Dodaj do ulubionych

Dziwna praktyka wydawnicza...

11.11.04, 03:45
czy moze ja sie czepiam... Chodzi o wydawnictwo Wilga, ktore pare lat temu
wydalo nastepujace ksiazeczki autorstwa Wandy Chotomskiej:
Synek Pingwinek, Czupurek Kangurek, Sloniatko i bodaj Coreczka Owieczka.
Ilustracje roznych autorow (Marek Szal, Monika i Dariusz Stolarczykowie,Joanna
Jedraska). To samo wydawnictwo wydalo ksiazeczki pt. Pingwinek, Kangurek,
Slonik i Owieczka. Ilustracje tych samych autorow co poprzednie. Niby ksiazka
znajoma ale nie do konca. Grafika ta sama, ale ilustracje w innej kolejnosci.
Tekst, zaraz, to nie p. Chotomska! Tym razem jest to Marta Berowska, wiec
opowiesci sa inne.
Nigdy wczesniej nie spotkalam sie z tym zeby wydawnictwo wypuszczalo takie
"blizniaki", bazujac na tym samym zestawie ilustracji, z tekstami roznych
autorow. I to w tym samym mniej wiecej czasie. Po co? Zeby czytelnicy
oczoplasu dostali? Acha, w przypadku ksiazek autorstwa Wandy Chotomskiej, jej
nazwisko widnieje na okladce odpowiednio duzymi literami,na pozostalych
nazwisko autorki drobno wydrukowane z tylu okladki. Przypadek?
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • lucapuka Re: Dziwna praktyka wydawnicza... 11.11.04, 09:54
      Myślę, że autorom tej klasy co Chotomska należą się większe tantiemy, więc
      taniej będzie wynająć do napisania kogoś przysposobionego, a skoro książka się
      dobrze sprzedawała, no to pozmieniać trochę, żeby poprzedni autorzy się nie
      czepiali copyrightu i wio... Zwykłe naciąganie.... Kasa Kasa Kasa.. to teraz
      przyświeca wydawnictwom, a już Wildze na pewno...
    • caca33 Re: Dziwna praktyka wydawnicza... 11.11.04, 11:23
      Moim zdaniem taka 'złodziejska' praktyka to domena wielu polskich wydawnictw,
      a - jak widać - Wilga już prawie nic nie kamufluje. Jeśli bowiem wydawnictwo
      zakupi prace jakiegoś ilustratora 'na wyłączność' to potem - jak widać - może
      sobie robić z nimi co chce, nie płacąc już ilustratorowi (bo już przecież raz
      zapłacił!). A jeśli idzie o tekst, to lucapuka ma rację, że wydawnictwo może
      poprosić jakiegoś 'swojego' człowieka o napisanie np. opowiadania czy wiersza
      dla dzieci, bo tak rzeczywiście może być taniej. Niestety nie zważa przy tej
      okazji na wartość literacką tekstu. Jest jeszcze jednak inny wymiar tej
      haniebnej działalności wydawniczej. Otóż można w tym odczytać nasz polski
      stosunek do dziecka: tj. oszukiwanie, zaciemnianie, kamuflowanie, bo uważa się
      powszechnie, że dzieci są tak małe jeszce i tak głupitkie, że nie zorientują
      się, jak są robione w trąbę. Nieświadomi rodzice na rynku pełnią tę samą rolę,
      co dzieci - można im także wciskać wszelkie kity. A reprodukcja systemu nie
      tylko już 'zrobiła', ale dalej będzie 'robić swoje'!
      Pozdrawiam i wzywam wszystkie Mamy do tej uważności, którą zgłasza ewap-mama-
      alexa
      M.A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka