dotard
13.09.04, 13:15
P.Fotze, fellow ze Świdwina,
co to dyskulpy chciał złożyć pannie,
Pomylił drogi
i do Canossy
dotarł był, zamiast do Hiszpanii.
Nie można śmiać się z ułomności
Nie każdy mózg pełen mądrości
ale za to co Fredzio wypisuje
na takie innych posty zasługuje
Ten plagiat niech nauką będzie
że prawda chowa się po środku
i że w szalonym erystyki pędzie
rozwagę często gubi się, mój kotku
I rośnie nienawiści kopiec
i już nam sięga prawie pod niebiosa.
Bo najważniejsze, żeby tamtym dopiec.
Bo teraz w naszych rękach kosa.
A kosa często właściciela zmienia.
Tu się mądrością moich przodków chlubię;
Wszak oni tę maksymę wymyślili:
Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
O zrozumienie wszystkich pięknie proszę.
Wiem, wiem, nikczemna moja twórcza wena,
A to, że latam trochę nawiedzona?
Mogła Rachela, może i Elena.
Jak się wtrącalski o wierszyk tak prosi,
to już wtrącalski ten wierszyk dostanie.
Panie, hołota utytłana w błocie,
na twe parnasy zanosim wołanie.
Wtrącalski! Boże! Carze!Za miliony cierpisz.
Uczysz miliony? To rób to rozumnie,
bo z twej nauki taki tylko wniosek,
że co twą cnotą, jest niecnotą u mnie.
Dla wyjaśnienia, aby jasno było:
za winę kilku, nam wszystkim dokuczasz,
a swoich winnych w spokoju zostawiasz?
Powiedz mi mistrzu, czego ty nauczasz.
Zacny Baruchu, daremny wysilek.
Zapewne teraz się przewracasz w grobie.
Dziś Schopenhauer widać bardziej w modzie,
choć on zapewne byłby obcy tobie.
Swiat idzie naprzód, a Wtrącalski swoje:
/bez świadomości, że wszystko już było/
Albo hołoto, robisz to co mówię,
Albo hołoto, będziesz brała w ryło.
Ocenilam maly wierszyk,
zgrabnie ulozone slowa,
no i masz ci babo placek
okazalam sie bezplciowa
Trzy totalitaryzmy
Gdy ten pierwszy:
armat huk,
ludzkich ofiar stos.
Gdy ten drugi:
politruk
i nasz pieski los
A trzeciemu
co stoi u twych drzwi
i podnosi łeb,
winien będziesz ty.
Prawda, że ładnie wyszło? Elena
czegóż chcieć od tamtej pani,
jej żadnej winy nie ma w tym,
że Żyd tu śmiał powiedzieć prawdę
i prawdą wskoczył pani w rym.
Wiem, pasowałoby jej wszystko,
już wszystko bardziej niż ten fakt,
że się ładuje w pokrzywisko,
miast wybrać uczęszczany trakt.
I jeszcze mówią jej, miłością,
za nienawiści zapłać chłam,
miej uprzedzenia w jedną stronę
do scenariusza pasuj nam.
-----------------------------
--------------------------------
------------------------------
Spójrz po tej linie idziesz sam.
Karawana
Wtracalski na pawiu
Posuwa sie godnie
Tomek jedzie na mule
Choc mu nie wygodnie
Karawane zamyka werw
Siedzac na osle
Z osla werw na wszystko
Spoglada wyniosle
Z czasem, jak sie mowi
(tu jestesmy zgodni)
Zwierze i wlasciciel
Staja sie podobni.
cd Karawany
A nasza eu-lola,
kronikarka przednia,
obserwując jak w dali
znika karawana,
w ładną formę ubrała
puentując dosadnie
całe to zdarzenie,
znad grzbietu barana
Mogę sprzątać i gotować
prać, prasować, co poruczysz.
Pod warunkiem, że tak pisać
mnie bidulkę też nauczysz.
