Dodaj do ulubionych

Żadna wróżka tego nie widziała...

IP: 82.160.246.* 04.09.06, 22:17
Czy zdarzyło wam się w życiu tak, że byliście u różnych wróżek i jasnowidzów
i dokładnie żaden nie przewidział tego, co się później w waszym życiu
wydarzyło? A wy w tym czasie mieliście jakieś jednak wewnętrzne uczucie, że
to się wydarzy, mimo tego, ze kazdy mowil, ze nie?
A dokladnie: kolejne wrozki z rzedu wrozyly waszemu zwiazkowi, ze nic z tego
nie bedzie, a wy jestescie od lat razem i szczesliwi?

Mam z tym ogromny problem. Jest w moim zyciu ktos, w przypadku ktorego od tej
pierwszej chwili czulam cos wiecej, wiele lat temu. To wlasnie
niewytlumaczalne 'cos'. W jego zyciu zdarzylo sie w miedzyczasie wiele, nie
bylismy razem, ale utrzymywalismy bliski kontakt. Pozniej on kogos poznal,
bardzo szybko sie zareczyl. Ja wtedy zniknelam z jego zycia, ale wciaz mialam
wrazenie, ze jeszcze bedzie ciag dalszy, i on z nia nie bedzie - nie
wiedzialam z jakiego powodu, ale ze nie bedzie. No i zaczelam wedrowke po
wrozkach.
Dwie osoby pod rzad powiedzialy, ze absolutnie nie, moze ewentualnie bedziemy
miec jakis sporadyczny kontakt, ale on z kims jest (co w sumie ja sama im
powiedzialam) i nic z tego nie bedzie. W sumie wydawalo sie to najbardziej
prawdopodobne.
Tyle tylko, ze jego narzeczona zmarla doslownie 2 miesiace po tych
wrozbach... Nie widzial tego zaden z nich.
To bylo kilka miesiecy temu, ja wowczas nie wiedzialam co sie u niego dzieje.
Zupelnie niedawno - jeszcze nie wiedzialam co u niego, i nie chcialam wracac
do jego zycia, myslac, ze jest z kims i szczesliwy - ktos przepowiedzial mi,
ze moze on wroci do mojego zycia, w ciagu kilku lat, ale w sumie i tak mnie
bardziej zalezy na tej znajomosci, jemu wcale, i zupelnie nic z tego nie
bedzie. Dalej nie bylo slowa o tym, ze jest sam, ze cos tragicznego go
spotkalo.
Ostateczne, on sam sie ze mna skontaktowal (wcale nie w ciagu lat, a
tygodni), a dzis ta znajomosc kwitnie... Owszem, jest niegotowy na nowy
zwiazek i jeszcze dlugo nie bedzie, bo zbyt bolesne bylo to, co go zupelnie
niedawno spotkalo, ale NIKT nie widzial tego, ze nasze relacje beda tak
cieple, sympatyczne, dobre. Ze to ON przede wszystkim teraz daje mi do
zrozumienia, ze mu zalezy na tej znajomosci - a podobno mialo zalezec
wylacznie mnie.
Kompletnie NIKT - a bylam w sumie u 4 osob - nie przewidzial takiego
scenariusza jaki sie wydarzyl i dzieje. I teraz pytanie brzmi... Czy mam isc
za glosem serca i powoli dac tej znajomosci szanse, czy tez jednak nie, nie
łudzic sie, bo skoro nikt nie powiedzial, ze bedziemy razem, to raczej jednak
tyle osob nie moze sie mylic.

Czy ktos byl w podobnej sytuacji i moglby mi cos podpowiedziec?
Obserwuj wątek
    • Gość: Tiffany obudz sie kobieto IP: 217.153.157.* 05.09.06, 01:07
      Nie wiedziała, bo żadna wróżka "wiedzy" nie posiada.
      To co mówią, to bujdy. Jesli cos sie sprawdza to na mocy prawdopodobienstwa statystycznego.
      I że ty sie nad tym jescze zastanawiasz..
      Olej te wszystkie klamstwa za pieniądze i żyj po swojemu.
    • zabianna Re: Żadna wróżka tego nie widziała... 05.09.06, 13:23
      Zyj po swojemu i nie ogladaj sie na to co mowia wrozki!
      Najwazniejsze jest to co Ty sama czujesz!
      Owszem czasem porady wrozek sa na prawde bardzo cenne (o ile trafi sie na dobra
      wrozke).
      Sa to jednak tylko porady, wskazowki.
      Mozna je wziac pod uwage, przeanalizowac czasem sie do tego zastosowac.
      Nie mozna jednak traktowac tego jako wyrocznie!
      Wrozka to tez czlowiek i jak kazdy moze sie pomylic.
      Moim zdaniem powinnas isc za glosem serca.
      Jesli ten zwiazek sie nie uda, no trudno, widocznie tak musialo byc...pozostana
      Ci piekne wspomnienia.
      Jesli natomiast nie sprobujesz jestem pewna, ze bedziesz tego zalowac.
      Bedziesz myslec co by bylo gdyby, ze moze gdybym sprobowala to byloby inaczej
      itd.
      Dlatego zyj po swojemu w zgodzie z sama soba, a co przyniesie los to sie okaze.
      Moze jakas mila niespodzianke, ktorej sie nawet nie spodziewasz.....
      pozdrawiam:)
      • m_buziaczek Re: Żadna wróżka tego nie widziała... 07.10.06, 19:13
        Hej,
        przywrocę ten temat, bo mnie również zaintergował Twój post. Ja też byłam u
        wróżki jakieś z ponad dwa lata temu. Powiedziała mi, że w najbliższym czasie
        wyjdę za mąż, trochę minęło, ale ślub był, ale kuzynki:). Powiedziała, ze będę
        miała dylemat kogo wybrać, ze w moim życiu będzie dwóch mężczyzn i się jeszcze
        uśmiechla pamiętam, jak to powiedziała, ale co jej uśmiech miał oznaczać do
        dzisiaj nie wiem., bo tak w ogóle byla ponura, dlatego jej uśmiech pamiętam do
        tej pory. Może i jest dwóch niedosłownie, ale z tym drugim nie mam kontaktu i
        wątpię, żebym miala, a jak jest to trudno to znazwać jakimś kontaktem. Moze o
        wiem, że może myśli o mnie ktoś gdzieś tam na świecie ;). Jak na razie nic się
        nie sprawdza.
    • anna.gabriela Re: Żadna wróżka tego nie widziała... 06.09.06, 19:15
      Macie racje.
      Wiem, ze to myslenie o tym co powiedzialy i sugerowanie sie tym jest naiwne.
      Tylko cala ta sytuacja jest troche skomplikowana, a dodatkowo...boję sie
      rozczarowania, tego ze sie zaangazuje, a potem nic z tego nie wyjdzie. Ale
      wiem, ze jezeli nie sprobuje, bede zalowac o wiele bardziej.

      Dziekuje Wam za podpowiedzi, pozdrawiam cieplo.
    • Gość: osmiorniczka Re: Żadna wróżka tego nie widziała... IP: 217.153.187.* 18.09.06, 15:23
      posłuchaj wróżki z kart to nie to!jeśli masz wewnętrzną potrzebę ,by do kogoś
      pójść polecam panią BARBARĘ PIASECKĄ-SOWUL.to osoba z darem od boga
      wizjonerka.polecam
    • buena_xena Re: Żadna wróżka tego nie widziała... 18.09.06, 16:09
      "Na zadnym zegarze nie znajdziesz wskazowek do zycia" - zwlaszcza u
      jakiejkolwiek wrozki. Porade wrozki mozemy i powinnismy traktowac
      jak "podpowiedz", a nie glowny "drogowskaz". Sluchaj glosu swego serca. Jesli
      ta relacja wyglada tak jak piszesz, to tylko przyklasnac!

      A swoja droga, tym postem udowodnilas jak niewiele osob z branzy wrozbiarskiej
      jest godne nosic miano: wrozka. Bylam sama u kilku w zyciu - niewiele sie
      potwierdzilo. Smierc ojca sama sobie "przepowiedzialam".

      Mam nosa do wrozek w tym sensie, ze wystarczy ze popatrze na nia, poczuje jej
      aure, ton glosu, gesty i juz wiem czy jest to osoba, z ktora chcialabym
      porozmawiac o moim zyciu. Nie spotkalam jeszcze wrozki, ktora by byla nia z
      prawdziwego zdarzenia, choc sa moze ze dwie ktore byc moze moglyby pretendowac
      do tego tytulu. Nawet Aida, u ktorej bylam kilka lat temu - owszem zrobila na
      mnie wrazenie, ale niewiele sie potwierdzilo. Drozyla sie za to jak nie wiem
      co - to tez kolejny punkt o ktorym pasowaloby specjalny watek
      zalozyc: "duchowosc a chciwosc". Dla mnie jedno wyklucza drugie.

      Pozdrawiam, niech relacja trwa dlugo i przyniesie ci tylko dobre doswiadczenia.
      • Gość: ,,,, Re: Żadna wróżka tego nie widziała... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.06, 01:42
        Buena: ze swoim instynktem, powinnaś być wizjonerem :) marnym bądź ale zawsze coś. Skoro tak wspaniale wyczuwasz, wszystko wiesz to po co radzisz sie innych????? Żenada.....i tyle ;) zajmij sie gotowaniem :) albo szydełkowaniem.... z tego zawsze coś wyjdzie.... wróżby zostaw.... bo przecież nie potrzebujesz doractwa <śmiech> <szydera>
    • agrentowy4321 Re: Żadna wróżka tego nie widziała... 06.03.23, 18:11
      Niekiedy może być to ciekawe
    • irona.sonata Re: Żadna wróżka tego nie widziała... 27.04.23, 08:39
      To zadawane
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka