edico
18.07.06, 19:16
Jerzy Szyszko (GO Nr 166 z 18 lipca 2006) pisze – „Przykładem wypaczonego
obrazu szkół prywatnych daje pani Jadwiga Paradowska – „szkoły prywatne mało
uczą a dużo kosztują („GO”, 17 lipca 2006 „niebezpieczna gra”).
Dalej – "Nowy minister podjął świadomie, czy też nieświadomie, próbę
zdyskredytowania tegorocznej matury i awantura z tego wynikająca jest niczym
innym jak walką między "pobożnymi" i "bezbożnymi" socjalistami o własny
wizerunek oświaty".
Do prawdy nie wiem, jak w oparciu o przytoczoną w tym niewielkim artykule
argumentację wyprowadzoną z Karty Nauczyciela można wyciągać takie wnioski.
Po pierwsze – nigdzie nie spotkałem się z rzetelną porównawczą analizą
szkolnictwa prywatnego, kościelnego i państwowego. O ile znam się na
truskawkach, to takich hiobowych wieści w żadnym calu nie da się wywieźć z
Karty Nauczyciela a tym bardziej o wypaczaniu przez nią obrazu szkolnictwa
prywatnego.
Po drugie – szkoły niepubliczne są finansowane na takich samych zasadach z
budżetu Państwa jak publiczne nie pobierając przy tym żadnego czesnego, jak ma
to miejsce w przypadku szkół niepublicznych. Jeżeli to ma być argumentem przy
wyciągania tezy o nieprawdziwości stanu faktycznego stwierdzonego przez Janinę
Paradowską, to obawiam się, że sposób wnioskowania autora tych przemyśleń zbyt
daleko sympatyzuje z pewnymi sposobami formułowania własnych myśli
tegorocznych maturzystów uwidocznionym na stronie:
www.joemonster.org/article.php?sid=6134
bi.gazeta.pl/im/4/3474/m3474724.pdf
Po trzecie – istnieje doskonała okazja dokonania porównania efektów poziomu
nauczania szkolnictwa publicznego z niepublicznym po ostatnich w pełni
niezależnych egzaminach maturalnych.
Po czwarte – na podobnej zasadzie można przecież postawić tezę, że "amnestia"
dla niektórych maturzystów wprowadzana przez Ministra Romana Giertycha
spowodowana została koniecznością ratowania wręcz tragicznego obrazu poziomu
nauczania właśnie w szkołach niepublicznych. Tajemnicą poliszynela jest
bowiem, że uczniowie mający trudności z nauką w szkołach publicznych
przestawali je mieć z chwilą podjęcia nauki w szkołach niepublicznych. Zresztą
tajemnicą poliszynela jest wielokrotna reorganizacja i wymiana kadr aż do
przejęcia pod "specjalną opiekę" włącznie Liceum Katolickiego przez
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie.
Po piąte – czy jest to walka i jaka właściwie ona jest między tymi "pobożnymi"
a "bezbożnymi" socjalistami o własny wizerunek oświaty można łatwo przekonać
się publikując wyniki egzaminów maturalnych w układzie szkół, czego dziwnym
trafem władze oświatowe unikają jak ognia. Przypominam, że jeszcze nie tak
dawno wmawiano wszystkim, że o poziomie nauczania w szkołach świadczyć będą
publicznie ogłaszane wyniki rakingu szkół i szkoły publiczne umrą śmiercią
naturalną. Czy w tych kwestiach zdaniem autora Karta Nauczyciela też stoi na
przeszkodzie?
Biorąc to wszystko pod uwagę można postawić pytanie – czy czasem cały ten
teatr wokół tegorocznych matur łącznie z opublikowaniem na łamach Gazety
Olsztyńskiej stanowiska pana Jerzego Szyszko nie jest celowym odwracaniem
uwagi od stanu faktycznego stwierdzonego przygotowania uczniów do egzaminu
maturalnego z powodów politycznych?
Przecież amnestia może być w tym wypadku adresowana do np wybitnie elektoratu
religijnego obejmującego zarówno tych uczniów jak i ich rodziców.
Sami uczniowie wyrażają nie tylko w internecie bardzo mieszane uczucia w
stosunku do tego darowanego konia.
W miejsce tego typu "wartościowych dywagacji" proponuję autorowi podjęcie
misji w szkołach przekonującej uczniów, że warto się uczyć a nie zbierać
papierki z "amnestii" maturalnych czy też innych okoliczności sprawdzania
zdobytej wiedzy za karę tylko dla tego, że się uczyli.
Może Gazeta Wyborcza pokusiła by się o jednoznaczne wyjaśnienie oczywistych
wątpliwości nie wiele mających wspólnego ze stanem faktycznym – o czym zresztą
jestem osobiście przekonany. Można to zrobić nawet po społu z wiceministrem
Sławomirem Kłosowskim z PiS, z którym to miały być konsultowane decyzje
Ministra Giertycha.