Jestem zupełnie załamana i mam totalny mętlik w głowie. Jestem mamą 4
tygodniowego Jasia, który od 2 tygodni ma okropnie odparzoną pupkę. Powstały
takie brzydkie czerwone ranki. Próbowaliśmy wszystkiego: Linomag, Sudocrem,
wietrzenie, zmiana producenta pieluch i nic. W końcu po prywatnej wizycie u
polecanego na forum eDziecko pediatry dostaliśmy krem Pimafucin i maść
Tormentiol oraz maść robioną na receptę zawierającą 3% kwas borowy. Pimafucin
chyba nie działa ale Tormentiol owszem. Tormentiol stosowałam jednak tylko 1
dzień, bo po przeczytaniu ulotki oraz opini na tym forum na temat kwasu
borowego wystraszyłam się jak diabli

((. Zaczęłam stosować Alantan i znowu
jest gorzej. Pupa cała czerwona. Dzisiaj byłam u pediatry w przychodni.
Zgadnijcie co zapisał. Oczywiście maść na receptę z 3% kwasem borowym. Pytam
go więc czy jest on bezpieczny dla noworodka. Odpowiedź: ależ oczywiście. Mam
smarować nie tylko odparzoną pupę ale też inne miejca jeśli będzie potrzeba.
Nie chcę wyrządzić Małemu krzywdy a jednocześnie chcę go wyleczyć. Dwóch
pediatrów zaleca maść z kwasem borowym. No i jeszcze ten artykuł:
kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,56303,3157308.html
Jakie są Wasze doświadczenia i opinie? Proszę poradźcie coś!!!