Dodaj do ulubionych

Żeńska zerówka i podstawówka

11.08.06, 11:58
Witam, jestem tu po raz pierwszy i chciałabym wszystkie mamy poprosić o
refleksję nt. żeńskiej podstawówki i zerówki. Jak wam się podoba taki pomysł?
Obserwuj wątek
    • zgagusia Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 13:13
      mnie sie w ogole podoba pomysl oddzielnego nauczania chlopcow i dziewczynek - i
      jak pokazuje doswiadczenie jest to z korzyscia dla obu plci. Konieczne jest
      przy tym utrzymywanie kontaktow ze szkola plci przeciwnej - moze jakies
      spotkania artystyczne? - na pewno latwiej to zorganizowac gdy szkola jest
      mieszana ale klasy nie (tzn. sa klasy chlopcow i klasy dziewczat). Jestem takze
      ze mundurkami ale zdaje sobie sprawe ze na pewno na tym forum wink naleze do
      mniejszosci.

      Aga
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 13:20
        Właśnie zastanawiam się nad taką szkołą dla mojej córci. Jak najbardziej z
        mundurkami. Wydaje mi się, że taka opcja pozwala skoncentrować się dziewczynce
        na rozwoju intelektualnym a nie pokonywaniu stereotypów socjalizacji dziewcząt
        i chłopców. Ale może są jakieś minusy o których nie pomyślałam??? Zajęcia
        dodatkowe, jak najbardziej - jasne, że kontakt z płcią przeciwną jest
        konieczny.
    • carmelaxxx Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 13:17
      a jakie sa to korzysci ?
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 13:23
        Problem polega na tym, że ja widzę same korzyści. Np banalne już wmawianie
        dziewczynkom, że są słabe z przedmiotów ścisłych albo zmora mojego dzieciństwa -
        wf żeński na korytarzu bo przecież chłopcy ZAWSZE muszą mieć zajęcia na sali
        gim lub na boisku; w liceum znikome szanse na wf w siłowni itd itp.
      • zgagusia Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 13:35
        widzisz, okazuje sie ze duzo lepiej ucza sie same dziewczynki lub sami chlopcy.
        Po takim kilkuletnim nauczaniu w testach chlopcy z czesci humanistycznej
        osiagaja takie wyniki jak dziewczynki, te z kolei 'doganiaja' chlopcow w
        przedmiotach scislych.
        Nie mowiac juz o tym w-fie, ja mialam w szkole dokladnie tak samo jak autorka
        watku.

        Aga
        • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 13:51
          Czyli jednak nie ma wad?
          Jak bym mogła skonfrontować swoje przemyślenia z kimś krytycznie nastawionym
          chyba czułabym się pewniej...

          • gabrysia_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 12.08.06, 22:00
            No ja jestem krytycznie nastawiona, bo chodziłam do żeńskiego liceum, tzn
            kończyłam ekonomika, ale w tym czasie tam było chyba tylko 2 czy 3 chłopców na
            kilkaset dziewczyn. Nie ma w tym nic dobrego, przeciwnie same konflikty,
            dziewczyny więcej się kłócą, sa bardziej zawzięte. A nauka - moja klasa była
            dość dobra, ale klasa o innym profilu bardzo słaba, więc nie ma znaczenia czy
            chodzą do niej same dziewczyny, sami chłopcy czy ekipa mieszana.

            Moim zdaniem klasy mieszane uczą przede wszystkim pozytywnych relacji między
            osobami różnej płci, dają możliwość innego spojrzenia na wiele spraw (jedni są z
            Marsa drudzy z Wenus). Nigdy nie chciałabym alby moje dziecko uczyło się w
            klasie tylko z jedną płcią - chyba więcej na tym traci niż zyska. Moze nawet nie
            w sensie nauki, ale zwykłych kontaktów międzyludzkich, których przecież uczy się
            od najmłodszych lat. Bo nawet jak poza szkołą czy przedszkolem spotyka się z
            innymi dziećmi to jednak zdecydowanie więcej czasu spędza w tym właśnie miejscu.
    • melmire Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 14:29
      Moimi najlepszymi przyjaciolmi z podstawowki byli chlopcy, wiec jestem przeciw.
      Balabym sie jak przebiegnie pozniej "spotkanie" dwoch plci, gdzie jedno na
      drugiego bedzie patrzylo jak na ufoludka; przeciez kontaktow z druga plcia tez
      trzeba sie nauczyc, i podejrzewam ze dla doroslego zycia jest to wazniejsze niz
      Pitagoras. Natomiast co do wmawiania dziwczynkom ze matematyka nie dla nich, to
      sie zgadzam, ale tu trzeba by zmienic nie system szkolny, ale mentalnosc
      spoleczenstwa.
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 14:46
        Ale czy szkoła jest od uczenia kontaktów z płcią przeciwną...
        Z mentalnością społeczeństwa masz rację ale dla mnie szkoła żeńska jest
        takimjakby przejściem na skróty - przecież i tak nic się nie zmieni w ciągu
        najbliższych kliku lat.
        • melmire Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 15:12
          Oczywiscie ze szkola jest miejscem socjalizacji, czyli takze uczenia wspolzycia
          z plcia przeciwna! To jest jej misja, nie mniej wazna niz nauczenie twierdzenia
          Pitagorasa.
          Co do pojscia na skroty, nic nie gwarantuje ze wymagania nauczycieli beda takie
          same w szkolach zenskich czy meskich. Ja bylam w klasie humanistycznej,
          mieszanej, i mimo ze nauczyciel byl super, jego wymagania wobec nas byly
          zenujaco niske "bo nam to i tak nie potrzebne, a i tak nie zrozumiemy". W
          innych klasach wymagania mial normalne, czyli dzialal stereotyp. I to ze
          steroetypem trzeba walczyc, bo co da szkola zenska, skoro ciocia na imieninach
          ulituje sie nad uczaca sie matematyki dziewczynka, i powie ze ona tez nigdy nic
          z matematyki nie rozumiala (w podtekscie - i zyje, i pewnie do czegos w zyciu
          doszla). To ten sam problem co "chlopcy nie placza" czy "chlopcy uwielbiaja
          pilke nozna a nie taniec".
          • ibulka Re: Żeńska zerówka i podstawówka 11.08.06, 21:14
            Podpisuję się pod melmire.
            Szkoła powinna uczyć nie tylko matmy i historii, ale także kontaktów z innymi
            ludźmi - i niekoniecznie z samimi dziewczynkami czy samimi chłopcami.
            Klasy niemieszane, ale szkoła mieszana - to dobre rozwiązanie, jednak jestem
            pewna, że nie poślę dzieci do takich klas :o)

            Ktoś inny może sądzić inaczej.
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 16.08.06, 11:24
            Sprawdziłam jakie osiągnięcia maja dziewczęta w upatrzonej przeze mnie szkole i
            no cóż, imponujące więc wymagania zapewne są bardzo wysokie a o to mi chodzi.
            Chciałabym mieć maksymalny wpływ na jej edukacją właśnie teraz w
            najwcześniejszym okresie bo liceum, wiadomo, wybierze sama.
            W żeńskiej szkole mam gwarancję, że wymaga się od dziewczynek wszystkiego tzn
            nie ma taryfy ulgowej na matematyce, fizyce. I nikt nie będzie próbował jej
            wmówić, że sukcesy odnosi ze względu na sumienność i ładne prowadzenie zeszytów
            (bo jak wiadomo to chłopcy są kreatywni...)
    • patyk.od.zosi Re: Żeńska zerówka i podstawówka 12.08.06, 21:25
      witam,

      ja nie jestem zwolenniczka takiego rozwiazania, choc jakis czas temu bylam smile
      baaa, nawet zapisalam na wstepna liste moja corke do zenskiej zerowki i
      szkoly...
      na szczescie moja kolezanka, ktora ma corke rok starsza, po zapisaniu do szkoly
      spotkala sie z paroma psychologami, zeby omowic plusy i minusy takiego
      rozwiazania
      okazalo sie, ze w obecnych czasach takie rozwiazanie ma wiecej minusow niz
      plusow
      stwarzanie sztucznego jednoplciowego srodowiska ma gorszy wplyw na dziecko niz
      trudnosci w matmie wink
      koncentracja koncentracja, ale chlopak zaczyna byc dla dziewczynki z zenskiej
      szkoly 'ufoludkiem' - jak napisala jedna z moim przedmowczyn
      a trudno jest zapewnic kontakt z duza grupa chlopcow po szkole (np. plastyka,
      sport itp.), bo jesli szkola zenska to niepubliczna, a jesli tak to z dobra
      swietlica i zajeciami dodatkowymi i kolkami zainteresowan, to kiedy czas na
      spotkania i nauke zycia w grupie mieszanej?
      mnie te argumenty przekonaly aczkoliwek do platerek nadal jest sie trudno
      dostac smile
      ________________
      pozdrawiam,
      Patyk, mama 2x
    • cooky1 Re: Żeńska zerówka i podstawówka 14.08.06, 12:26
      Mnie sie ten pomysł nie podoba mam dwóch chłopców(6 i 2 lata ) i dzieci moich
      najblizszych znajomych to 4 dziwczynki. Nie wiem dlaczego już w tak młodym
      wieku tokolwiek myśli o wyizolowaniu chłopców. Na pewno w takiej grupie gdzie
      sa zarówno chłopcy jak i dziwczynki , ta druga płeć uczy się jak sobie radzic w
      życiu ,wzoruje się na kimś innym i nie jest wyobcowana.
      • verdana Re: Żeńska zerówka i podstawówka 14.08.06, 19:44
        Jestem, jako socjolog, zdecydowanie przeciwna.
        Szkoła nie ma za zadanie tylko przygotowanie do przyszłej pracy zawodowej, ale
        do całego zycia. Prawdę mowiąc, gdyby jedynym celem szkoły była nauka, to
        indywidualne lekcje z mamą czy korepetytorem byłyby lepsze dla większości
        dzieci, przynajmniej przez pierwsze parę lat nauczania. Podział płci, ktory
        kiedyś był naturalny, teraz stał się sztuczny. Szkoły męskie i żenskie
        tworzono miedzy innymi po to, by czego innego uczyć dziewczynki i czego innego
        chłopców. Gdy program jest ten sam, dalsze życiowe wybory takie same - nie
        widzę żadnego dobrego powodu, by separować sztucznie płcie.
        Klasy żeńskie roją się od intryg. Dziewczynki nie uczą się normalnie rozmawiać
        z chłopcami, ktorzy staja się stopniowo "inni", "dziwni" , no i niezmiernie
        interesujący. Nie ucza się niczego o odmiennosci reakcji. No i wtedy, gdy klasa
        jest już mieszana, albo na studiach czy w pracy, są na straconej pozycji.
        Nie mówiąc już o tym, ze są dziewczynki, które znacznie lepiej porozumiewają
        się z chłopakami, niż z plotkujacymi, rozmawiającymi o strojach i chłopakach
        dziewczynami. Takie po prostu nie dadza sobie rady w czysto dziewczęcym
        świecie.
        Znam jednego chłopaka po męskiej szkole. Jest niezwykle szarmancki dla
        dziewczat, odsuwa krzesło, podaje płaszcz - ale w rozmowie dziewczyny po prostu
        ignoruje. One dla niego nie istnieja jako partner do rozmowy. To samo może być
        z dziewczyną po żenskiej szkole.
        • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 16.08.06, 11:31
          Myślę, że "babskie intrygi" to stereotyp, którego nie wypada powielać, chyba ,
          że dla żartu. Wydaje mi się, że dość prosto jest zapewnić dziecku wystarczający
          kontakt z płcią przeciwną "po godzinach" np na zajęciach w domu kultury itp.
          Natomiast w żeńskiej szkole napewno nabierze przekonania, że dziiewczynki są
          równymi partnerami do rozmowy. Dziwi mnie twoje przekonanie o czysto
          dziewczęcym świecie, w którym liczą się jedynie chłopcy, stroje itp. Gdyby tak
          było nie istniały by m.in. socjolożki...
          • ibulka Re: Żeńska zerówka i podstawówka 16.08.06, 15:35
            Dziewczyny to świetne partnerki do rozmowy, ale dopiero w gimnazjum.
            Piętnastolatka z mojej rodziny przez całą podstawówkę miała tylko jedną
            przyjaciółkę, narzekała, że inne dziewczynki to plotkary, że non stop gadają o
            kosmetykach i chłopakach itd.
            Dopiero teraz, w gimnazjum (od września 3 klasa) zaczęła przyjaźnić się z
            większą ilością dziewczyn - również chłopców - i mówi, że są fantastyczne.

            Wszystko zależy od charakteru. Jedne baby będą się biły i lały, wzajemnie
            obgadywały itd., a drugie zaraz na początku nawiążą przyjaźnie.

            Być może w żeńskiej podstawówce nie będzie famy gadania o chłopakach w wielu 8
            lat, czy wymieniania się poglądami na temat kosmetyków, ale też nigdy nic nie
            wiadomo!

            Pozdrawiam serdecznie.
            • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 10:14
              Właśnie liczę na zdrowszą atmosferę wśród dzieci.

              Pozdrawiam
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 16.08.06, 14:21
        ta druga płeć uczy się jak sobie radzic w
        >
        > życiu ,wzoruje się na kimś innym i nie jest wyobcowana.

        Nie rozumiem tej części twojej wypowiedzi, niestety. Kto się na kim wzoruje i
        czego od kogo uczy?
    • acorns Re: Żeńska zerówka i podstawówka 14.08.06, 20:50
      Szkoła i tak jest instytucją wystarczająco oderwaną od rzeczywistości.
      Wprowadzanie do niej podziału ze względu na płeć jeszcze bardziej ją od tej
      rzeczywistości oddala. Ja słosznie Verdana napisała, w dzisiejszych czasach
      taki podział nie ma zupełnie sensu. Dawniej szkoła była elitarna, a edukacja
      przywilejem wyższych sfer, gdzie obowiązywały różne konwenanse. Dziewczynki
      musiały więc być uczone czego innego, a chłopcy czego innego, jako że gnidy te
      pracą się nie skalały i żyły dzięki tzw. pospólstwu, gdzie od zawsze była
      koedukacja. Dziś już mamy inny podział społeczny i każde środowisko jest
      mieszane. Nawet na budowach pracują kobiety, więc umiejętność współpracy
      damsko - męskiej jest niezbędna. Szkoła żeńska lub męska z przyczyn oczywistych
      tego nie nauczy. Zresztą dziewczyny by się tam zanudziły bez chłopaków smile
      • ibulka Re: Żeńska zerówka i podstawówka 15.08.06, 00:02
        acorns napisał:
        > Ja słosznie Verdana napisała...

        Słusznie, nie słósznie :o)
        Poza tym Cię popieram.

        :o)
    • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 10:47
      mnie sie instynktownie taka szkola podoba (ladne mundurki, ladne slownictwo,
      prosze dziekuje itp itd)....

      ale, gdybym miala corke to chyba bym ja wolala poslac do zwyklej szkoly, nie
      wiem moze dlatego ze mam syna, i jakos tak czuje ze gdybym miala corke to tez
      jakos bym ja po "chlopacku" traktowala. Jakos wizja wlasnej coreczki w
      kokardkach nie specjalnie do mnie przemawia...


      Ale moje dywagacje sa na poziomie emocjonalno-instynktownym, w powazne badania
      na temat edukacji koedukacyjnej versus odwrotna, sie nie wdaje...

      aczkolwiek bedac blisko feminizmu, chyba szkola koedukacyjna wydaje mi
      sie "normalniejsza" (choc jak to zwykle bywa "diabel tkwi w szczegolach"...)
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 10:55
        Po "chłopacku" w sensie wchodzenia na drzewa i brudzenia ubrań, to jak
        najbardziej. Moja córka wcale nie jest biedactwem w krochmalonych kokardach
        itp.
        Ale... Tak czy inaczej obecnie chyba tylko szkoły prywatne dają pewność, że
        dziecko nie zetknie się z chuliganerią (obrazek z dnia wczorajszego - stoi
        ośmiolatek w dresie popatruje wilkiem i pluje na chodnik jak stary blokers.)
        Więc jeżeli i tak trzeba słono płacić to czemu nie za uczenie nie tylko
        szlaczków ale też wspomnianych przez ciebie magicznych słów i tego , jak "damą
        być". Z punktu widzenia feministycznego to chyba niezły start dla dziewczynki.
        • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 11:13
          mozesz sie zawiesc...

          kilka miesiecy temu we wprost, czy innym tygodniku, byl artykul, dotyczacy
          stopnia zdemoralizowania mlodziezy (takiej gimnazjalnej, bo to jest najgorszy
          okres)na podstawie jakis gruntownych badan socjologicznych. No i z tych badan
          socjologicznych wyszlo ze to wlasnie dziewczyny, sa teraz duzo bardziej
          zdemoralizowane, agresywne i ta tendencja narasta....

          Ja oczywiscie nie twierdze ze w zenskiej szkole, akurat te chuliganki sie
          znajada, ale nie ulegalabym steretpom, ze jak same dziewczynki to bedzie
          grzecznie i jak "odetnie" sie kontakty z plcia przeciwna w szkole, to juz
          nastanie powszechna szczesliwosc...

          Aha w tym artykule zwracano uwage ze dziewczyny wlasnie wykazuja sie jakas
          potworna okrutnoscia i wrecz skolonnosciami sadystycznymi. Generalnie ten
          artykul nie byl przyjemny...

          a po chlopacku to znaczy (dla mnie): bez specjalnego przywiazywania uwagi do
          ciuchow, kosmetykow itp dziewczynskich bzdurek, duzo sportu (uprawianego i w
          zainteresowaniach), duzo samodzielnosci (mam wrazenie ze o corke bym sie
          bardziej bala, i na wiele bym jej nie pozwalala na co synowi pozwalam, np
          chodzenie samemu od 2 klasy czy jezdzenie na obozy od kiedy skonczyl 7 lat).
          Natomiast nie oznacza to np roznic w obowiazkach domowych itp, bardziej w
          sferze zainteresowan, ogolnej "delikatnosci". Oczywiscie znam dziewczynki
          (takie sa akurat wszystkie 4 w klasie syna !!!) ktore sa bardziej "chlopackie"
          od poniektorych kolegow....

        • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 11:31
          a co twoja corka na taki pomysl ?

          Chcialaby chodzic do zenskiej szkoly ? Mysle ze to jest najwazniejsza opinia
          (w kazdym razie duzo wazniejsza niz wszystkie na forum...)
          • onlymama Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 15:58
            Podobno faktycznie wyniki sa lepsze w szkolach oddzielnych. Takie przynajmniej
            publikuja co jakisz czas info w USA. Nie wiem jak w Polsce ale pewnie podobnie.
            Moj maz skonczyl szkole tylko dla chlopcow a jego sziostry skonczyly szkole
            tylko dla dziewczat. Problemow nie maja z ludzmi ani w pracy. Wyniki SAT (taki
            egzamin troche jak polska matura na koniec high school) w ich szkolach byly
            srednio wyzsze niz w prywatnych szkolach co-ed w tej samej okolicy. Ale to
            tylko przyklad. Moj maz bardzo chce zeby nasz syn poszedl do szkoly tylko dla
            chlopcow. Ja juz powiedzialam nie i on pojdzie do szkoly co-ed. Narazie smile Moze
            w high school ja zmienie opinie. Trudno mi powiedziecz teraz. Ja po prostu
            myszle ze dla mojego syna to bedzie lepiej byc w klasie z dziewczynkami bo On
            bedzie mial teraz mala sziostre wiec niech sie uczy jakie sa dziewczyny smile I ja
            nie lubie mundurkow. Dress code jest OK, to popieram ze do szkoly trzeba sie
            pozadnie ubracz ale mundurek to dla mnie za duzo ingerencii.
            Pytanie Agaty sluszne chyba - czy Twoja corka chce byc w takiej szkole?
            Pozdrawiam.
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 10:14
            Zdziwiła mnie propozycja by spytać dziecka. Napisałam wczęśniej, że mamy dużo
            czasu, całe dwa lata - ale do zerówki należy zapisać się z wyprzedzeniem. Czy
            naprawdę pytacie 4,5,6 letnie dzieci o kluczowe sprawy dla ich dalszego losu.
            Co drugi malec spytany kim chce zostać odpowie że detektywem czy , dajmy na to,
            spawaczem. I co - uważacie, że to wiążące? Zapiszecie na kurs spawania
            acetylenem? Jeżeli takie decyzje jak wybór podstawówki( czy gimnazjum) należą
            do dzieci to po co im właściwie rodzice? Wystarczy służba.
            • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 11:04
              sir.vimes napisała:

              Ja zawsze pytam dziecko o zdanie, nie wazne czy dotyczy to co chce zjesc na
              kolacje, czy gdzie mamy wyjechac na wakacje, czy dotyczy to wyboru szkoly czy
              zmiany.

              Sa oczywiscie sytuacje gdy dziecko wyraza nierealistyczne opinie lub propozycje
              (np chce jesc tylko pizze, 3 razy dziennie 30 dni w miesiacu), no to wtedy
              trzeba negocjowac.

              Moje dziecko gdy zmienialo szkole bylo na tygodniowym okresie probnym, aby
              stwierdzic czy szkola mu sie podoba. taka procedura ze strony szkoly, nawet.

              Teraz nie podjelam decyzji o przeprowadzce, bo dziecko zaprestowalo, nie chce
              zmieniac szkoly po raz czwarty. I ja to szanuje.

              Dla mnie to oczywiste ze w decyzjach dotyczacych syna biore przede wszystkim
              jego zdanie pod uwage, dopiero potem zdanie roznych "doradcoww" (np z forum)
              itp . No i chyba wlasnie po to sa rodzice ! Inaczej to najlepiej wychowywac
              roboty, te juz kompletnie nie maja swoich opinii...







              > Zdziwiła mnie propozycja by spytać dziecka. Napisałam wczęśniej, że mamy dużo
              > czasu, całe dwa lata - ale do zerówki należy zapisać się z wyprzedzeniem. Czy
              > naprawdę pytacie 4,5,6 letnie dzieci o kluczowe sprawy dla ich dalszego losu.
              > Co drugi malec spytany kim chce zostać odpowie że detektywem czy , dajmy na
              to,
              >
              > spawaczem. I co - uważacie, że to wiążące? Zapiszecie na kurs spawania
              > acetylenem? Jeżeli takie decyzje jak wybór podstawówki( czy gimnazjum) należą
              > do dzieci to po co im właściwie rodzice? Wystarczy służba.
              • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 11:19
                Pytałam o dzieci 4,5,6 letnie a z twojego postu jasno wynika, że masz dużo
                starsze.
                Ja też szanuje decyzje mojego dziecka - dotyczące kupna bluzki, wyboru książek
                w bibliotece, smaku jogurtu itp. Są sytuacje, kiedy zdanie dziecka jest
                kluczowe (np. to ono chodzi w swoich ubraniach więc niech wybiera!) Natomiast
                kwestie dotyczące edukacji, miejsca zamieszkania, sposobu spędzania weekendów
                (ile dzieci pragnie spędzić calutki weekend przed komputerem lub telewizorem)i
                wakacji - tu decydują DOROŚLI. O ile są rzeczywiście dorośli a nie bawią się w
                dom i dorosłe życie, nie rozróżnijąc spraw ważkich od drobnych.
                A przede wszystkim nie martw się, nie wezmę twojego zdania pod uwagę decydując
                o kluczowych sprawach w życiu mojego dzicka - jestem na tym forum ponieważ
                chciałam zapoznać się z refleksjami innych matek nt żeńskiej szkoły.
                Refleksjami a nie radami, rozumiesz różnicę?
                • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 11:48
                  Po pierwsze: ja nie atakuje Ciebie. Pisze o sobie.

                  Tak bralam nawet pod uwage zdanie dziecka w sprawie zerowki. Do nowego
                  mieszkania przeprowadzilismy sie po roku czekania, zeby skonczyl zerowke w
                  przedszkolu do ktorego chodzil. A przed wyborem szkoly odwiedzilismy razem 3,
                  i w sumie to moj syn wybral szkole, bo miala fajna sale gimnastyczna. No coz
                  poniewaz ja nic nie mialam "na przeciw", to czemu nie posluchac dziecka ?

                  Gdybym miala dziecko poslac do takiej specyficznej szkoly (bo zenska szkola
                  jest specyficzna !!!) z pewnoscia po pierwsze pogdalabym ze swoim dzieckiem.

                  Ale to jest moj sposob podejmowania decyzji rodzinno-zyciowych, dotyczacych nas
                  wszystkich (demokracja rodzinna od urodzenia !!!) Pewnie mozna i inaczej...

                  Tak czy owak,rady z forum, biore pod uwage (bo czasem inne mamy zwroca na cos
                  uwage czego ja poprostu nie widze)na ich podstawie nie podejmuje decyzji.

                  • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 12:08
                    Może po prostu w inny sposób wypowiadamy się - pogadać o czymś z dzieckiem nie
                    jest dla mnie tożsame z - niczym. Ani z podjęciem decyzji ani nawet z braniem
                    zdania dziecka pod uwagę.
                    Jasne, jeżeli miałabym do wyboru 3 dobre szkoły, różniące się istotnym dla
                    dziecka detalem (salą gimnastyczną np) to ten detal zaważyłby. I
                    dziecko "podjęłoby decyzję", czyli "wybrało" z wcześniej wybranych,
                    wyselekcjonowanych, dostosowanych do oczekiwań rodziców szkół ... I tak jest
                    dobrze. W ten sposób dziecko jest przekonane, że jego zdanie jest ważne, że ma
                    prawo wypowiedzi ale nie mów mi , że o czymkolwiek decyduje !
                    • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 12:15
                      gdyby moja corka miala przez 6 lat conajmniej chodzic z samymi dziewczynami do
                      szkoly, to poprostu zapytalabym sie czy jej sie taki pomysl podoba.

                      Tak samo, gdybym myslala o np szkole sportowej, dla syna, to zapytalabym sie
                      czy chce ? i tyle. Gdy posylalam do przedszkola katolickiego, prowadzonego
                      przez siostry, nie pytalam o zdanie, bo jasne ze 3 latek nie umie tego ocenic.

                      Ale czy chce chodzic z samymi dziewczynami, albo czy chce uprawiac duzo sportu,
                      brac udzial w zawodach-to uwazam za rzeczy do decyzji dziecka.

                      Gdyby moi rodzice zafundowali mi zenska szkole bez pytania mnie, chyba bym im
                      to miala za zle. A ja zawsze stram sie myslec co bym czula gdybym to ja byla
                      na miejscu mojego dziecka...
                      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 12:26
                        Ja zakładam, że i tak coś się na rodziców znajdzie - pamiętam taki czas
                        (8klasa?) jak wszyscy w mojej szkole zaczytywali się poradnikiem Toksyczni
                        Rodzice i doszukiwali się w swoich poczciwych rodzicach Potworów... Sądzę, że
                        równie dobrze córka może mieć pretensje, że nie wysłałam jej do , powiedzmy ,
                        szkoły z rozszerzonym francuskim. Albo muzycznej.
                        Myślę, że szkoły nie-mieszane wbrew pozorom nie wypuszczają emocjonalnych,
                        wyposzczonych kalek natomiast oszczędzają niezdrowych klimatów w czasie, który
                        powinien być poświęcony nauce. A co po lekcjach - to inna historia.
            • acorns Re: Żeńska zerówka i podstawówka 24.08.06, 10:10
              > Czy naprawdę pytacie 4,5,6 letnie dzieci o kluczowe sprawy dla ich dalszego
              > losu.

              Czy naprawdę wierzysz w to, że jakaś decyzja podjęta gdy dziecko ma 4-6 lat
              może być kluczowa dla jego dalszego losu?

              > Co drugi malec spytany kim chce zostać odpowie że detektywem czy , dajmy na
              > to, spawaczem. I co - uwazacie, ze to wiazace? Zapiszecie na kurs spawania
              > acetylenem?

              Ja chciałem być kosmonautą na przykład. Nie, nie jest to wiążące. Decyzję o
              wyborze zawodu, drogi życiowej powinno się podejmować świadomie, czego
              oczywiście nasz system edukacji nie uwzględnia. Ale rodzice powinni pamiętać,
              że dziecko to jest istota myśląca, posiadająca charakter, wolną wolę i nie może
              być narzędziem do spełniania zachcianek i ambicji. Dlatego na Twoim miejscu w
              przypadku cztero czy sześciolatka skupiłbym się na fajnym przeżyciu
              teraźniejszości, a nie wybiegał na 20 lat w przyszłość.

              > Jeżeli takie decyzje jak wybór podstawówki( czy gimnazjum) należą do dzieci
              > to po co im właściwie rodzice?

              Dziecko to jest istota myśląca. Jeśli idzie do tej szkoły, to musi się w niej
              dobrze czuć. Jeśłi dzieciak jest nastawiony na nie, to dlaczego go zapisywać do
              danej szkoły? Czy Ty podejmujesz decyzje wbrew sobie? O ile sześciolatek może
              nie być do końca świadomy dokonywanego wyboru, to dwunastolatek startujący do
              gimnazjum wybór taki ma. I co? Rodzice mają nie szanować jego zdania w tej
              sprawie, tylko wepchać go do wybranego przez siebie gimnazjum jak jakiegoś
              cielaka?
            • mim288 Re: Żeńska zerówka i podstawówka 22.02.07, 11:33
              Oczywiście że pytam moją córkę (teraz 4 lata) też rozważamy różne szkoły - czy
              jej się dama szkoła podoba i czy chciałaby tam póść się uczyć za trzy (albo 2
              lata). To ona będzie tam chodzic codziennie a nie ja ani jej ojciec, więc to
              jej ma się szkoła podobać. Co do szkół żeńskich i męskich, nie podoba mi się
              ten pomysł. Oboje z męże byliśmy w "jednopłciowych" szkołach średnich i oboje
              mamy takie same odczucia, że to sztuczny podział i nic nie wnoszący, a wręcz
              przeciwnie kraujący dość niezdrową atmosferę - np. dziwczyny
              zamiast "skoncentorwania na nauce" koncentorwały sie o ile pamiętam wyłącznie
              na ciuchach, plotach, kosmetykach i chłopakach (z którymi chodziły poza
              szkołą). Co do stereotypów na temat dziewczynek (które je rzekomo krzywdzą) to
              z niczym takim się nie spotkałam i w ogóle uważam temat za przesadzony, myslę,
              że to ja mam pokazać swoim córkom, że nie ma ją powodów do żadnych kompleksów
              (co zresztą jest dla mnie oczywiste, więc nie widzę problemu)
        • ibulka Re: sir.vimes 18.08.06, 18:20
          Piszesz, że dziecko posłane do szkoły jednopłciowej (pozwolisz, że tak to
          nazwę) może mieć kontakt z drugą płcią na przykład na zajęciach pozalekcyjnych.
          I myślisz, że gdyby ten ośmiolatek plujący na chodnik chodził tylko do
          chłopięcej klasy, to nie wyrósłby z niego taki mały degenerat? ;o)
          • sir.vimes Re: sir.vimes 21.08.06, 11:23
            Myślę, że gdyby chodził do męskiej, najlepiej prywatnej szkoły - zostałby
            wychowany na małego dżentelmena. Szkoły te nie są zazwyczj tylko
            przechowalniami, w których przez przynajmniej pierwsze 3 lata równa się do
            najgorszego ucznia w klasie... I przymyka oko na zachowanie dzieci, dzięki
            czemu dzicz jeszcze bardziej dziczeje a te lepiej wychowane czują się kiepsko
            lub równają do dołu.
            • nchyb Re: sir.vimes 21.08.06, 12:50
              > Myślę, że gdyby chodził do męskiej, najlepiej prywatnej szkoły - zostałby
              > wychowany na małego dżentelmena
              Hm, myśl o małym angielskim dżentelmenie, wychowanym w najlepszych prywatnych
              szkołach napawa mnie lekkim strachem...
              A jeszcze nie daj borze w szkółce dla dżentelmenów z internatem, brrr...
              • nchyb Re: sir.vimes 21.08.06, 13:38
                >> A jeszcze nie daj borze
                widać, że mi dobrej, prywatnej, niekoedukacyjnej szkółki zabrakło smile
                Miało być - Nie daj Boże, he, he...
    • judytak Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.08.06, 22:55
      w ogóle mi się nie podoba

      miedzy innymi dlatego nie, bo taka "żeńska" klasa, znając życie, z cała
      pewnością byłaby traktowana, jako "humanistyczna", i co z dziewczynami z
      talentem do matematyki czy innych nauk ścisłych? (chodziłam do szkoły już dawno
      temu, ale nikt nie wmawiał dziewczynom, że są "głupsze" z przedmiotów ścisłych -
      i nie były...)

      poza tym - ja od zawsze miałam dobrych kolegów chłopaków, i były dosłownie
      pojedyńcze egzemplarze dziewczyn w klasie, z którymi byłam w stanie się
      dogadać - co z takimi? odbierać im szanse na przyjaźnie?

      do tego w mojej opinii im większa różnorodność w otoczeniu dziecka, im więcej
      to dziecko poznaje z życia, tym dla niego lepiej
      no i w takiej klasie, gdzie znajdzie się i takie dziecko, które chętnie ozdobi
      chi\oinkę, i takie, które potrafi zrobić karmnik dla ptaków, znacznie
      przyjemniej się żyje...

      pozdrawiam
      Judyta
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 14:08
        Ha! Jeżeli tylko w grupie mieszanej widzisz możliwość by jedno dziecko zrobiło
        karmnik, a drugie ozdobiło choinkę.. To to jest seksizm, którego może uda się
        uniknąć w szkole żeńskiej.
        • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 15:03
          sir.vimes napisała:

          > Ha! Jeżeli tylko w grupie mieszanej widzisz możliwość by jedno dziecko
          zrobiło
          > karmnik, a drugie ozdobiło choinkę.. To to jest seksizm, którego może uda się
          > uniknąć w szkole żeńskiej.



          Mysle ze nie chodzilo o "tylko", mysle ze autorce tego postu chodzilo raczej o
          to ze w grupie pomieszanej (pod kazdym wzgledem, w tym i plci) jest
          statystycznie wyzsze prawdobodobiensto na roznorodnosc...

          Choc diabel tkwi w szczegolach i moze sie oczywiscie zdarzyc zenska klasa duzo
          bardziej roznorodna niz niejedna koedukacyjna...niemniej statystycznie rzecz
          biorac, im spolecznosc bardziej zroznicowana tym wieksze szanse na roznorodnosc
          zainteresowan, opinii, talentow, itd itp.

          Mysle ze jest wiele wspanialych szkol (prywatnych, spolecznych) ktore
          zapewniaja bardzo wysoki poziom edukacji, dobre warunki rozwoju i
          bezpieczenstwo i sa to szkoly koedukacyjne.

          Mysle ze rodzice posylajacy dzieci do szkol "mono" maja jeszcze jakis inny
          cel. Nie sadze bowiem aby warunkiem dobrej edukacji byla szkola mono, i poglad
          ze aby zapewnic dobre wyksztalcenie trzeba dziecko poslac do szkoly mono jest z
          gruntu falszywy.


          Ciekawe tez ze sa juz teraz tylko (w Polsce) szkoly zenskie, szkoly meskie z
          zalozenia, w zasadzie przestaly istniec. Ciekawe zjawisko swoja droga ?




          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 15:10
            Napisałaś:
            Ciekawe tez ze sa juz teraz tylko (w Polsce) szkoly zenskie, szkoly meskie z
            zalozenia, w zasadzie przestaly istniec. Ciekawe zjawisko swoja droga ?

            I dałaś mi do myślenia. Pozdr.
        • judytak Re: Żeńska zerówka i podstawówka 24.08.06, 07:42
          sir.vimes napisała:

          > Ha! Jeżeli tylko w grupie mieszanej widzisz możliwość by jedno dziecko
          zrobiło
          > karmnik, a drugie ozdobiło choinkę.. To to jest seksizm, którego może uda się
          > uniknąć w szkole żeńskiej.

          jeśli to jest seksizm, to niech będzie seksizm
          wszak ty, jak widzę, lubisz wszystko, co nie jest dokładnie takie same, jak
          twoja opinia, lubisz nazywać w sposób skrajny i negatywny...
          (tak w ogóle, to seksizmem jest to, jeśli nauczycielka z góry wyznacza do
          zadań "męskich" tylko chłopaków, a do zadań "żeńskich" dziewczynki, i nie ma
          dyskusji, natomiast to, o czym ja piszę, a mianowicie, że na zawołanie "a kto
          jest chętny do zrobienia tego czy tamtego" będą się zgłaszać raz chętniej
          dziewczyny, a raz chłopcy, nie jest seksizmem, tylko różnicą płci, która
          oczywiście jest zjawiskiem statystycznym, niemniej istnieje)

          jeśli uważasz, że żadnej różnicy między dziewczynami a chłopakami nie ma (bo
          przecież każda różnica, to seksizm...), to jaki sens, żeby chodziły oni do
          różnych klas, do różnych szkół...

          pozdrawiam
          Judyta
    • taka21 Pomysł jest zły. 18.08.06, 09:16
      Pomysł jest zły,
      nawet jeśli w szkołach monopłciowych jest wyższy poziom nauki.
      Czy wiedza jest celem wychowania dziecka?
      Czy to jest najważniejszą wartością?

      Dzieci ze szkół monopłciowych są jako młodzież i dorośli "kalecy".
      Nie umieją nawiązywać kontaktów, i to się rzuca w oczy,
      bez względu czy monopłcowość wynika z założeń szkoły
      (wtedy jest pewnie jeszcze gorzej), czy z kierunku szkoły (np. technika o
      kierunkach typowo męskich lub kobiecych).
      Przy każdym kontakcie z płcią przeciwną czerwienią się, nie rozumieją, że
      człowiek płci przeciwnej nie koniecznie jest obiektem zainteresowania, a
      faktycznie kogoś zainteresował bajer przy rowerze.
      Wstydzą się się spytać, poprosić, bo wszystko im się "kojarzy".

      Normalne dziecko, z normalnej szkoły, nie ma takich problemów.
      A te problemy są dużo trudniejsze do naprawienia niż nieznajomość twierdzenia
      Pitagorasa, Archimedesa, Potopu, albo najbardziej odległego archipelagu .
      • agatka_s Re: Pomysł jest zły. 18.08.06, 09:26
        eee teraz to przesada !!!

        Przeciez to jest szkola, a nie klasztor.

        W koncu zycie nie sprowadza sie tylko do szkoly, z plcia przeciwna mozna sie
        stykac na wiele sposobow niekoniecznie tylko w szkole. Na podworku, na
        zajeciach, w rodzinie, na wakacjach itp itd. Nie mowiac juz o dostepie do
        kultury, telewizji, filmu, ksiazek.

        Ze szkoly nie wychodza "wyposzczone" osobniki, ktorym wszystko sie tylko z
        jednym kojarzy. Obawiam sie ze takie myslenie jest poprostu obrazliwe dla
        wielu osob, ktore takie szkoly konczyly.

        To co piszesz to chyba jakis stereotyp zenskiej szkoly w stylu
        ksiazki "Abigeil" czy filmu "Magdalenki"...

        Nie te czasy !!! Nie ta obyczajowosc.
        • judytak Re: Pomysł jest zły. 18.08.06, 10:08
          agatka_s napisała:

          > To co piszesz to chyba jakis stereotyp zenskiej szkoly w stylu
          > ksiazki "Abigeil"

          to Abigail jest w tłumaczeniu na polski?
          cieszę się :o)

          moje dziecię się zabrało u dziadków, ale nie przebrnęło, z czego sie nie
          dziwię, bo drugiej wojny swiatowej jeszcze nie przerabialiśmy...

          pozdrawiam
          Judyta
          • agatka_s Re: Pomysł jest zły. 18.08.06, 10:57
            judytak napisała:

            > agatka_s napisała:
            >
            > > To co piszesz to chyba jakis stereotyp zenskiej szkoly w stylu
            > > ksiazki "Abigeil"
            >
            > to Abigail jest w tłumaczeniu na polski?
            > cieszę się :o)
            >
            > moje dziecię się zabrało u dziadków, ale nie przebrnęło, z czego sie nie
            > dziwię, bo drugiej wojny swiatowej jeszcze nie przerabialiśmy...
            >
            > pozdrawiam
            > Judyta


            Ja mam takie na wpol rozleciale sie (od zaczytania !!!) wydanie z czasow PRL-u.

            Byla to moja ulubiona ksiazka, mialam taki okres ze musilam ja przeczytac
            conajmniej raz na pol roku. Ach ta atmosfera...Film zreszta widzialam jako
            pierwszy, ale to juz uuuu ze sto lat temu bylo. Zawsze mi sie Wegry kojarza
            przez pryzmat tej ksiazki...

            • judytak Re: Pomysł jest zły. 19.08.06, 08:41
              :o)))

              pozdrawiam
              Judyta
          • nchyb Tajemnica Abigel Magdy Szabo 21.08.06, 12:48
            > to Abigail jest w tłumaczeniu na polski?

            Jest, nawet kilka razy ją wydawano. Wydano m.in. w 1977 r. (wyd. Iskry, miękka
            oprawa, tłumaczenie Alicji Mazurkiewicz), a także zdaje się w 1985 r. i gdzieś
            tak w latach 90-tych - w twardej oprawie i jeszcze w 1997 r. C&T wydało. Ja mam
            to z początków lat 90-tych, ale u mamy, więc nawet nie mogę sprawdzić, kto
            tłumaczył. A ciekawi mnie, czy to jedno tlumaczenie, czy różne...

            Pierwszy raz z Georgina Witoy zetknęłam się jako dziewczynka, podczas oglądania
            serialu, ponownie już w wersji książkowej.
            Na filmie i w książce, taka pensja podobała mi się, nawet marzyłam o
            uczęszczaniu do takowej. Na szczęście dobry los nie pozwolił smile

            A w nawiązaniu do literatury wegierskiej, okres drugiej wojny światowej i też
            powieść dziewczęca. Za nic tytułu nie pamiętam, ani autorki, może Ty judyto
            pomożesz. Rzecz dzieje się na Wegrzech, młoda dziewczyna nie może chodzić do
            szkoły jakiej by chciała, ma i tak szczęście, że do pracy jej nie wysłali,
            tylko do handlówki. Bohaterka ma zdaje się dwie siostry, parę wątków pamiętam.
            A to, ze nie chciało jej się prać bielizny wcześniej, miała mokrą, a musiała w
            niej iść do szkoły, bo iao być badanie lekarskie i się przeziębiła...

            A to jakaś klasówka, na której chyba Czika dzieliła się ściągawką przygotowaną
            przez jej korepetytorkę...

            A to jakiś watek romansowy, bohaterka poznała chłopca w czasie, gdy jej
            kolezanki brały udział w kreceniu jakiegoś filmu...
            Czy coś Ci się może kojarzy? Nie pamiętam za nic, a z chęcią bym przeczytała
            ponownie...
            Pozdrawiam
            • nchyb Do Judytak ... 21.08.06, 15:30
              Judyto, na innym forum dziewczyny mi pomogły - ta książka to "No cóż, za moich
              czasów" Klary Feher (oryginalnie - Bezzeg az én időmben), czytałaś może?
              Pozdrawiam
              • judytak Re: Do Judytak ... 24.08.06, 07:46
                nchyb napisała:

                > Judyto, na innym forum dziewczyny mi pomogły - ta książka to "No cóż, za
                moich
                > czasów" Klary Feher (oryginalnie - Bezzeg az én időmben), czytałaś może?

                i owszem czytałam :o)
                to akurat dziecko też czytało, mam w domu taki 30-letni mój egzemplarz :o)
                z opisu też poznałam, tylko wcześniej nie byłam w pobliżu tego wątku...

                pozdrawiam
                Judyta

        • ally Re: Pomysł jest zły. 23.08.06, 09:40
          > Ze szkoly nie wychodza "wyposzczone" osobniki, ktorym wszystko sie tylko z
          > jednym kojarzy. Obawiam sie ze takie myslenie jest poprostu obrazliwe dla
          > wielu osob, ktore takie szkoly konczyly.

          dodam tylko, że rozmawiamy chyba o podstawówce - faktycznie, kończąca ją 12-
          latka musi być straszliwie wyposzczona wink z tego co pamiętam dopiero w tym
          wieku zaczęłam przyjaźnić się z chłopcami, przedtem, podobnie jak 90%
          dziewczynek, wolałam koleżnaki wink
    • m_regina Re: Żeńska zerówka i podstawówka 18.08.06, 10:33
      Pomysł żeńskiej podstawówki i zerówki wcale mi się nie podoba. Szkoła ma więcej
      zadań, niż tylko nauczanie na wysokim poziomie, zwłaszcza w pierwszych latach
      nauki. Naprawdę w zerówce dobra zabawa i kontakt z dziećmi są o wiele
      ważniejsze od poziomu nauczania i ewentualne różnice programowe między "lepszą"
      i "gorszą" zerówką nietrudno później nadrobić, zwłaszcza z pomocą rodziców. W
      zerówce od poziomu ważniejsza jest atmosfera- wydaje mi się, że w grupie
      koedukacyjnej lepsza.... Sądzę, że uczenie stosunków międzyludzkich, zwłaszcza
      na tym etapie, to najistotniejsze zadanie szkoły, a stosunki mędzyludzkie to
      akże kontakty między dziewczynkami i chłopcami. Środowisko jednopłciowe jest po
      prostu sztuczne. Żadne zajęcia pozalekcyjne czy kontakty w rodzinie nie
      zastąpią przebywania z płcią przeciwną w szkole, gdyż będą mieć mniejszy wymiar
      czasowy i zazwyczaj nie będą wolne od ingerencji dorosłych. Dziecko-
      dziewczynkę czy chłopca- trzeba nauczyć lubić innych ludzi, a do tego niezbędne
      jest środowisko różnych osób o różnych temperamentach, zainteresowaniach, czyli
      także dziewczynki i chłopcy. Poza tym, w okolicy czwartej- szóstej klasy
      większość dziewczynek przejawia spore inklinacje do kłótni, intryg i plotek i
      czasem bywa im trudno przebywać w swoim gronie, dzielą się wtedy na walczące ze
      sobą podgrupy, obecność chłopaków-zazwyczaj nie skłóconych ze sobą- stanowi
      wówczas alternatywną możliwość znalezienia sobie towarzystwa. I naprawdę bywają
      dziewczynki, które przez pierwsze lata podstawówki chętniej bawią się z
      chłopcami- ja niemal zawsze miałam grupę przyjaciół "pół-na-pół", ale właśnie w
      klasach I-III(do zerówki nie chdziłam)chyba z przewagą chłopców, z którymi
      zakładałam kluby i prowadziłam długie rozmowy.... Aha, jeszcze jedno- z
      chuliganerią ja osobiście zetknęłam się w wydaniu żeńskim, w bardzo elitarnym,
      prywatnym gimnazjum (ale-gwoli ścisłości-koedukacyjnym). Od chuliganerii
      dziecko można ochronić skutecznie, po prostu wybierając mu szkołę w której
      panuje dobra, przyjazna atmosfera- to absolutnie nie musi być szkoła
      koedukacyjna i chyba niekoniecznie musi być prywatna.
      • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 18.08.06, 10:55
        nie poslalabym swojego dziecka, do szkoly "mono" bo nie mam takiej potrzeby.
        (moze gdybym miala dziewczynke, to bym to rozwazala, ale chlopaka ? nawet mi to
        do glowy nie przyszlo).

        Ale nie wykluczalabym istnienia takich szkol. Naprawde z doswiadczen mojego
        syna moge powiedziec, ze zycie dziecka nie ogranicza sie do szkoly (no chyba ze
        jak to w niektorych prywatnych szkolach dzieciak spedza tam czas od rana do
        wieczora...).

        Moj syn w szkole koedukacyjnej ma rownolegla klase, gdzie na 15ro uczniow jest
        jedna dziewczyna reszta to chlopcy-i jest to pod kazdym wzgledem bardzo, bardzo
        dobra klasa (nad czym ja troche ubolewam, lepsza niz nasza). Z tego co wiem
        nikt z tym zjawiskiem nie ma zadnego problemu...

        Natomiast u syna sa 4 dziewczynki-ale one - kazda bardziej chlopacka od innych
        kolegow. Cala zreszta ich klasa jest taka bardzo rozrabiajaca, ale nie sadze
        aby akurat sklad plciowy mial znaczenie, bo pewnie powinno byc na odwrot (sami
        faceci-klasa niegrzeczna)

        Skolei najlepsi koledzy syna sa to ci z podworka, i poprostu ni jak to sie ma
        do kolegow z klasy, ktorych lubi, toleruje ale z ktorymi nie ma jakiejs super
        wiezi (moze dlatego ze to szkola spoleczna i dzieci sa z roznych stron
        Warszawy). Tak naprawde to ma jednego super kolege i to ze wzgledu na wspolnego
        totalnego bzika na punkcie pilki noznej. A najlepsza rodzinna "fumfela" jest
        kuzynka we Wloszech, tez zwariowana na punkcie poilki, razem byli na meczach
        Interu we Wloszech, pisza do siebie , wydzwaniaja. To ze to dziewczyna nie ma
        znaczenia-wazne ze podziela te sama pasje.

        Generalnie szkole sie odbebnia do 13.00, a dopiero potem jest to co prawdziwie
        interesujace.

        Juz duzo bardziej zzyty moj syn jest z kolegami z choru-wlasnie mono-
        plciowego. Oni od 4 lat spedzaja ze soba duzo czasu, jezdza co roku na obozy,
        koncerty-zdecydowanie bardziej tu sie chyba indentyfikuje niz w szkole.

        Poza tym przez to ze moj syn zalicza juz 3 szkole, i jezdzi tez na obozy
        organizowane przez lokalna kabacka firme (miko-tur) z wieloma dziecmi spotyka
        sie na innej kanwie niz szkolnej.

        reasumujac dla mnie szkola w kontaktach spolecznych syna to moze jakies 20%,
        nie wiecej. Wiec gdyby tam zadnej dziewczyny nie spotkal, to nie bylby to
        jakis problem...

        Naprawde nie widze w dzisiejszych czasach problemu ze szkola mono...



        • verdana Re: Żeńska zerówka i podstawówka 18.08.06, 21:51
          Jednego elementu nie uwzględniłyscie w rozwazaniach. W dzisiejszej sytuacji do
          szkół męskich czy żenskich chodzą nie "przypadkowe" dzieci, - jak to było
          przed czasami koedukacji, ale dzieci rodziców, którzy uznają koedukację za
          szkodliwą. I tu jest w dużym stopniu "pies pogrzebany". Bo to są albo rodzice,
          dla których poziom nauczania jest najważniejszy, nawet kosztem rozwoju
          społecznego, albo rodzice, którzy uważają, że towarzystwo osób płci przeciwnej
          jest dla ich dzieci niewskazane. Taka motywacje podała np. moja kolezanka,
          której syn został wysłany do męskiej szkoły "bo on jest taki przystojny, że
          dziewczyny będa mu zawracać głowę i odciągac od nauki". Rodzice dziewczynek,
          ktorzy obawiaja się, że córki nie bedą zabierać głosu w obecności kolegów
          zamiast uczyć, że z facetami normalnie się dyskutuje, tłumaczą, ze w rozmowie z
          nimi nie maja szans, a wybić sie moga tylko w ściśle kobiecym gronie - dla mnie
          to powazne utrudnienie w dalszym życiu.
          Dzieci z takich domów mają często wyniesiony z domu osobliwy stosunek do płci
          przeciwnej, pomiesznie obawy z fascynacją - i dalej przekazują go kolegom.
          Dlatego tez syuacja, gdy w szkole powstała przypadkowo męska czy żenska klasa,
          to zupełnie inny przypadek, niż szkoła z załozenia jednoplciowa.
        • judytak Re: Żeńska zerówka i podstawówka 19.08.06, 08:56
          agatka_s napisała:

          > Ale nie wykluczalabym istnienia takich szkol

          ja też nie wykluczam
          niech kwitnie każdy kwiat ;o)
          (tyle, że nie za pieniądze podatników)

          > Generalnie szkole sie odbebnia do 13.00, a dopiero potem jest to co prawdziwie
          > interesujace.
          > reasumujac dla mnie szkola w kontaktach spolecznych syna to moze jakies 20%,
          > nie wiecej

          widocznie zależy od przypadku...
          ja bym powiedziała, że i dla mnie swego czasu, i dla moich dzieci teraz 80%
          kontaktów rówieśniczych to szkoła...

          pozdrawiam
          Judyta
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 09:54
            Szkoły tego typu są jedynie prywatne więc nie bardzo rozumiem co tu mają do
            rzeczy pieniądze podatników.
            • judytak Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 11:07
              bo my tu snujemy już od dawna teoretyczne rozważania, czy takie szkoły w ogóle
              powinny istnieć, czy w ogóle nie powinny...

              no i jedni mówią, że w ogóle nie powinni, inni, że jak najbardziej powinni, a
              ja mówię, że mi nie przeszkadzają, pod warunkiem, że ja nie muszę mieć z nimi
              nic wspólnego :o)

              nie zgłębiałam sprawy, więc być może akurat w Polsce tak nie jest, ale zdaje mi
              się, że "kwotę na ucznia" każda szkoła otrzymuje, i publiczna, i niepubliczna?
              jak ktoś zna szczegóły, niech mnie poprawi...

              pozdrawiam
              Judyta
              • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 11:25
                Nie, to chyba żart. Niemożliwe, by rodzice wykładali parę stów miesięcznie i
                jeszcze dobierano z budżetu. Na co??? W Meridien school czese to 16.000,-
                rocznie. Nie wierzę, by coś dostawali od państwa...
                • kasiapfk Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 11:50
                  Każda niepubliczna placówka na prawach szkoły publicznej ma prawo do dotacji
                  oświatowej, któą otrzymuje Gmina w któej mieszka uczeń. Zwykle zgodnie z
                  przepisami ustawy o systemie oświaty, do 30.09 poprz\edniego roku, szkołą
                  zgłasza pisemnie ilu uczniów z danego terenu uczęszczać będzie do nie j w
                  przyszłym roku skzolnym. Na tej podstawie skzołą otrzymuje dotację oświatową
                  przeznaczoną na tego ucznia (w przypadku przedskzoli jest to min. 75% kwoty
                  przeznaczonej na kształcenie dziecka w publicznej placówce z tego terenu, jaki
                  procent otrzymują skzoły- nie wiem).
                  W innym przypadku, dotacja oświatowa przypadająca na moje dziecko szła by do
                  wspólnego wora i dla szkół publicznych. A tak, otrzymuje ją skzoła mojego
                  dziecka. I wysokość czesnego nie ma tu nic do rzeczy.
                  • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 14:06
                    Na stronach Ministerstwa nic nie znalazłam. Czy możesz podrzucić mi jakąś
                    stronkę na temat dotacji oświatowych?
                    • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 14:53
                      tak, potwierdzam, kazda szkola prywatna, spoleczna dostaje pieniadze na kazdego
                      ucznia (konkretnego) od gminy.

                      Szkola mojego syna tez otrzymuje takie pieniadze. I zgadza sie ze to nie ma
                      nic wspolnego z wysokoscia czesnego, stawka na ucznia jest taka sama, czy to
                      szkola z czesnym 200 zl miesiecznie czy 2.000 (Euro)...
                      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 15:11
                        Dobrze. Myślałam , że prywatne szkoły utrzymują się z samego czesnego albo z
                        fundacyjnych pieniędzy czy grantów różnych.
    • rycerzowa Re: Żeńska zerówka i podstawówka 21.08.06, 12:40
      Z doświadczenia:
      Mieszkałam 5 lat w żeńskim akademiku.
      Mój starszy brat spędził 2 lata w wojsku.
      Jesteśmy zgodni - trzymać dzieci ( i nie tylko) jak najdalej od środowisk
      jednopłciowych!!!
    • ally Re: Żeńska zerówka i podstawówka 23.08.06, 09:50
      myślę, że żeńska podstawówka krzywdy dziecku nie zrobi, ale np. gimnazjum i
      liceum to niekoniecznie fajny pomysł. tymczasem różnice w traktowaniu
      dziewczynek, a tym samym w ich stosunku do przedmiotów ścisłych, pogłębiają się
      wraz z upływem lat. identyczna ilość dziewczyenk i chłopców w
      wieku "podstawówkowym" lubi matematykę, w gimnazjum jest już gorzej, w liceum -
      różnice są znaczne.
      • onlymama Na temat pytania dzieci o zdanie 24.08.06, 04:03
        Mnie moi rodzice pytali gdy mialam mniej niz 3 lata czy chce isc do starszej
        grupy w przedszkolu, bo tak sugelowaly panie wychowawczynie. I ja chcialam wiec
        poszlam. Potem sama powiedzialam ze chce juz isc do szkoly z kolegami z grupy w
        przedszkolu i rodzice zorganizowali taka mozliwoscz ze poszlam jak mialam 6 lat
        niecale. Mojego syna tez pytam o takie wazne sprawy. On ma swoje zdanie bo to
        Jego dotyczy! On ma teraz prawie 5 lat bo ma urodziny 1 wrzesnia. Jak ja bym Go
        dzis zapytala czy chce isc do szkoly z samymi chlopakami to On by mi powiedzial
        czy Mu sie ten pomysl podoba. My o tym mowiliszmy z moim mezam w zeszlym roku
        jak On zaczynal szkole i wtedy Go zapytaliszmy. Moj maz Go wzial do swojej
        starej szkoly tylko dla chlopcow na open house a potem ze mna byl na open
        houses w 3 szkolach kolo nas gdzie jest co-ed. I On nam powiedzial, ze Mu
        wszystko jedno smile No to ja zdecydowalam bo ktos muszal smile)) A jak sie ma meza i
        syna to decyduje mama prawda? smile
        Jeszli Twoja corka ma 4 latka to Ona Ci powie bardzo wyraznie czy chce byc z
        samymi dziewczynami w szkole czy chce zeby byli chlopcy. Czy w Polsce nie ma
        open houses w szkolach zeby Ona mogla zobaczyc rozne szkoly i sobie wybracz? To
        Ona ma byc zadowolona przede wszystkim!
        Pozdrawiam.
    • skowroneczek Re: Żeńska zerówka i podstawówka 25.08.06, 12:18
      A moja córka chodzi do takiej szkoły i jesteśmy bardzo zadowoleni. Nie wydaje
      mi się, żeby to w jakikolwiek sposób upośledzało jej kontakty z płcią
      przeciwną - pół wakacji spędziła z poznanym na działce chłopcem o rok starszym
      i w ogóle jej do głowy nie przyszło, że to jakiś "ufoludek". No, wprawdzie ku
      uciesze dziadków z obu stron, dyrygowała nim jak chciała, ale to raczej jej
      cecha charakteru..., której nic nie zmieni.smile
      A dziewczynki wklasie sa różne - jak mówi moja córka i takie, jak to ona
      okreśła -"barbiowo-różowe", z którymi raczej się nie bawi, i takie "zwyczajne
      jak ja" - to też jej określenie...
      Myślę, że "kółka wzajemnej adoracji" tworzą się niezależnie od tego, czy szkoła
      jest jedno- czy obu płciowa. W mojej koedukacyjnej klasie też były. i też były
      dziewczynki, których celem życiowym było plotkowanie na najlepszą przyjaciółkę.
      ja unikałam takiego towarzystwa, co nie znaczy, że bawiłam się z chłopcami...Bo
      raczej się nie bawiłam, tym bardziej ,że środowisko chłopców z mojej
      podstawówki było raczej nieciekawe...
    • skowroneczek Re: i jeszcze jedno 25.08.06, 12:30
      Opowiadał mi znajomy kapitan, który prowadzi zajęcia dla młodzieży na dużych
      żaglowcach, że miał kiedyś na pokładzie grupkę dziewczyn z żeńskiej szkoły. I
      rzeczywiście ich zachowanie wyróżniało się na tle innych: Dziewczynom z
      żeńskiej szkoły nie przychodziło do głowy wykręcanie się od trudniejszych,
      niebezpieczniejszych zadań. Do każdego polecania podchodziły bez zachamowań, z
      postawą: "dlaczego miałoby mi się nie udac?". To była podobno jedyna żenska
      grupa, od której kapitan nie usłyszał: "a może to zrobi Piotrek?, "a bo mnie
      brzuch boli..., a bo ja się boję..., a ja chyba nie potrafie... , ojej, jak ja
      sobie z tym poradzę!?..."
      Mnie ta opowieść ostatecznie przekonała do żeńskiej klasy.
      • skowroneczek przepraszam za błąd! 25.08.06, 12:38
        oczywiście bez zahamowań!!!!!!
    • alicja0 Re: Żeńska zerówka i podstawówka 31.08.06, 01:22
      ja również kończyłam szkołę koedukacyjną i również jak niektóre tu panie,
      bardziej przyjaźniłam się z chłopakami, niż dziewczynami, ale to były dawne
      czasy smile
      W dzisiejszych podstawówkach jest chyba już trochę inaczej - mam możliwość
      zdobycia info od koleżanki będącej mamą chłopca w wieku podstawówki -
      dziewczyny z jego szkoły nie dają mu spokoju. Chłopak jest przystojny, ale był
      zaszokowany, gdy koleżanki bez pardonu chciały się z nim umawiać, prosiły o
      całusa itp.
      Moim zdaniem, w podstawówkach większość uwagi dzieci, a zwłaszcza dziewczynek
      koncentruje się na tym, jak podobać się chłopakom, niż na nauce.
      Jednocześnie, zamiast uczyć się jak być pewną swej rozwijającej się kobiecości
      osobą, to kopiują zachowania męskie, jako bardziej przebojowe. Stąd mamy
      narastającą agresję wśród nastolatek, która jest wynikiem wchodzenia w męski
      styl zachowania.
      Jakby na to nie patrzeć, upośledza to dziewczyny, które potem nie potrafią
      odnaleźć się w normalnych relacjach męsko-damskich jako prawdziwe kobiety, ale
      wiecznie walczą o swoje w stylu zupełnie męskim. Takie kobiety same sobie kręcą
      bicz na głowę, bo jeśli przyjmują standardy zachowań męskich, to mężczyźni
      traktują je adekwatnie - jak mężczyzn. Np. panowie nie krępują się wypowiadać
      ciężkich, "męskich" dowcipów w obecności takich niewiast, które to są
      takie "równiachy", natomiast potrafią zachować się uprzejmie wobec kobiety,
      która nie przyjmuje postawy równej babki, ale po prostu kobiety.
      Doskonale to znam z mojego zawodowego podwórka, gdzie żaden facet nie śmiał
      potraktować mnie zbyt obcesowo, gdy ten sam facet zupełnie bez szacunku
      traktował inne kobiety typu "nowoczesne, bezpruderyjne".
      Jednocześnie mógł porozmawiać ze mną na rózne tematy - to akurat wydaje mi się,
      że nie jest związane z płcią, tylko z tym, kto się czym interesuje i czy w
      ogóle się czymkolwiek interesuje. Są i kobiety gadające wyłącznie o ciuchach,
      są i facecie gadający wyłącznie o sporcie.
      Natomiast, mnie uczennicy szkoły koedukacyjnej dużo czasu zabrało wpierw
      oduczenie się "chłopięcych" nawyków z podstawówki, a potem dużo czasu (i pewno
      nadal jest mi to potrzebne smile nauczenie się jak być w zdrowym rozumieniu
      kobiecą kobietą, która myśli - a taka kobieta naturalnie "wymusza" na innych
      szacunek do samej siebie i jednocześnie jest równym partnerem do rozmowy z
      mężczyznami,
      Zdrowej kobiecości nie rozumiem bowiem jako stylu "głupiutkiej kokietki".
      Obecnie uczę od roku w żeńskiej szkole podstawowej i widzę, jak bardzo jest to
      pozytywne dla samych dziewczynek. Jednak nie stawiałabym jedynie na samą
      kwestię rozdziału płci - jest to dobra podstawa, na której można zacząć
      konkretne działania wychowawcze, ale tylko samo rodzielenie to za mało.
      Potrzebna jest dobra kadra, która nie tylko naucza, ale też potrafi mądrze
      wychowywać. Na żywioł, to rosną tylk dziczki wink
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 04.09.06, 13:46
        Czy jako zachowania męskie rozumiesz "testosteronową" wulgarność -
        przekleństwa, prawo silniejszego, bekanie, dziwne chodzenie?
        • nchyb Re: Żeńska zerówka i podstawówka 04.09.06, 14:58
          co to jest dziwne chodzenie i na czym polega i jaki ma związek z testosteronem?
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 04.09.06, 16:49
            Dziwne chodzenie to takie, jak zazwyczaj u "karków" .
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 04.09.06, 16:53
            Zastanawiam się po prostu które męskie zachowania są złym wzorcem dla dziewcząt
            (w związku z wypowiedzią nauczycielki z żeńskiej szkoły, że dziewczynkom szkodzi
            zachowywanie się jak chłopcy). Te, które wymieniłam wcześniej to zachowania
            ogólnie nieciekawe, nie wiem czemu miałyby być akceptowane u chłopców, czy u
            kogokolwiek.
    • bszalacha Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 01:33
      A czemu on ma słuzyć?Rywalizacji ze szkołą dla chłopców czy wpajaniu
      wstydu?/nie rozumiem i tym samym podejrzewam niezdrowe motywacje/
      • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 10:54
        Mam mojej koleżanki uczyła kiedyś w katolickiej żeńskiej szkole - te dziewczyny
        nie dość , że były świetnie wychowane (małe damy, jak z kreskówki o Madeline)
        to były niezwykle pewne siebie i np nie dawały się chłopcom zbić z tropu
        aluzjami do wyglądu czy ogólnie bycia dziewczynką. Żadnych debilnych chichotów.
        Żadnej potrzeby robienia z siebie lolitki. Zapamiętałam to jako coś
        niezwykłego.
        Nie chcę przez to powiedzieć , że mam coś do chłopców - ale nawet mój mąż
        uważa, że w większej masie chłopcy często stają się "macho" , to trochę
        utrudnia normalne kontakty. Zresztą, ja też miałam kolegów , którzy na
        angielskim i na podwórku byli świetni, a na korytarzu szkolnym... wręcz
        przeciwnie.
        Tak czy inaczej, zapewne takie głupie zachowania występują w gorszych szkołach,
        szczególnie tych wielkich , państwowych molochach.Jeżeli i tak będę musiała
        słono płacić za szkołę - to czemu nie sppróbować takiego rozwiązania.
        • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 11:10
          sir.vimes napisała:


          Wiesz co chyba przesadzasz !!!

          Dziewczyny potrafia byc tak samo (a nawet jak widze gorzej) "macho" jak
          chlopaki.

          Ostatni przyklad: Moj syn jest naprawde ladnym chlopcem, nie zebym sie
          chwalila, ale on naprawde zwraca uwage "prezencja". Teraz po obozie jest
          doslownie bobbardowany jakimis lekko niedwuznacznymi SMS-ami od dziewczyn, i to
          okazuje sie o 2-3 lata starszych. On jest ciut biedny z tym bo nie wie
          kompletnie jak sie w tym znalezc, a te dziewczyny sa calkiem bezposrednie....

          W zimie tez tak bylo, ale to bylo bardzo delikatne i urocze, a teraz to sa
          naprawde bardzo jednoznaczne tresci...(wiadomo ze sie popisuja, ale jednak !)


          Nie wiem moze one sa ze szkol koedukacyjnych, moze nie...niemniej zachowuja sie
          tak jak to kiedys bylo raczej w zwyczajach chlopcoow. Ja nie powiem tez jestem
          lekko w szoku i troche zaklopotana tym bardziej ze pewnie bedzie coraz "lepiej"
          w tym wzgledzie...


          Aha w szkole tego nie ma-dziewczyny to kumple !

          No nic na szczescie te sms-y juz ustaly ale kilka pierwszych dni...

          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 11:20
            Pszemy o innych sprawach - ty o podrywaniu, ja o wulgaryzmach i lekceważeniu.
            Dziewczynki na koloniach zawsze dość otwarcie wyznawały chłopcom swoje
            zainteresownia (najczęściej przez "posła" - jakoś często padało na mniesmile) więc
            nie wiem czy nastąpiła jakaś eskalacja tego zjawiska - oprócz tego, że teraz
            mają do dyspozycji komórki.
            Zresztą, to jest element bardziej złożonego problemu - pooglądaj sobie
            teledyski ulubionych twórców muzycznych , idoli jedenastoletnich dzieci.
            Szczególnie polecam ci 50cent, i żeby nie było, że nie ostrzegałam! Są
            obrzydliwe.
            • agatka_s Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 11:29
              Mowimy o tym samym.

              Zachowania dzieci nie zaleza od plci, i nie zaleza od tego czy dziecko bedzie
              chpodzic do szkoly mono, czy stereo.

              Sa wulgarni chlopcy i sa wulgarne dziewczyny-i plec nie ma tu juz nic do rzeczy.


              A myslenie typu"odetne moja ksiezniczke od wstretnych, wulgarnych chlopaczysk"
              jest delikatnie mowiac krotkowzroczne i moze przyjs taki moment ze nagle
              odkryjesz ze mimo super elitarnej zenskiej szkoly to Twoja corka wysyla maile
              typu "bardzo chce byc z toba w lozku, sni mi sie to odkad sie rzozstalismy"
              itp ... (apropos oboz na ktorym byl moj syn skupial raczej dzieci bardzo
              zamoznych rodzicow, wiekszosc ze szkol spolecznych i prywatnych (np z
              oslawionego Primusa na Kabatach)

              Ja narazie widze z otoczenia syna, ze to dziewczyny sa ciut bardziej do
              przodu "w te klocki" i to one sa jakby strona prowokujaca...(pewnie to sie
              zaraz wyrowna, ale poki co, tak jest). Stad poprostu nie wydaje mi sie
              rozsadne zakladac ze szkola zenska tu cos zalatwi...
              • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 12:54
                Jakoś nie oburza mnie myśl , że kiedyś będzie chciała przespać się z jakimś
                chłopcem tudzież snuć jakieś tam nastoletnie fantazje. Czy pisać doi chhłopców,
                którzy jej się podobają. Ale nie chodzi mi o kwestie tego typu - to wszystko
                kwalifikuję jako normalne , hormonalne sprawy - a forma zalotów może być mniej
                lub bardziej akceptowalna, zależnie od tego jak dziecko wychowano.
                Raczej chciałabym odciąć ją od patriarchalnego myślenia, silnie obecnego w
                zachowaniach nauczycieli i uczniów. Np od większej tolerancji dla wulgarnych
                chłopców niż dla wulgarnych dziewcząt.
                Moim marzeniem jest by szkoła stała sę dla niej miejscem rozwoju
                intelektualnego, pielęgnowania przyjażni (o "narzeczonych" z podstawówki się
                zapomina, przyjaciółki często zostają na długie lata - piękna, kobieca przyjażń
                to jedna z najwspanialszych rzeczy, szczególnie dla jedynaczki.) a nie
                słuchania , że dziewczynki są sumienne a chłopcy kreatywni.
        • judytak Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 13:05
          sir.vimes napisała:

          > to były niezwykle pewne siebie i np nie dawały się chłopcom zbić z tropu
          > aluzjami do wyglądu czy ogólnie bycia dziewczynką. Żadnych debilnych
          chichotów.
          > Żadnej potrzeby robienia z siebie lolitki. Zapamiętałam to jako coś
          > niezwykłego.

          a dla mnie takie są dobrze wychowane dziewczyny, z rodzin, które o nie mądrze
          dbają, i oczywiście zwracają uwagę też na szkołe i szkolne sprawy
          jakakolwiek by to nie była szkoła, państwowy moloch też się kwalifikuje :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 06.09.06, 13:09
            Wydaje mi się, że kiepska szkoła może nieżle rodzicom zepsuć ich starania. Wolę
            nie ryzykować.
            • linka9 co na to same dzieci? 06.09.06, 13:59
              Zapytałam osobno, bez insynuacji 3 dziewczynki ze szkoły podstawowej(przedział
              8-12 lat). Ku mojemu zaskoczeniu, wszystkie bez wahania opowiedziały się za
              szkołą z samymi dziewczynkami.

              • nchyb Re: co na to same dzieci? 06.09.06, 14:13
                he, he, pytałam kilkoro dzieci. Chłopcy w zdecydowanej większości chcieli być
                sami, dziewczynki z chłopcami...
              • sir.vimes Re: co na to same dzieci? 06.09.06, 14:22
                Wcale się nie dziwię - zresztą , zgodnie z "zaleceniem" chyba agatki_s
                spytałam swoją córę - i też jest na tak.
                • agatka_s Re: co na to same dzieci? 06.09.06, 14:52
                  sir.vimes napisała:

                  > Wcale się nie dziwię - zresztą , zgodnie z "zaleceniem" chyba agatki_s
                  > spytałam swoją córę - i też jest na tak.


                  no to super !


                  Ja nie twierdze ze taka szkola jest zla ! Raczej mi sie nie bardzo podoba (albo
                  zeby powiedziec inaczej : uwazam ja za ciut naiwna) motywacja poslania do niej
                  dziecka-czyli wiara ze szkola zenska to antidotum na chamstwo, wulgarnosc i
                  recepta na wychowanie dobrze ulozonej panienki.


                  Zgadzam sie z judyta ze dziecko mzoe byc dobrze wychowane niezaleznie, czy to
                  chlopak czy dziewczyna, czy mieszka na Pradze czy Kabatach czy chodzi do szkoly
                  spolecznej czy panstwowej, czy mono czy stereo....

                  To tak jakby posylac dziecko do szkoly sportowej i zakladac ze napewno na
                  konhcu wyjdzie drugi Malysz Kubica badz inny Dudek. To niestety ani z dobrym
                  wychowaniem ani sportem tak nie dziala...

                  A tak w ogole to akurat te szkoly ktore ja znam zenskie (np w Szymanowie) to
                  one na ogol maja na celu resocjalizowac rozwydrzone panienki, wez to pod uwage
                  ze moze nawet o tym nie wiesz ale niektorzy rodzice moga wysylac dziewczynki do
                  szkol zenskich aby utemperowac ich wybujaly temperament (i nie mam na mysli
                  temperamentu seksualnego)

                  Ja naprawde nie mam nic prZeciwko takim szkolom, ale nie zakladalabym apriori
                  ze jak ty to mowisz wydam duza kase na prywatna zenska szkole, to efekty beda
                  lepsze niz gdybym poslala dziecko do zwyklej panstwowej rejonowej.

                  Bo to tak nie jest....


                  Tak to wystarczyloby zaplacic za szkole, studia i mielibysmy najlepsze dzieci
                  pod sloncem-kto wiecej ten lepsze.

                  Na szczescie tak nie jest !


                  • linka9 jeszcze coś 06.09.06, 15:05
                    Sama chodziłam przez 2 lata w środku podstawówki do klasy z samymi dziewczynami
                    (potem nas połączyli z równoległą klasa chłopców). Bardzo miło wspominam ten
                    okres. Z perspektywy czasu nie zauwazyłyśmy specjalnie ani wyjątkowych pozytywów
                    (choć ówczesna ocena na plus) , ani negatywów takiej sytuacji (moze za krótko?).

                    W starszych klasach jestem raczej przeciw szkołom jednopłciowym, chociaż same
                    klasy? kto wie?
                    • sir.vimes Re: jeszcze coś 06.09.06, 15:18
                      Ja myślę jeszcze o gimnazjum a liceum i tak dzieci wybierają same.
        • bszalacha Re: Żeńska zerówka i podstawówka 07.09.06, 09:34
          Droga mamusiu!Dobrze,że uczciwie stawiasz sprawę,tzn.masz potrzebę wychowania
          córki na księzniczkę/skąd inąd jak to się ma do idei katolicyzmu...?/.Ja mam na
          myśli ADEKWATNOŚĆ wychowania do życia,gdzie trudno tą księzniczką być.Ale jedno
          mi się podoba:siostry zakonne nie mają problemów z własnymi dziećmi.W
          przeszlości moją wychowawczynią była kobieta niezamęzna,z duża potrzebą
          opiekowania się dziećmi.Bardzo to był korzystny przekaz dla nas-
          wychowanków.Chodzilam też do przedszkola prowadzonego przez siostry
          i.....jestem osobą z duzym poczuciem samoakceptacji/może i narcystyczną ale co
          z tego?/
          • sir.vimes Re: Żeńska zerówka i podstawówka 07.09.06, 12:04
            Droga krytykantko, mam potrzebę wychować córkę na pewną siebie i niezależną
            feministkę. Taka jest prawda o moich niecnych planach. Dziwi mnie trochę, że
            wiesz lepiej ode mnie i mojej córci , jakie będzie jej życie za ileś lat. Może
            żadne bo nastąpi koniec świata? Tak więc nie bardzo rozumiem co masz na myśli
            pisząc o ADEKWATNOŚCI wychowania do życia? Pewność siebie, wykształcenie,
            umiejętność ubrania się stosownie do okazji, umiejętność kulturalnego jedzenia
            i wysławiania się przydadzą się chyba w każdym życiu? Nieprawdaż?
            • edytek1 Re: Żeńska zerówka i podstawówka 05.02.07, 15:40
              Ciut odgrzeję wąteczek...
              Mam nadzieję, że autorka pierwszego posta wybrała najlepszą szkołę dla swojej
              córki. Kiedyś było bez znaczenia do jakiej szkoły dziecko idzie, bo wszystkie
              były beznadziejne( ten sam program te same podręczniki zero pomysłów na
              najlepszych i typowe równanie do dołu). Szkoła wielka w moim roczniku było 6
              klas świetlica przepełniona z sennymi paniami a zajecia dodatkowe w formie
              kółek zainteresowań mogły przyjąć mniej dzieci niż było chętnych. Teraz szkoły
              są różne. Są szkoły żeńskie stanowiące dla wielu ciekawostkę wiele z
              wypowiadających się tu mam pisało nigdy takiej szkoły bo... i tu padały
              steroypy. Znam uczenice z Platerek ( wydział pedagoczny UW był niedaleko) i
              często widywałam te dziewczyny w Łazienkach( gdzie chod z nauczcielami) na
              przystanku autobusowym czy w sklepie agrewsji nie było widać chamstwa też wręcz
              przeciwnie to były młode damy. Kiedyś w Wysokich Obacasach był obszerny arykuł
              na temat wychowanek szkół żeńskich kobieta.gazeta.pl/wysokie-
              obcasy/1,53581,3294474.html?as=1&ias=2 warto przeczytać owszem to nie jest szko
              la dla każdego, ale z pewnością dla inteligentnej, ambitej,ciekawej świata
              dziewczynki której rodzice chcą oszczedzić "chamskich zalotów" ( to tak na
              marginesie gdańskich zdarzeń). Moja koleżanka posłała tam córkę do zerówki (
              dziś dziewczynka jest w 1 klasie) świetnie sie rozwija( gra w szachy, każego
              traktuje jak partera do rozmowy z moim mężem spierał sie na temat scrabble mąż
              się specjalnie upierał choć nie miał racji).
              Pośle córkę do Platerek ( zapisałam ją do zerówki jak miała 3 latka) chcę ,aby
              rozwijała się na miarę sie na miarę swoich możliwości a nie na tyle na ile
              pozwolą jej koledzy. Chcę by w szkole była bezpieczna i do każdego przedmiotu
              podchodziła z chęcią a nie z uprzedzeniem ( dziewczynki są kiepskie z matmy i
              napewno się nie uda). Chcę by w szkole wygladała jak uczennica a nie jak na
              plaży. Chcę by była kształcona przez wysokowykwalifikowaną kadrę( jak jest w
              tej szkole wystarczy spojrzeć na ich stronę) a nie pochodzącą z negatywnej
              łapanki i była zajęta do godziny 17 i mogła sobie wybrać zajęcia dodatkowe już
              w klasie 1(tak Platerkom się na to pozwala dziewczynka sama określa co ją
              interesuje a co nie). Szkoła nie jest tania ( ok 1000 zł miesiecznie), ale
              uważam ,że warto.
              • edytek1 Re: Żeńska zerówka i podstawówka 05.02.07, 15:42
                kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3294474.html?as=1&ias=2
                poprawny link do artykułu
    • gpat Re: Żeńska zerówka i podstawówka 10.02.07, 15:44
      W moim mieście nie ma szkoły żenskiej więc ja nie mam dylematusmile
      Ale kiedy sobie przypomnę swoje szkolne czasy to żeńska nie byłaby taka zła.
      Naprawdę miałam dość nieraz chłopaków zaczepiających dziewczyny i tej
      rywalizacji męsko-żeńskiej. Ładną dziewczynkę chłopcy adorowali, brzydszej
      dokuczali lub ją ignorowali. Nie trudno wyobraziż sobie samopoczucie takiej
      dziewczynki. Naprawdę w podstawówce chłopcy potrafią zatruć życie. Jako że
      jestem elektronikiem dalszą edukację kontynuowałam w męskim gronie i tu było
      już super.Chłopcy bardzo pomagali, mieli poczucie humoru które ubawiało mnie do
      łez, ale byli już ludzmi dorosłymi. W mojej podstawówce były utworzone dwie
      klasy sportowe, jedna żeńska druga męska i myślę że to też było niezłe. Oni
      byli w swojej klasie bardzo zgrani, mieli dodatkowe zajęcia sportowe i bardzo
      się ze sobą zżyli czego nie można było powiedzieć o mojej klasie stereo.
      • kol.3 Re: Żeńska zerówka i podstawówka 17.02.07, 18:58
        Chodziłam do nobliwego żeńskiego liceum z mundurkami, zwanego klasztorem.
        Jestem przeciw żeńskim szkołom i mundurkom. Nic one nie wnoszą sensownego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka