).
                Wygrać z lekarzem jest doprawdy trudno. Widziałam raz opinię biegłych w sprawie
                o spowodowanie śmierci pacjentki (u koleżanki, która jest sędzią - czyli
                pozazawodowo). Na moje oko biegli zrobili wszystko, żeby jak najbardziej
                kwieciście opisać, jak to niby wszystko było poprawnie wykonane, starannie
                pomijając rzucające się w oczy bardzo wątpliwe punkty tej historii choroby -
                tak jak dla mnie za sam wygląd tej historii choroby lekarze i ordynator powinni
                dostać pisemne upomnienie...ale tego nikt nie robi, niestety.
                Oczywiście formalnie, o ile wiem, należy złożyć skargę do rzecznika
                odpowiedzialności zawodowej (sprawdź nazwę!) przy okręgowej izbie lekarskiej i
                następnie ew. przy Naczelnej Izbie Lekarskiej. Pewnie umorzą. Druga rzecz, to
                prawnik i proces cywilny.
                Praktycznie może dobrze byłoby poszukać sprzymierzeńców w tej walce. Co tydzień
                w tygodniku ANGORA jest przedrukowywany artykuł na temat błędów lekarskich
                ("Polski pacjent") - powołują się tam na dr. Ryszarda Frankowskiego ze
                Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjenta (znowu - sprawdź nazwę, mogłam przekręcić).
                Słyszałam opinię, że te artykuły bywają nierzetelnie napisane i w sposób
                krzywdzący dla lekarzy. Z lektury i mojej oceny także wynika, że nie WSZYSTKIE
                przypadki są jednoznaczne. Ale owo stowarzyszenie jest chyba nastawione bardzo
                bojowo, więc może coś podpowie.
                Rada, żeby spróbować pozyskać dla tej sprawy dziennikarzy z popularnych gazet
                typu "Superexpress" też wygląda niegłupio. Dziennikarze często, oj jak często,
                bywają nierzetelni, szukają sensacji, wiadomo, że chodzi im głównie o
                zwiększenie sprzedaży ich pisma, ale niewątpliwie mają większe możliwości
                działania, niż zwykły śmiertelnik.
                Ogólnie życzę powodzenia. Aha - sprawdź najpierw, czy nie upłynął przypadkiem
                termin PRZEDAWNIENIA tej sprawy. Czy nie wynosi on czasem 3 lata? A piszesz o
                roku 2001...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka