Dodaj do ulubionych

Z kotem na smyczy

04.02.05, 23:40
Na moim osiedlu spora grupa osób kilka razy dziennie wyprowadza na spacer
koty na smyczy. Niestety, zimowa aura obecnie trzyma ich w domach, ale wiosną
z pewnością znowu się pojawią. Koty razem się bawią, wspinają się na drzewka.
Sympatyczny widok. Do tego eksluzywnego grona została dopuszczona moja suka
oraz pewna leciwa jamniczka :-) Rozmawiałam natomiast z dziewczyną, która
przeniosła się do nas z innego osiedla i ona oświadczyła, że tam nie
spotykało się wyprowadzaczy kotów. Była nawet zaskoczona tym, że u nas robi
to tak wiele osób. A czy Wy albo Wasi znajomi zabieracie koty na spacerki?
Obserwuj wątek
    • miss_dronio Re: Z kotem na smyczy 05.02.05, 03:55
      Moje kociaki uwielbiają spacerki.........ale nie na smyczy::)Późnym wieczorem
      (kiedy nie ma juz innych spacerowiczów) wszyscy(5 kotów i pies-jeden kot wcią
      rekonwalecscent)z nami na spacer- uwielbiają to -tarzają się na plecach ze
      szczęścia. Chodzą też ze mna do sklepu na zakupy ale kiedy wchodzę do slepu to
      nawoływują, zebym już skończyła kupowanie bo się nudzą!!:)
    • narysuj.mi.baranka Re: Z kotem na smyczy 05.02.05, 11:57
      Jestem przeciwna tej praktyce. Instynktu kota nic nie zmieni, moze skoczyc na
      drzewo, smycz zaplacze sie w galezie, tragedia. Taki kot na smyczy jest
      narazony na wiele niebezpieczenstw. Poza tym widok kota na smyczy zasmuca mnie.
      • comma Re: Z kotem na smyczy 05.02.05, 12:36
        Ale te koty chodzą po takim skwerku, gdzie drzewa są wysokie, i kot nie ma
        szansy dosięgnąć gałęzi, po prostu wdrapuje się na pień - najczęściej w zabawie
        z drugim kotem, lub moim psem. Poza tym spotkania - w opinii właścicieli bardzo
        im służą - ruch na świeżym powietrzu, możliwość zabawy z innymi zwierzętami.
        Jest pewien kot, u którego takie spacery wyciszyły agresję wobec domowników.
        Niestety, w środku miasta wychodzenie z kotem na spacer w innej formie niż na
        smyczy, to narażenie pupila na śmierć pod kołami samochodu, lub zagninięcie i
        koszmar bezdomnego życia. Choć dwie osoby przyuczyły już koty (dorosłe,
        kilkuletnie osobniki) by chodziły bez smyczy i przybiegały na wołanie. :-)
    • umfana Re: Z kotem na smyczy 05.02.05, 13:49
      Wiele lat temu na moim osiedlu jedno małżeństwo wyprowadzało swojego pięknego,
      czarnego kocura na smyczy.
      Nie mieli lekkiego życia, ale nie przejmowali się prymitywnymi komentarzami.
      Po nich jednak nikt się nie odważył do tej pory spacerować z kotem na smyczy.
      Natomiast pieski mają raj.Jest bardzo dużo psiarzy.
      :o)
      • comma Re: Z kotem na smyczy 05.02.05, 14:51
        u nas obowiazuje dzentelmenska umowa, ze podczas kocich spacerów wlasiciele
        psów nie wchodza na skwerek. No chyba ze z psem, którego koty akceptuja i vice
        versa. Moja suka swietnie bawila sie z kotami, jeden ja notorycznie atakowal i
        próbowal upolowac jej ogon, a ze sliczna czarno-biala kotka scigala sie w
        pogoni za opadlymi z drzew owocami, które rzucalysmy im z wlasicielka kotki.
        Ubaw byl niesamowity, a kotka zwykle byla szybsza :-)
    • sliwka1977 Re: Z kotem na smyczy 05.02.05, 22:08
      Eeeeee, mnie jakos kot na smyczy nie pasuje, moze z tego względu na to, że kot
      kojarzy mi się z indywidualistą, ze zwierzęciem, które zawsze wie najlepiej, co
      dla niego dobre, więc takie prowadzenie kota na smyczy rochę jest dla mnie
      uwłaczeniem jego godności. My zawsze ładujemy nasze koty w transporter i
      idziemy na lotnisko sportowe, gdzie jest wieeeeeelkie pole trawy, tam koty
      wychodzą i sobie łażą i co ciekawe zawsze sie trzymają w bliskiej odległości od
      nas i przychodza same z powrotem. Sa kochaniutkie i mądre :)
    • orvokki Re: Z kotem na smyczy 07.02.05, 09:00
      Z czterech kotów, które przewinęły się przez moje życie, tylko jeden na takie
      spacery reflektował. Strasznie protestował, kiedy wychodziłam na wieczorny
      spacer z psem i za którymś razem zapakowałam go w szelki i zabrałam z nami.
      Bardzo był zadowolony, trawki sobie poobgryzał, obwąchał wszystko i potem
      chodził z nami co wieczór. Ale to był kocur i był ogólnie bardzo zrównoważony i
      odważny.
      Kotki jakoś od razu po wyniesieniu z mieszkania robiły się nerwowe i wiały z
      powrotem aż się kurzyło, więc nie wychodzą.
      A na naszym osiedlu widzę tylko dwie osoby, które wychodzą regularnie z kotami -
      jedna pani podobnie jak ja zabiera kota na wieczorny spacer z psem. Mówiła mi,
      że ma w domu jeszcze drugiego kota, przygarniętego z dworu i tamten za żadne
      skarby świata nie chce opuszczać mieszkania
    • malwisienia Re: Z kotem na smyczy 08.02.05, 08:51
      Raz wyszłam po przeprowadzce z Drzynią (bo kiedyś była kotem wychodzącym, a
      raczej dochodzącym i zawsze dreptała za nami jak spacerowaliśmy z psem).
      Niestety nowe miejsce baaaardzo jej się nie spodobało. W efekcie wróciłam cała
      podrapana. Pozostałych kotów od małego trzymanych w domu nie wyprowadzam.
      Ale myślę, że taki skwerek jak opisujesz i zabawy kotów to super sprawa.
      Ja osobiście marze o domu z ogrodem, gdzieś przy lesie i gromadce wychodzących
      kotów :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka