Gość: usa
IP: NTPROXY* / 170.118.157.*
31.10.02, 18:05
Od niedawna czytam wypowiedzi na forum Gazety i ze zdzieniem zauwazam wielka
pogarde dla Polonii, szczegolnie tej w USA.
Z reguly zarzuca sie nam, ze jestesmy niewyedukowanymi burakami. Ale
przeciez tylko 10% spoleczenstwa polskiego ma dyplomy wyzszych uczelni. To w
jaki sposob my mamy byc lepsi? Nawet Polacy z wyksztalceniem czesto wykazuja
brak oglady i niesmialosc w roznych sytuacjach zyciowych – restauracje,
urzad, bankiet itp – ale to dla mnie oznacza brak doswiadzenia a nie
buractwo.
Jestesm podobno zarozumiali, i chamscy. Mysle, ze to samo mozna powiedziec o
Polakach mieszkajacych nad Wisla, bo czym jest powszechny polski szpan jak
nie zarozumialstwem? Bazujac na moich zadkich pobytak w Warszawie, jestem
tez przekonany ze statystyczne wiecej chamow pozostalo w Polsce niz przybylo
do USA.
Trudnimy sie sprzataniem kibli. Mam nadzieje ze ktos to w Polsce rowniez to
robi. Polacy ktorzy robia to tu przez dluzszy oktes czau, to czesto osoby
ktore nie maja zadnych umiejetnosci zawodowych i to samo robily by gdyby
mieszkaly w jakims wiekszym polskim miescie. Czesto sa to osoby starsze,
ktore nie maja juz czasu na zdobycie nowych kwalifikacji. Jest to troche
dziwne, ze wbrew ogolnym stwierdzeniom o wyzszosci edukacji polskiej nad
amerykanska, wielu Polakow ciagle nie ma takich umiejetnosci, ktore mozna by
zastosowac w innych krajach.
W koncu nie pomagamy rodakom z kraju gdy przyjada na wakacje i chca dostac
dobra prace. Ale jak mamy znalesc prace dla lekarz czy inzyniera jak my tu
tylko sprzatamy? Wiedz nie dziwcie sie ze tylko to mamy Wam do zaoferowania.
Czy sa jeszcze inne zarzut do Polonii?
Osobiscie mysle, ze Polonia ma swoje klopy – wedlug mnie to biernosc
polityczna, oraz brak jednosci – ale te problemy dotykaja glownie nas samych
a nie rodakow w Polsce.