burza4
20.01.06, 12:35
Podczytuję wasze forum i uderzyło mnie, że wiekszość z was ma jakąś
porozwodową traumę, która najwidoczniej wlecze się całe życie. Niektórzy
piszą, że mają problem z ułożeniem sobie relacji w dorosłym zyciu, co wiążą z
tym, że mieli dzieciństwo w niepełnej rodzinie. Od czego to zależy? czy jest
to związane z fatalnymi relacjami między rodzicami, czy ta trauma wynika z
tego, że w okresie porozwodowym czuliście się odrzuceni?
Jak uniknąć tego typu skutków ubocznych? powiem szczerze - jak dotąd wydawało
mi się, że moja córka nie ma tego typu przeżyć, czytając was - mam obawę że
coś mogłam przeoczyć.
Rozwiodłam się, kiedy córka miała 5 lat, relacje między nią a ojcem zawsze
były bardzo ciepłe i serdeczne (z jego rodziną również), relacje między mną a
eksem są prawie przyjacielskie. Oboje jesteśmy w nowych związkach. Poza
pierwszym okresem nigdy nie czułam, żeby córka mocno cierpiała z powodu
naszego rozstania, zaakceptowała fakt, że rodzice mieszkają osobno, bo w
kwestii uczuć nic się nie zmieniło. Była kochana i przeze mnie i przez ojca,
nigdy nie miała podstaw żeby w to wątpić.
Czy można zaoszczędzić dziecku tego, o czym piszecie - poczucia niższej
wartości, nieufności, niewiary w trwałość związków, w miłość? czy to tylko
moje pobożne życzenia?