Y dónde ves, Caballero
aquel rostro tan hermoso?
Aquel ser tan exquisito?
Yo soy moza de Toboso.
Me confunden tus palabras,
estado vertiginoso
se adueña de mi cuerpo
de muchacha. De Toboso
Asciendo a los altares,
pido al Todopoderoso,
que de una ves ya pares
ese canto engañoso!
Cómo me llamaste, Grande?
Dulcinea? Que gracioso!
Despierta! Señor andante!
Soy cualquiera de Toboso.
Elena
Mirmilek, jak filip z konopii
a gdy czas konopii się kończy,
nogi za pas,
i w gęsty las.
Ten rycerzyk, herbu podogończyk.
Al contrario
Reptando entre la gente
sales en la busca de víctimas
porque te estalla la mente,
por las causas muy íntimas.
Búscate, una novia, esposa,
que te calme esas penas,
es mejor ,obvia la cosa,
que hurgar las vidas ajenas.
Que eso te ayude,
la esperanza me abriga.
Ya que soy muy amiga tuya
tu(s) Dolores Fuertes de Barriga
A un burro tú me comparas
Y yo contigo no me meto.
Que tratándose de bestias
Por más grande te respeto
tal mirmil, un villano instruido,
le gusta causar la imresión y hacer ruido.
Veloz como torpedo
viene, suelta un pedo,
Y se marcha, contento y cumplido
Mirmil gwałtowny
Mirmil, un alegre mozalbete,
poco entendia de la lucha a floretes.
En la discusión entraba
Y los palos propinaba
Nuestro mirmil engreido, pendejete.
Z całą żyłką,
czy bez żyłki.............
Martwcie się
o własne tyłki.
Nienawiść do twrczości dla dieci
Mirmilito, doctorito
que espantoso es tu grito.
Yo no me asusto nada
Sólo es, que no me agrada.
oleada de palabras
sin sentido. De qué hablas?
No, nieładnie trochę wyszło.
Moja wina. Sama chciałam.
Boks i baba. Nie do wiary.
Biedy sobie napytałam.
Niech już będzie bez wierszyka.
Niech już będzie, że ja cięższa.
Niech już stanie szklana szyba.
Moja boleść nadto większa.
Po co było mi tak szaleć?
Teraz wybaczenia prosić?
A najgorsze, że niewinny,
Guza po mnie musi nosić.
Włos popiołem posypany
I kolana z krwi ocieram.
Jesli ty mi nie wybaczysz,
Na twych oczach ja umieram.
Niech już będzie bez wierszyka.
Niech już będzie, że ja ciężka.
Niech już stanie szyba szklana.
Ja przed tobą na kolanach.
Eleno wroc !!
------------------------------------------------------------------------------
--
Wracać nie chce. Nawet z tarczą.
Valentino jej się splami.
Jadem plują, szambem charczą,
I rzucają odchodami.
Blask ogrodu we mgle tonie.
Już jej biednej nie omami.
Pornografię tu cytują
Zamiast Pieśni nad pieśniami.
"Polityki" jak od Mrożka.
Brytan zły, bo nienażarty,
Psycholog, co swego czasu
Podręczniki przegrał w karty.
Kompozycję tworzą klawą
Trzy prężące się Tygrysy:
Strateg dupa, szpieg ślepawy
I ten amant na wpół łysy.
Może chociaż dla poety....
Eh... Wracają myśli czarne.
Pisze nieżle, ale czy to
On jest dobry, czy tło marne?
Zramolałe wokół dusze
Stetryczałe spiski klecą.
Jednak to im przyznać muszę.
Świecą mocno. Próchnem świecą.
Biedny ludek w piętkę goni
bo smród wciąż ku niebu wzlata.
Taki śmieszny w swym uporze
Aby zamknąć drzwi do świata.
Wi'sz Sieroga, zna'sz Sieroga,
Ty już lepiej zostaw treny.
Jasne, że niezapomniana.
Duża buźka dla Eleny.