Gość: Konował
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.01.06, 19:23
Podaję za WP: Lekarze chcą zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do poziomu
6% PKB oraz ustalenia pensji minimalnej dla lekarzy i dentystów w wysokości
ok. 5 tys. zł - powiedział prezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Szanowni Państwo,
ja już nie chcę, ani 1200, ani nawet 5000 zł. Decyzję już podjąłem, zwolniłem
się ze swoich 2,5 etatu, moją pensję proszę rozdać tym co najgłośniej krzyczą
pod Sejmem (oby tylko nie lekarzom). Przyspieszy przynajmniej to upadek tego
CHOREGO systemu. Wyjeżdżam za granicę. Codziennie lata tam kilkanaście
samolotów. I uwaga(!), powodem mojego wyjazdu na pierwszym miejscu NIE SĄ
ZAROBKI!!!.
Wiele osób powie, że zarabiałem dużo! Bardzo proszę (netto, miesięcznie):
szpital ok. 1400 (dodam, że moja specjalność miała najwyższe stawki w
szpitalu), uczelnia ok.1200, dyżury 1500-3000zł. Co w najlepszych miesiącach
dawało na rękę 5600 plus nieregularnie prace zlecone 200-600zł. Przyjmijmy
6000zł na rękę! A wiec dużo! jak na polskie warunki.
Teraz dalej: 3/4 etatu w szpitalu, etat w uczelni i 2 do 3 dyżurów w tygodniu.
Po dyżurze w teorii wychodziłem do domu, w praktyce miałem zajęcia ze
studentami, organizowałem konferencje, przygotowywałem ćwiczenia, zamawiałem
materiały biurowe(!), administrowałem siecią komputerową itp... Jako
specjalista byłem prawnie odpowiedzialny za młodszych kolegów, których pracę
nadzorowałem, szkoliłem ich, szkoliłem lekarzy z innych ośrodków, szkoliłem
studentów, a byłbym zapomniał… zajmowałem się jeszcze chorymi, tylko kiedy?
pewnie w tzw. międzyczasie.
Idźmy dalej: podręcznik (mówimy tu o anglojęzycznym) do mojej specjalności (w
nazwie specjalności są dwie dziedziny więc będą i dwa podręczniki) jeden
kosztuje 1600zł drugi 1200zł (nowe wydanie co kilka lat) no i chyba jako
nauczyciel akademicki wypada mieć przynajmniej poprzednie wydanie, opłata
zjazdowa na konferencji europejskiej 200 - 500 Euro (trzeba jeszcze tam
dojechać i gdzieś spać), prenumerata czasopisma 300-400$ rocznie, kurs w
Polsce kilkaset zł.
Urlop naukowy? Przecież ma Pan jeszcze niewykorzystany swój urlop!
Pracowałem na sprzęcie, który najnowszy był z 1998r, najstarszy z 1968 czyli
był starszy ode mnie!!! Dodam, że się psuł, no ale pacjenci…, kolejka…, a co
nie można bez tego?, przecież wczoraj tego nie używaliście i było dobrze. Tak,
tylko pacjent ryzykował życiem, a ja odpowiedzialnością i utratą prawa
wykonywania zawodu z powodu pracy na niesprawnym sprzęcie.
I wiecie co? Macie rację, jestem nieukiem, konowałem, nierobem, łapówkarzem,
ciągle o coś mi chodzi, ciągle mi mało. I lekarz nie pokaże wam co ma w garażu
bo nie ma garażu, ale ma samochód segmentu B, rocznik 1998 nooo… ale za to
drogi motocykl z 1999, mieszkanie dzięki rodzicom i żeby wyjechać na wakacje
brał kredyt. W sumie to miał tu dobrze.
Tylko... cały czas dręczy mnie kilka pytań: Dlaczego Ci z zagranicy uważają,
że mam świetne CV? Dlaczego odnoszą się do mnie z szacunkiem? Dlaczego
proponują mi pracę za 6-10 x większe zarobki? Dlaczego chcą żebym pracował 40
godzin w tygodniu (z dyżurami)? Dlaczego dyżury mam mieć w domu pod telefonem?
Dlaczego mam mieć w roku 10 obowiązkowych dni urlopu naukowego? Dlaczego
szpital przeznacza na moje szkolenie ok. 9000zł rocznie? Dlaczego mam mieć 6
tygodni urlopu wypoczynkowego? Dlaczego sprzęt w szpitalu jest nie starszy niż
8 lat? NIE JESTEM W STANIE TEGO POJĄĆ, w końcu jestem tylko KONOWAŁEM.
Życzę pomyślności w Nowym Roku, naprawdę szczerze, bez cynizmu, życzę
zdrowszego spojrzenia na to co nas otacza.
Zależy mi na Tym Kraju, tu się urodziłem, wychowałem, tu mam przyjaciół… ALE
DŁUŻEJ JUŻ NIE MOGĘ!!! Nie zniosę już dalej tej hipokryzji w imię przysięgi
Hipokratesa, że byle cham, który nie jest w stanie złożyć poprawnie zdania po
polsku, rzuca mi ją w twarz. Bo usłyszał, że jak przysięgali to niech teraz
pracują, albo w kamasze ich…
Konował, 10 lat doświadczenia zawodowego,
specjalista dziedziny ciągle niepokornej systemowi ;-)
Podaję maila (jest prawdziwy, prywatny muszę szanować - stanowi część mojej
pracy): wstretnykonowal@wp.pl